Bajki Majki: „Pomóż zwierzakom wrócić do domu. Lasy świata; Wody świata”, Pavla Hanáčková

Obie kwadratowe, całokartonowe książeczki z serii „Pomóż zwierzakom wrócić do domu” oparte są na tym samym schemacie. Główny bohater – Antek w przypadku „leśnej” części i Julka w „wodnej” części – trafiają na zwierzęta wydarte przez przemytników ze swoich naturalnych środowisk. Pomagając im powrócić do domów, przemierzają świat poznając jego zdumiewającą różnorodność.

Wraz z Antkiem odwiedzimy aż siedem różnych lasów – od mieszanych w umiarkowanym klimacie Europy, przez wieczną zmarzlinę tajgi, wilgotne lasy równikowe aż po… lasy wodorostów u wybrzeży Kaliforni! Trzy z tych środowisk zostały potraktowane wnikliwiej, niż pozostałe (a w każdym czekał na nas zwierzęcy przewodnik), poznamy jednak mieszkańców i rośliny żyjące w każdym z nich. Ponadto dowiemy się między innymi jak ich mieszkańcy radzą sobie z ekstremalnymi warunkami, w których przyszło im żyć, jaki wpływ mają dane gatunki na swoje środowisko i czy pożary lasów mogą być dla nich pożyteczne.

Julka zabierze nas na wyprawę w podwodne głębiny siedmiu środowisk wodnych (podobnie, jak w przypadku lasów, trzem z nich poświęcono nieco więcej uwagi) – przez oceany, rafy koralowe, wartki nurt najdłuższej rzeki świata, namorzyny i mokradła aż po najgłębsze jezioro. Wody słone, słodkie, zbiorniki podziemne i powierzchniowe, duże i małe… Kto mieszka w każdym z nich?

Do czego zwierzęta wykorzystują prądy oceaniczne? Na jakie strefy dzielą się połacie oceanicznych wód i czy wszystkie z nich są przystosowane do życia? Koralowce to rośliny, czy zwierzęta? W jaki sposób rzeki kształtują teren? Czym są lasy namorzynowe i dlaczego porastające je drzewa mają… szczudła? I skąd właściwie w jeziorach bierze się woda?  Na te i mnóstwo innych pytań rodzących się z niezaspokojonej dziecięcej ciekawości znajdziecie odpowiedzi w „Wodach świata”. Każdy przedszkolak będzie oczarowany tą niezwykłą wyprawą, a i rodzic ma szansę na zaskoczenie niektórymi ciekawostkami. Ja na przykład nie miałam pojęcia o istnieniu wodnych hiacyntów. No bo jak to tak, bez cebulki?

Wielki plus za pogrubioną okładkę i sztywne, choć nie przesadnie grube kartki oraz zaokrąglone rogi – Maja ma już cztery lata i jest naprawdę zaawansowanym czytelnikiem potrafiącym dbać o swoje książeczki (w końcu indoktrynowana od bobasa!), a jednak wciąż bardzo doceniam takie szczegóły.

Mnóstwo ciekawostek dostosowanych do możliwości poznawczych malucha, sympatyczni bohaterowie i urocze ilustracje. A do tego prawdziwa przygoda!

Pavla Hanáčková, Linh Dao, „Pomóż zwierzakom wrócić do domu. Lasy świata”, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2019, 22 s.

Pavla Hanáčková, Linh Dao, „Pomóż zwierzakom wrócić do domu. Wody świata”, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2019, 22 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

 

Bajki Majki: „Artek i bardzo długi tydzień” Magdalena Zarębska

Fakt, że mama jest Naczelnym Ogarniaczem Życia Codziennego jest niepodważalny. Co więc będzie z Artkiem, Sebą i tatą, kiedy Podpora Domowego Porządku będzie musiała pójść do szpitala? I to aż na cały tydzień?

Młodszy braciszek nie za wiele jeszcze rozumie, tata udaje, że sobie radzi, ale wszystkie złudzenia pryskają, kiedy przychodzi do nastawienia prania, a Artek… Artek przede wszystkim strasznie tęskni. I nie do końca potrafi sobie poradzić ze zmianą bezpiecznej rutyny. Bo chociaż pani Halinka jest kochaną opiekunką, a tata bardzo się stara, to jednak robią wszystko całkiem inaczej, niż mama. Zupełnie na opak.

Jak zakończy się męski tydzień w domu Artka? Czy chłopiec już zawsze będzie się spóźniał do przedszkola? Czym skończą się odwiedziny u dawno nie widzianych dziadków? Czy tata będzie musiał zmierzyć się również z prasowaniem? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w nie tak długiej książce o bardzo długim tygodniu.

Ślicznie wydana książeczka z dużą czcionką i licznymi ilustracjami Kasi Nowowiejskiej podzielona została na trzynaście niedługich rozdziałów, dzięki czemu można dawkować lekturę w kilku, a nawet kilkunastu częściach i dopasować długość czytanego tekstu do możliwości i chęci malucha.

Historię kończy krótkie podsumowanie przypominające małym słuchaczom czego Artek nauczył się podczas swojej przygody – między innymi, że różnice pomiędzy zachowaniem rodziców są czymś pozytywnym, warto spędzać czas również z innymi członkami rodziny, i o tym, jak ważne są badania lekarskie.

Niełatwa sytuacja z życia przedszkolaka przedstawiona sympatycznie, na wesoło i z dużą dozą zrozumienia dla nie do końca zrozumiałych emocji rozpierających dziecięce serduszko. A i rodzic niejednokrotnie się uśmiechnie, gdy zachowanie Artura przypomni mu pomysły jego własnego szkraba. Mądrze, lekko i z humorem, na pewno sięgniemy po pozostałe tytuły z serii „Mój Mały Świat”.

Polecamy wszystkim małym mamoprzylepom!

Magdalena Zarębska, Artek i bardzo długi tydzień, Kraków: Wydawnictwo Skrzat, 2019, 104 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat.

Grajki Majki: Puzzle „Pucio i Misia ubierają choinkę”, Marta Galewska-Kustra

Nie mówcie mojej Majce (jak dobrze, że jeszcze nie potrafi czytać!), ale znajdzie puciową choinkę w butach na mikołajki. Początkowo miałam pewne wątpliwości, czy aby na pewno jest to prezent adekwatny do wieku – wydawca określa poziom trudności na 2+, a moje dziecię ma już niemalże 4 lata. A potem sama spróbowałam ją ułożyć i niepewność natychmiast mi przeszła.

Choinka to bardzo wdzięczny materiał na puzzle – pilnowanie ciągu łańcucha i wyróżniające się ozdoby choinkowe wydają się bardzo ułatwiać sprawę, ale wbrew pozorom to wcale nie jest taka łatwa sprawa. No, może dla kogoś, kto nie jest takim puzzlowym beztalenciem, jak ja.

Mimo, że to układanka składająca się z zaledwie 22 elementów, ich nietypowy kształt i stosunkowo jednolita kolorystyka (to w końcu choinka, wiecznie zielona!) czynią z niej niezłe wyzwanie! Myślałam, że sama ułożę do zdjęcia w 30 sekund z zamkniętymi oczami, ale okazało się, że wymagają nieco wysiłku (jednak otwartych oczu), a już na pewno odrobiny skupienia (dobrze, że jest schemat na jednej z bocznych ścianek pudełka :D) . Jestem strasznie ciekawa, jak moja przedszkolaczka sobie z nimi poradzi!

Poza elementami układanki, które po złożeniu dadzą kształt choinki, w pudełeczku znajdziecie również sześć okrągłych ozdób na choinkę z bohaterami kultowej serii Marty Galewskiej-Kustry. A Pucio na choince to chyba spełnienie marzeń większości maluchów. Jestem pewna, że moje dziecię będzie zachwycone.

P.S. Warto wspomnieć, że od niedawana Nasza Księgarnia zrezygnowała z pakowania puzzli w plastikowe woreczki, za co szanuję i podziwiam. Co ciekawe, papierowa torebka jest zdecydowanie bardziej wytrzymała, niż plastikowe odpowiedniczki – bo te od razu po rozerwaniu lądowały w koszu, a „zawijana” papierowa ma szansę nam trochę posłużyć.

Pucio i Misia ubierają choinkę. Puzzle
Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Sugerowany wiek: 2+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Bajki Majki: „Idą święta!” czyli najpiękniejsze książeczki dla dzieci o zimie i świętach cz. III

Co nowego odkryliśmy w tym sezonie i co będziemy wspólnie odkrywać przez cały grudzień? Zobaczcie sami!

„Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie” Monika Utnik-Strugała – najlepszy wybór na książkę wprowadzającą w świąteczny klimat. Ta pięknie wydana encyklopedia bożonarodzeniowych tradycji gwarantuje nam wycieczkę śladami świątecznych obchodów po caluteńkim świecie. Bogato ilustrowany zbiór zwyczajów porusza aż 37 tematów – od dekoracji, przez skrzaty i inne stworzenia, świąteczną loterię, wyszukane potrawy, aż po przesądy i odwieczny spór o to, kto właściwie przynosi dzieciom prezenty. I kiedy.

Komu Mikołaj podrzuca prezenty już 11 listopada? I w dodatku przybywa do nich… parostatkiem? Czy wszyscy wierzą, że św. Mikołaj mieszka we Laponii? A może wręcz przeciwnie – w słonecznej Hiszpanii? Kto ciągnie sanie świętego na szwedzkich pocztówkach? Dlaczego drzewa iglaste uważane były za magiczne, czym była podłaźniczka i kto wieszał choinkę pod sufitem – do góry nogami? W jakim kraju można zobaczyć pływającą choinkę? W jakim regionie, podczas adwentu, sadza się przy stole drewniany pieniek w czapeczce i karmi się go słodyczami? (Nie potrafię nie zdradzić Wam, że 24 grudnia pieniek wydala słodycze pod choinką). Kto w bożonarodzeniowej szopce umieszcza figurkę mężczyzny… robiącego kupę i dlaczego?! A może jesteście ciekawi w jakim kraju na święta przygotowuje się rzeźby z rzodkiewek? Albo w jakim kraju i dzieci i dorośli na pasterkę jadą na wrotkach? A to tylko niektóre z ciekawostek, wyciągnięte z tej kopalni świątecznej wiedzy na chybił trafił. Moim zdaniem pozycja obowiązkowa, będziecie się świetnie bawić całą rodziną!

Monika Utnik-Strugała, Idą święta! O Bożym Narodzeniu, Mikołaju i tradycjach świątecznych na świecie, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2019, 128 s.

Co roku wydawnictwo Zakamarki wydaje „książkowy kalendarz adwentowy” – okołoświąteczną historię podzieloną na 24 rozdziały, po jednym na każdy dzień oczekiwania na Boże Narodzenie. Tegoroczna książka nosi tytuł „Grudniowy gość” i z pewnością nie jest typową historią o Mikołajach, elfach i tradycjach, choć akcja dzieje się tuż przed świętami i przygotowania do świętowania pełnią w nich pewną rolę. Świat Marty ulega sporym zmianom, gdy jej rodzina decyduje się przyjąć pod swój dach kuzyna uciekającego z ich rodzinnego kraju przed wojną. Tak duża zmiana w życiu musi budzić emocje – od zazdrości, przez poczucie niesprawiedliwości (w końcu dziewczynka musi oddać nieznajomemu swój pokój!), niepewność i współczucie. Nie spodziewa się jednak, że wkrótce połączy ich pewna niezwykła tajemnica…

Nieco mroczna, ale jednocześnie pełna nadziei i rodzinnego ciepła opowieść o oczekiwaniu. Bardzo magiczna, mocno niesamowita i momentami trochę smutna, ale z prawdziwie świątecznym zakończeniem. Nic więcej Wam nie powiem – sprawdźcie sami!

Siri Spont, Alexander Jansson, Grudniowy gość, Poznań: Wydawnictwo Zakamarki, 2019, 99 s.

„Narodzenie Jezusa” to jeden z dziesięciu rozdziałów „Historii Biblijnych” opowiedzianych przez Barbarę Supeł i to on posłuży nam w tym roku za podstawę i żródło odpowiedzi na niekończące się pytania ciekawskiej prawie czterolatki. Opowieść zaczyna się od Zwiastowania, kończy zaś na Pokłonie Trzech Króli. Przedstawiona zostałą prostymi słowami i wzbogacona w wiele codziennych, rodzinnych szczegółów ocieplających surową biblijną narrację i czyniących ją bardziej zrozumiałą dla młodego odbiorcy.

Barbara Supeł, Narodzenie Jezusa [w:] „Historie Biblijne”, Warszawa: Wydawnictwo Zielona Sowa, 2019 s. 59-73.

W zeszłym roku Majeczka znalazła pod choinką mówiące pióro Albik, wraz z pierwszym elementarzem. I choć trudno w to uwierzyć, ta jedna książeczka służyła nam przez cały rok – nie codziennie, ale z całkiem sporą częstotliwością – niejeden obiad dzięki niej udało mi się ugotować i niejedną kawę wypić. Rozglądając się za kolejnym tytułem spod szyldu Albika znalazłam fenomenalną Interaktywną szopkę 3D. To właściwie nie jest książka w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale długopis ją „czyta”, więc wszystko się zgadza. To jednokartkowa rozkładanka typu pop-up. Po dotknięciu priórem danej postaci lub sceny, Albik opowiada o zdarzeniach z Betlejem, polskich tradycjach i biblijnych symbolach. Dziecko ma również możliwość posłuchania kolęd i utrwalenia wiedzy dzięki grom i quizom. Nie mogę się doczekać, aż Maja znajdzie ją w kalendarzu adwentowym!

Eva Nejedlová, Czytaj z Albikiem. Betlejem. Interaktywna szopka 3D, Kraków: Albi Polska Sp. z.o.o, 2018, 2 s.

„Bardzo mały aniołek” Stephanie Jeffs przyciągnął moją uwagę wyjątkowymi ilustracjami, chociaż drażniło mnie trochę, że przedstawione anioły są tak strasznie babskie. Ale nie oceniam, skoro lubią sukienki, niech noszą!

 Pewien mały aniołek ciężko pracuje każdego dnia, by przypodobać się Bogu – pucuje anielskie instrumenty muzyczne, dokładnie ściera kurze i marzy o tym, by wreszcie dorosnąć i zająć się poważnymi sprawami. Dlatego jest bardzo rozczarowany, gdy to nie jemu przypada w udziale zaniesienie Marii dobrej nowiny. Prawdę powiedziawszy nie bardzo rozumie, dlaczego wiadomość o narodzinach małego Jezuska zmieni świat. Na szczęście znajdzie się ktoś, kto wszystko cierpliwie mu wytłumaczy, a Bóg ma wyjątkowe zadanie dla każdego, nawet najmniejszego z aniołów.

Staphanie Jeffs, Maria Cristina lo Cascio, Bardzo mały aniołek, Sandomierz: Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, 2008, 30 s.

~ Książkę przeczytałyśmy w ramach wyzwania WyPożyczone 2019 ~

 „Małe Licho i anioł z kamienia” Marty Kisiel prosto, zabawnie i z olbrzymią dawką niesamowitości otworzy Wam oczy na prawdziwy sens Bożego Narodzenia. Z ugniataniem ciasta na pierniczki (które objawią się w kształcie pand, nietoperzy i jednorożców) mackami, pflompaniem i dużą dawką serniczka.  Bo świętować może każdy – niezależnie od tego, czy się chodzi na religię, czy nie, niezależnie nawet od kształtu, czy stanu skupienia. I to świętować jak się chce! Trzy strony, a więcej tu mądrości, niż na niejednym kazaniu.

A poza tym, jak zawsze u Dożywotników, naprawdę przegenialna historia.

„Różnie się to nazywało, ale zawsze chodziło o to samo. O najdłuższą noc i najkrótszy dzień roku, o ciemność i światłość, symboliczną śmierć i odrodzenie słońca. I właśnie to świętowano (…). Radość, nadzieję. Nowe życie, które miało wkrótce nadejść wraz z wiosną.”

Marta Kisiel, Małe Licho i anioł z kamienia, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2019,  304 s.

„Wieczór gwiazdkowy na placu budowy” Sherri Duskey Rinker i Ag Ford to kontynuacja uwielbianego przez dzieci „Snów kolorowych placu budowy. Bo skoro jesteśmy już przy tym, że święta może obchodzić każdy, to przecież maszyny budowlane również!

Jak to przed świętami zwykle bywa, wszyscy mają pełne ręce (i łopaty?) roboty. Trzeba zakończyć budowę domu przed świętowaniem! Każda z maszyn daje z siebie wszystko, by zdążyć wykonać swoje zadania. I na każdą czka upominek, gdy tylko wigilijna noc dobiegnie końca. O jakich prezentach marzą koparka, wywrotka, spychacz, dźwig, czy betoniarka? Przekonajcie się sami! I przy okazji wyciszcie się przed pójściem do łóżka, bo plac budowy nie traci wcale swojej funkcji tulenia maluszków do snu. Nawet w ten wyjątkowy, świąteczny wieczór.

Wesoła, rymowana i zaskakująca, a jednocześnie bardzo spokojna opowiastka, która skradnie serce każdego dziecka zakochanego w autach i pojazdach do zadań specjalnych.

Sherri Duskey Rinker, Wieczór gwiazdkowy na placu budowy, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2019, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

„Ekspres Polarny” Chrisa Van Allsburga to historia, którą znam głównie z ekranizacji z Tomem Hanksem, miałam 12 lat, kiedy ta weszła do kin. Historia nie tak popularna, jak Kevin, ale bez której trudno wyobrazić sobie Boże Narodzenie. W tym roku doczekaliśmy się tak wyczekiwanego dodruku, dzięki któremu wreszcie miałam szansę poznać wersję pisaną. A już za kilka dni pozna ją i Majka.

Dorastanie nie zawsze jest przyjemne. A nie jest przyjemne ani trochę, gdy wiąże się z utrata wiary w Świętego Mikołaja. Jednak kiedy pod twoim oknem pojawia się pociąg oferujący niezapomnianą podróż wprost na odległy biegun północy – wprost do wioski pełnej elfów szykujących prezenty – czy można jeszcze mieć jakiekolwiek wątpliwości?

Mocno mi się wydaje, że nigdy wcześniej nie widziałam książkowej wersji „Ekspresu”, a jednak czytając tą krótką opowieść i sycąc oczy ilustracjami poczułam się, jakbym wróciła do domu.

Chris Van Allsburg, Ekspres Polarny, Lublin: Wydawnictwo Tekturka, 2019, 34 s.

„Elfy na ratunek” Barbary Supeł zasługują na miano najzabawniejszej świątecznej historii w tym roku. Prosta rymowanka wprowadza małego czytelnika w zgiełk elfich przygotowań prosto z bieguna północnego. Kiedy pomocnicy Świętego Mikołaja przygotowali już odpowiednie prezenty dla dzieci i spakowały sanie okazało się, że… renifery zmogło przeziębienie. I co teraz? Jak Mikołaj dotrze do wyczekujących jego wizyty maluchów? Rezolutne elfy prześcigają się w pomysłach, czy uda im się uratować Święta?

Barbara Supeł, Elfy na ratunek, Warszawa: Wydawnictwo Zielona Sowa, 2019, 32 s.

Jednak czy w magii Świąt chodzi wyłącznie o prezenty? Oczywiście, że nie! „Pomocnicy Mikołaja” przypomną najmłodszym, że najważniejsza jest pomoc innym, a przyjaźń i dobre chęci mogą zdziałać równie wiele, co czary. W wyniku zamieci rodzina Niedźwiedzi została zupełnie odcięta od lasu. Święty Mikołaj mobilizuje leśnych mieszkańców do pomocy i wraz z dzielnymi zwierzętami przynoszą Niedźwiadkom w prezencie… święta. Czy wiecie, jak je przygotować? Jeśli nie, ta książeczka z pewnością Wam pomoże!

Sympatyczne ilustracje picturebooka bez problemu wprowadzą w bożonarodzeniowy klimat, zwierzęcych bohaterów nie sposób polubić, a niewielkie ilości tekstu uzupełniają rysowaną historię. Mała ściąga z przedświątecznej krzątaniny i drobna lekcja życzliwości w jednym.

Barry Timms, Ag Jatkowska, Pomocnicy Mikołaja, Wydawnictwo Zielona Sowa, 2019, 32 s

„Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie”
Tworząc tego przepięknego picturebooka wydanego tak, by formą przypominał pudełko zapałek, Gaëlle Callac i Marie Desbons dodały nowego blasku jednej z najpiękniejszych, ale i najsmutniejszych zimowych opowieści. Bo „Dziewczynka z zapałkami”, w przeciwieństwie na przykład do „Małej syrenki”, jest jedną z tych baśni Andersena, które nie doczekały się disneyowskiej adaptacji wraz ze szczęśliwym zakończeniem. I teraz też bieg tej opowieści nie zostanie zmieniony, mały jej fragment zostanie jednak opowiedziane zupełnie z innej perspektywy.

Celestynka jest jedną z wielu zapałek w pudełku. Czekając na moment, w którzy nadejdzie jej czas i ktoś w końcu po nią sięgnie, marzy o wielkich czynach i pragnie, by jej blask odmienił czyjeś życie. Chciałaby stać się prawdziwą gwiazdą. Tak też się dzieje, gdy sięga po nią Dziewczynka z Zapałkami z andersenowskiej opowieści. Dając Dziewczynce odrobinę ciepła, zapałka trafia do jej marzenia i przy okazji spełnia swoje, choć przyda jej to nieco innej sławy, niż ta, o której marzyła. Jej sława trwa tylko krótki moment, ale ta ulotna chwila będzie dla kogoś najważniejsza na świecie – chwila ciepła, radości, nadziei i pocieszenia.

Wzruszająca.

Gaëlle Callac i Marie Desbons, Celestynka. Gwiazda na nocnym niebie, Lublin: Wydawnictwo Tekturka, 2018, 28 s.

Szukając wzruszeń, magii, świątecznego pojednania i zimowej zarazy krzyżującej bohaterom plany, koniecznie sięgnijcie po pozycję dla nieco już starszych przedszkolaków – „Wróżki ratują Święta” to trzy opowiadania, które z pewnością chwycą za serce i dużych i małych.

Epidemia lodowej anginy postawiła Święta pod znakiem zapytania. Czy radość dzieci będzie ważniejsza, niż niesnaski między zimową krainą, a wiosennymi wróżkami? Kto pomoże spakować prezenty, zebrać listy i upiec pierniczki, gdy wszystkie elfy kichają i prychają?

Czy świąteczne cuda muszą być związane z elfami, wróżkami i zaprzęgami reniferów? A może czasami to tylko zbieg okoliczności, który, z odrobiną świątecznej pomocy potrafi odmienić czyjeś życie? Bartek, który znalazł pod choinką najprawdziwszych rodziców na pewno coś o tym wie!

I czy życie wypełnione zabawą aby na pewno jest spełnieniem marzeń?

Trzy piękne lekcje o miłości, pomocy innym, poszanowaniu różnic i docenianiu tego, co się ma w najpiękniejszej oprawie graficznej niezastąpionej Agnieszki Filipowskiej. Pełne wiary w magię i siłę wyobraźni.

Kasia Keller i Maciej Keller, Wróżki ratują Święta, Kraków: Wydawnictwo Skrzat, 2019, 64 s.

Nie da się ukryć, że moje dziecko, poza książkami ogląda też bajki. Nie często, ale zimą i jesienią zdecydowanie częściej, niż latem. A czy można odmawiać dzieciom animacji, do których sami mamy sentyment? Kiedy więc wypatrzyłyśmy w bibliotece „Gwiazdkę Misia Uszatka” – zbiór bajek według opowiadań Czesława Janczarskiego, nie zastanawiałyśmy się ani chwili. Na płycie znajduje się pięć zimowo-świątecznych odcinków – o ubieraniu choinki, lepieniu bałwanów, mrozie, saneczkowaniu, szykowaniu zapasów na zimę i wszechobecnym śniegu. Do płyty dołączono również książeczkę z króciutkimi uszatkowymi czytankami o podobnej tematyce, choć nie tej samej treści, dzięki czemu moja córka poznaje tego samego bohatera na dwa sposoby – i jako bajkę i jako postać literacką. A wszystko to w mroźnym, zimowym klimacie nadchodących Świąt.

Czesław Janczarski, Gwiazdka Misia Uszatka + CD, Warszawa: Wydawnictwo Bauer Sp. z.o.o, 2006, 19 s.

~ Książkę przeczytałyśmy w ramach wyzwania WyPożyczone 2019 ~

A Wy? Jakie świąteczne skarby wyszukaliście w bibliotekach i księgarniach w tym roku?

Wpis powstał w ramach świątecznej edycji akcji #KochaniePrzezCzytanie organizowanej przez niezastąpioną Magdę z Save the Magic Moments.

75250897_2566631203572594_6071593566101045248_o

Bajki Majki: „Yembi nie lubi się myć”, „Książę Aram nie chce być samodzielny”, „Hania wciąż się złości” Agata Giełczyńska-Jonik

Jeśli szukacie pomysłu na drobne upominki na Mikołajki, na przykład jako prezenty rozdawane w przedszkolu, ale niekoniecznie mają to być książeczki w świątecznym klimacie po raz kolejny z przyjemnością polecam książeczki z cyklu „Edukacyjne baśnie dla przedszkolaków”. Jest w nich całkiem sporo tekstu, sympatyczne ilustracje, a podejmowane tematy często znane są przez dzieci z autopsji. No i cena jest bardzo atrakcyjna, w niektórych księgarniach internetowych można je upolować już od 5 zł!

Całkiem niedawno pojawiły się trzy nowe tytuły, wychowywanie przez czytanie trwa! I trwa też magia, bo to bajki pełne latających dywanów, żyjących pagórków i tajemniczych stworków.

DSC_0390b

Problem z awersją do kąpieli znamy bardzo dobrze – Yembi nie lubi się myć! Taplanie w błocie, trawiaste charakteryzacje podczas zabawy i skoki do kałuży to specjalności tego małego urwisa. Ale kiedy przychodzi czas skończyć zabawę i zmyć z siebie brud przed kolacją, nasz bohater zawsze daje nogę i szuka najciemniejszej kryjówki, byle tylko uniknąć kontaktu z mydłem. Chociaż mama tłumaczy mu, że mycie pomaga zapobiegać chorobom, a nawet straszy go, że zarastanie brudem sprawi, iż zaczną na nim kiełkować krzaczki samosiejki, żadne argumenty nie są w stanie złamać jego uporu. Aż do mementu, gdy Yembi pozna kogoś, kto również nie słuchał dobrych rad związanych z myciem…

Agata Giełczyńska-Jonik, Yembi nie lubi się myć, Kraków: Wydawnictwo Aksjomat 2019, 24 s.

W pustynnym i niegościnnym królestwie księcia Arama każdy wie, jak poradzić sobie w trudnych sytuacjach, nikt nie boi się wziąć sprawy w swoje ręce i nie uchyla się od pracy. Pewnie dlatego wszyscy żyją w dostatku. Jest jednak ktoś, kto od dziecka wyręczany w każdej czynności, sam nie potrafi nic zrobić. I nawet jeśli coś bardzo mu nie pasuje, nie jest w stanie wyrazić własnego zdania. Ubierany, karmiony, myty, czesany, noszony w lektyce, wyręczany w nauce –  czy to wciąż chłopiec, czy już kukiełka? A może taniej i mądrzej byłoby posadzić na tronie prawdziwą lalkę, skoro różnica jest niemalże niezauważalna. Nie jestem pewna, czy Książę Aram nie chce być samodzielny, on po prostu tego nie potrafi. Nigdy nie dano mu takiej szansy! To bardzo pouczająca bajka, nie tylko dla dzieci, ale przede wszystkim dla rodziców. I dziadków!

„- Jeśli sam tego nie spróbuję zrobić, to nigdy się nie nauczę.”

Agata Giełczyńska-Jonik, Książę Aram nie chce być samodzielny, Kraków: Wydawnictwo Aksjomat 2019, 24 s.

Ostatni z tytułów – Hania wciąż się złości jest trochę straszny. Tak samo, jak straszny jest gniew naszej bohaterki, gdy tylko coś idzie nie po jej myśli. Na wszystkie niepowodzenia reaguje krzykiem, złorzeczeniami a nawet wyładowywaniem agresji na niewinnych przecież przedmiotach – niszczy nieudane rysunki, rzuca układankami i obraża się na rower gdy tylko ktoś jeździ szybciej, niż ona.

Trudno wyobrazić sobie jej zdumienie, gdy pewnego dnia dostrzega niewielkiego, ale ewidentnie wrogo nastawionego stworka, który zdaje się rosnąć i czerpać siłę z jej wybuchów gniewu i wzbierających w niej emocji. A im większy się staje, tym bardziej podobny do Hani.  Tymczasem sama Hania coraz bardziej się kurczy. Czy dziewczynka nauczy się poskramiać negatywne emocje zanim zniknie zupełnie? Albo nim jej złość po prostu ją pożre?

Agata Giełczyńska-Jonik, Hania wciąż się złości, Kraków: Wydawnictwo Aksjomat 2019, 24 s.

Która z książek najbardziej się Wam przyda? TUTAJ znajdziecie jeszcze poprzednie tytuły – o dbaniu o zabawki i nadmiernym upodobaniu słodyczy.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Aksjomat.

Okołoksiążkowy miszmasz: Książkowy kalendarz adwentowy dla przedszkolaka

Tak, wiem, dopiero zaczął się listopad, za oknem znowu ciepła, mglista jesień i prawie 20 stopni. Doceniam bardzo, kocham ciepełko. Ale myśli i tak jakoś uciekają w kierunku przedświątecznych przygotowań i tej pachnącej piernikami gorączki. Nie da się ukryć, że uwielbiam ten czas, a wcześniejsze chomikowanie i przygotowywanie drobiazgów z myślą o świętach sprawia mi długoterminową radość.

No i nie ukrywajmy, że tego rodzaju założenia wymagają nieco przygotowań, a kalendarz musi byc gotowy już na pierwszego grudnia, lepiej pomyśleć zawczasu, niż martwić się, że wymarzone świąteczne tytuły się wyprzedały albo wyeksploatowane do granic możliwości firmy kurierskie nie są w stanie dostarczyć naszej paczki na czas.

Nie tylko książki

Wbrew nazwie, w kalendarzu adwentowym, który szykuję dla córki nie znajdą się tylko i wyłącznie książki. Moim zdaniem jedna książka dziennie to zbyt wiele – przynajmniej dla przedszkolaka – by czerpać z niej prawdziwą radość. Obie przywiązujemy się do historii, lubimy przeżywać je kilkukrotnie, a te dłuższe czytać na raty. Musi minąć trochę czasu, zanim nasycimy się daną opowieścią. A ponadto nasza kolekcja książek w klimacie Bożego Narodzenia jest całkiem spora, na pewno będziemy również wracać do ulubionych pozycji z poprzednich lat.

Co do kalendarza?

Co zatem do kalendarza? Oczywiście podstawą będą książki – ale jedna na mniej więcej 4-5 dni – na razie mam upatrzony „Ekspres Polarny” i „Wieczór gwiazdkowy na placu budowy”, poważnie rozważam też „Celestynkę”.

Ponadto w kalendarzu znajdą się:

książeczki z zadaniami i naklejkami – trzy tytuły z serii „Obrazki dla najmłodszych” to nasz pewniak, kupiłam je już trzeci rok z rzędu i jestem pewna, że radość będzie ta sama;

świąteczna kolorowanka;

audiobook i płyta z kolędami – w zeszłym roku Majka znalazła w kalendarzu dwie płyty: jedną ze śpiewanymi przez dzieci kolędami i pastorałkami, drugą z zimowo-świątecznym opowiadaniem o wróbelku Czupurku. Obie okazały się strzałem w dziesiątkę i towarzyszyły nam aż do Wielkanocy, niedługo już wyjmę je ponownie. A że słuchanie bajek z magnetofonu cieszy się u nas niesłabnącym powodzeniem, w tym roku postaram się poszukać czegoś podobnego. Może możecie coś polecić?;

Szopka Bożonarodzeniowa – w zeszłym roku mieliśmy papierową wypychankę do składania i umieszczenia pod choinką. Bardzo fajnie się sprawdziła, bo wspólna zabawa okazała się świetnym pretekstem do rozmowy „kto jest kim i o co właściwie chodzi w tych całych świętach”. Jest mnóstwo różnych wzorów do wyboru, można więc co roku wybierać inną (jeśli oczywiście jest taka potrzeba, bo koty zjadły zeszłorocznych pastuszków, a Jezusiczek nie ma stópek). Ponadto w tym roku mam przygotowaną rozkładaną szopkę do Albika, która (mam nadzieję!) pozwoli mi w spokoju wypić kawę i zjeść piernika.

zestawy kreatywne – w zeszłym roku wyszukałam wykrojone z drewna ozdoby na choinkę do samodzielnego dekorowania i wyszło fantastycznie. Niewielkie i lekkie do malowania farbami, pisakami, kredkami i posypywania brokatem – trafiły i na nasze drzewko i jako prezenty dla babć. W tym roku po prostu zdubluję ten pomysł, udało mi się trafić na inne wzory. Planuję też schować mały zestaw aquabeads, znalazłam nawet taki z choinką do ułożenia;

ozdoby do włosów – gumeczki i spineczki z Mikołajami, choinkami, gwiazdkami i śnieżynkami (bardzo w stylu Elsy!), w których można dumnie iść do przedszkola to u nas gwarancja radości;

lakier do paznokci zmywalny wodą – wmarzony, wyproszony i wyjęczany gadżet małej elegantki mam w planie schować na samym końcu kalendarza, żeby mała pomocnica, po ciężkiej pracy, mogła wystroić się na ten wielki wieczór;

płyta z bajkami (Psi Patrol, Kubuś Puchatek) – tak, moje dziecko od czasu do czasu ogląda telewizję, szczególnie w okresie zimowo-chorobowym. Coś czuję, że pół godzinki bajki może okazać się zbawieniem w przedświątecznym szaleństwie. Dobrze być przygotowanym;

DSC_0546

świąteczna układanka – w poprzednich latach furorę zrobiła trzywarstwowa drewniana układanka firny Janod. W tym roku czaję się na świąteczne puzzle z Puciem z Naszej Księgarni;

zadania – żeby święta miały sens i czar, muszą być przygotowywane rodzinnie, a grudzień pełen jest zadań dla małego pomocnika. Wyczyszczenie butów przed Mikołajkami, Wielkie Pierniczenie, wybieranie choinki (może w tym roku wreszcie uda się przywieźć drzewko na sankach!), urodzinowe odwiedziny u dziadka, zabawa z kotami, porządki i strojenie drzewka to tylko niektóre z pomysłów.

Dzięki tak dużej różnorodności każdy dzień będzie inny. Większość spędzimy razem, niektóre zachęcą moją przedszkolaczkę do podejmowania samodzielnej aktywności, a jeszcze inne dadzą nam z mężem szansę na chwilkę wytchnienia.

Jak zapakować?

Już kolejny raz wykorzystam te same papierowe torebeczki z naklejanymi cyferkami (kupiłam kiedyś w Tchibo), które przyczepiam do sznurka ozdobnymi klamerkami (mam kilka zestawów z Lidla i Biedronki, zwykle są sprzedawane po 6). Całość trzeba powiesić wysoko, żeby mały łobuz nie urządził wielkiego rozpakowywania w środku nocy albo żeby konstrukcja nie padła ofiarą kotów.

Torebki są niewielkie, trafią więc do nich głównie drobiazgi – ozdoby do dekorowania, lakier do paznokci, brokaty itp.), w niektórych paczuszkach ukryte będą karteczki z zadaniami do wykonania wraz ze smakołykiem (u nas to zazwyczaj niewielkie czekoladowe figurki, jednak równie dobrze sprawdzą się orzeszki, pierniczki, suszone owoce, albo naklejki, czy zmywalne tatuaże), a w pozostałych karteczki ze wskazówkami. Bo nasz kalendarz adwentowy to jednocześnie zabawa w poszukiwanie skarbów. Wskazówki prowadzące do opakowanych w ozdobny papier książek, płyt i książeczek z zadaniami są bardzo proste – „szukaj w pralce”, czy „pod ulubionym fotelem mamy” – tak, by zdążyć znaleźć, rozpakować i nacieszyć się chwilę przed wyjściem do przedszkola. A potem jeszcze umyć zęby.

Pakując wszystkie niespodzianki warto pamiętać o ułożeniu ich w kolejności (lub ponumerowaniu zgodnie z dniami kalendarza) i zostawieniu sobie na nich informacji gdzie będziemy je dziecku schować – najlepiej sprawdzają się karteczki samoprzylepne.

To co? Do dzieła!

W poszukiwaniu pomysłów na książeczki do kalendarza koniecznie zajrzyjcie do naszych wpisów dotyczących książeczek o zimie i świętach z 2017 i 2018 roku.

Bajki Majki: „Przedszkole Pani Matyldy. Zosia i złote serce” Aneta Grabowska

Pani Matylda ma torbę, w której mieści się zapasowe wszystko, wyjątkowo różnorodną mimikę, niezwykłe zdolności zjednywania sobie ludzi i… gromadkę przesympatycznych, ciekawych świata zuchów.

Wraz z tą wyjątkowo pomysłową opiekunką dzieci nie tylko nauczą się przeganiać smutek, ale wyruszą również na niezwykłą przygodę w poszukiwaniu wytłumaczenia zaskakujących związków frazeologicznych. Świat dorosłych bywa czasami tak trudny do zrozumienia!

Mnóstwo słodkodziecięcego spojrzenia na świat i ogromna dawka wiedzy w niewielkiej, ślicznie zilustrowanej książeczce. Prosta fabuła, przypominająca maluszkom wydarzenia z codziennego życia przedszkola, jasne wytłumaczenie pozornie niewytłumaczalnego i zwięzłe podsumowanie każdego problemu to największe atuty tej pozycji. Duża czcionka zachęci do pierwszych prób poznawania liter, a twarda oprawa zabezpieczy wnętrze książki przed zagrożeniami, jakie niosą niewprawione jeszcze rączki.

Jedyne, co nie do końca mi się podobało, to powielanie mitu o niezbędnej asyście bociana podczas starań o powiększanie rodziny, bo staram się unikać wprowadzania dziecka w błąd. Jakoś jednak udało mi się to córce wytłumaczyć, a w końcu każdy pretekst do rozmowy jest dobry.

Czy można ukraść złote serce? I czy aby posiadanie takowego nie jest niezdrowe? Czy za kradzież koni grozi kara? A chłop jak dąb wypuści korzenie? Na te i wiele innych pytań odpowie Wam i waszym dzieciom nieskończenie cierpliwa Pani Matylda.

Aneta Grabowska, Przedszkole Pani Matyldy. Zosia i złote serce, Kraków: Wydawnictwo Skrzat, 2019, 64 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat.

Bajki Majki: „Nie mrugaj!” Amy Krouse Rosenthal, David Roberts

Ta zabawna książeczka na dobranoc w pierwszym momencie wzbudziła moje skojarzenia z ukochaną i znienawidzoną (wciąż ziewam na samą myśl) „Wszyscy ziewają”. Choć wizualnie zupełnie inne i skierowane do odmiennych gryp wiekowych, łączy je wspólny cel – nakłonienie malucha do pójścia spać. „Nie mrugaj!” również pewien podstępny sposób oszukuje nasze mózgi sprowadzając senność za pomocą prostego odruchu – tym razem, jak sama nazwa wskazuje, za pomocą mrugania.

Główna bohaterka książki – wielkooka sowa – ma dla małego czytelnika fantastyczną propozycję. Jeśli tylko uda mu się nie przewracać kolejnych stron tej książeczki, nie będzie musiał iść spać. I to nawet przez całą noc! Jest jednak pewien haczyk – stronę trzeba przewrócić zza każdym razem, gdy się mrugnie. Wystarczy zatem nie mrugać, a sen nam nie zagrozi, proste prawda?

Ale sówka nie pozostawia nas samym sobie, oj nie! Podsuwa odbiorcy kolejne pomysłowe sposoby na powstrzymanie się od mrugania – od gapienia się (w sufit, w kogoś innego, a nawet w zakręcone iluzje optyczne), przez mrużenie oczu, aż po przytrzymywanie powiek palcami. Ich skuteczności można się domyślić, choć znacznie ciekawiej jest samemu spróbować! Czy można się wymrugać na zapas? I jaki jest w końcu ten niezawodny przepis na nie mruganie? Bo zdradzę Wam w sekrecie, że taki jednak istnieje! Ale odkryjecie go już sami, po lekturze tej książki.

Genialna propozycja dla rodziców przedszkolaków, którzy nie mogą skutecznie ululać swoich pociech. To cudny przykład aktywnego czytania, podczas którego dziecko jest zaangażowane w proces, zamiast być jego biernym odbiorcą – reaguje, angażuje się w zadania i ma szansę odczuć lekturę całym ciałem. No, przynajmniej oczami. W końcu będzie to dla nich niezła gimnastyka!

Niewiele tekstu i oszczędne ilustracje, prosty pomysł, estetyczne wykonanie i świetny efekt. Moim zdaniem jedna z pozycji obowiązkowych na półce przedszkolaka. Szczególnie takiego, który wieczorem najchętniej znajdowałby się jak najdalej od swojego łóżeczka. Czyli w sumie każdego…

Amy Krouse Rosenthal, David Roberts, Nie mrugaj!, Warszawa: Wydawnictwo Kinderkulka, 2018, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kinderkulka.

Bajki Majki: „Dusia i Psinek-Świnek. Pierwszy dzień w przedszkolu” Justyna Bednarek, Marta Kurczewska

Chociaż Majka do przedszkola dzielnie uczęszcza już od ponad roku, książeczki przedstawiające przedszkolną rzeczywistość wciąż cieszą się u nas sporym powodzeniem. Niedawno trafiliśmy na kolejną pozycję, która bardzo łatwo podbiła nasze serca.

W porównaniu do książeczek ułatwiających adaptację, które czytaliśmy wprowadzając Bobasę w tematykę uczęszczania do przedszkola, „Dusia i Psinek-Świnek” to już naprawdę długa i zaawansowana lektura.

Choć przecudnie zadziorne ilustracje (a może przedstawiają po prostu psotnych bohaterów?) odgrywają tu bardzo dużą rolę pięknie dopełniając historię, mamy tu jednak zdecydowanie więcej tekstu, niż w standardowej książeczce dla maluszka. Nie da się ukryć, że przeczytanie jej na dobranoc za jednym zamachem to całkiem spore wyzwanie – i dla rodzica i dla małego słuchacza. Ale trudno przecież o piękniejsze chwile, niż te spędzone na czytaniu dziecku. Szczególnie tak sympatycznej opowieści.

Magdalena Felicja, zwana w skrócie Dusią, ma pewne obawy i niepokoje związane z pierwszą wizytą w przedszkolu. By dodać córeczce otuchy, mama postanawia uszyć jej przytulankę, by na tą nową przygodę mogła wyruszyć z przyjacielem. Jednak na skutek nieokiełznanego ziewnięcia, zamiast wymarzonego psiaka w kratkę, dziewczynka dostaje… prosiaka. I to w spodenkach w kwiatki! Szybko okazuje się on jednak wymarzonym kompanem zabaw. Szczególnie, gdy na swej drodze napotyka ukochaną zabawkę dusinego kolego z grupy – lśniący, czerwony czajnik kryjący w sobie prawdziwą krainę czarów!

Nie mniej zdumiewające jest samo przedszkole, gdzie mama Dusi spotyka kolegę z dzieciństwa, dziewczynka z pięknym warkoczem boi się masła, cicha dziewczynka gryzie, a chłopaki łobuziaki nie potrafią wysiedzieć w miejscu nawet pięciu minut niezbędnych do przełknięcia śniadania. To miejsce, gdzie nie tylko można poznać różnorodność dziecięcych charakterów oraz cały wahlarz emocji i reakcji na stresujące sytuacje, ale również moc przyjaźni i magię działania w grupie. I oczywiście świetnej zabawy! W końcu razem można przemienić się w dzielnego smoka, który uratuje księżniczkę przed groźnym rycerzem! A czas do powrotu rodziców minie w oka mgnieniu i przedszkole okaże się nie być wcale ani trochę straszne.

Pluszowy przyjaciel Dusi podtrzymuje ją na duchu w trudnych chwilach, ale momentami historia toczy się dwutorowo – kiedy nasza bohaterka, oswoiwszy się trochę z rówieśnikami idzie bawić się na dwór, Psinek-Świnek zostaje odłożony do czajnika Tomka, gdzie przeżywa swoje własne, zupełnie nieprawdopodobne przygody.

Rozbrajająca, zabawna i bardzo prawdziwa. Dusia zdobyła moje uznanie czajnikiem, a Majki fioletowym smokiem o brzuchu pełnym przedszkolaków. Znany i potrzeby temat, nieszablonowe podejście, kropla baśniowej niesamowitości, spora dawka humoru i pozytywny skutek, bo po takie przygody każdy chętnie wybrałby się do przedszkola.

Z przyjemnością sięgniemy po kolejne przygody dziewczynki dwojga imion i jej przytulankowego przyjaciela z myślnikiem!

Justyna Bednarek, Marta Kurczewska, Dusia i Psinek-Świnek. Pierwszy dzień w przedszkolu, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2018, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.