Grajki Majki: Lalka „Unique Eyes” Amy

Głównym atutem lalek z serii „Unique Eyes”– jak zresztą sama nazwa wskazuje – są piękne oczy, które zdają się podążać za nami spojrzeniem, niezależnie od kąta, pod jakim trzymamy lalkę. Każda z 3 przyjaciółek ma inny kolor oczu i włosów – nasza Amy jest zielonooką blondynką, tak samo jak Maja, do której należy.

Wyjątkowe spojrzenie jest fajnym bajerem, przyciągającym uwagę „efektem wow”. Niewątpliwie ma też spory wpływ na wybór jednej z trzech kandydatek (jest jeszcze brązowowłosa, niebieskooka Sophia, która nosi grzywkę oraz brązowooka Rebbeca z pastelowymi pasemkami) i daje możliwość dopasowania lalki do jej właścicielki. W samej zabawie jednak moja Maja doceniła przede wszystkim… zginane (i to kilkustopniowo!) kolana lalki, dzięki czemu bez problemu można ją sadzać na półkach, fotelikach i krzesełkach, a nawet szykownie założyć jej nogę na nogę oraz fakt, że lalka sama stoi bez podparcia. Takie zestawienie to chyba wśród wyjątek, a przynajmniej tak wynika z naszych lalkowych doświadczeń, super sprawa.

Nie sposób również przeoczyć super modnych ciuchów – nasza lalka nosi różowozłotą cekinową sukienkę i jeansowy płaszcz a do tego stylowe kalosze (które dziecko nie kocha kaloszy?). Są też większe zestawy z dodatkowym zestawem ubranek, a i każda z przyjaciółek ma nieco inny styl ubierania się.

Trzecią cechą, którą moje dziecię szczególnie docenia, są długie i gęste włosy lalki, które można czesać i spinać w rozmaite fryzury – i warkocz wyjdzie imponujący i na dwa kitki starczy włosów.

Ja jestem za to mile zaskoczona wysoką jakością wykonania. Oczy są naprawdę śliczne, z efektem głębi, o nasyconym kolorze, włosy nie wypadają nawet przy mało delikatnym czesaniu, kolana można zginać bez użycia większej siły a ubranka są uszyte starannie i zdają się być całkiem wytrzymałe na ubieranie i rozbieranie przez nie do końca wprawione przedszkolaki.

I jeszcze jako mama – doceniam fakt, że seria składa się z trzech lalek. To dość, by było ciekawie, różnorodnie i można się było głębiej zastanowić nad wyborem „tej jedynej” a jednocześnie nie nadmiernie przytłaczająco (i dla pokoju i dla portfela) gdyby dziecko przypadkiem zapragnęło posiadać wszystkie trzy.

Lalka „Unique Eyes” Amy 
Firma: Giochi Preziosi
Sugerowany wiek: 3+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Dystrybutora Zabawek Dante.

Bajki Majki: „Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów” Rocio Bonilla

O tym, że uwielbiam picturebooki Rocio Bonilli nie muszę chyba nikomu przypominać – absolutnie zakochałam się w „Najwyższej na świecie wieży z książek”, a jakiś czas później miałam przyjemność patronować książce „Dziadkowie, piranie i inne historie”. Nic więc dziwnego, że trzecią książkę tej ilustratorki mogłabym polecić właściwie w ciemno. Na szczęście nie muszę – przyjrzyjmy się jej razem!

O czym jest „Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów” dowiadujemy się już z samej okładki – „to „książka o wspólnocie i o tym, żeby nie oceniać po pozorach”. Niby banał, wałkowany już niejednokrotnie również w książeczkach dla dzieci, a jednak wciąż można go przedstawić w zaskakujący, zabawny i sympatyczny, a przy tym pełen mądrości sposób.

Przy pewnej ulicy stoją bardzo różnorodne domy, których bardzo różnorodni mieszkańcy w ogóle się nie znają. Jedynym, co wiedzą o sobie nawzajem, są ich własne wyobrażenia. Czy Kura Kamila, z której mieszkania zawsze dobiegają hałasy jest głucha? Czy poważny adwokat Lis Ignacy naprawdę nie lubi dzieci? Dlaczego Świnka Matylda rozmawia tylko z robotami i nikt nigdy nie nacisnął dzwonka do drzwi ogra Juzia? I czy obok Ignacego naprawdę mieszka smok?

Wszyscy mieszkańcy ulicy skupieni są wyłącznie na swoim własnym życiu. Choć doskwiera im samotność, boją się zagadać do mieszkających tuż za płotem sąsiadów powstrzymywani przez stereotypy i uprzedzenia. Ale pewnego dnia niespodziewana awaria internetu zmusi do wyjścia z domu i skorzystania z pomocy sąsiadki największą samotniczkę w okolicy, co ośmieli wszystkich do przemyślenia swoich obaw ponownie.

Kiedy bohaterowie małymi kroczkami zaczną otwierać się na innych, szybko okaże się, że ich obawy były bezpodstawne, a sąsiedzi są zupełnie inni, niż się spodziewali. Bo i kto by pomyślał, że kot może być wegetarianinem, a za groźnie rozdziawioną paszczą smoka kryje się… mała, sprytna myszka?

Nie będzie więc zaskoczeniem, że kiedy już sąsiedzi się poznają i zaczną wzajemnie sobie pomagać, ani się obejrzą, jak utworzą silną wspólnotę. W końcu razem można więcej.

Rocio Bonilla, Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2022, 48 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

Bajki Majki: „Pucio na wsi” Marta Galewska-Kustra, Joanna Kłos

Pucio i Misia spędzają wakacje u dziadków na wsi, gdzie szybko dowiadują się, że życie na poza miastem to nie tylko mnóstwo przyjemności, ale i ciężka praca.

Babcia Zosia jest sołtyską – szefową całej wsi, która chętnie pomaga wszystkim mieszkańcom, nasi mali bohaterowie mają więc szansę poznać wiele aspektów z wiejskiego życia od podszewki. Szczególnie, że wszyscy mieszkańcy szykują swoje wyroby do nadchodzącego festynu i wszędzie wokół praca wre. Wraz z dziadkiem Pucio i Misia budują domek w ogrodzie, pomagają sąsiadom podczas pieczenia chleba, dbają o ogród, obserwują żniwa, dowiadują się w jaki sposób powstaje miód i mąka, pomagają przy gotowaniu konfitur, odwiedzają stajnię, oborę i turystyczne siedlisko wraz z warsztatem garncarskim.

Ta część przygód Pucia serwuje nam moc girl power i pokazuje, że żadna rola, umiejętność, czy pasja nie jest zależna od płci. Zaczynając od babci Zosi pełniącej najważniejszą funkcję w całej wsi, przez panią Agatę będącą budowlańcem, strażaczkę, przedsiębiorczynie aż po mamę Pucia – architektkę. A kiedy trzeba odbudować zniszczoną altanę, by mógł odbyć się festyn, wszyscy mieszkańcy – niezależnie od płci i wieku – pracują razem ramię w ramię. Dla każdego znajdzie się odpowiednie zajęcie, a każde z nich jest ważne. Nie zabrakło również różnorodności wśród mieszkańców, którzy, poza rozmaitymi zawodami i zajeciami, różnią się też wyglądem – na przykład Pani Monika ma ciemniejszy kolor skóry, a babcia Pani Grażynki porusza się na wózku inwalidzkim.

Tym razem, obecne na każdej stronie, aktywności dla małych czytelników podzielono na dwa poziomy trudności – dla dzieci młodszych 2-3 lata oraz dla dzieci starszych 3-6 lat. Zadania ćwiczą spostrzegawczość i umiejętność zapamiętywania informacji podanych w tekście, rozwijają słownictwo poprzez zachęcanie do wskazywania określonych przedmiotów na obrazkach, nazywanie ich i opisywanie, wydawanie dźwięków czy opowiadanie o rzeczach i czynnościach, co jest bardzo fajną podstawą do budowania własnej wypowiedzi.

Dwie ostatnie rozkładówki w całości poświęcone zostały zadaniom podsumowującym przeczytaną książkę – tutaj również osobno dla starszych i młodszych czytelników. Na pierwszej stronie natomiast, jak zawsze znajdziemy wskazówki dla rodziców ułatwiające pracę z książką z dziećmi w różnym wieku.

Marta Galewska-Kustra, Joanna Kłos, Pucio na wsi. Ćwiczenia rozumienia i mówienia dla dzieci, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2022, 40 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Jeśli macie natomiast ochotę na inne klimaty, koniecznie sięgnijcie po część „Pucio w mieście”
O innych książeczkach z Puciowersum dla starszych i młodszych czytelników pisałam Wam TU, TU i TU. Mieliśmy również pluszowego Pucia i puzzle dźwiękonaśladowcze, pierwsze puciowe gry maluszka – domino oraz loteryjkę, puzzle z przeciwieństwami i odrobinkę trudniejsze puzzle świąteczne.

Bajki Majki: „Nieustraszeni” Elsa Punset, Rocio Bonilla

Seria „Szkoła emocji” o przygodach nieustraszonego rodzeństwa to świetne połączenie przygody i edukacji. I to nie byle jakiej, bo edukacji emocjonalnej. A jak wiadomo emocje potrafią dać się przedszkolakom we znaki.

Wszystko zaczyna się w książeczce „Nieustraszeni i wielki skok”, gdzie poznajemy Tadzia i jego starszą siostrę Alicję, którzy wraz z rodzicami i pieskiem Rocky’m mieszkają w niewielkim domku nad brzegiem morza. Pewnej nocy spotyka ich wyjątkowa przygoda – marzący o karierze kapitana Tadeusz, obudzony ze snu dostrzega za oknem ogromny statek, który…. unosi się w powietrzu. Takiej okazji nie wolno przegapić! W ten sposób Ala, Tadzio i Rocky po raz pierwszy trafiają na statek emocji, gdzie nieco zakręcona mewa Florentyna proponuje im udział w Olimpiadzie Emocji i pomaga uporać się z pierwszym zadaniem – pokonaniem strachu. Wspólnie zastanawiają się co najbardziej przeraża każdego z uczestników, w jaki sposób objawia się strach i jakie są najlepsze sposoby, by sobie z nim poradzić. A kiedy dzieci opracują swoje własne plany antystrachowe, medal mistrzowski jest już właściwie w zasięgu ręki.

Elsa Punset, Rocio Bonilla, Nieustraszeni i wielki skok, Warszawa: Wydawnictwo Mamania, 2022, 48 s.

Nie spodziewajcie się jednak, że Olimpiada Emocji zamyka się w jednej konkurencji, co to, to nie! W książce „Nieustraszeni i poszukiwanie skarbu” zniechęcone, zasmucone i zawstydzone niewybrednymi drwinami ze strony kolegów rodzeństwo wyruszy na wyprawę ratunkową, w której niezbędne będą pewne unikalne umiejętności. Zaś w przypadku powodzenia, nagrodą będzie skrzynia z najwspanialszym skarbem świata. Najtrudniejsze okaże się jednak odgadnięcie, jaki skarb czeka w skrzyni każdego z rodzeństwa. To będzie wyprawa nie tylko w mroźne ostępy na ratunek zagubionej ekspedycji, ale przede wszystkim wewnątrz siebie w poszukiwaniu swoich silnych stron, wiary we własne możliwości i poczucia własnej wartości. Nie może się nie udać!

Elsa Punset, Rocio Bonilla, Nieustraszeni i poszukiwanie skarbu, Warszawa: Wydawnictwo Mamania, 2022, 48 s.

Kiedy Tadzio dostaje wyjątkową pracę domową – spędzić cały dzień bez złości i zrobić kanapkę spokoju – trudno mu powstrzymać buzujące emocje. Na szczęście wkrótce po Nieustraszonych przybywa Florentyna wraz z nową próbą Olimpiady Emocji. Mistrzostwo w wygrywaniu ze złością czeka na zdobycie! Przez cała noc dzieci będą prześladować ich wkurzające cienie, czy przeciwwkurzeniowe sztuczki sympatycznej mewy wystarczą, by nie stracić dobrego humoru? Szczególnie, kiedy próba odbędzie się w Muzeum Nauki, gdzie Rocky zupełnie przypadkowo obróci szkielet dinozaura w górkę rozsypanych kości? Przekonacie się w części „Nieustraszeni i tajemnica dinozaura”!

Elsa Punset, Rocio Bonilla, Nieustraszeni i tajemnica dinozaura, Warszawa: Wydawnictwo Mamania, 2022, 48 s.

Akcja historii „Nieustraszeni i przygoda w latarni morskiej” dzieje się podczas wizyty u dziadków, gdzie Ala i Tadzio spędzają czas ze swoją kuzynką Krewetką. Niestety, choć bardzo się lubią, nie zawsze potrafią się dogadać, a nieporozumienia i kłótnie nie pomagają we wspólnych przedsięwzięciach, jak choćby pływanie łódką. Tym razem Florentyna wysyła więc dzieci do opuszczonej latarni morskiej, gdzie by zapobiec katastrofie, uczestnicy Olimpiady Emocji będą musie nauczyć się współpracy i dbać o relacje. A w drużynie na każdego z uczestników będzie czekało super ważne zadanie, od którego będzie zależeć powodzenie misji.

Elsa Punset, Rocio Bonilla, Nieustraszeni i przygoda w latarni morskiej, Warszawa: Wydawnictwo Mamania, 2022, 48 s.

Każda z książek, poświęcona innej emocji, poza historią narracyjną zawiera sporo wskazówek dla rodziców/nauczycieli/wychowawców pomagających opiekunowi w okiełznaniu, przepracowaniu i wspólnym oswojeniu dziecięcych emocji. Poza radami znajdziemy tu również ciekawostki dotyczące m.in. rozwoju emocjonalnego dzieci, propozycje ćwiczeń i zabaw (również plastycznych) oraz tematy do wspólnych rozmów.

A wszystko to w oprawie cudownych ilustracji Rocio Bonilli, na które nigdy nie mogę się napatrzeć.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mamania.

Bajki Majki: „Słonecznikowa 5. Kość dinozaura” Aniela Cholewińska-Szkolik

Pierwsza część nowej serii dla starszych przedszkolaków Anieli Cholewińskiej-Szkolik zaprasza nas do poznania przygód przesympatycznej rodzinki mieszkającej przy Słonecznikowej 5 – Pani Natalii i Pana Łukasza oraz ich dzieci: bliźniaków Krzysia i Lilki oraz małego Adasia (z jego pluszowym jeżykiem Tuptusiem) oraz psa Zadziora.

Wraz z tą wesołą gromadką przeżyjemy cztery, jednocześnie troszkę po dziecięcemu zwariowane, jak i pełne rodzinnego ciepła, codzienne przygody. Kto ukradł ukochaną koszulkę Krzysia (tą z rycerzem), niezbędną na zbliżający się turniej? To sprawa dla młodych detektywów, a jej rozwiązanie może zadziwić! Co można znaleźć podczas wykopalisk archeologicznych w ogródku? Jakie skarby i pozostałości dawnych cywilizacji kryją się pod grządką z warzywami? Co może się przytrafić podczas rowerowej wyprawy i w jaki sposób uratować nieudany piknik na leśnej polanie? Czym może się skończyć urządzanie ogródka przez pięcioro zaaferowanych ogrodników jednocześnie? Czy podczas sadzenia roślin można urządzić bal albo bitwę ze smokiem? Wiosną na Słonecznikowej nie można się nudzić!

„Słonecznikowa 5” to propozycja dla nieco bardziej zaawansowanych czytaczy – przygody są raczej długie, na mniej więcej 15 stron (mimo sporych ilustracji Marty Kuleszy bardzo w moim guście, gęsto zapisanych). Książka jest jednak podzielona na 4 niezależne rozdziały, których nie trzeba czytać ciągiem, a każdy z nich idealnie sprawdzi się jako wieczorne czytanie dla wytrwałego słuchacza.

Przyjemna do czytania dla rodzica i wciągająca dla dziecka, niejednokrotnie powodująca wybuchy śmiechu u mojej sześciolatki. Czekamy na drugą część!

Aniela Cholewińska-Szkolik, Słonecznikowa 5. Kość dinozaura, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 66 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Bajki Majki: „Profesjonaliski” Agata Matraś

Czy widzieliście już najnowszą, piątą część fantastycznej, super zabawnej i zaskakującej serii kartonówek-wyszukiwanek z zadaniami do aktywnego czytania i ze zwariowanymi zwierzakami w roli głównej?

Koniecznie sprawdźcie też:
„Liczyświnki”
„Emomisie”
„Kolorysie”
„Literkowce”

Tym razem przyszedł czas na liski! I to liski, które żadnej pracy się nie boją w wyjątkowej książeczce poświęconej zawodom i profesjom.

Podążając śladami lisich bohaterów odwiedzimy najróżniejsze zakamarki miasteczka i okolicy – od ruchliwej ulicy, przez centrum handlowe, plac budowy, przychodnię lekarską, aż po studio telewizyjne i weekendową wycieczkę na wieś. Kto pracuje w przedszkolu, kto w teatrze a kto na lotnisku? Gdzie szukać trenera, gdzie optyczki, a gdzie księgowej? Kto zgubił paczkę, czyim atrybutem jest stetoskop, a komu przyda się kilof?

Nie dajcie się zwieść – obok sztampowych i dobrze wszystkim znanych zawodów jak fryzjer, lekarz czy kasjerka, znajdzie się tu również między innymi bileter, magazynier, inżynier, jubiler, cieśla, geodeta, fizjoterapeuta, laborantka, inspicjent, sufler, celnik, lektor… trzeba tylko dobrze poszukać! A dodatkowym plusem niech będzie fakt, że wiele z zawodów występuje również w formach żeńskich, jak pszczelarka, policjantka, leśniczka, kontrolerka lotów czy kamerzystka.

Forma książeczki pozostaje niezmienna – po rozkładówce-wyszukiwance poświęconej danej tematyce, czy miejscu pracy i jednemu z bohaterów następuje strona z zadaniami pełna labiryntów, łamigłówek, zagadek logicznych i… najróżniejszych zawodów oczywiście! A wszystko wśród prawdziwego mrowia lisków – bez wątpienia przyda się więc bystre oczko – i przedstawione melodyjną rymowanką, która z pewnością łatwo wpadnie w mniejsze i większe uszko.

Najlepszą rekomendacją niech będzie, że moja 6 latka, choć teoretycznie już z tej serii wyrośnięta i poprzednie części dawno już odłożyła do piwnicy dla młodszego brata, nie miała najmniejszego zamiaru odpuścić liskom, wyczytałyśmy i obejrzałyśmy więc „Profesjonaliski” wzdłuż i wszerz i entuzjastycznie polecamy!

Agata Matraś, Profesjonaliski, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2022, 40 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

Bajki Majki: „Żegnaj niedźwiadku” Jane Chapman

Tematyka śmierci jest jedną z najtrudniejszych, jakie przychodzi dorosłemu poruszyć z dzieckiem, szczególnie z tym najmłodszym, które nie ogarnia jeszcze tak abstrakcyjnych pojęć.

W książce Jane Chapman poetyckie, wzruszające ujęcie tematu nie wyklucza dosłownego nazwania rzeczy po imieniu. Opowieść zaczyna się słowami:

„Niedźwiadek umarł w pewien piątek…”

A jego dwaj najlepsi przyjaciele nie potrafią poradzić sobie z tą stratą i nie do końca rozumieją co się stało.

„Bóbr i krecik stali pod domem niedźwiadka i nie mogli zrozumieć, że już go nie ma”.

Bezradnie rozglądają się po miejscach, które dotychczas przemierzali wspólnie, porządkują przestrzeń, oddają rzeczy, które pożyczyli, ale nigdy nie zdążyli ich zwrócić. Przychodzą im na myśl słowa, których już nigdy nie będą mogli powiedzieć niedźwiadkowi. Odczuwają cały wachlarz emocji, wspierają się wzajemnie i wciąż myślą o przyjacielu, a każde miejsce i sytuacja przypominają im o nim powiększając tylko poczucie pustki i braku. Płaczą, milczą, wspominają. A czas płynie i pomaga uleczyć rany, choć jest to niełatwy i długotrwały proces. Proces, który najlepiej przejść z przyjaciółmi, a jednym z pomysłów na oswojenie tej tęsknoty jest wspólna praca i szlachetny cel. W końcu niedźwiadek nie chciałby, by przyjaciele już na zawsze pogrążyli się w smutku.

„Żegnaj, niedźwiadku” to przepięknie ilustrowany picturebook o poruszającej ale i niosącej ukojenie treści. O tęsknocie, żalu, gniewie ale i o pielęgnowaniu wspomnień o utraconej osobie, wspólnym działaniu i pięknej przyjaźni. I jednocześnie chyba najbardziej przystępna dla przedszkolaków książka o śmierci, na jaką dotychczas trafiłam.

„Mieli przed oczami jasny gwiazdozbiór, który będzie tam na zawsze. Tak, jak w ich sercach na zawsze pozostanie ukochany przyjaciel niedźwiadek”.

Jane Chapman, Żegnaj niedźwiadku, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 28 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Na ten temat warto przeczytać również:
„Ważne rzeczy”
„Wszędzie i we wszystkim”
„Dom na kurzych łapach”

Bajki Majki: „Skrzydlaty dzień, skrzydlata noc” Paulina Chmurska, Elka Grądziel

To już druga część z cyklu „Książki otulone nocą” (koniecznie zajrzyjcie do recenzji „Mała kaszalotka i tajemnica nocy”) po którą sięgnęłyśmy z Majką i po raz kolejny zrobiła na nas spore wrażenie. Książkę o kaszalotce wybrałam przede wszystkim ze względu na naszą sympatię do morskich zwierzątek, okazuje się jednak, że ciemności same w sobie mają tajemniczą siłę przyciągania i noc nad łąką i w lesie może być równie fascynująca, co ciemności morskich głębin.

Bohaterem „Skrzydlatej nocy, skrzydlatego dnia” jest niefrasobliwy motylek Rusałka Pawik, który zachwycony urokiem złotej godziny przekonuje się, że poza otaczającym go pięknem na łące czają się również poważne niebezpieczeństwa. Wystarczy jeden silny podmuch wiatru, by utknąć na dobre w lepkiej pajęczynie. A od tego już bardzo blisko, by stać się czyjąś kolacją…

Na szczęście Rusałce przyjdą z pomocą! Najpierw łut szczęścia, a potem zupełnie inny rodzaj motylka – ćma, która pokarze nowemu przyjacielowi zupełnie nowe, nieznane oblicze świata obleczonego nocą.

Przetykana licznymi ciekawostkami ze świata przyrody (wiedzieliście, że świetliki zjadają ślimaki?) opowieść o przyjaźni, bezinteresownej pomocy i nie ocenianiu innych po wyglądzie. Bo czy mniej delikatne, włochate ciało ćmy sprawia, że powinniśmy się jej obawiać? Czy trupia główka na grzbiecie sprawia, że ktoś jest zły?

Fascynująca podróż przez nocny las z wyjątkowymi przewodniczkami. Mali czytelnicy poznają podczas niej zwyczaje owadów i dowiedzą się, że nocą las wcale nie jest pogrążony we śnie. A i każdy z jego mieszkańców musi mieć się na baczności, bo – jak to w naturze bywa – nietrudno zostać zjedzonym przez większe stworzenie.

Nie martwcie się jednak, wszystko skończy się dobrze, a po bardzo pouczającej przygodzie, motylek bezpiecznie wróci na swoją ukochaną łąkę!

P. S. Podobnie, jak w poprzednich częściach, tu również jedna ze stron świeci w ciemności. Pamiętajcie tylko o wcześniejszym kilkuminutowym naświetleniem jej pod lampką albo w promieniach wiosennego słońca.

Paulina Chmurska, Elka Grądziel, Skrzydlaty dzień, skrzydlata noc, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 48 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Bajki Majki: „Kocia szajka i duchy w teatrze” Agata Romaniuk

Nowy tom przygód Kociej Szajki to w naszym domu zawsze małe święto – od 4 do 8 dni wieczornej detektywistycznej przygody (wszystkie tomy „Kociej Szajki” mają po 8 rozdziałów, staram się przeciągać przyjemność jak najdłużej się da, ale różnie z tym bywa).

W Cieszynie nadeszła wiosna – czas wygrzewania futer w pierwszych promieniach słońca, kociego romansowania, grania w planszówki w kawiarni Tramwaj i wyjść do cieszyńskiego teatru. Podczas premiery najnowszego przedstawienia „Fale morza i miłości”, na które, wśród wielu znanych nam już bohaterów wybrał się również wyjątkowo elegancki Morfeusz, zdarza się wypadek, w którym zostaje ranna słynna czeska aktorka. Kto wprawił w ruch obrotową scenę i dlaczego? I przede wszystkim – czy to naprawdę mogły być duchy? To wprost wymarzona sprawa dla detektywów z Kociej Szajki, które wraz z wyjątkowo okrągłą Walerką (bliźniaki w drodze) bez chwili zwłoki rozpoczynają śledztwo!

Jak zwykle czeka nas cały przegląd podejrzanych, narady w kawiarniach przy podjadaniu pyszności, przesłuchania, a nawet zbieranie dowodów przy użyciu sprzętu nagrywającego w postaci papużek. Trzeba się będzie nawet, w ostateczności, posunąć do rozwiązań siłowych podczas zatrzymywania sprawców, pojawią się więc również chwile grozy!

Tymczasem pytania mnożą się jak myszy w spiżarni – czy duchy noszą trampki? Może warto zasięgnąć porady wróżki? Albo chociaż Pani Wieczorynki? Jak teatralna kurtyna znosi ostrzenie pazurków? Gdzie się podziało futro Loretty? Czy dzieci aspirantki Koczy będą miały wąsy? Albo chociaż włochate uszka?

Nie miejcie jednak obaw – nie ma takiej sprawy, której Kocia Szajka nie zdołałaby rozwiązać!

A ja jak zwykle jestem pełna podziwu dla fantastycznych ilustracji, uwielbiam patrzeć na te wszystkie kocie wygibasy, powyginane wąsy, czarownice na odkurzaczach i kocie pyszności (muchowe koreczki to mój faworyt). Na ostatniej stronie, jak zwykle czeka też na małych czytelników mapa Cieszyna z zaznaczonymi najważniejszymi dla akcji miejscami.

Nieprzerwanie z Majką uwielbiamy i polecamy z całych sił!

Agata Romaniuk, Malwina Hajduk, Kocia Szajka i duchy w teatrze, Warszawa: Wydawnictwo Agora, 2022, 122 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Agora.