Czas na czytanie: „Berło Światła” Marah Woolf

Cóż to się dzieje w tej książce! Żonglerska zabawa wierzeniami Islamu, Starożytnego Egiptu, Starym Testamentem, a nawet mitologią nordycką wymieszana z poszukiwaniem skarbów godnym Indiany Jonesa. A może raczej Lary Croft?

Nefertari de Vesci jest świetnie wykształconą, młodą poszukiwaczką skradzionych zabytków, które z satysfakcją oddaje muzeom. Jest dziedziczką fortuny, potomkinią wybitnych archeologów i jedną z niewielu osób, które wiedzą, że poza ludźmi na Ziemi żyją również nieśmiertelni – anioły, mitologiczni bogowie, dżiny i demony. I że najlepiej trzymać się od nich z daleka, co też skutecznie praktykuje.

Aż do momentu, kiedy w jej drzwiach staje anioł Azrael z propozycją nie do odrzucenia. Jeśli Tari uda się odnaleźć legendarne Berło Światła, anioł śmierci nie zabierze duszy jej ukochanego, śmiertelnie chorego brata w zaświaty.

Czasu jest niewiele, bucowaty zleceniodawca niechętnie dzieli się z nią wszystkimi informacjami, każdy kolejny nieśmiertelny napotkany na drodze jest jeszcze bardziej irytujący i jeszcze przystojniejszy niż poprzedni, zagadka okazuje się mieć wiele etapów, gdzie każda wskazówka prowadzi do kolejnej, a na życie Nefertari nastają paskudne demony.

No i oczywiście pojawia się zupełnie niechciana, ale jakże silna chemia między głównymi bohaterami. Ale czy związek między śmiertelniczką a aniołem ma szansę stać się czymkolwiek poza przelotnym romansem? Szczególnie, kiedy relacja od samego początku oparta jest na kłamstwie?

Bardzo podoba mi się pomysł na tą powieść – egipscy bogowie przemierzający współczesny Londyn i archeologiczna przygoda z podążaniem tropem zaginionego skarbu to drobne szaleństwo, które zdecydowanie wpisuje się w moje gusta.

Nie do końca natomiast przekonali mnie do siebie główni bohaterowie i ich relacja. Jak postacie poboczne zostały fajnie wykreowane i mają swoje charaktery, tak Azrael to straszna mamałyga moim skromnym zdaniem. Mitologiczni bogowie mają to do siebie, że są bardzo ludzcy – zawistni, mściwi, niedojrzali i targani namiętnościami, co z ich nadnaturalnymi zdolnościami zawsze stawiało pozostałych bohaterów w sytuacji raczej kiepskiej. Ale tu mamy do czynienia ze starym jak świat aniołem śmierci, który tak bardzo nie wie czego chce, że zachowuje się trochę jak dwulatek zastanawiający się nad zjedzeniem lizaka. Czemu towarzyszą adekwatnie dojrzałe rozterki emocjonalne – niby by chciał, ale nie chce i czego to on by nie zrobił dopóki nie zyskuje okazji i okazuje się, że nie robi jednak za wiele. A że te rozterki spokojnie zajmują 1/3 książki, to momentami byłam tym już nieźle znużona. Z Nefertari jest nieco lepiej, w przeciwieństwie do swojego zleceniodawcy zdradza przejawy indywidualnego charakterku ale na razie nie zyskała mojej sympatii.

Na szczęście „Kroniki Atlantydy” mają mieć jeszcze dwa tomy, więc oboje mają szansę wziąć się w garść, bo z przyjemnością wrócę do tej historii, choćby dla samej kreacji świata i nadchodzących zagadek, nawet jeśli nieco naiwnych.

Marah Woolf, Berło Światła, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar, 2022, 530 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Jaguar.

Bajki Majki: „SEX. To, o czym dorośli Ci nie mówią” Boguś Janiszewski, Max Skorwider

„To, o czym dorośli Ci nie mówią” to bardzo charakterystyczna seria encyklopedii dla nastolatków podejmująca trudne do wytłumaczenia tematy (takie jak m.in. ekonomia, sztuczna inteligencja, polityka, emocje czy ochrona klimatu) w sposób atrakcyjny dla młodego odbiorcy – posługując się humorystycznymi ilustracjami, elementami komiksowymi, obsadzając w rolach narratorów bardzo zaskakujące postacie, posługując się żartem i czasem absurdalnymi ale zapadającymi w pamięć porównaniami. Najnowsza część o seksie bardzo dobrze wpisuje się w ten schemat.

Wielkim plusem jest jak najszersze spojrzenie na rozważany problem – w przeciwieństwie do większości tytułów podejmujących ten temat, nie skupiamy się tu zaledwie na pytaniu „skąd się biorą dzieci?” (i którędy wychodzą?) oraz na kwestiach dojrzewania. Autorzy zaczęli od samych początków życia, podziału komórek i informacji zapisanych w kodzie DNA, przez kwestie płci, różnorodność genetyczną i sposoby na zapłodnienie w świecie przyrody, popędy zmuszające organizmy do zainteresowania kwestią rozmnażania się, mechanikę rozmnażania się u ludzi wraz z całym bagażem hormonalno-emocjonalnym i kwestiami rozwoju zarodka, aż po tematykę różnorodności, tolerancji, stereotypów i warstw kulturowych. Jest to zatem mocny koktajl informacyjny który może i wstrząsnąć i zmieszać, ale jednocześnie zawiera w sobie bardzo dużą dawkę wiedzy na mnóstwo tematów (a każdy z nich zasługuje przecież na przynajmniej jedną własną książkę).

Biorąc więc pod uwagę specyfikę podjętego tematu, dość mocny dowcip, bardzo charakterystyczny, satyryczny styl ilustracji, młodzieżowe słownictwo i śliniącą się, sepleniącą lamę z wadą zgryzu w jednej z narratorów nie da się ukryć – ta książka jest cringowa. Pamiętajmy jednak do jakiej grupy odbiorców została skierowana – to, co przez dorosłego może być odbierane jako niepokojące i dziwaczne, dla nastolatka będzie nie tylko bardziej atrakcyjne, ale i przede wszystkim może być łatwiejsze w odbiorze niż klasyczny tekst.

Trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że ten sposób narracji – bardzo cool i spoko (a może po prostu narracji skierowanej do młodego odbiorcy?) – często prowadzi do nadmiernych uproszczeń i skrótów myślowych, z których mogą wychodzić różne „kwiatki”. Szczególnie kiedy temat jest raczej delikatny. Mnie na przykład nieprzyjemnie zaskoczyła sugestia, że osoba może być aseksualna, kiedy „Matka Natura zapomni o płci” – niby wiem co autor miał na myśli, ale jednak to mocno średnie, może nawet szkodliwe wytłumaczenie.

Dlatego też dochodzę do wniosku, że ta książka będzie super wyborem dla tego określonego, bardzo specyficznego odbiorcy, jakim jest kilkunastolatek ale na pewno nie na pierwszy kontakt w temacie szeroko pojętej seksualności i nie jako jedyny. Sami autorzy zresztą podają całkiem szeroką bibliografię jako uzupełnienie lektury.

Warto też oczywiście z dzieckiem rozmawiać, dopowiadać od siebie, rozjaśniać i rozwiewać wątpliwości, a czasem wspólnie szukać odpowiedzi. Choć zapewne z nastolatkiem już nie bardzo się da (szczególnie, że jest to typ książki, którą lepiej czytać samemu, niż wspólnie z rodzicem), jeszcze nie mam w domu żadnego egzemplarza, więc pewnie nie do końca wiem, o czym mówię.

Boguś Janiszewski, Max Skorwider, SEX. To, o czym dorośli Ci nie mówią, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2022, 160 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

Czas na czytanie: „Bogowie & potwory” Shelby Mahurin

Seria „Gołąb & Wąż” zdecydowanie ma w sobie sporo magnetyzmuzakazany romans, charakterną bohaterkę, która nie da sobie w kaszę dmuchać, ciekawy pomysł na magię, siłę przyjaźni i wybitnie skomplikowane relacje rodzinne. Ale jak dla mnie jest za długa i mimo, że ostatni tom zdecydowanie nadrabia akcją po nudnawej „Krew & miód”, to jednak wciąż miał momenty nużącej dłużyzny.

W finałowej części trylogii zdecydowanie więcej się dzieje – zanim dotrzemy do ostatecznego starcia czeka nas podróż w morskie głębiny na spotkanie z mitycznymi meluzynami, mały wypad do Chateau le Blanc i oczywiście tułanie się po lasach z pościgiem drepczącym po piętach i potyczkami z paskudnymi stworami dla rozruszania.

Ale najistotniejsze będą tu podróże wewnętrzne – po marudzeniu i użalaniu się nad sobą, które zajmowało większą część poprzedniego tomu, tym razem bohaterowie zdecydują się stawić czoła własnym demonom. I opętanie będzie tu najmniejszym problemem, kiedy w kolejce ustawia się wciąż jeszcze świeża żałoba po bliskim przyjacielu, nieprzepracowany żal do matki, która zdecydowanie nie sprawdziła się w swojej roli, czy świadomość do czego jest się zdolnym, by ocalić bliskich. I choć historia każdego z bohaterów jest inna, łączą ich podobne przeżycia i bolączki. I każdy będzie musiał odnaleźć swoją drogę do wewnętrznego spokoju.

Oczywiście okoliczności będą dalekie od sprzyjających.

Będzie sporo karkołomnych misji i cudownych ocaleń, niesamowitych przyjaźni oraz większych i mniejszych zwrotów akcji. Na szczęście w tym tomie Lou się ogarnie i tym samym na podciągnie poziom humoru w książce, chociaż odniosłam wrażenie, że autorka nieco zbyt lekko podchodzi do zmieniania swoim bohaterom charakterów. Będzie też naprawdę dużo refleksji o nieudanym macierzyństwie, pretensji i rozczarowania rodzicami oraz rozliczania się z przeszłością. Nie zabraknie też potwierdzenia truizmu, że czasami prawdziwą rodzinę wybierasz sobie sam.

Warto było przemęczyć się z drugim tomem, by sięgnąć po trzeci, bo zakończenie całej historii jest adekwatne i całkiem satysfakcjonujące aczkolwiek nie oferujące wszystkich odpowiedzi. To był dobrze spędzony czas – dobrze wykreowany świat i interesujące spojrzenie na magię – mimo, że moim zdaniem wciąż najciekawszy pozostał pierwszy tom.

Shelby Mahurin, Bogowie & potwory, Poznań: Wydawnictwo We Need YA, 2021, 592 s.

Bajki Majki: „Młodzi przyrodnicy. Lato w świecie przyrody” Patrycja Zarawska

Seria „Młodzi Przyrodnicy” składała się dotychczas z książeczek ilustrowanych – skądinąd przepięknie. Niemniej jednak wydanie czterech przewodników dla małych odkrywców podzielonych na pory roku, pełnych rzeczywistych zdjęć uważam za strzał w dziesiątkę. Jak jestem wielką fanką dobrej ilustracji, tak jeśli chodzi o samodzielne odkrywanie świata przyrody, dobre zdjęcianieocenioną pomocą. Szczególnie, że zostały zakomponowane w bardzo atrakcyjny wizualnie sposób.

„Lato w świecie przyrody” niewielka, bardzo kolorowa książka w poręcznym, „plecaczkowym” formacie, którą bez większego problemu możemy zabrać ze sobą na wycieczkę do lasu, na wakacje do babci, czy choćby na działkę. Przewodnik zaczyna się zresztą od wskazówek dotyczących przygotowań do wyprawy – nawet tej do parku, czy nad jezioro – podpowiadających jakie wyposażenie może się przydać młodemu obserwatorowi przyrody.

Reszta książki, zbudowana na zasadzie zbioru ciekawostek przeplatających się z dobrymi radami, składa się z króciutkich, dwustronicowych rozdziałów tematycznych – dowiemy się z nich między innymi co zbierać warto, a czego ruszać nie powinniśmy, poznamy wybrane rodzaje kwiatów, motyli, gąsienic, żuków, ptaków, płazów, gadów a nawet ważek. Nauczymy się odróżniać pszczoły od os i rozpoznawać tropy zwierząt, dowiemy się w jaki sposób pająk buduje pajęczynę, co pływa po powierzchni oczka wodnego i kto żyje w głębi stawu. Odwiedzimy lasy, łąki i wybierzemy się nad morze. Znajdzie się też co nieco o letnim grzybobraniu, owocach, które można jeść i o trujących roślinach. Odnajdziemy odpowiedzi na pytanie czy mrówki żądlą, dlaczego pokrzywa parzy, po co roślinom kolce i czym jest dimorfizm płciowy.

Poza samym obserwowaniem autorka inspiruje również do podejmowania ciekawych aktywności – znajdziemy tu „przepis” na stworzenie zielnika i domku dla owadów, a na końcu książki umieszczono inspirację do prowadzenia dzienniczka obserwatora i notowania w nim swoich odkryć. Nie zabrakło również indeksu wspominanych w książce gatunków i słowniczka trudnych pojęć.

Wszystko to zilustrowano bajecznymi fotografiami i miejscami uzupełniono o aspekt multimedialny – obok niektórych gatunków zwierząt umieszczono kody QR, które przy pomocy adekwatnej aplikacji umożliwią zapoznanie się z odgłosami natury.

Bardzo przystępnie napisany, nieprzepełniony informacjami, a pełen ciekawostek i wskazówek dla młodego odkrywcy przewodnik poczatkującego miłośnika odkrywania natury. Nie ma w nim wszystkiego, czego moglibyśmy szukać (to nie wielotomowa encyklopedia) i na pewno nie wyczerpuje tematu, ale już kilka razy udało nam się dzięki niemu zidentyfikować zaobserwowany na spacerze gatunek (m.in. pliszkę siwą), co było pierwszym krokiem do szukania dalszych informacji na ten temat.

Patrycja Zarawska, Młodzi przyrodnicy. Lato w świecie przyrody, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 114 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.

Bajki Majki: „Góra Mądrości” Mojo Graffi

Lisek marzy o podróżach, Niedźwiedź o prawdziwej przyjaźni. Obaj siedzą jednak u stóp świetlistego drzewa i nie chcą się od niego oddalić. Lisek boi się ciemności, Niedźwiedź wierzy, że skoro to w tym miejscu rok temu wypowiedział życzenie, to na pewno tutaj się ono spełni. Ale czy marzenia spełniają się same, czy lepiej jednak wziąć sprawy w swoje łapki?

„… prawdziwy przyjaciel (…) to ktoś, kto wierzy w ciebie bardziej niż ty sam”.

Kiedy słynąca z dobrych rad Gąsienica daje naszym bohaterom motywację do działania i wysyła ich na wyprawę na Górę Mądrości, nie jest łatwo nie jest łatwo pokonać własne lęki i wyruszyć na przygodę. Szkoda byłoby jednak przegapić szansę na spełnienie marzeń! Czy Liskowi i Niedźwiedziowi starczy odwagi i samozaparcia, by stawić czoła wszystkim czekającym na drodze przeciwnościom? I czy na szczycie góry czeka na nich to, czego pragną?

Wzruszająca i dająca do myślenia opowieść o podróży i rodzącej się podczas niej przyjaźni zbudowanej na zaufaniu, trosce o dobro towarzysza i wspólnych przeżyciach. Historia o podejmowaniu próby i walce o spełnianie marzeń nawet jeśli nie jest się pewnym sukcesu. O stawianiu czoła obawom, pomocy innym, nauce wiary we własne możliwości i przedkładaniu dobra przyjaciela ponad własne.

„… ważniejsze od podróżowania jest to, z kim się podróżuje”.

Wielkim plusem jest sposób wydania tej książki. Zazwyczaj picturebooki porywają całostronicowymi ilustracjami, a sam tekst jest tylko dopełnieniem historii opowiedzianej za pomocą obrazu, w związku z tym są skierowane raczej do młodszych odbiorców. „Góra Mądrości” natomiast łączy w sobie imponującą stronę graficzną picturebooka z całkiem sporą ilością tekstu pozwalającego przedstawić nieco bardziej już skomplikowaną fabułę dla starszego i bardziej zaprawionego czytelnika. A same ilustracje są cudowanie delikatne, liryczne i bardzo klimatyczne, szczególnie pod koniec.

Dodająca otuchy historia wzmagająca wiarę we własne możliwości i odwagę, by sięgać po marzenia.

I piękny pomysł na prezent, świetnie sprawdzi się jako książka – pamiątka z dedykacją, do której można wracać na różnych etapach dorastania.

Mojo Graffi, Góra Mądrości, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 40 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.

Czas na czytanie: „Krew & miód” Shelby Mahurin

Podobnie jak w przypadku czarów, również w życiu musi chyba panować równowaga – skoro pierwszy tom pochłonęłam momentalnie, drugi niestety już aż tak mnie nie wciągnął, a nawet trochę zmęczył.

Po dramatycznych wydarzeniach na Modraniht Lou i Reid przeżywają swój miesiąc miodowy wciąż nie mogąc się otrząsnąć z bliskości śmierci. I nie przeszkadzają im w tym ani trudne warunki koczowniczego leśnego życia ukrywających się przed Morgane rebeliantów, ani stąpający po piętach pościg. W końcu umykająca z Chateau grupka przyjaciół teraz ma już przeciwko sobie cały świat.

Ale w końcu trzeba będzie ułożyć jakiś plan działania, wśród niezliczonych nieprzyjaciół zdobyć jakiś sojuszników. Wszystko więc zacznie się spektakularnie sypać, bo każdy z członków drużyny ma inny pomysł na wykaraskanie się z problemów. I każdy chowa w szafie przynajmniej jednego trupa. A naszej przeklętej parze, po początkowej euforii ocaleńców, przyjdzie się jeszcze długo docierać.

Mam wrażenie, że ta część ma bardzo wiele cech „tomu przejściowego”, niby wnosi co nieco do fabuły a na końcu czeka nas „epicka konfrontacja” ale jednak przede wszystkim składa się z przydługich wędrówek po niegościnnych lasach, dziecinnych konfliktów między bohaterami i marudzenia.

To prawda, że Reida czeka wyboista droga do samoakceptacji ale wnioski, do których wreszcie dochodzi wydają się pojawiać znikąd, mimo całego egzaltowanego miotania się po drodze. To prawda, że Lou przyjdzie zmierzyć się ze swoją naturą i wziąć odpowiedzialność za swoje wybory, ale transformacja, którą przechodzi w „Krwi i miodzie” to przede wszystkim przemiana z fajnej, błyskotliwej i charakternej ale wciąż pełnej empatii i miłości dziewczyny w zapatrzoną w siebie, samolubną i niedojrzałą dziewuchę. I bynajmniej nie ma to za wiele wspólnego z magią, z której korzysta.

Tym razem największym plusem okażą się bohaterowie poboczni, którzy albo zostali dopracowani zyskując rozwinięcie swoich historii, albo po prostu bardziej przykuli moją uwagę, kiedy Reid z Lou zaczęli mnie nużyć. Coco, Ansel a nawet Beau bardzo zyskują w tej części. Podobnie miłym zaskoczeniem okazał się motyw podróży z grupą artystów, którzy nie tylko wnoszą do tej opowieści nową dawkę niesamowitości (z magią białych i czerwonych czarownic w końcu zdążyliśmy się już oswoić) ale i błyszczą charakterem, którego tym razem jakoś dziwnie zabrakło głównym bohaterom.

Podsumowując – historia, która początkowo bardzo mnie wciągnęła, zaczęła mi się mocno dłużyć choć wyraźnie zmierza do jakiegoś celu i wciąż ma swoje dobre momenty. Dlatego też nie zdecyduję się na porzucenie tej serii i jednak sięgnę po ostatnią część. Chociaż już z nieco mniejszym entuzjazmem.

Shelby Mahurin, Krew & miód, Poznań: Wydawnictwo We Need YA, 2020, 512 s.

~ Książkę przeczytałam w ramach wyzwania WyPożyczone 2022 ~

Bajki Majki: „Ty decydujesz! Trzy Małe świnki; Czerwony kapturek” Coralie Saudo, Jessica Das

O tym, że klasyczne, znane i lubiane baśnie można opowiadać wciąż na nowo, wszyscy doskonale wiemy. Ale o tym, że możemy to robić sami, czasami zdarza nam się zapominać.

Z książkami, w której wpływ na rozwój fabuły mają decyzje czytelnika mieliśmy już wcześniej do czynienia. Kiedy Maja była zupełnie mała próbowaliśmy tytułu „Trzy kropki” – ja byłam zachwycona, ale Młoda jeszcze nie potrafiła do końca docenić tej koncepcji. Tej zimy za to zachwyciła się „Mikołajkową przygodą” z serii „Czytam i decyduję”, którą czytałyśmy chyba na każdy możliwy sposób.

Dlatego też nie miałam wątpliwości, że tego rodzaju interaktywność w połączeniu z ulubionymi opowieściami (szczególnie „Trzy świnki” cieszą się u nas niesłabnącą sympatią właściwie od zawsze) okażą się strzałem w dziesiątkę dla mojej sześciolatki. I tak też się stało.

Otwierając książki z serii „Ty decydujesz” wcielamy się w głównego bohatera opowieści – w naszym przypadku w Czerwonego Kapturka lub w jedną z Trzech Świnek. Na każdej stronie, po kilku zdaniach wprowadzenia, czeka nas decyzja, która skieruje nasze kroki na jedną z wielu fabularnych dróg. Możemy więc, zgodnie z życzeniem Mamy Świnki opuścić rodzinny razem z braćmi, albo… schować się w kominku! Możemy zanieść koszyczek z ciasteczkami chorej babci albo… samej zjeść ciastka po drodze. A nawet podzielić się nimi z wilkiem. Każda decyzja ma swoje skutki i może doprowadzić nas do bardzo zaskakujących zdarzeń!

W przeciwieństwie do tytułów, które wcześniej przypomniałam, w tej serii nie musimy szukać numeru strony bo dokonaniu decyzji – w poruszaniu się po książce pomagają piktogramy przydzielone wybranym akcjom i opatrzone nimi kolorowe zakładki indeksujące z prawej strony książki. To bardzo praktyczne rozwiązanie, szczególnie dla młodszych czytelników. A i dodatkowo ćwiczenie na spostrzegawczość oraz drobne wyzwanie dla małych paluszków.

Wybierając rozmaite akcje, każdą książkę możemy przeczytać na 22 różne sposoby, które doprowadzą nas do jednego z 5 zakończeń. I tylko jedno z nich znamy z oryginalnej wersji baśni. Będziemy mieli szansę między innymi wrzucić wilka do stawu, przyłożyć babci-żartownisi koszykiem z ciastkami, złapać wilka na lasso, zostać królem Prosiaczkiem albo nie budować swojego własnego świnkowego domku i mieszkać z mamą do dorosłości. Czego byśmy nie wybrali – dobra zabawa gwarantowana. Na zdecydowanie więcej, niż jeden wieczór!

Niewiele tekstu, dużo decyzji, sporo zabawnych, zaskakujących i pobudzających wyobraźnię sytuacji na drodze. A wszystko to w otoczeniu prostych, wręcz schematycznych ilustracji w żywej gamie kolorystycznej, zamknięte bezpiecznie  w twardej oprawie.

Świetny pomysł dla starszaków, którzy dobrze znają baśnie i dla młodszych czytelników, którzy dopiero będą je poznawać. Ciekawe które z rozwiązań wyda im się najbardziej prawdopodobne.

To jeszcze nie do końca gra paragrafowa, ale z pewnością bardzo dobre przygotowanie do takich pozycji!

Coralie Saudo, Jessica Das, Ty decydujesz! Trzy Małe Świnki, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 32 s.

Coralie Saudo, Jessica Das, Ty decydujesz! Czerwony Kapturek, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperKids.

Czas na czytanie: „Gołąb & Wąż” Shelby Mahurin

Czy istnieje bardziej zakazany, karkołomny i z góry skazany na porażkę romans, niż związek wiedźmy i łowcy czarownic? Trudno to sobie wyobrazić!

Konflikt między dwoma światamimagii i Kościoła – trwa od setek lat. Obie strony mają swoje za uszami, obie są święcie przekonane o swojej racji i krzywdzie a żadna z nich nie przebiera w środkach nie stroniąc od okrucieństwa. Nie sposób sympatyzować ani z czarownicami, które bez skrupułów wykorzystują niewinnych ludzi by siać chaos ani z wojownikami kościoła, którzy entuzjastycznie rozpalają stosy pod każdą kobietą oskarżoną o czary. Nie sposób również całkowicie potępić żadnej z nich.

„(…) za Kościołem najpierw idą płomienie. Dopiero potem pytania. Niebezpiecznie jest być kobietą”.

Między tymi dwoma światami od urodzenia uwięziona jest Louzadziorna i charakterna młoda złodziejka, której przypadło w udziale stać się kluczem do rozwiązania odwiecznej walki. Niestety kluczem dość ostatecznym i raczej… jednorazowym. A że umieranie dla sprawy nie każdemu jest w smak, porzuca świat magii wraz ze swoim ponurym przeznaczeniem i daje nogę prosto w trzewia tętniącego życiem miasta. To daje jej schronienie przed pościgiem aż do momentu, w którym jedna z zuchwałych kradzieży kończy się nie do końca zgodnie z planem, a na czarownicę pada czujny wzrok wyjątkowo oddanego sprawie kapitana łowców.

Czy silne ramiona wojownika kościoła okażą się dostatecznym schronieniem, kiedy cały świat pragnie twojej śmierci?

Największą siłą tej powieści są jej bohaterowie – zuchwałej, bezwstydnej i pełnej humoru Louise nie sposób nie oddać serca, a w świecie zachowawczych i sztywniackich świętych mężów (z tym ślubnym na czele) błyszczy niczym diament. A relacje, jakie buduje z innymi to złoto – od zrodzonego z przypadku świętego związku małżeńskiego zbudowanego na fundamentalnych przeciwieństwach, przez godne pozazdroszczenia przyjaźnie na śmierć i życie, raczej skomplikowaną sytuację rodzinną aż po bycie wrzodem na wrażliwych częściach ciała reszty społeczeństwa.

I chociaż sam pomysł na romeojuliowy romans między zwaśnionymi siłami jest jednak raczej oklepany, a i fabuła nie należy może do wybitnych, to jednak czyta się szybko i przyjemnie, czekając na coraz to nowe przepychanki między bohaterami. A że mamy tu też zgrabnie skonstruowany świat przedstawiony, ciekawy pomysł na magię opierającą się na wymianie i równowadze oraz odwieczną walkę między patriarchatem a nieokiełznaną kobiecą siłą, wychodzi całkiem dobra fantastyka młodzieżowa z romansem na pierwszym planie.

Na pewno nie będę zwlekać z drugim tomem.

Shelby Mahurin, Gołąb & Wąż, Poznań: Wydawnictwo We Need YA, 2020, 480 s.

~ Książkę przeczytałam w ramach wyzwania WyPożyczone 2022 ~

Bajki Majki: Akademia Mądrego Dziecka. Pokochaj naturę. Przesuń i odkryj – „Pszczoła”, „Pająk”

Niewielkie, całokartonowe książeczki dla maluchów z nowej serii Akademii Mądrego Dziecka przyciągają uwagę przede wszystkim ruchomymi, obrotowymi elementami. Nie brak w nich jednak również sporej dawki ciekawostek i informacji o owadach, przedstawionych w sposób bardzo przystępny i możliwy do zapamiętania przez najmłodszych odbiorców oraz za pośrednictwem sympatycznych ilustracji w żywych kolorach.

Mały czytelnik dowie się między innymi jaką rolę pełnią bohaterowie książeczek w przyrodzie i jakie cechy je charakteryzują – m.in. po co pszczole paski, w jaki sposób zbierają pyłek, gdzie mieszkają, czym jest nektar i do czego służy żądło. Poznają też wybrane rodzaje pająków, do czego służy pajęczyna i w jaki sposób pomaga pająkom przemieszczać się na duże odległości.

Obrotowe elementy to świetny trening motoryki małej i wyzwanie dla małych paluszków, poprawiają koordynację ręka-oko. Wzmagają ciekawość, pozwalając odkryć ukryte pod nimi ciekawostki. Można między innymi zajrzeć do wnętrza ula, znaleźć robaczka zaplątanego w pajęczynę albo podyndać pająkiem na wietrze. Myślę, że mogą się również dobrze sprawdzić w procesie oswajania lęku przed owadami.

Ostatnie strony książeczek – jedyne bez ruchomego elementu – podpowiadają w jaki sposób możemy chronić danego owada i pomóc mu przetrwać, na przykład jakie rośliny sadzić, by były dla nich schronieniem czy nie niszczyć pajęczych sieci.

Książeczki są niewielkiego formatu, wygodnego dla małych rączek, z bezpiecznie zaokrąglonymi rogami (co jest dla mnie zawsze wieeeeelkim plusem), wykonane z grubej, w miarę ząbkooodpornej tektury i pokryte śliską, ślinoodporną powłoką. Co ważne, również ruchome elementy są dość grube i wydają się całkiem wytrzymałe . Przesuwa się je gładko i zrobi to bez problemu nawet maluszek nie do końca jeszcze wprawionymi paluszkami, chociaż oczywiście istnieje ryzyko oderwania robala od książeczki. Dlatego też zapewne książeczka jest skierowana dla dzieci powyżej 3go roku życia, wcześniej  niezbędny będzie nadzór rodzica.

Bardzo fajni kandydaci do pierwszej biblioteczki malucha.

Z tej serii pojawiły się jeszcze „Biedronka” i „”Motyl”.

Teresa Bellon, Akademia Mądrego Dziecka. Pokochaj naturę. Przesuń i odkryj. Pszczoła, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 12 s.
Teresa Bellon, Akademia Mądrego Dziecka. Pokochaj naturę. Przesuń i odkryj. Pająk, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 12 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperKids.