Okołoksiążkowy miszmasz: Książkowy kalendarz adwentowy dla przedszkolaka

Tak, wiem, dopiero zaczął się listopad, za oknem znowu ciepła, mglista jesień i prawie 20 stopni. Doceniam bardzo, kocham ciepełko. Ale myśli i tak jakoś uciekają w kierunku przedświątecznych przygotowań i tej pachnącej piernikami gorączki. Nie da się ukryć, że uwielbiam ten czas, a wcześniejsze chomikowanie i przygotowywanie drobiazgów z myślą o świętach sprawia mi długoterminową radość.

No i nie ukrywajmy, że tego rodzaju założenia wymagają nieco przygotowań, a kalendarz musi byc gotowy już na pierwszego grudnia, lepiej pomyśleć zawczasu, niż martwić się, że wymarzone świąteczne tytuły się wyprzedały albo wyeksploatowane do granic możliwości firmy kurierskie nie są w stanie dostarczyć naszej paczki na czas.

Nie tylko książki

Wbrew nazwie, w kalendarzu adwentowym, który szykuję dla córki nie znajdą się tylko i wyłącznie książki. Moim zdaniem jedna książka dziennie to zbyt wiele – przynajmniej dla przedszkolaka – by czerpać z niej prawdziwą radość. Obie przywiązujemy się do historii, lubimy przeżywać je kilkukrotnie, a te dłuższe czytać na raty. Musi minąć trochę czasu, zanim nasycimy się daną opowieścią. A ponadto nasza kolekcja książek w klimacie Bożego Narodzenia jest całkiem spora, na pewno będziemy również wracać do ulubionych pozycji z poprzednich lat.

Co do kalendarza?

Co zatem do kalendarza? Oczywiście podstawą będą książki – ale jedna na mniej więcej 4-5 dni – na razie mam upatrzony „Ekspres Polarny” i „Wieczór gwiazdkowy na placu budowy”, poważnie rozważam też „Celestynkę”.

Ponadto w kalendarzu znajdą się:

książeczki z zadaniami i naklejkami – trzy tytuły z serii „Obrazki dla najmłodszych” to nasz pewniak, kupiłam je już trzeci rok z rzędu i jestem pewna, że radość będzie ta sama;

świąteczna kolorowanka;

audiobook i płyta z kolędami – w zeszłym roku Majka znalazła w kalendarzu dwie płyty: jedną ze śpiewanymi przez dzieci kolędami i pastorałkami, drugą z zimowo-świątecznym opowiadaniem o wróbelku Czupurku. Obie okazały się strzałem w dziesiątkę i towarzyszyły nam aż do Wielkanocy, niedługo już wyjmę je ponownie. A że słuchanie bajek z magnetofonu cieszy się u nas niesłabnącym powodzeniem, w tym roku postaram się poszukać czegoś podobnego. Może możecie coś polecić?;

Szopka Bożonarodzeniowa – w zeszłym roku mieliśmy papierową wypychankę do składania i umieszczenia pod choinką. Bardzo fajnie się sprawdziła, bo wspólna zabawa okazała się świetnym pretekstem do rozmowy „kto jest kim i o co właściwie chodzi w tych całych świętach”. Jest mnóstwo różnych wzorów do wyboru, można więc co roku wybierać inną (jeśli oczywiście jest taka potrzeba, bo koty zjadły zeszłorocznych pastuszków, a Jezusiczek nie ma stópek). Ponadto w tym roku mam przygotowaną rozkładaną szopkę do Albika, która (mam nadzieję!) pozwoli mi w spokoju wypić kawę i zjeść piernika.

zestawy kreatywne – w zeszłym roku wyszukałam wykrojone z drewna ozdoby na choinkę do samodzielnego dekorowania i wyszło fantastycznie. Niewielkie i lekkie do malowania farbami, pisakami, kredkami i posypywania brokatem – trafiły i na nasze drzewko i jako prezenty dla babć. W tym roku po prostu zdubluję ten pomysł, udało mi się trafić na inne wzory. Planuję też schować mały zestaw aquabeads, znalazłam nawet taki z choinką do ułożenia;

ozdoby do włosów – gumeczki i spineczki z Mikołajami, choinkami, gwiazdkami i śnieżynkami (bardzo w stylu Elsy!), w których można dumnie iść do przedszkola to u nas gwarancja radości;

lakier do paznokci zmywalny wodą – wmarzony, wyproszony i wyjęczany gadżet małej elegantki mam w planie schować na samym końcu kalendarza, żeby mała pomocnica, po ciężkiej pracy, mogła wystroić się na ten wielki wieczór;

płyta z bajkami (Psi Patrol, Kubuś Puchatek) – tak, moje dziecko od czasu do czasu ogląda telewizję, szczególnie w okresie zimowo-chorobowym. Coś czuję, że pół godzinki bajki może okazać się zbawieniem w przedświątecznym szaleństwie. Dobrze być przygotowanym;

DSC_0546

świąteczna układanka – w poprzednich latach furorę zrobiła trzywarstwowa drewniana układanka firny Janod. W tym roku czaję się na świąteczne puzzle z Puciem z Naszej Księgarni;

zadania – żeby święta miały sens i czar, muszą być przygotowywane rodzinnie, a grudzień pełen jest zadań dla małego pomocnika. Wyczyszczenie butów przed Mikołajkami, Wielkie Pierniczenie, wybieranie choinki (może w tym roku wreszcie uda się przywieźć drzewko na sankach!), urodzinowe odwiedziny u dziadka, zabawa z kotami, porządki i strojenie drzewka to tylko niektóre z pomysłów.

Dzięki tak dużej różnorodności każdy dzień będzie inny. Większość spędzimy razem, niektóre zachęcą moją przedszkolaczkę do podejmowania samodzielnej aktywności, a jeszcze inne dadzą nam z mężem szansę na chwilkę wytchnienia.

Jak zapakować?

Już kolejny raz wykorzystam te same papierowe torebeczki z naklejanymi cyferkami (kupiłam kiedyś w Tchibo), które przyczepiam do sznurka ozdobnymi klamerkami (mam kilka zestawów z Lidla i Biedronki, zwykle są sprzedawane po 6). Całość trzeba powiesić wysoko, żeby mały łobuz nie urządził wielkiego rozpakowywania w środku nocy albo żeby konstrukcja nie padła ofiarą kotów.

Torebki są niewielkie, trafią więc do nich głównie drobiazgi – ozdoby do dekorowania, lakier do paznokci, brokaty itp.), w niektórych paczuszkach ukryte będą karteczki z zadaniami do wykonania wraz ze smakołykiem (u nas to zazwyczaj niewielkie czekoladowe figurki, jednak równie dobrze sprawdzą się orzeszki, pierniczki, suszone owoce, albo naklejki, czy zmywalne tatuaże), a w pozostałych karteczki ze wskazówkami. Bo nasz kalendarz adwentowy to jednocześnie zabawa w poszukiwanie skarbów. Wskazówki prowadzące do opakowanych w ozdobny papier książek, płyt i książeczek z zadaniami są bardzo proste – „szukaj w pralce”, czy „pod ulubionym fotelem mamy” – tak, by zdążyć znaleźć, rozpakować i nacieszyć się chwilę przed wyjściem do przedszkola. A potem jeszcze umyć zęby.

Pakując wszystkie niespodzianki warto pamiętać o ułożeniu ich w kolejności (lub ponumerowaniu zgodnie z dniami kalendarza) i zostawieniu sobie na nich informacji gdzie będziemy je dziecku schować – najlepiej sprawdzają się karteczki samoprzylepne.

To co? Do dzieła!

W poszukiwaniu pomysłów na książeczki do kalendarza koniecznie zajrzyjcie do naszych wpisów dotyczących książeczek o zimie i świętach z 2017 i 2018 roku.

Okołoksiążkowy miszmasz: Wielka Wymiana Książkowa #przeczytajipodajdalej8

Zima zbliża się wielkimi krokami, jesienne wieczory są już coraz dłuższe i dłuższe – to idealny moment na odświeżenie biblioteczki! A idealnym na to sposobem jest kolejna (już 8!) edycja internetowej akcji bookcrossingowej Wielkiej Wymiany Książkowej #przeczytajipodajdalej organizowanej przez Save the Magic Moments i Socjopatkę.

plakat - WWK 8

Wszystko odbywa się bezkosztowo – wymieniający pokrywają jedynie koszty wysyłki, chyba, że uda się umówić na odbiór osobisty – i w duchu idei zerowaste. W skrócie: przeglądamy oferty innych uczestników wymiany, które możemy znaleźć w linkparty na blogach organizatorek, na facebookowej grupie i na Instagramie (#przeczytajipodajdalej8) -> proponujemy nasze zbiory na wymianę -> dogadujemy się -> wysyłamy. Po szczegółowy regulamin koniecznie zajrzyjcie do organizatorek!

Akcja trwa od dziś do 12.10.19.

Co dobrego mam na wymianę tym razem?

Dla dorosłych:

1. Anne Bishop „Jezioro ciszy”
2. Marta Guzowska „Wszyscy ludzie przez cały czas”
3. Anne-France Dautheville „Sekrety roślin”
4. Robert M. Edsel „Na ratunek Italii” (nieznacznie porysowana okładka)
5. Tracey Mathias „Czas wyborów”
6. Leonie Swann„Triumf owiec”
7. Sara Pennypacker „Pax”
8. Peter Gallert, Jörg Reiter „Wiara, miłość, śmierć”
9. Malwina Ferenz „ Życie pełne barw”
10. Lidia Liszewska, Robert Kornacki „Zostań ze mną”
11. Vicky Myron „Dziewięć wcieleń kota Deweya”

Dla dzieci i młodzieży:

1. Jan Staudynger „Zwrotki dla Dorotki”
2. Zofia Stanecka, Marianna Oklejak „Basia i urodziny w muzeum”
3. Zofia Stanecka, Marianna Oklejak „Basia i przyjaciele. Lula”
4. Ulf Stark, Anna Höglund „Chłopeic, dziewczynka i mur”
5. Elżbieta i Witold Szwajkowscy „Rymowane zagadki matematyczne”
6. Herve Tullet „Naciśnij mnie”
7. Jarosław Mikołajewski „ZOO”
8. Ewa K. Czaczkowska „Bajki Mariackie”
9. Marta Kucharz „Sekret pustej książki”
10. Agnieszka Stelmarczyk „Mazurscy w podróży”
11. Agnieszka Tyszka „Róże w garażu”
12. Emilia Kiereś „Serbrny dzwoneczek”
13. Julian Tuwim „Lokomotywa i inne wesołe wierszyki dla dzieci”
14. Ewa Szelburg-Zarembina „Baśń o kocie w butach”

Wszystkie moje książki są w stanie bardzo dobrym lub idealnym, jeśli jednak masz ochotę przyjrzeć się bliżej jakiejś pozycji, daj znać, chętnie zrobię więcej zdjęć ;)

Owocnej wymiany!

Okołoksiążkowy miszmasz: Wielka Wymiana Książkowa #przeczytajipodajdalej7

Oto i czwarta edycja Wielkiej Wymiany Książkowej, w której biorę udział! Po przeprowadzce uzbierał mi się cały karton książków na wymianę, więc jest w czym wybierać!

Wydarzenie organizowane jest przez Magdę z bloga SAVE THE MAGIC MOMENTS i Dagę SOCJOPATKĘ, za co jak zwykle jestem niesamowicie wdzięczna i bardzo podziwiam, bo sama jestem organizacyjną gułą i totalnym beztalenciem w ogarnianiu czegokolwiek poza własnym życiem (i samego życia też…). Akcja toczy się przede wszystkim na powyższych blogach, gdzie znajdziecie linki do ofert wszystkich biorących udział blogerów i spisy książek od osób nieblogujących (szukajcie ich w komentarzach) oraz na facebookowym wydarzeniu i instagramie (fotki z hasztagiem #przeczytajipodajdalej7).

53344669_2375739132661803_7007907320076173312_n.jpg

To świetny sposób na zdobycie fantastycznych pozycji praktycznie za bezcen, bo jedynym kosztem jest wysyłka (chyba, że któryś z amatorów pozycji z mojej biblioteczki ma przy okazji ochotę na kawę i ploty na terenie Gdańska, wtedy już zupełna darmoszka. Bez kawy też można, bo podczas ostatnich edycji jakoś nikt się nie odważył…). No i jak wiadomo, ofiarowanie książkom drugiego (a później zapewne i kolejnych) życia to super sprawa – nie ma co ukrywać, nie do wszystkich książek będziemy jeszcze wracać a na nowe pozycje trzeba zrobić miejsce.

Cała akcja trwa od dziś do kończa tygodnia, ale kto pierwszy, ten lepszy ;)

Jak zwykle wymieniam w dwóch kategoriach:

Dla dorosłych:

 

1. Leigh Bardugo „Ruina i rewolta” – stan idealny, nigdy nie czytana, a bardzo dobra.
2. Marcin Kołodziejczyk „Prymityw. Epopeja narodowa” – stan idealny.
3. Anna Sakowicz „Już nie uciekam” – stan idealny.
4. Katie Agnew „Doskonała pomyłka” – stan bardzo dobry.
5. Marta Guzowska „Głowa Niobe” – stan idealny.
6. Sarah J. Maas „Zabójczyni i władca piratów” – stan bardzo dobry.
7. Brudno Kadyna „Wpływ” – stan idealny, na pierwszej stronie autograf „bezimienny”.
8. Bruno Kadyna „Metalowa dolina” – stan idealny, na pierwszej stronie autograf „bezimienny”.
9. Jacky Fleming „Kłopoty z kobietami” – stan idealny.
10. Robert M. Edsel „Na ratunek Italii” – stan bardzo dobry, porysowana okładka.
11. Mary E. Pearson „Zdradzieckie serce” – stan idealny, egzemplarz przedpremierowy, okładka nie posiada uszlachetnienienia. – wymieniona na „Odkrywcę” z Julabooks
12. Richard Schwartz „Drugi Legion” – stan idealny, egzemplarz przedpremierowy, okładka nie posiada uszlachetnienienia.
13. Angel Payne „Piorun” – stan dobry, niewielkie wgniecenie okładki.
14. Gallert, Reiter „Wiara, miłość, śmierć” – stan idealny, egzemplarz przedpremierowy, okładka nie posiada uszlachetnienienia.
15. Brian Conaghan „Kiedy Pan Piecho gryzie” – stan bardzo dobry, kilka stron w środku jest nieznacznie naddarta.
16. Pani Bukowa „Weź się ogarnij” – stan idealny.
17. Katarzyna Tusk „Make photography easier” – stan dobry, przeszłą już jedną wymianę i trochę to po niej widać.
18. Audiobook „Tango z książkami” – nowy, jeszcze zafoliowany.
19. Agnieszka Ziętarek „Samobójca” – stan idealny. – wymianiona na „Hasztag” z elfnaczi
20. Vanessa Diffenbaugh „Sekretny język kwiatów” – stan bardzo dobry.
21. Albert Cossery „Szyderstwo i przemoc” – stan bardzo dobry.
22. Słonimski, Tuwim „W oparach absurdu” – stan idealny.
23. Małgorzata Mroczkowska „Od jutra dieta” – stan idealny.

Dla dzieci:

 

1. „Mały Książę na dobranoc” – stan idealny.
2. „Mały Książę uczy cyferek” i „Mały Książę uczy literek” – stan idealny.
3. Ronald Dahl „Billy i Miniputki” – stan idealny.
4. kartonówka „Agnieszka Łakomczuszka” – stan idealny.
5. Agata Giełczyńska „Cukrowa wróżka i niezdrowa dieta” oraz „Kacper nie dba o zabawki” – stan idealny.
6. Megan McDonald „Hania Humorek i lista marzeń”– stan idealny.
7. Zbigniew Dmitroca „Ciekawski kotek” – stan idealny.
8. Joanna Kmieć „Dzieciaki z ulicy księżycowej. Przygoda w ZOO” – stan idealny, egzemplarz recenzencki, w środku pieczątka!
9. Jan Sztaudynger „Zwrotki dla Dotorki” – stan idealny.
10. Barbro Lindgren, Charlotte Ramel „Teraz będziesz kurą” – stan idealny.
11. Maria Stanecka „Basia i przyjaciele. Lula” – stan idealny.
12. Ulf Stark, Anna Höglund „Chłopiec, dziewczynka i mur” – stan idealny.
13. „Książkożercy” – 3 poziomy – stan idealny.
14. Benjamin Chaud „Feralne urodziny ze Skarpetką” – stan idealny, egzemplarz recenzencki, w środku pieczątka!

Chętnie wymienię również kilka sztuk za jedną, dzieciowe nawet chętniej w ten sposób. Jeśli coś wpadło Ci w oko, zostaw swój wymianowy stosik w komentarzu. Bez problemu mogę też zrobić więcej zdjęć, daj znać ;)

Pomyślnych łowów!’

Okołoksiążkowy miszmasz: Podsumowanie 2018

Nie jestem niestety najlepsza w pisaniu podsumowań (pewnie dlatego wszyscy ogarnęli to jeszcze w ostatnich tygodniach 2018, a ja pomyślałam dopiero teraz…) i to również zapewne by nie powstało, gdyby nie Moja Biblioteka –  świetna aplikacja na smartfona, na którą trafiłam na początku roku i która pomogła mi w zanotowaniu przeczytanych pozycji, ilości stron, autorów i tak dalej. Możliwość przyjrzenia się wszystkim przeczytanym tytułom w przeciągu roku to jednak super sprawa.

A jest ich całkiem sporo, bo aż 80. Jak to się stało, że wyszło tak dużo? Może to trochę oszukaństwo, ale zaczęłam liczyć książki dziecięce. Oczywiście nie wszystkie te, które na co dzień czytamy z Majką po kilka razy w kółko, ale te bardziej ambitne, dłuższe pozycje. Za dolne kryterium ustanowiłam minimum 100 stron normalnego druku. To prawda, że literaturę dla dzieci czyta się zazwyczaj szybciej i łatwiej, niż propozycje skierowane do dorosłego czytelnika, ale nie widzę powodu, by nie traktować na przykład „Kubusia Puchatka” albo „Piotrusia Pana” za pełnowymiarowe książki. Takich tytułów jest na mojej liście 12.

Całkiem dobrze poszło mi odkrywanie dobrodziejstw rodzimej literatury. Aż 34 przeczytane przeze mnie w zeszłym roku książki wyszły spod piór polskich autorów. Niestety znacznie gorzej poszło mi z wyczytywaniem regałów hańby – tylko 6 książek z listy czekało na przeczytanie dłużej niż 3 miesiące, reszta to same nowe nabytki.

Odkrycia roku:

Na ten tytuł w pełni zasługują dwie pisarki, które odkryłam w 2018. Co ciekawe, twórczość Magdaleny Knedler zachwyciła mnie na samym początku roku, a Marty Kisiel pod koniec.

Najlepsze książki 2018:

Najlepsze książki dziecięce:

Największe rozczarowania:

Nie da się ukryć, że Majka coraz bardziej zawłaszcza również tą część mojego życia, jaką jest blog. Oprócz cotygodniowego, czwartkowego cyklu recenzji książeczek dla dzieci, od września pojawił się również dzień opinii o grach i zabawkach dla maluchów, czyli Grajki Majki.

To również dziecięce (żeby nie powiedzieć „parentingowe”) wpisy cieszą się największą popularnością. Pierwsza piątka najczęściej czytanych prezentuje się następująco:

1. Bajki Majki: Najpiękniejsze książeczki o zimie i świętach dla maluszka i nie tylko
2. Grajki Majki: Mozaika Pixel Baby „Kotek”, QUERCETTI
3. Bajki Majki: Książeczki o tatusiach na Dzień Taty i nie tylko
4. Bajki Majki: Książeczki na dobranoc
5. Bajki Majki: „Biblia opowiedziana i objaśniona” Jean–Michel Billioud, Hélène Georges

Biorąc pod uwagę wszystkie plany i wyzwania, do jakich się zobowiązałam na początku roku, ostateczny bilans nie jest tak zły, jak myślałam.

Wyzwania, w których poległam:
– Czytelnicze Podróże w Nieznane u UwagaCzytam
– Olimpiada Czytelnicza u Pośredniczki Książek
– przeczytanie minimum 20 książek z regału wstydu.

Co się udało?
– 22 minuty czytania dziennie
– Przeczytam 52 książki
Wyzwanie WyPożyczone 2018 (tu trzeba przyznać, że Marta mnie pilnowała ze zgłaszaniem tytułów, bo sama na pewno bym o tym zapomniała)
– Nie zabieranie się za nową książkę, dopóki nie napiszę przynajmniej kilku słów o poprzedniej.

Czyli mimo wszystko więcej się udało, niż nie. W końcu w życiu trzeba szukać plusów!

Przy okazji nostalgicznych podsumowań koniecznie trzeba wspomnieć o Bobasowym Klubie Książki, którą to inicjatywę zakończyłam w czerwcu tego roku. Ten projekt pozwolił mi nie tylko dzielić się książkowymi inspiracjami i zarażać miłością do czytania od malucha (czasem nawet jeszcze przed pierwszymi krokami!), ale również poznać fantastycznych ludzi – świetne mamy, genialne dzieci i fenomenalnych założycieli Biblioteki Domu Sąsiedzkiego „Nasze Ujeścisko”. Dzięki Wam za ten wspólny rok!

Co dalej? Wciąż czerpać frajdę z czytania i blogowania. Utrzymać regularność postów (z pracą na etacie może się to okazać pewnym wyzwaniem, ale czymże byłoby życie bez wyzwań!) i jednak konkretniej wziąć się za ten nieszczęsny Regał Książek Czekających na Wyczytanie. Przeczytać kolejne 52 książki w 2019 i dalej zaglądać do biblioteki.

230783bf-f0ef-4c86-9f88-c79fc68f7b3b

A jak Wasze plany i postanowienia? Zeszłoroczne wypełnione chociaż w pewnym stopniu? Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Okołoksiążkowy miszmasz: Grudniowe pudełko-niespodzianka „Winter Wonderland” od Once upon a candle

Moja słabość do pudełek-niespodzianek jest tutaj powszechnie znana. Podobnie jak upodobanie do książkowych gadżetów. Nie byłam jednak dotychczas w stu procentach przekonana do coraz bardziej popularnej mody na świeczki zapachowe inspirowane książkami i książkowymi bohaterami. Może to dlatego, że nie jestem wielką fanką syntetycznych zapachów (a odświeżacze powietrza już w ogóle wzbudzają we mnie odrazę). A może dlatego, że samo kolekcjonowanie świec budzi we mnie wewnętrzny sprzeciw – to przecież niemalże oksymoron! W końcu świece powinny się palić, gasnąć i przemijać. Vanitas vanitatum et omnia vanitas.

Ale jest pora roku, która po prostu wymaga towarzystwa świec. Zima – czas światełek, rozedrganego płomienia i ciepła ogniska. Zimą zużywam świeczki wręcz hurtowo. Dotychczas były to zawsze świeczki woskowe, bezwonne i przywiezione prosto z IKEA. Ale pomysłem na tajemniczy box o tematyce „Winter Wonderland” firma Once upon a candle przełamała mój dotychczasowy opór i zachęciła do spróbowania czegoś nowego. Czy było warto?

Co znalazłam w pudełku „Winter Wonderland” by Once upon a candle:

„Let it snow” i „Ohh deer”, czyli dwie świece 60 ml w blaszanych puszkach. Wydaje mi się, że jestem fanką świeczek w słoiczkach, ale chętnie przetestuję nowy pomysł. Szczególnie, że obie pachną intrygująco – słodki aromat cukrowej laseczki z miętą i suszonymi owocami oraz świeża mieszanka eukaliptusu i mięty z nutą pomarańczy (w składzie jest też śnieg, co bawi mnie za każdym razem). To właśnie one pachniały tak bardzo, że było je czuć już po otwarciu skrytki w paczkomacie.

„Winter Wonders”, czyli świeczka w słoiczku 135 ml o zapachu jaśminu (uwielbiam!), cytrusów, sosny i cynamonu. Nigdy nie pomyślałabym, żeby połączyć jaśmin z cynamonem, ale zdecydowanie lubię to!

Winter Tea – herbata jest moim artykułem pierwszej potrzeby mniej więcej od września do kwietnia, więc taki prezent zawsze mnie cieszy. Mieszanka wydaje się być całkiem standardowa – czarna herbata z cynamonem, jabłkiem, czarną porzeczką, skórką pomarańczy i imbirem – warto jednak czasem postawić na klasykę. A i fiolka z „herbatą na raz” jest całkiem urocza.

Mroźna bransoletka – i to dosłownie, bo białe koraliki okazały się lodowate w dotyku w pierwszych chwilach po założeniu, a zawieszka z płatkiem śniegu dodatkowo podkreśla ten fakt wizualnie. Prosta i uniwersalna. A do tego ślicznie zapakowana.

Artprint z cytatem z Dickensa – czy potrzeba tu dodatkowego komentarza? Trudno wyobrazić sobie zimę bez tego autora!

Poszewka na poduszkę – jest idealna. Ośnieżona latarnia i trzy słowa, a przypomina się całe dzieciństwo spędzone pod kołdrą z latarką i „Opowieściami z Narni”. Magiczna, zimowa i podnosi na duchu.

Uczciwie przyznam, że spodziewałam się mniej. Mile zaskoczyła mnie przede wszystkim różnorodność gadżetów – w paczce znalazły się nie tylko świeczki, choć wszystko jest przesiąknięte ich zapachem. Bardzo doceniam też dbałość o każdy szczegół – estetyczne opakowanie, liścik z opisem specyfiki świec, dopasowanie poszczególnych elementów. Pudełko z powodzeniem mogłoby służyć za zestaw ratunkowy do przetrwania zimy. Tylko jeszcze zima mogłaby wpaść na dłużej!

Nie zapaliłam jeszcze wszystkich trzech świeczek, ale chyba złapałam bakcyla. Coś czuję, że będę kontynuować tą przygodę. A już zimą na pewno!

Okołoksiążkowy miszmasz: Wielka Wymiana Książkowa #przeczytajipodajdalej6

To już trzecia edycja Wielkiej Wymiany Książkowej, w której biorę udział! Tym razem na osłodę nadchodzącej jesieni – bo trudno o coś bardziej niezbędnego na długie jesienne wieczory, niż książka właśnie. Dużo książków.

Wydarzenie organizowane jest przez Magdę z bloga SAVE THE MAGIC MOMENTS i Dagę SOCJOPATKĘ, za co jak zwykle jestem niesamowicie wdzięczna i bardzo podziwiam, bo sama jestem organizacyjną gułą i totalnym beztalenciem w ogarnianiu czegokolwiek poza własnym życiem (i samego życia też…). Akcja toczy się przede wszystkim na powyższych blogach, gdzie znajdziecie linki do ofert wszystkich biorących udział blogerów i spisy książek od osób nieblogujących (szukajcie ich w komentarzach) oraz na facebookowym wydarzeniu i instagramie (fotki z hasztagiem #przeczytajipodajdalej6).

43385740_2274657609436623_8167820666368688128_n

To świetny sposób na zdobycie fantastycznych pozycji praktycznie za bezcen, bo jedynym kosztem jest wysyłka (chyba, że któryś z amatorów pozycji z mojej biblioteczki ma przy okazji ochotę na kawę i ploty na terenie Gdańska, wtedy już zupełna darmoszka. Bez kawy też można, bo podczas ostatnich edycji jakoś nikt się nie odważył…). No i jak wiadomo, ofiarowanie książkom drugiego (a później zapewne i kolejnych) życia to super sprawa – nie ma co ukrywać, nie do wszystkich książek będziemy jeszcze wracać a na nowe pozycje trzeba zrobić miejsce.

Cała akcja trwa od dziś do 21.10, ale kto pierwszy, ten lepszy ;)

Jestem świeżo po przeprowadzce, toteż i stosy na wymianę są ambitne. A i tak mam wrażenie, że nie odkopałam ich wszystkich. Oto one:

 

Dla dorosłych:

  1. Leigh Bardugo „Ruina i rewolta” – stan idealny, nigdy nie czytana, a bardzo dobra.
  2. Sally Franson „Jak upolować pisarza” – stan idealny. – wymienione z Mum Space
  3. Marcin Kołodziejczyk „Prymityw. Epopeja narodowa” – stan idealny, a 11 listopada nadchodzi.
  4. Anna Sakowicz „Już nie uciekam” – stan idealny.
  5. Katie Agnew „Doskonała pomyłka” – stan bardzo dobry.
  6. Zbigniew Zborowski „Kręgi” – stan idealny. – wymienione z magas_place
  7. Marta Guzowska „Głowa Niobe” – stan idealny.
  8. Sarah J. Maas „Zabójczyni i władca piratów” – stan bardzo dobry.
  9. Eric-Emmanuel Schmitt „Małe zbrodnie małżeńskie” – stan idealny.
  10. Brudno Kadyna „Wpływ” – stan idealny, na pierwszej stronie autograf „bezimienny”.
  11. Bruno Kadyna „Metalowa dolina” – stan idealny, na pierwszej stronie autograf „bezimienny”.

Dla dzieci:

  1. „Mały Książę uczy literek” – stan idealny.
  2. „Mały Książę uczy cyferek” – stan idealny.
  3. Joanna Papuzińska „Złoty kłębek. Wiersze do snu” – stan idealny.
  4. Odile Bailloeul „Małe Myszki. Agnieszka Łakomczuszka” – stan idealny.
  5. Caterine Kruusval „Piłka Eli” – stan idealny, nigdy nie czytana – zdublowany prezent. – wymienione z Agatą.
  6. Alexander Steffensmeier „Matyldo, co robią kury?” – stan bardzo dobry.
  7. Zofia Stanecka, Marianna Oklejak  „Basia i tablet” – stan idealny. – wymienione z Eweliną
  8. Wiola Wołoszyn, Przemek Liput „Jano i Wito w trawie” – stan idealny. – wymienione z Agatą.
  9. „Dodaj Zwierzątka” – stan idealny, nigdy nie czytana.
  10. Megan McDonald „Hania Humorek. Lista marzeń” – stan idealny.
  11. „Obracanka. Kolory” – stan dobry, lekko pozaginane rogi ruchomych obrazków.

Chętnie wymienię również kilka sztuk za jedną, dzieciowe nawet chętniej w ten sposób. Jeśli coś wpadło Ci w oko, zostaw swój wymianowy stosik w komentarzu. Bez problemu mogę też zrobić więcej zdjęć, daj znać ;)

Pomyślnych łowów!

Okołoksiążkowy miszmasz: A może nad morze? Z książką – 14.07.2018

Tego spotkania nie mogłam się doczekać od marca, a kiedy przyszedł wreszcie lipiec przebierałam nóżkami z niecierpliwości. Trudno bowiem o lepszą atmosferę niż na spotkaniu „A może nad morze? Z książką” w sopockiej Zatoce Sztuki. Miałam masę fantastycznych wspomnień z zeszłorocznego spotkania i aż się rwałam do produkowania nowych.

A kiedy przyszedł ten wyczekiwany dzień, zaznaczony w kalendarzu wściekle różowym serduchem… wstąpiłam po drodze do sklepu i w Sopocie zabrakło dla mnie miejsc parkingowych! Wobec tego spóźniłam się na Głośne Czytanie na trawce z Promotorką Czytelnictwa i gnałam przez pół miasta z przeogromną torbą wypchaną książkami na wymianę. Co prawda wpadłam niemalże ostatnia i mój szczęśliwy wymiankowy numerek wynosił 25, ale cudem zdążyłam na rozpoczęcie.

I na quiz przygotowany tradycyjnie przez Beatę Bookfę (blog Lost.In.The.Library) oraz Beatę z bloga Co warto czytać?! Trochę czułam respekt przed tym punktem programu, ale tegoroczne pytania zdecydowanie podniosły mi samoocenę. Bo i bez wahania odpowiedziałam na mniej więcej 15 z nich, a resztę jakoś udało nam się z dziewczynami dopasować. Z lepszym lub gorszym skutkiem, ale w porównaniu z zeszłorocznym pogromem (tam znałam jedną! odpowiedź) czułam się jak specjalistka w dziedzinie literatury.

Cudownie było spotkać się ponownie ze wszystkimi tymi pozytywnymi ludźmi. Część z nich widziałam rok temu, z częścią udało się spotkać w tak zwanym międzyczasie, ale i tak nie mogliśmy się nagadać. Za Martą z bloga Marta wśród książek, Martą z Rudym spojrzeniem, Ulą z bloga Pełen Zlew i Moniką z bloga Halmanowa zdążyłam się już nieźle stęsknić. Ewę Formella jak zwykle emanowała taką energią, że przyciąga rozmówców jak lampa ćmy, a Dorota z bloga Przeczytanki, która rok temu była jeszcze w dwupaku, dzieliła się uśmiechami swojej niespotykanie grzecznej Bobasy (nie mam pojęcia czym ją karmi, ale muszę to odkryć!).
W tym roku moją towarzyską zdobyczą jest Natalia z Książkowe Kocha, Nie Kocha, którą podglądałam w internetach tak długo, że była dla mnie gwiazdą. A okazała super towarzyszką we włażeniu do morza.

A i poza rozmowami nie brakowało atrakcji! Paczka pełna książek od sponsorów zapewniła mi rozrywkę na długie jesienne wieczory, bo chyba dopiero na jesień uda mi się podjąć decyzję co czytać najpierw. Vincent natomiast jest zachwycony papierową torbą ze spotkania. Dosłownie zjadł ją z miłości. Ja za to zjadłam dwie garście spotkaniowych krówek. Były boskie, nareszcie porządne, ciągnące sie krówki!

Sponsorzy2018_549px

Chociaż w kolejce do wymiany byłam na samym smętnym szarym końcu, i tak udało mi się upolować same świetne pozycje. I przy okazji wesprzeć schronisko Promyk oddając na rzecz ich fundacji torbę książek, których przegląd robiłam przed zbliżającą się przeprowadzką.

Świetne fanty można było również zgarnąć w loterii – od dawna już chciałam zapoznać się z twórczością Corinne Hoover, więc jej najnowsza książka to dla mnie strzał w dziesiątkę. A torba od Wydawnictwa Otwartego stała się kolejnym kocim łupem – już chyba wiem w czym będę zabierać tego gagatka do weterynarza, bo wchodzi do środka w trzy sekundy i wcale nie spieszy się do wyjścia. Widać noszenie zakupów w torbach ekologicznych jest już passeé.

Wielkie dzięki Oli z bloga Aleksanda czyta, która zorganizowała nam tyle atrakcji i sponsorom wydarzenia. Wszystkie te piękne zdjęcia, na których wyglądam jak człowiek wykonali Karolina Ćwik, Karol Kłos i magiczny kijek do selfie Doroty.

37109682_2391657754209628_1284932959446499328_n

Dzięki wielkie, było ekstra! Do zobaczenia za rok!

Okołoksiążkowy miszmasz: Wielka Wymiana Książkowa #przeczytajipodajdalej5

Kolejna edycja Wielkiej książkowej wymiany, ale się cieszę – druga tak wyczekiwana okazja, zaraz po wiośnie! Ostatnim razem, dzięki zdobytej w ten sposób książce odkryłam twórczość Magdaleny Knedler, ciekawe jakie zdobycze czekają na mnie tym razem.

Wydarzenie organizowane jest przez Magdę z bloga SAVE THE MAGIC MOMENTS i Dagę SOCJOPATKĘ, za co jak zwykle jestem niesamowicie wdzięczna i bardzo podziwiam, bo sama jestem organizacyjną gułą i totalnym beztalenciem w ogarnianiu czegokolwiek poza własnym życiem (i samego życia też…). Akcja toczy się przede wszystkim na powyższych blogach, gdzie znajdziecie linki do ofert wszystkich biorących udział blogerów i spisy książek od osób nieblogujących (szukajcie ich w komentarzach) oraz na facebookowym wydarzeniu i instagramie (fotki z hasztagiem #przeczytajipodajdalej5).

To świetny sposób na zdobycie fantastycznych pozycji praktycznie za bezcen, bo jedynym kosztem jest wysyłka (chyba, że któryś z amatorów pozycji z mojej biblioteczki ma przy okazji ochotę na kawę i ploty na terenie Gdańska, wtedy już zupełna darmoszka). No i jak wiadomo, ofiarowanie książkom drugiego (a później zapewne i kolejnych) życia to super sprawa – nie ma co ukrywać, nie do wszystkich książek będziemy jeszcze wracać a na nowe pozycje trzeba zrobić miejsce.

Cała akcja trwa od dziś do 22.04, ale kto pierwszy, ten lepszy ;)

Tym razem sukcesywnie zbierałam egzemplarze na wymianę w Wymianowym Kartonie. Potem w pękającym w szwach Wymianowym Kartonie, a na koniec jeszcze na stosie na Wymianowym Kartonie. Oto one:

 

Egzemplarze pełnowartościowe:

  1. Małgorzata Łukowiak „Projekt Matka” – stan idealny. -> wymienione z Socjopatka
  2. Anna Klejzerowicz „Sąd Ostateczny” – stan idealny.
  3. Bruce Cameron „Psiego najlepszego” – stan idealny.
  4. Sylwia Trojanowska „Szkoła latania” – stan idealny, nigdy nie czytana.
  5. Leigh Bardugo „Ruina i rewolta” – stan idealny, nigdy nie czytana (posiadam 3 sztuki).
  6. Terry Pratchett „Niewidoczni akademicy” – stan idealny. -> wymienione z Paweł Maj
  7. Michael Breus „Potęga kiedy” – stad dobry -> wymienione z Nie Tylko Różowo
  8. Janina Lesiak „Wspomnienie o Cecylii smutnej królowej” – stan idealny.
  9. Adina Grigore „Szczęśliwa skóra” – stan idealny.

 

Egzemplarze recenzenckie:

  1. Michał R. Wiśniewski „Hello world” – stan dobry, pieczątka sztukareta i wgniecenie grzbietu.
  2. Robin Cook „Szarlatani” – stan idealny, pieczątka Sztukatera.
  3. Małgorzata Falkowska „Poszukiwani, poszukiwany” – stan idealny, pieczątka Sztukatera.
  4. Michael Hastings „Wszyscy ludzie generała” – stan idealny, egzemplarz przed ostateczną korektą.
  5. Tetuya Honda „Przeczucie” – stan idealny, egzemplarz przed ostateczną korektą.
  6. Lauren Blakely „Pan Wyposażony” – stan idealny, pieczątka Sztukatera.

 

Dla dzieci:

  1. Marta Galewska- Kustra „Pucio i ćwiczenia z mówienia” – zdublowany prezent. -> wymieniona z mama_socjolog
  2. Daniel Napp „Pan Brumm obchodzi Boże Narodzenie” – stan idealny.
  3. „Wielkie problemy ze snem małej słonicy Eli” – stan dobry.
  4. „O króliku, który chce zasnąć” – stan idealny.
  5. Brandon Mull „Baśniobór. Księga wyobraźni” – nowa, stan idealny. -> wymieniona z retromoderna

 

Jeśli coś wpadło Ci w oko, zostaw swój wymianowy stosik w komentarzu. Bez problemu mogę też zrobić więcej zdjęć, daj znać ;)

Okołoksiażkowy miszmasz: Zaczytane Maluchy w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gdańsku.

Czy Wasze dzieci chodzą do biblioteki? Ja osobiście swoją przygodę z tą instytucją rozpoczęłam dopiero w szkole podstawowej, ale czasy trochę się zmieniły, a biblioteki zmieniły się bardzo i moja Majka została pełnoprawną czytelniczką już w pierwszym roku życia.

Jeśli ten krok jeszcze przed Wami, to zbliża się świetna okazja, by go wykonać. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku przyszykowała wyjątkowy projekt skierowany do dzieci w wieku od 0 do 6 lat. Każdy zaczytany maluszek, który po raz pierwszy zgłosi się do biblioteki (wraz z opiekunem! Ktoś musi wypełnić kartę z danymi osobowymi i mieć dowód osobisty ;)) otrzyma tzw. pakiet startowy, czyli pierwszą kartę do kultury respektowaną we wszystkich filiach WiMBP, paszport małego czytelnika oraz gustowną torbę na książeczki. A wszystko to z wizerunkiem sympatycznego Szopa Gustawa.

 

Uwaga! Pakiet malucha będzie można odebrać w każdej filii poza Filią Naukową na Przymorzu i Biblioteką pod Żółwiem! Warto również przypomnieć, że karta do kultury to nie tylko zwykła karta biblioteczna, ale również źródło zniżek u wielu partnerów związanych z kulturą. Więcej informacji TUTAJ.

Sam paszport pełen jest zwierzątek (moim faworytem jest Zając Pasztet, Majka natomiast zapałała miłością do Jamnika Wolumina), którzy z humorem pomogą maluszkowi w stawianiu pierwszych bibliotecznych kroków. Do paszportu można wpisać datę pierwszej wizyty i zbierać pieczątki przy okazji każdych odwiedzin . Po zebraniu pięciu pieczątek na książkowego molika czeka nagroda – książeczka napisana przez bibliotekarzy, a przy 10 wizycie maluch może odebrać order czytelnika. Czyż nie brzmi zachęcająco? Nie wspominając już o kolorowankach, łamigłówkach i grze do samodzielnego wykonania.

Na wszystkie moliki, które zostaną uhonorowane orderem czeka zaproszenie na galę zaczytanych maluchów, która odbędzie się w styczniu 2019 i stanie się coroczną imprezą dla najmłodszych użytkowników biblioteki.

Akcja rusza w poniedziałek 9go kwietnia, ale inauguracja odbędzie się już w najbliższą sobotę w Bibliotece Manhattan. Z okazji Światowego Dnia Książki Dziecięcej czeka na najmłodszych mnóstwo atrakcji. Poza możliwością zapisania maluszka do biblioteki i odebrania pakietu startowego będzie można wziąć udział w turnieju gry „Mistrz bajek” i warsztatach plastycznych, a także obejrzeć pokaz iluzji i spektakl „Mała Syrenka” Teatru Qfer. Więcej informacji o wydarzeniu wraz z jego szczegółowym planem znajdziecie TUTAJ.

A jeśli nie możecie wpaść w sobotę i z jakiegoś powodu boicie się odwiedzić bibliotekę sami, to:

  1. Nie ma się czego bać.
  2. Zawsze możecie wziąć znajomych.
  3. Albo przyjść na zorganizowane zajęcia, gdzie spotkacie innych małych czytelników. My z Majką co jakiś czas uczestniczymy w spotkaniach Klubu ToTu odbywających się mniej więcej co dwa tygodnie w filii dziecięcej nr 25. Poza świetną zabawą, wymianą doświadczeń, ploteczkami i książkowymi poleceniami zawsze czeka prosta, ale efektywna praca plastyczna dla maluszków. Polecamy bardzo!

Wasze maluszki są już zapisane do biblioteki? Nic straconego. Jeśli chcecie, problemu wymienicie ich karty na te z dziecięcą szatą graficzną. Bez problemu weźmiecie też udział we wszystkich pozostałych elementach akcji.

To co? Do zobaczenia w bibliotece!