Bajki Majki: „Małe Licho i babskie sprawki” Marta Kisiel

To już czwarty tom [ koniecznie przeczytajcie „Małe Licho i tajemnica Niebożątka”, „Małe Licho i anioł z kamienia” i „Małe Licho i lato z diabłem”], a ja wciąż nie mogę uwierzyć, jak to możliwe, żeby książka była jednocześnie tak zabawna, ciepła, mądra i nasycona romantyczną poezją. Książka dla dzieci, warto dodać! To musi być jakaś magia, Alleluja!

Po wakacjach u cioci Ody, Bożek wraca do świeżo wyremontowanego i jeszcze pełniejszego wyjątkowych lokatorów domu. Nawet nie wiedziałam, jak bardzo tęskniłam! Wakacje są spoko, ciocie bywają miłe (i te bardziej i te mniej demoniczne), a nawiązywanie przyjaźni bardzo wartościowe, ale nigdzie nie jest tak dobrze, jak w domu! Pełnym miłości, macek, glutów, drożdżowego ciasta, specyficznych wujków, anielskiego pierza i… krasnoludków?

Również Bożkowi przyjdzie wkrótce na nowo docenić dom, domowość i domowników, bo jako ucznia czwartej klasy czekają go nowe obowiązki i nowe przyjaźnie, które coraz bardziej będą go z tego domowego życia wyciągać. Co nie zawsze jest złe, po prostu nowe i wymagające przystosowania – zarówno samego zainteresowanego, jak i domowników najrozmaitszych kształtów, kolorów i stanów skupienia. Szczególnie małych aniołów stróżów z alergią na pierze.

Przy czym nie da się wykluczyć, że szkoła może być siedliskiem zła (a na pewno jest siedliskiem matematyki, co w sumie może być równoważne z byciem siedliskiem zła), szczególnie kiedy nowy, podejrzany wychowawca (i przy okazji nauczyciel matematyki, to nie może być przypadek!) robi Bożydara w gluta, sadza go z dziewczyną i wysyła macki mrocznych fluidów w każdą możliwą stronę, a do tego nadchodzi paskudna jesień z wyjątkowo silnym wietrzyskiem i wszyscy wokół zaczynają wpadać w bardziej lub mniej uzasadniony gniew i zniechęcenie.

„Samotność jest straszna, Bożku (…) Nawet bez nadprzyrodzonych zjawisk, które potęgowałyby jej skutki do niewyobrażalnej skali. Z samotności rodzi się najgłębsza rozpacz, z niej zaś strach i gniew. Ta mieszanka potrafi zniszczyć nawet najlepszego człowieka”.

A gdy przy tym nieszczęsny ojciec wciska swoje gluty w relacje między naszym bohaterem a jego nową rudowłosą koleżanką – gwałcąc wszelkie reguły prywatności, wymagając zakochiwania się i innych nieprzyjemności – trudno nie zapłonąć słusznym gniewem i nie wybuchnąć trzynastozgłoskowcem.

Jak zwykle nieco mroczna przygoda pełna przyjaźni, rodzinnego ciepła, odwagi i nieprzewidzianych zdarzeń. Tym razem o granicach, potrzebie czułości i usłyszenia drugiego człowieka, niechęci do matematyki, o wychodzeniu ze swojego bąbelka komfortu i zamykaniu się w skorupce, o różnicy pokoleniowej i ciężarze oczekiwań dorosłych. Przezabawna, ujmująca, szalenia życiowa, niesamowicie fantastyczna, ociekająca poezją i z cudownymi ilustracjami Pauliny Wyrt.

„Wszyscy mają swoje granice. Granice intymności, godności, wytrzymałości. Albo świętego spokoju. I tych granic nikomu nie wolno przekraczać, ani dzieciom, ani dorosłym”.

U W I E L B I A M. Ta seria to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mi się trafiły. Nie mogę się doczekać, aż moja córka nareszcie do nich dorośnie!

Marta Kisiel, Małe Licho i babskie sprawki, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2021, 240 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Bajki Majki: „Basia i granice” Zofia Stanecka, Marianna Oklejak

Jako pierwsze i naczelne fanki serii o Basi nie pomijamy żadnej basiowej nowości, a każda jest czytana często i bardzo intensywnie. Wspólnie z Basią przepracowaliśmy niejedną trudną dla przedszkolaka sytuację, dawno jednak nie byłam aż tak zachwycona treścią i podjętym tematem, jak teraz.

Najnowsza część przygód Basi jest o granicach, ale nie o fizycznych granicach państw i kryzysie migracyjnym, jak się początkowo spodziewałam po samym tytule (chociaż taka też bardzo bardzo by się przydała!), a o granicach osobistych, o prywatnej strefie komfortu i jej naruszeniach.

Nie ma chyba bardziej nerwowej części dnia, niż poranek, kiedy trzeba wyszykować do przedszkola troje dzieci i jeszcze na koniec siebie do pracy. Pewnego wyjątkowo pechowego ranka mama Basi jest na granicy wytrzymałości i grozi wybuchem. Po takich porannych atrakcjach Basia również nie ma dobrego dnia w przedszkolu – nie ma ochoty bawić się z innymi dziećmi ani być zaczepianą, najchętniej schowałaby się pod stolikiem w poszukiwaniu chwili samotności. A kiedy koledzy bawią się w łazience, woli zaryzykować zawstydzającą wpadkę, niż skorzystać z toalety w towarzystwie innych przedszkolaków.

Co za szczęście, że jest Pani Marta, która pomaga Basi uporać się z kłębiącymi się w niej trudnymi emocjami i organizuje dzieciom zajęcia o granicach. Obrazowo tłumaczy swoim przedszkolakom – i przy okazji basiowym czytelnikom – że ich ciała są ich własne i niczyje inne i to oni wiedzą, jak blisko chcą, by inni do nich podchodzili, czy chcą być dotykani albo przytulani. O tym czym są osobiste granice i prywatna przestrzeń oraz że należy szanować granice innych ludzi. O tym, że każdy ma prawo nie być łaskotany, jeśli nie ma na to ochoty, nie być całowany albo nie musieć siusiać, kiedy w łazience ktoś jest. O tym, że każdy ma prawo powiedzieć „nie”, jeśli jakieś zachowanie go rani albo powoduje dyskomfort.

Super ważna sprawa przedstawiona, jak to już u Basi bywa, w prosty, sympatyczny i zrozumiały dla malucha sposób. W towarzystwie świetnych ilustracji Marianny Oklejak oczywiście!

Jak dla mnie lektura obowiązkowa. Świetnie, ze powstała, powinna być w każdym przedszkolu.

Zofia Stancecka, Marianna Oklejak, Basia i granice, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2021, 24 s.

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem HarperKids.

Bajki Majki: Jesień w książkach dla dzieci

Poszukiwań jesieni w książkach i książeczkach dla dzieci nie sposób zacząć od fantastycznie zilustrowanej wyszukiwanki „Rok w lesie” Emilii Dziubak ukazującej las i jego mieszkańców przez dwanaście miesięcy roku na dwunastu pełnych szczegółów rozkładówkach. Po raz więcej pierwszy pisałam Wam o niej aż cztery lata temu we wpisie dotyczącym książeczek o lesie, kiedy jeszcze moja Bobasa nie potrafiła docenić jej w pełni. To jedna z książek, które nieprzerwanie towarzyszą nam przez te wszystkie lata i do której wciąż co jakiś czas wracamy odkrywając zupełnie nowe elementy.

Emilia Dziubak, Rok w lesie, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2015, 28 s.

W zeszłym roku pokazywałam Wam puzzle „Jesień w lesie” stworzone z październikowej rozkładówki wspomnianej wyżej książki, a całkiem niedawno ukazały się dwie niewielkie kartkówki do aktywnego czytania z najmłodszymi poświęcone bohaterom wyszukiwanki.

„Rok w lesie. Wiewiórka” jest bardzo jesienny w kolorystyce i wyrazie. Mamy możliwość towarzyszenia wiewiórce w jej codziennych jesiennych czynnościach – od pobudki, przez poszukiwanie smakołyków, gromadzenie zapasów na zimę i szukanie schronienia przed deszczem. Tekst książki zachęca do wchodzenia z nią w interakcję – trzeba pomóc wiewiórce znaleźć orzechy poprzez rozgarnięcie liści dłońmi, poklepać się po brzuszku po jedzeniu, wykonać długi skok czy przytulić się do kogoś bliskiego. Niewiele tekstu, dużo zabawy i jeszcze więcej cudnych dziubakowych ilustracji.

Katarzyna Piętka, Emilia Dziubak, Rok w lesie. Wiewiórka, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2021, 28 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Druga część – „Rok w lesie. Borsuk” nie jest aż tak jesienna wizualnie, ale równie ciekawa. Tym razem towarzyszymy borsukowi, a jako że jest on zwierzęciem nocnym, cała zabawa również toczy się w nocy i kończy układaniem do snu, dobrze sprawdzi się więc jako książeczka „na dobranoc”. Najpierw jednak należy pomóc borsukowi oczyścić sierść z robaczków, znaleźć z nim trochę pysznych dżdżownic na przekąskę, posprzątać norkę z suchych liści i poszukać innych borsuków. A wszystko to poprzez gładzenie, potrząsanie i dmuchanie na książkę.

Katarzyna Piętka, Emilia Dziubak, Rok w lesie. Borsuk, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2021, 28 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Skoro o wyszukiwankach mowa, każdemu chyba przychodzi na myśl najsłynniejsza z nich – Ulica Czereśniowa. „Jesień na ulicy Czeresniowej” jest uznawana za ostatnią część cyklu, bo budowane we wcześniejszych tomach przedszkole nareszcie ma swoje otwarcie. Poza tym jak zwykle jest gwarno i dużo się dzieje – Pola znów zdążyła uciec, w centrum kultury szykuje się Dzień Dyni, trzeba czyścić ulice z wszędobylskich liści, na rynku odbywa się jesienny festiwal, w sklepach dominują halloweenowe dekoracje, wszyscy zmierzają do parku na paradę lampionów, a Feliks i Ryska dochowali się gromadki kociąt. Jak zwykle jest kolorowo, wesoło, pełno szczegółów do wypatrywania i można śledzić losy swoich ulubionych bohaterów.

Rotraut Susanne Berner, Jesień na ulicy Czereśniowej, Warszawa: Wydawnictwo Dwie Siostry, 2012, 14 s.

Obserwując z przedszkolakiem zmiany zachodzące jesienią w przyrodzie nie przegapcie ślicznego i zabawnego picturebooka „Złodziej liści”, w którym wiewiórka każdego dnia zachwyca się jesiennymi kolorami liści na swoim drzewie. Pewnego dnia jeden z liści znika. Gdzie się podział? Czy ktoś go ukradł? Myszka? A może dzięcioł? Zaniepokojona wiewiórka rusza na poszukiwania, w które angażuje swojego ptasiego, nieco bardziej obeznanego z sytuacją sąsiada. Kto okaże się prawdziwym złodziejem liści? Duże, wyraźne ilustracje uzupełnione dialogami, jesienne kolory, cała gama emocji i spora dawka uroczego poczucia humoru wraz z komiczną puentą. Książkę kończy dwustronicowe wyjaśnienie jesiennej zmiany krajobrazu w formie zbioru ciekawostek. Mały czytelnik, poza poznaniem tożsamości złodzieja liści, dowie się miedzy innymi kiedy i dlaczego liście spadają z drzew, kiedy przychodzi jesień i jakie jeszcze zmiany przynosi oraz jak wiewiórki przygotowują się do zimy.

Alice Hemming, Nicola Slater, Złodziej liści, Warszawa: Wydawnictwo Zielona Sowa, 2021, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.

A może jesień to dobry czas na pierwsze podejście do komiksu? Pierwszy tom „W cieniu drzew” pt. „Jesień Pana Zrzędka” to połączenie komiksu i książki obrazkowej, gdzie głównym środkiem przekazu wciąż są przede wszystkim ilustracje, a dialogi w dymkach pełnia jedynie funkcję uzupełniającą, pomagającym określić kontekst sytuacji.

Zabawna historia zabierającego się za jesienne porządki, w końcu kiedy mieszka się w lesie, spadające liście potrafią dać się nieźle we znaki. Zamiatanie nie jest jednak takie łatwe, kiedy pod nogami plączą się zapracowani przed jesienią sąsiedzi – Pan Wiewiór zbierający żołędzie na zimę, Pan Jeż wyciągający sąsiada na ostatni dżdżownice przed zapadnięciem w sen zimowy, czy mały Myszek, któremu latawiec utknął na drzewie. I chociaż Pan Zrzędek nie należy do najweselszych osób na świecie, a każdą interakcję z innymi okrasza całą gamą zniechęconych westchnień, zawsze wyciąga do innych pomocną dłoń. A jak wiadomo okazane dobro w końcu do nas wraca i w chwili kryzysu sąsiedzi również przyjdą mu z pomocą.

Więcej komiksowych propozycji dla przedszkolaka znajdziecie TUTAJ.

DAV, W cieniu drzew. T. 1. Jesień Pana Zrzędka, Warszawa: Wydawnictwo Egmont, 2021, 32 s.

Jesienią większym zainteresowaniem cieszą się u nas książki, w których bohaterami są kojarzone z tą porą roku zwierzęta. Poza wiewiórkami, są to przede wszystkim jeże. Sporo informacji o jeżykach znajdziecie w książce „Jeżyk z parku”, której bohaterką jest mała jeżynka (olbrzymi plus za feminiatywy!) i jej kolczasta rodzinka.

Czytelnik towarzyszy Tyci i jej braciszkowi od momentu narodzin aż po dorosłość i pierwszą przespaną zimę. Dzięki temu ma szansę pozyskać mnóstwo informacji i ciekawostek z życia jeży – między innymi jak wyglądają tuż po urodzeniu, co jedzą, a co może im zaszkodzić, w jaki sposób mają szansę przetrwać zimę, w jaki sposób działalność człowieka im zagraża i jakie mają umiejętności. Sama nie miałam pojęcia, że jeże potrafią pływać i skakać! 

Ponadto na marginesach czeka mnóstwo ciekawostek luźno związanych z tematem – na przykład jakie inne stworzenia mają kolce czy jakie zwierzęta, poza jeżami żerują nocą.

Poza mądrym tekstem bardzo ważnym środkiem przekazu są przepiękne, wypełniające całe strony, barwne ilustracje. Czy może być coś słodszego, niż małe jeżyki? Nie sądzę!

Więcej tytułów z serii „Tuli Tuli opowiada, kto gdzie mieszka” znajdziecie w TYM WPISIE.

Zofia Stanecka. Magdalena Kozieł-Nowak, Tuli Tuli opowiada, kto gdzie mieszka. Jeżyk z parku, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2020, 40 s.

Kolejną propozycją z jeżem w roli głównej i przepięknymi, cudownie delikatnymi ilustracjami jest dwuczęściowa seria o przyjaźni jeżyka i zajączka. „Jesteś moim przyjacielem” to uniwersalna opowieść o przyjaźni dwóch zupełnie różnych bohaterów, poznawaniu się i uczeniu się siebie wzajemnie oraz szukania płaszczyzny porozumienia napisana w bardzo poetycki i całkiem wzruszający sposób. Kiedy nadchodzi jesień, z jeżem zaczyna się dziać coś dziwnego, czego sam do końca nie rozumie. Pewnego zimnego poranka jeżyk znika. Czy zajączek poradzi sobie z tym rozczarowaniem i ich przyjaźń przetrwa?

Michał Engler, Joëlle Tourlonias, Jesteś moim przyjacielem, Katowice: Wydawnictwo Debit, 2018, 32 s.

Druga część przygód jeżyka i zajączka – „Przyjaciele na zawsze” to historia przygotowująca malucha na pierwsze sprzeczki i różnice między przyjaciółmi, sytuacje, kiedy między najlepszymi kumplami pojawia się ktoś trzeci i czasem zabawa z nim wydaje się bardziej atrakcyjna, niż z przyjacielem. O tym, czy to na pewno musi oznaczać koniec przyjaźni i o znanej prawdzie, że tych najprawdziwszych przyjaciół poznaje się w biedzie. Po raz kolejny pełna emocji – zarówno tych pozytywnych, jak i smutku, zazdrości, strachu i poczucia osamotnienia. Z rozczulającym, bardzo pozytywnym zakończeniem.

Michał Engler, Joëlle Tourlonias, Przyjaciele na zawsze, Katowice: Wydawnictwo Debit, 2018, 32 s.

Są takie serie, których bohaterowie, podobnie jak w przypadku „Ulicy Czereśniowej” towarzyszą nam przez wszystkie pory roku. Jedną z moich najukochańszych jest „Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham”, chyba nigdy nie wyrosnę z sentymentu do tych Zajęcy, chociaż moja córka trochę odłożyła jej już na bok.

W „Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham kiedy jest jesień” Zajączki kicają z wiatrem i ścigają się ze spadającymi liśćmi. Kiedy Duży Brązowy Zając Odpoczywa, Mały Brązowy Zajączek znajduje porwane wiatrem kartonowe pudełko. Cóż za wspaniałe zabawy można wymyślić przy jego wykorzystaniu! Czy starszy zajączek wystraszy się Pudełkowego Potwora? I kto tu kogo złapie?

Sam McBratney, Anita Jeram, Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham kiedy jest jesień, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2021, 18 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperKids.

Również po różne części „Opowieści z Parku Percy’ego” sięgamy w zależności od pory roku. Najbardziej jesienną opowiastką jest „Po burzy”. Kiedy nocą przychodzi nawałnica, Percy wie, że będzie miał kolejnego dnia sporo sprzątania w parku. Nie spodziewał się jednak, że wiatr wyrwie z korzeniami jedno z jego ulubionych, wiekowych drzew. To prawdziwa katastrofa dla wielu zwierząt, dla którego gałęzie, pień i korzenie drzewa były schronieniem. Mimo starań, jego zwierzęcy przyjaciele nie mogą znaleźć sobie nowego domu. Na szczęście wspólnymi siłami uda im się zaradzić i temu kryzysowi.

Nick Butterworth, Opowieści z parku Percy’ego. Po burzy, Łódź: Wydawnictwo AMEET, 2008, 27 s.

Na wielbicieli dłuższych tekstów czeka „Jesień Toli”, będąca częścią jednej z najulubieńszych serii mojej Majki. Tola jest zdecydowanie mniej psotną dziewczynką niż Basia (czyli druga najukochańsza bohaterka), co bynajmniej nie odbiera jej uroku, za to z pewnością zadowoli wszystkie bardziej zachowawcze mamy ;)

W książeczce znajdziemy jak zawsze cztery ciepłe, rodzinne opowieści, tym razem pachnące zupą dyniową, kawą i ciastem. Wybierzemy się na spacer do parku po kasztany na ludziki i klimatyczne zdjęcia, czeka nas wyścig na hulajnogach w kaloszach i puszczanie papierowych łódeczek po kałużowym jeziorze, zbudujemy z mamą karmnik dla ptaków podczas jesiennego przeziębienia i upieczemy pierwsze pierniczki . Jesień jest dla Toli wyjątkową porą roku również z innego względu – to jesienią rodzi się jej wyczekany mały kuzyn Mikołaj.

Świetne połączenie opowiadań ukazujących magię codzienności dziecięcymi oczami z absolutnie przepięknymi, delikatnymi ilustracjami.

Anna Włodarkiewicz, Jesień Toli, Warszawa: Wydawnictwo Zielona Sowa, 2018, 64 s.

Samodzielnym czytaczom polecamy natomiast jeden z najbardziej jesiennych tomów cyklu „Zosia i jej ZOO” pt. „Pomocny jeż”.

Zosia mieszka w wyjątkowym miejscu – w Azylu Zoologicznym swojego dziadka Henryka, który zajmuje się ratowaniem dzikich zwierząt i dawaniem im schronienia. Tego dnia, zamiast iść do szkoły, to szkolni koledzy wraz z nauczycielką odwiedzają Zosię, by dowiedzieć się więcej o zwierzętach i wybrać jedno z nich do klasowej adopcji. Chwilę później w ZOO pojawia się również nowy mieszkaniec – młodziutki jeżyk, który bardzo chciałby być adoptowany. Stara się więc za wszelką cenę być przyjazny i pomocny, niestety skutki jego wysiłków nie zawsze są takie, jak planował…w końcu czy tak małe zwierzątko ma szansę być równie fajne, co majestatyczne lwy albo ogromne, łagodne słonie?

Bez problemu można sięgnąć po ten tom nie znając wcześniejszych przygód Zosi. W ogóle nie czuć, że „Pomocny jeż” to kolejna część wielotomowej serii, wszystko zostaje nowemu czytelnikowi dokładnie i całkiem naturalne już na pierwszych stronach powieści. Poza tym znajdziemy tu całkiem fajną przygodę nie stroniącą od bardziej specjalistycznych „trudnych słówek” i sporej dawki ciekawostek o jeżach. I o ludziach też, szczególnie tych nieśmiałych, potrzebujących czasu, by odnaleźć się w nowym środowisku.

Amelia Cobb, Zosia i jej ZOO. Pomocny jeż, Warszawa: Wydawnictwo Zielona Sowa, 2021, 128 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.

I jeszcze na koniec hit w leśnym klimacie. Jesienią spacery po lesie są jeszcze przyjemniejsze, niż zazwyczaj. Zanim wybierzemy się do lasu z koszykiem na dary jesieni warto poświęcić kilka chwil by poznać jego mieszkańców. Kto wie, może któregoś z nich uda się wypatrzyć wśród coraz bardziej łysych drzew?

„Poznaj mieszkańców lasu” składa się z dwóch części – kartonowej książki z sześcioma rozkładówkami i plastikowego panelu z głośnikiem i przyciskami oznaczonymi wizerunkami zwierząt. Każda rozkładówka poświęcona została zwierzętom zamieszkującym odmienną część lasu – dowiemy się kto mieszka na polanie, w samym sercu lasu, nad wodą, wśród wysokich traw, w koronach drzew, na górskich halach oraz kto poluje nocą. Każda z tematycznych rozkładówek, poza krótkim wstępem zawiera realne zdjęcia zwierząt opatrzone krótkimi napisami oraz oznaczeniem guzika, który należy odszukać i wcisnąć na bocznym panelu, by usłyszeć jakie odgłosy wydaje dane zwierzę.

Poznaj mieszkańców lasu, Ożarów Mazowiecki: Wydawnictwo Olesiejuk, 2019, 14 s.

Jaki element musi mieć dla Was jesienna książka? Jeże, wiewiórki, spadające liście, las? A może troszkę melancholijny, wzruszający klimat?

Bajki Majki: Pierwsze komiksy przedszkolaka

Robiłyśmy kiedyś z Mają podejście do całokartonowych komiksów dla zupełnych maluszków, ale zupełnie nie złapała tego bzika. Natomiast całkiem niedawno wykazała wzmożone zainteresowanie komiksami z serii „Pamiętników Wisienki”, które dla odmiany są dla niej jeszcze zbyt poważne, ponadto zupełnie nie umiałam czytać ich na głos. Zaczynałam nawet podejrzewać, że komiksy w ogóle nie nadają się do wspólnego czytania i trzeba podsunąć je dziecku dopiero, kiedy potrafi już samodzielnie składać litery i zdania. A tu proszę, wydawnictwo Egmont zaczęło wydawać aż cztery serie w kategorii „Mój pierwszy komiks” , po które można sięgnąć już z przedszkolakiem. I faktycznie czyta się je bez problemu! Co więcej są cudownie ilustrowane, sympatyczne, pełne ciepła i rodzinnych uczuć, opatrzone zabawną puentą lub skłaniające do przemyśleń. Prezentuję wam pierwsze tomy wszystkich nowych serii, na pewno każdy znajdzie coś dla siebie, bo i każda historia jest zupełnie inna – klimatyczna „W cieniu drzew”, wzruszający „Bartłomiej z Karmelkiem”, nostalgiczne „Opowieści z Bukowego lasu” i mądry „Pan Borsuk i Pani Lisica”.  

Chociaż wszystkie 4 serie są skierowane do czytelników od 5 roku życia, polecam zacząć od tych dwóch wydanych w nieco mniejszym formacie, zbliżonym do A5. Są niedługie, ze względu na format nieco wygodniejsze do wspólnego czytania i stanowią połączenie komiksu i książki obrazkowej, gdzie głównym środkiem przekazu wciąż są przede wszystkim ilustracje, a dialogi w dymkach pełnia jedynie funkcję uzupełniającą, pomagającym określić kontekst sytuacji.

 „W cieniu drzew. Jesień Pana Zrzędka” to zabawna historia zabierającego się za jesienne porządki, w końcu kiedy mieszka się w lesie, spadające liście potrafią dać się nieźle we znaki. Zamiatanie nie jest jednak takie łatwe, kiedy pod nogami plączą się zapracowani przed jesienią sąsiedzi – Pan Wiewiór zbierający żołędzie na zimę, Pan Jeż wyciągający sąsiada na ostatni dżdżownice przed zapadnięciem w sen zimowy, czy mały Myszek, któremu latawiec utknął na drzewie. I chociaż Pan Zrzędek nie należy do najweselszych osób na świecie, a każdą interakcję z innymi okrasza całą gamą zniechęconych westchnień, zawsze wyciąga do innych pomocną dłoń. A jak wiadomo okazane dobro w końcu do nas wraca i w chwili kryzysu sąsiedzi również przyjdą mu z pomocą.

DAV, W cieniu drzew. T. 1. Jesień Pana Zrzędka, Warszawa: Wydawnictwo Egmont, 2021, 32 s.

W tym samym niewielkim formacie ukazał się także pierwszy tom przygód dwóch osiołków „Bartłomiej i Karmelek. Najlepsze miejsce”. To przeurocza opowiastka o tacie i jego nieco znudzonym synku oraz ich wyprawie na ryby. Kiedy Karmelek wspomina z rozmarzeniem w jaki sposób jego koledzy spędzają wakacje, tata dwoi się i troi, by zapewnić synkowi równie emocjonujące atrakcje i robi wszystko, by zabrać go w tak samo wyjątkowe miejsca. W poszukiwaniu wrażeń i porywie ojcowskiej kreatywności lądują w końcu… na księżycu! Czy jednak tego naprawdę tego najbardziej wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju miejsca trzeba było szukać tak daleko?

Uroczo zakręcona, całkiem wzruszająca, z poczuciem humoru, olbrzymią dawką tatusiowej miłości i zaskakującą puentą.

Silvia Vecchini, Sualzo, Bartłomiej i Karmelek. T. 1. Najlepsze miejsce, Warszawa: Wydawnictwo Egmont, 2021, 32 s.

Nieco bardziej zaawansowanym, zarówno pod względem formatu (tym razem już A4), ilości tekstu, jak i podejmowanej tematyki, jest pierwszy tom komiksu „Pan Borsuk i Pani Lisica” pt. „Spotkanie”. Borsuki lubią mieć wszystko porządnie poukładane i cenią sobie swoje spokojne, przewidywalne życie. Jednak codzienność Borka i Szperaczka czekają poważne zmiany, kiedy ich tata decyduje się przygarnąć pod swój dach dwie niewiasty w opałach, którym myśliwi zniszczyli norkę. Nagle trzeba podzielić się łóżeczkami, pokojem i jedzeniem. Ale największy problem w tym, że Róża i jaj mama nie są ani trochę borsukami, to lisice! A wszyscy wiedzą, że borsuki i lisy mają zupełnie odmienne charaktery i to po prostu niemożliwe, by mogły się. Czy mimo uprzedzeń i początkowej niechęci uda im się stworzyć zgodną rodzinę? Dzieci nie są tego wcale takie pewne!

Pełna mądrości komiksowa opowiastka o różnicach i szukaniu płaszczyzny porozumienia, pierwszym zderzeniu z innością i tolerancji, niepełnych rodzinach i nawiązywaniu nowych relacji, aż wreszcie o braciach i siostrach, dziewczynach i chłopakach. A wszystko to za fasadą uroczych zwierzęcych pyszczków.

Brigitte Luciani, Eve Tharlet, Pan Borsuk I Pani Lisica. T. 1. Spotkanie, Warszawa: Wydawnictwo Egmont, 2021, 32 s.

* Jeśli lubicie borsuki, lisy i macie ochotę na lekcję tolerancji i otwartości na innych w ich wydaniu skierowaną do nieco starszych czytelników, koniecznie sięgnijcie też po „Tarmosię” podejmującą nieco podobną tematykę z borsuczym futerkiem w roli głównej.*

I jeszcze na sam koniec mały nostalgiczny powrót do dzieciństwa. Pamiętacie wieczorynkę o króliczej Rodzinie Rabatków? To serial animowany na podstawie książki, której niestety nigdy nie czytałam, ale z przyjemnością przypomnę sobie przygody królików wraz z córką za pośrednictwem komiksu. Pierwszy tom serii „Opowieści z Bukowego Lasu” jest o urodzinach Stokrotka – a dokładniej o przygotowaniach do nich. Bo i jest mnóstwo do zrobienia – trzeba przygotować zaproszenia i dostarczyć je gościom, zrobić zakupy i ugotować mnóstwo pyszności, stworzyć dekoracje, uroczyście udekorować stół i własnoręcznie stworzyć prezenty! Oczywiście wszystko w tajemnicy przed solenizantem, którego tymczasem czeka w ogrodzie całkiem sporo przeciwności, które skutecznie zajmują mu dzień – od rozbrykanego latawca aż po żółwia – pluszakożercę! Czy uda się zdążyć z niespodzianką przed powrotem solenizanta?

Loïc Louannigot, Opowieści z Bukowego Lasu. T. 1. Urodziny, Warszawa: Wydawnictwo Egmont, 2021, 32 s.

Wszystkie komiksy, choć różnią się formatem, zostały wydane w twardej, oprawie z gąbką w środku, a ich cechą charakterystyczną – mimo różnych autorów – są piękne ilustracje i poziom przekazu adekwatny do możliwości poznawczych małego czytelnika. Chociaż każda z wymienionych historii rozpoczyna swoją serię i będzie miała ciąg dalszy, bez problemu można traktować je również jako samodzielne historie.

To jak? Dacie się przekonać do komiksów?

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

Bajki Majki: „Kochamy dinozaury” Matt Robertson

Ten nie za gruby, ale bardzo bogato ilustrowany picturebook w żywych, nasyconych kolorach jest skierowany do przedszkolaków, które dopiero zaczynają swoją dinozaurową przygodę. Olbrzymie gady zostały podzielone na grupy, a ich przedstawiciele wybrani ze względu na swoje wyjątkowe cechy i przedstawieni bardziej na zasadzie intrygujących ciekawostek, niż dłuższej opowieści. To pierwsza, bardzo wstępna dinozaurowa encyklopedia wprowadzająca maluch w ten świat jeszcze przede wszystkim za pomocą obrazu.

I chyba pierwsza książka o dinozaurach, na której nie połamałam sobie języka! Chyba ze względu na naprawdę duże litery, którymi wyszczególniono wszystkie te skomplikowane nazwy.

Każda rozkładówka została poświęcona innej grupie prehistorycznych gadów, jej cechom i przedstawicielom – mamy więc drapieżne teropody, roślinożerne łagodne giganty zauropody, małe ale niezwykle groźne raptory czy „pancerne” dinozaury, jak stegozaury i ankylozaury. Znajdziemy tu również wszystkożerne pantofagi, czy kaczodziobe edmontozaury. Oczywiście swoją prywatną stronę otrzymał również król dinozaurów tyranozaur.

Dowiemy się co nieco o skamielinach, wyzwaniach stojących przed paleontologami, a także o różnorodnych jajach i… kupach dinozaurów. Poznamy stworzenia, które żyły w czasach dinozaurów i wciąż dzielą z nami planetę, a na ostatnich stronach czeka nas dinopowtórka, czyli kwestionariusze omówionych wcześniej dinozaurów wraz z ich rozmiarami i specjalnością.

To już druga książeczka z tej serii w naszych zbiorach. Bardzo polecamy też pierwszą część, poświęconą innym przerażającym stworom – owadom i robalom.

Matt Robertson, Kochamy DINOZAURY, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2021, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

Bajki Majki: „Młodzi Tytani. Beast Boy” Kami Garcia, Gabriel Picolo

To zdecydowanie moja ulubiona część cyklu powieści graficznych DC 13+, ale może dlatego, że wciąż jeszcze nie czytałam tomiku poświęconego Raven. Nie da się ukryć, że chociaż od zawsze byłam #teammarvel, to jednak serial „Teen Titans” z lat 2003-2007 to kawał mojego dzieciństwa i jedna z najlepszych rzeczy na Cartoon Network. Lubiłam go chyba na równi z „X-Men: Evolucja”.

Zawsze lubiłam uśmiechniętego Bestię – klauna i psotnika, tym bardziej cieszy mnie historia, w której gra pierwsze skrzypce. Szczególnie w tak fenomenalnej oprawie graficznej, bo ilustracje są bardzo w moim stylu – zarówno pod względem kreski, jak i kolorystyki.

Siedemnastoletni Gar ma dość bycia najniższym i najbardziej cherlawym chłopakiem w liceum. Nic dziwnego, że szkolna elita, wraz z największa pięknością, omijają go szerokim łukiem i zbywają żartami. Niezależne podejmowanych od starań – ćwiczeń i diet – uparcie nie rośnie i nie mężnieje. Aż do momentu, kiedy decyduje się, wbrew woli i wiedzy rodziców, odstawić przyjmowane od dziecka suplementy. Szybko odkrywa, że poza nadzwyczajnym skokiem wzrostu zaczynają dziać się z nim dziwne rzeczy…

Jak zwykle w tej serii, poza wciągającą przygodą i piękną kreską pojawiają się też ważne dla nastolatków tematy. W tym przypadku to – poza oczywistą pogonią za popularnością i pragnieniem bycia zauważonym przez „fajne dzieciaki” – problem z akceptacją swojego ciała (super, że pokazany z perspektywy chłopaka – to zdecydowanie rzadziej spotykane!), troska o los zwierząt (wegetarianizm, sprzeciw wobec prowadzenia eksperymentów na zwierzętach, pomoc w schronisku), zdradzone zaufanie względem rodziców czy problemy z nauką.

Kolejnym atutem jest bardzo fajnie i mądrze przedstawiony wątek prawdziwych przyjaciół – może nie należących do najpopularniejszych ludzi w szkole, ale zawsze wspierających i gotowych do pomocy – nawet kiedy zaczynają od zmycia głowy.

Świetnie się czyta zarówno pod względem fabuły, jak i uczty dla oczu. Bardzo liczę na resztę Tytanów!

Kami Garcia, Gabriel Picolo, Młodzi Tytani. Beast Boy, Warszawa: Wydawnictwo Egmont, 2021, 184 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

Bajki Majki: „Pozytywka. T. 2: Sekret Cypriana” Gijé, Carbone

O pierwszym tomie serii przeczytacie TUTAJ.

Ośmioletnia Nola nie może przestać myśleć o fantastycznym świecie ukrytym we wnętrzu pozytywki. Dzięki niemu może dowiedzieć się więcej o zmarłej mamie, w końcu jest teraz powierniczką jej tajemnicy i przejęła po niej obowiązek ochrony Pandorii. Dlatego też kiedy tylko nadchodzi okazja, ponownie przenosi się do tej zagadkowej krainy.

Tym razem trafia w sam środek tłumnej, festiwalowej uroczystości z okazji rocznicy panowania pandoriańskiego króla Hektoriana I. Na szczęście jej nowi przyjaciele wychodzą jej naprzeciw i pomagają trafić do bezpiecznego domu oraz znaleźć sposób na ukrycie się wśród miejscowych. Nola ma szansę poznać kolejną osobę, która przyjaźniła się z jej mamą – zielarza Antona, który oprowadzi ją po swojej pełnej dziwów szklarni i zaprosi na zbiory liści mandragory. Przy okazji wspólnie odkryją zuchwałą kradzież – jak się okazuje, to już kolejna z kolei stracona roślina.

Kto okrada Antona i dlaczego wybiera takie, a nie inne rośliny? Czy to wydarzenie ma coś wspólnego z królewską paradą? Czy po raz kolejny uda się zapobiec tragedii? Przekonajcie się sami!

Drugi tom bajecznie kolorowego komiksu dla młodszych czytelników trzyma w napięciu i pozwala dowiedzieć się nieco więcej o tym świecie. Przy okazji podejmuje ważne dla dziecka tematy, jak zastraszanie i wykorzystywanie młodszego dziecka, przez większych i silniejszych „starszaków” oraz pokazuje prawidłowy sposób zachowania się w takiej sytuacji – zawsze najlepiej opowiedzieć o tym rodzicom, by wspólnie znaleźć rozwiązanie. Kto wie, może przy okazji uda się  zniweczyć podły spisek i uratować życie króla?

Gijé, Carbone, Pozytywka. T.2: Sekret Cypriana, Warszawa: Wydawnictwo Egmont, 2021, 56 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Egmont.

Bajki Majki: „Mniam! Co w brzuchu burczy” Anna Czerwińska-Rydel, Anna Gensler

Czy istnieje ciekawszy temat dla przedszkolaka, niż ludzkie wnętrzności i inne flaczki? No, chyba tylko geneza powstawania bąków. Na szczęście w tej całkiem konkretnej (i pod względem wielkości i zawartych informacji) kartonówce znajdziemy i jedno i drugie.

Narracja książki została zbudowana za pomocą dialogu między Profesorem Mądralińskim i ciekawską, dość poczciwą Krową Gryzeldą. Za pomocą pytań i odpowiedzi oraz wątpliwości i ich rozwiewania wspólnie wprowadzają maluchy w świat jedzenia i trawienia, nierzadko w całkiem zabawny sposób.

Mały czytelnik pozna krok po kroku drogę, jaką ma do przebycia jedzenie w jego ciele – od kęsa aż po kupę. Dowie się dlaczego trzeba dokładnie gryźć pożywienie i do czego służy ślina, czym różnią się mięsożercy od roślinożerców, jakie narządy poza żołądkiem biorą udział w procesie odżywiania się, skąd się bierze czkawka, po co bekamy i czym grozi skakanie podczas jedzenia. No i skąd się biorą bąki oczywiście! Dwunastnica, wątroba, pęcherzyk żółciowy, ślepa kiszka i kosmki jelitowe – to tylko niektóre z intrygujących pojęć, które czekają na ciekawego świata malucha.

A cały ten flaczkowy wykład prowadzi do prostych wniosków dotyczących zdrowego odżywiania pełnego różnorodnych produktów, picia dużej ilości wody i konieczności mycia rąk przed jedzeniem. Będzie też o biegunce, zaparciach ( i o krowich plackach też!), bolącym brzuszku i niezdrowym jedzeniu a także o specjalistach, u których można szukać pomocy w przypadku brzuszkowych problemów – gastrologu, gastroenterologu i dietetyku.

Jeśli natomiast chodzi o niedociągnięcia, to zwrócono mi uwagę na nieco niefortunnie ukazany „przekrój” przez żołądek krowy, gdzie jego komory zostały od siebie dość mocno odseparowane, co może prowadzić do utrwalenia mitu o 4 żołądkach krowy (czy wy też wyrośliście na przekonaniu, że krowa ma cztery żołądki?). Fakt, że krowi żołądek ma cztery KOMORY został opisany w formie słownej (nawet dwa razy i w towarzystwie ciekawego słownictwa dla młodocianych fanów trudnych słówek), niemniej jednak między słowem a ilustracją jest pewien dysonans, warto dokładniej wytłumaczyć to dziecku, żeby kolejne pokolenie nie myślało, że krowy mają więcej niż jeden żołądek :)

Mimo tego jednego minusa, polecamy bo to spora dawka intrygującej wiedzy podana w bardzo przystępny i humorystyczny sposób. Na pewno zostanie na dłużej w naszej kolekcji.

Anna Czerwińska-Rydel, Anna Gensler, Mniam! Co w brzuchu burczy, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2021, 30 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

Bajki Majki: „Kocha, lubi, szanuje… czyli jeszcze o uczuciach” Grzegorz Kasdepke

Za serię o Pani Miłce i jej dzielnych przedszkolakach zabrałyśmy się trochę od środka – tytułem i tematyką przyciągnęła mnie „Horror, czyli skąd się biorą dzieci”, która, choć nieco kontrowersyjna, zaskoczyła mnie ilością wartościowych informacji podanych w bardzo fajny sposób.

Dlatego też chętnie sięgnęłam po jeden z wcześniejszych tytułów z tej serii, tym razem poświęcony emocjom. I jak „Horror…” nie był propozycją do końca dopasowaną do wrażliwości mojej pięciolatki, tak „Kocha, lubi, szanuje…” okazała się być strzałem w dziesiątkę.

Pani Miłka – najulubieńsza wychowawczyni przedszkolaków – wraz z Pajacykiem przygotowuje dla swoich milusińskich pogadanki o najróżniejszych emocjach. Czasami są to zajęcia z góry zaplanowane, czasami wynikają z potrzeby chwili, jak na przykład z pierwszych przedszkolnych miłostek. Bywa i jednak tak, że to małe urwisy dają Pani Miłce lekcję, na przykład dotyczącą strachu, kiedy jedno z nich przypadkiem się zawieruszy…

Fabuła książeczki została podzielona na 7 rozdziałów poświęconych różnym komplikującym życie emocjom – miłości, nienawiści, pogardzie, strachowi, smutkowi, poczuciu winy i szczęściu – z dużym udziałem poczucia humoru, oczywiście! Każdy rozdział zakończony jest radami dla dzieci pomagającymi oswoić dane uczucie i zachęcającymi do rozmowy z dorosłymi oraz radami dla dorosłych do wykorzystania w domu lub przedszkolu wraz z propozycjami zabaw, prac plastycznych i tematów do rozmowy ze swoim przedszkolakiem. To takie trochę wspólne rozkładanie uczuć na czynniki pierwsze, dzięki którym mały czytelnik dowie się nie tylko co czuje, ale również dlaczego i jak sobie z tym uczuciem poradzić.

A wszystko to w towarzystwie zabawnych i sympatycznych ilustracji Pauliny Daniluk pomagających zwizualizować sobie opisaną sytuację i bardziej utożsamić się z bohaterami.

Koniecznie musimy sięgnąć po najpewniejszą część serii – „Tylko bez całowania!”, bo sympatyczna banda Pani Miłki okazała się być bardzo fajnymi przewodnikami po splątanym świecie podstępnych uczuć i emocji.

Grzegorz Kasdepke, Kocha, lubi, szanuje… czyli jeszcze o uczuciach, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2021, 64 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.