Bajki Majki: „Mniam! Co w brzuchu burczy” Anna Czerwińska-Rydel, Anna Gensler

Czy istnieje ciekawszy temat dla przedszkolaka, niż ludzkie wnętrzności i inne flaczki? No, chyba tylko geneza powstawania bąków. Na szczęście w tej całkiem konkretnej (i pod względem wielkości i zawartych informacji) kartonówce znajdziemy i jedno i drugie.

Narracja książki została zbudowana za pomocą dialogu między Profesorem Mądralińskim i ciekawską, dość poczciwą Krową Gryzeldą. Za pomocą pytań i odpowiedzi oraz wątpliwości i ich rozwiewania wspólnie wprowadzają maluchy w świat jedzenia i trawienia, nierzadko w całkiem zabawny sposób.

Mały czytelnik pozna krok po kroku drogę, jaką ma do przebycia jedzenie w jego ciele – od kęsa aż po kupę. Dowie się dlaczego trzeba dokładnie gryźć pożywienie i do czego służy ślina, czym różnią się mięsożercy od roślinożerców, jakie narządy poza żołądkiem biorą udział w procesie odżywiania się, skąd się bierze czkawka, po co bekamy i czym grozi skakanie podczas jedzenia. No i skąd się biorą bąki oczywiście! Dwunastnica, wątroba, pęcherzyk żółciowy, ślepa kiszka i kosmki jelitowe – to tylko niektóre z intrygujących pojęć, które czekają na ciekawego świata malucha.

A cały ten flaczkowy wykład prowadzi do prostych wniosków dotyczących zdrowego odżywiania pełnego różnorodnych produktów, picia dużej ilości wody i konieczności mycia rąk przed jedzeniem. Będzie też o biegunce, zaparciach ( i o krowich plackach też!), bolącym brzuszku i niezdrowym jedzeniu a także o specjalistach, u których można szukać pomocy w przypadku brzuszkowych problemów – gastrologu, gastroenterologu i dietetyku.

Jeśli natomiast chodzi o niedociągnięcia, to zwrócono mi uwagę na nieco niefortunnie ukazany „przekrój” przez żołądek krowy, gdzie jego komory zostały od siebie dość mocno odseparowane, co może prowadzić do utrwalenia mitu o 4 żołądkach krowy (czy wy też wyrośliście na przekonaniu, że krowa ma cztery żołądki?). Fakt, że krowi żołądek ma cztery KOMORY został opisany w formie słownej (nawet dwa razy i w towarzystwie ciekawego słownictwa dla młodocianych fanów trudnych słówek), niemniej jednak między słowem a ilustracją jest pewien dysonans, warto dokładniej wytłumaczyć to dziecku, żeby kolejne pokolenie nie myślało, że krowy mają więcej niż jeden żołądek :)

Mimo tego jednego minusa, polecamy bo to spora dawka intrygującej wiedzy podana w bardzo przystępny i humorystyczny sposób. Na pewno zostanie na dłużej w naszej kolekcji.

Anna Czerwińska-Rydel, Anna Gensler, Mniam! Co w brzuchu burczy, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2021, 30 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

Bajki Majki: „Ja i moje mikroby” Philip Bunting

Temat wirusów nigdy chyba nie był tak bardzo na topie, jak podczas dwóch ostatnich lat. Po wybuchu pandemii powstało całkiem sporo książek dla najmłodszych, będących nieocenioną pomocą w przybliżeniu im tego trudnego zagadnienia. Mam jednak wrażenie, że jego popularność nie zaniknie po ustąpieniu pandemii, bo to jednak temat tak ważny, jak fascynujący. Zarówno koronny argument podczas nauki malucha dbania o higienę, upominania przy braniu do buzi brudnych rąk i zabawek, jak i niewątpliwie intrygujący świat tego, czego nie widać gołym okiem, a co ma tak duży wpływ na nasze życie.

O drobnoustrojach przeczytacie również w książkach:
„Dlaczego nosimy maseczki”
„Wirus w koronie, bakteria w kapsule”
Wirus i inne drobne ustrojstwa”.

„Ja i moje mikroby” to propozycja dla przedszkolaków i dzieci wczesnoszkolnych – zawierająca naprawdę sporą dawkę wiedzy (nie bojąc się na przykład łacińskich nazw, czy nieco trudniejszych pojęć) podaną w skumulowanej i bardzo przystępnej formie. Czegoś takiego właśnie mi brakowało!

Dowiemy się z niej między innymi czym tak właściwie są mikroby, gdzie możemy je znaleźć, poznamy kilka najważniejszych gatunków (nie tylko wirusy, bakterie i grzyby, ale również pierwotniaki, archeony, czy priony) wraz z ich przedstawicielami i chorobami, za jakie odpowiadają. Dowiemy się również o pozytywnym wpływie grzybów i bakterii na nasze zdrowie i życie codzienne. Przejdziemy przez zakichany szlak przeziębienia, dowiemy się z czego składa się nasz system odpornościowy i w jaki sposób go wspierać oraz poznamy zasady zdrowego stylu życia. A wszystko to ze sporą dawką poczucia humoru i w obrazkach, bo to one w dużej mierze odpowiadają za łatwą przyswajalność tekstu.

Kto jest odpowiedzialny za puszczanie bąków, kto za smrodliwe stópki, a kto za nauczanie online? O czym pamięta nasza odporność i z czego składają się puchate „dywany” na zapomnianych kanapkach? Komu powinniśmy dziękować, a kogo się wystrzegać? Zdumiewające tajemnice mikrobów czekają na odkrycie!

Philip Bunting, Ja i moje mikroby, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2021, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperKids.

Czas na czytanie: „Naturalnie zdrowe dziecko. Proste sposoby na dolegliwości wieku dziecięcego” Joanna Brejecka-Pamungkas

Pierwszym momentem, w którym zaczęłam szukać bardziej naturalnych środków na różne dolegliwości był okres ciąży, kiedy większość środków medycznych, nawet na zwykłe przeziębienie było niedozwolonych albo ich przyjmowanie niosło ze sobą większe lub mniejsze ryzyko. A że Majka urodziła się w środku zimy, dość szybko zaczęłam doceniać kandyzowany imbir i żucie goździków na bolące gardło, czy kilka kęsów pikantnej papryczki jako remedium na katar i zatkane zatoki.

Za to odkrycie, że w przypadku przeciągającego się „katarku” warto odstawić dziecku jogurty, a w zamian przemycać gdzie się da kaszę jaglaną znacznie poprawiło komfort mojego życia jako młodej matki.

To właśnie w poszukiwaniu większej ilości tego typu porad sięgnęłam po „Naturalnie zdrowe dziecko”. I przyznaję szczerze, że moje odczucia względem tej książki są mocno mieszane.

Wyciągnęłam z lektury sporą garść wartości dla siebie, ale pod względem samej koncepcji ten tytuł jednak nie jest dla mnie. Jestem osoba praktyczną i zdecydowanie bardziej cenię skondensowane listy sprawdzonych porad z krótkim wyjaśnieniem (i takie listy również w książce występują!), niż uduchowione szukanie przyczyn i skutków. Dlatego też nie pasuje mi dopasowywanie diety i podatności na choroby do temperamentia, a kiedy czytam o „zastoju qi wątroby”, łączeniu jelita cienkiego z latem, czy ciepłych i zimnych typach choroby, bardzo szybko tracę cierpliwość. To wszystko po prostu nie jest mi potrzebne.

Dość nieufnie podchodzę do bardzo docenionej w książce tematyki ziół – może dlatego, że sama nie jestem w stanie przełknąć nawet rumianku (a starałam się bardzo przekonać na przykład do melisy i naparu z kopru), a może dlatego, że ziołolecznictwo wymaga zaawansowanej wiedzy w tym temacie, której nie posiadam, wolę więc nie eksperymentować. Podobne odczucia miałam w związku z opisywanymi często masażami jako wsparciu przy bardzo różnych dolegliwościach. Dlatego też najbardziej przemówiły do mnie te fragmenty dotyczące diety, znalazłam tu kilka naprawdę fajnych przepisów (pomysł z dodaniem imbiru do rosołu dosłownie spadł mi z nieba!) i wskazówek „co jeść na co”, których szukałam sięgając po tą książkę. Dlatego też cel uważam za osiągnięty. Z jednej strony osobiście mogłabym odchudzić tą lekturę o przynajmniej 2/3 objętości, z drugiej jednak być może inny czytelnik wybierze dla siebie coś zupełnie innego.

Dużym plusem jest fakt, że od samego początku autorka podchodzi do tematu całkiem odpowiedzialnie i wielokrotnie zastrzega, że jej obserwacje i inspiracje medycyną wschodu nie zastępują porady lekarskiej. Nie traktuje swojego poradnika jako alternatywy dla medycyny, a jako dodatek, z którego można czerpać uważnie obserwując siebie i dziecko, najlepiej pozostając w kontakcie z lekarzem.

Nie uważam, żeby to był must have w każdym domu, ale dobrze było przeczytać ją jesienią i na pewno co nieco z niej wyniosłam, co już powoli testuję w praktyce. Na pewno nie będę traktować zwartych tu tez jako prawdy objawiony, czy koniecznie rygorystycznie przestrzegać wszystkich zawartych w niej zaleceń. Za to na zasadzie wyszukania dla siebie pewnych aspektów i inspiracji do zmiany niektórych nawyków sprawdzi się bardzo dobrze. Książka jest naprawdę pięknie wydana, dlatego jeśli wśród waszych znajomych są entuzjaści dietetyki holistycznej, medycyny chińskiej, czy różnego rodzaju wspomagania swojego organizmu naturalnymi sposobami, będzie fajnym pomysłem na prezent.

Joanna Brejecka-Pamungkas, Naturalnie zdrowe dziecko. Proste sposoby na dolegliwości wieku dziecięcego, Warszawa: Oficyna 4eM, 2020, 368 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Oficyny 4eM.