Bajki Leona i Majki: „Młodzi przyrodnicy. Zima w świecie przyrody” Patrycja Zarawska

Zima w tym roku (kalendarzowym, bo grudzień był u nas na Pomorzu naprawdę piękny!) gra chyba w „pojawiam się i znikam”, a po wieczornej śnieżycy poranek potrafi zaskoczyć nas tchnieniem wiosny. Ale może jeszcze uda się w niektórych rejonach Polski prześledzić tropy zwierząt na śniegu, ulepić bałwana, przyjrzeć się dokładniej rozmaitym zimowym opadom i osadom a może nawet zaobserwować fraktale.

A nawet jeśli nie, to możemy przygotować własną miniaturkę stawu w zamrażalniku. Warto też poświęcić chwilkę na przygotowanie domowego karmnika dla ptaków i dokładniejsze przestudiowanie zasad dokarmiania naszych skrzydlatych przyjaciół.

Z kolejnego fantastycznego, pełnego zdjęć przewodnika dowiemy się również między innymi czym różnią się letnie i zimowe szaty wielu gatunków zwierząt, co zimą robią…rośliny, co jedzą zwierzęta o tej porze roku i jakich ptasich treli możemy posłuchać (a te usłyszymy po zeskanowaniu kodów QR. Ciekawostki o roślinach, zwierzętach, drzewach i owadach, pomysły na drobne prace konstruktorskie, sporo na temat dokarmiania zwierząt rzut oka na nocne niebo.

Choć mogłoby się wydawać, że zimą przyroda zapada w sen, w rzeczywistości wokół nas dzieje się mnóstwo fascynujących rzeczy czekających na odkrycie przez małych przyrodników!

Koniecznie zajrzycie też do wcześniejszych części – „Lato” i „Jesień”.

Patrycja Zarawska, Młodzi przyrodnicy. Zima w świecie przyrody, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 114 s.

Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Wilga.

Bajki Leona i Majki: „Słonecznikowa 5. Przyjaciele Tuptusia” Aniela Cholewińska-Szkolik

Nowa pora roku to cztery nowe opowiadania z Lilką, Krzysiem i Adasiem w roli głównej! Tym razem we wszystkich barwach jesieni!

Jak wybrać się na grzybobranie nie wystawiając z domu nawet czubeczka nosa, nie mówiąc już nawet o wymarzonej wyprawie do lasu? Jak pogodzić się z wiadomością, że znalezionego w ogrodzie jeża nie można zabrać do domu, nawet jeśli jest się największym jeżowym fanem? Czy ciepłe ale bardzo wietrzne popołudnie koniecznie trzeba spędzić w czterech ścianach? I czy kolorowe parasolki poprawiają humor tylko podczas spaceru?

Nie brakuje żadnej z obowiązkowych jesiennych atrakcji – są liściaste bukiety i stempelki, kasztanowe i ciasteczkowe jeżyki, latawce z bibuły i kartonu i uciekanie przed deszczem.

Najfajniejsze w opowiadaniach ze Słonecznikowej 5 jest ich ciepły, rodzinny klimat i fakt, że do wspaniałej zabawy rodzeństwu wystarcza tylko wyobraźnia pozwalająca przeżywać przygody w zaciszu własnego domu i ogródka. I nie potrzeba ani wymyślnych zabawek ani dalekich wyjazdów – tylko czas, chęci i pomysł.

Uwielbiam też ich autentyczność – to prawda, że rodzice z przyjemnością spędzają czas ze swoją gromadką, ale równie chętnie wymyślają im ciekawe zajęcia, by mieć chwilę dla siebie i szansę wypicie ciepłej herbaty. To prawda, że rodzeństwo bawi się przede wszystkim razem, ale zdarzają się też różnice zdań, a młodszy braciszek, który we wszystkim chciałby naśladować starsze rodzeństwo, nie zawsze daje sobie tak łatwo wszystko wytłumaczyć.

Jest więc i sielsko i prawdziwie. Ale na pewno nie ma nudy.

Aniela Cholewińska-Szkolik, Słonecznikowa 5. Przyjaciele Tuptusia, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 64 s.

Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Wilga.

Bajki Leona i Majki: „Pola i Piotruś. Urodziny”, „Pola i Piotruś. Ulubiona przytulanka” Camilla Reid, Axel Scheffler

Chociaż to już dwie kolejne przygody króliczka Piotrusia i myszki Poli wydane w Polsce, my spotkaliśmy się z nimi po raz pierwszy i tym, co przede wszystkim przyciąga uwagę są świetne ilustracje w charakterystycznym stylu Axela Schefflera (znanego choćby z „Gruffalo”). Bardzo kolorowe, ze sporą ilością szczegółów, czasem wypełniające całe strony, a czasem jako mniejsze scenki wraz z podpisami zakomponowane na białym tle.

Każda książeczka to osobna przygoda połączona jedynie parą bohaterów i znajomość pozostałych nie jest niezbędna. Obie są jednak oparte na tym samym schemacie – podczas wspólnej zabawy wydarza się drobna tragedia (oczywiście jak na standardy przedszkolaków jest to tragedia ogromna). Przyjaciele szukają sposobu, by jej zaradzić, a wszystko oczywiście kończy się szczęśliwie.

Podczas urodzin myszki Poli dochodzi do katastrofy z udziałem tortu w roli głównej, trzeba szybko znaleźć sposób na uratowanie imprezki!

Natomiast kiedy Piotruś zaprasza Polę na nocowankę, myszka zapomina swojej ukochanej pluszowej żabki. Króliczek proponuje jej inne zabawki, ale żadna nie jest wystarczająco dobrym zastępstwem. Czy można zasnąć bez ulubionej przytulanki?

Do fabuły książeczek mam dwa drobne zastrzeżenia: po pierwsze – brakuje mi tu dorosłych. Chociaż podejmowana problematyka i aktywności są typowe dla przedszkolaków (zabawy, drobne dramaty, tęsknota za pluszakiem), to bohaterowie są całkowicie samodzielni również podczas „dorosłych” aktywności, jak podróż autobusem, czy pieczenie babeczek. Trochę mi to jednak zgrzyta.

Nieco drażnił mnie też „syndrom Stasia i Nel”, gdzie to Piotruś sprawia wrażenie starszego, roztacza opiekę nad bezbronną przyjaciółką i za każdym razem to on znajduje rozwiązanie problemu. Brakuje mi w tej relacji wzajemności, bo zamiast wspólnego wychodzenia z kłopotów, mamy tu troszkę schemat „ratowania damy w opałach”.

Nie da się jednak ukryć, że nie są to szczegóły które przeszkadzałyby dziecku w dobrej zabawie podczas czytania.

Fajnie, że książeczki mają nieco większy format i choć nie ma w nich za wiele tekstu (jedno, dwa zdania na stronę), to mają całkiem sporo stron, jest co przewracać. Papierowe kartki chroni miękka okładka, która ma jednak spory mankament – ostre i twarde rogi. To dla mnie jest duży minus, bo moja Majka zawsze czytała całym ciałem i obawiam się, że z Leonem może być podobnie. Koniecznie trzeba czytać pod czujną opieką dorosłego.

Camilla Reid, Axel Scheffler, Pola i Piotruś. Urodziny, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 32 s.

Camilla Reid, Axel Scheffler, Pola i Piotruś. Ulubiona przytulanka, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 32 s.

Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Wilga.

Bajki Leona i Majki: „Młodzi przyrodnicy. Jesień w świecie przyrody” patrycja Zarawska

Jak już wspominałam przy okazji poprzednich tomów serii – „Wiosna” i „Lato” – w tym wydaniu urzekły mnie przede wszystkim przepiękne realne zdjęcia przyrody. I jak na wszystkie te owady, zwierzęta i rośliny zawsze patrzę z przyjemnością, tak do jesiennych kolorów mam szczególną słabość.

Drugim wielkim plusem jest potraktowanie książki jako przewodnika dla małego odkrywcy – od listy gadżetów, w które warto się zaopatrzyć wybierając się na jesienny spacer, przez wskazówki na temat zdradliwej jesiennej pogody, podpowiedzi co warto zbierać, co sfotografować, na co zwrócić uwagę a czego lepiej nie ruszać albo wręcz ominąć szerokim łukiem, aż po propozycje aktywności po samym spacerze – jak próby posadzenia własnego drzewka z jesiennych znalezisk, przepis na zupę dyniową, wskazówki odnośnie wykonania kukurydzianej laleczki oraz kultowych kasztaniaków i oczywiście dzienniczek obserwatora do wykonania i uzupełniania.

Wędrując wraz z przewodnikiem – czy to już w plenerze, czy jeszcze przygotowując się pod kocem na kanapie i z kubkiem gorącej herbaty – dowiemy się w jaki sposób przyroda przygotowuje się do zimy. Poznamy ptaki, które odlatują do ciepłych krajów, zwierzęta, które szykują się do zimowego snu, jesienne owoce, kwiaty a nawet motyle. Przekonamy się, że niektóre małe stworzenia w poszukiwaniu ciepłego kąta mogą próbować wprowadzić się do naszych domów, odkryjemy czym są chochoły (i to na wiele lat przed przeczytaniem „Wesela”), nauczymy się rozpoznawać gatunki drzew po ich kolorowych liściach i poznamy gatunki grzybów – zarówno tych jadalnych, jak i takich przyjmujących zupełnie szalone formy. Zajrzymy do jesiennego jeziora i stawu, zmierzymy opady deszczu i odwiedzimy rykowisko.

Podobnie jak w przypadku całej serii, tutaj również czekają na nas kody QR z odgłosami ptaków. Nie zabraknie też wskazówek, które pomogą nam samym przygotować się na nadejście zimy – również pod względem wspierania odporności organizmu. Rozejrzymy się też za jej pierwszymi zwiastunami…

Po raz kolejny piękne pod względem wizualnym, intuicyjne w korzystaniu i ciekawe wydanie, które w dużej mierze faktycznie można wykorzystać podczas codziennego spaceru, nawet mieszkając w samym środku miasta. Jedna z fajniejszych pozycji na półce początkującego szkolniaka u progu kolejnej już pory roku, choć z powodzeniem można po nią sięgnąć również z przedszkolakiem.

Patrycja Zarawska, Młodzi przyrodnicy. Jesień w świecie przyrody, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 114 s.

Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Wilga.

Bajki Majki: „Góra Mądrości” Mojo Graffi

Lisek marzy o podróżach, Niedźwiedź o prawdziwej przyjaźni. Obaj siedzą jednak u stóp świetlistego drzewa i nie chcą się od niego oddalić. Lisek boi się ciemności, Niedźwiedź wierzy, że skoro to w tym miejscu rok temu wypowiedział życzenie, to na pewno tutaj się ono spełni. Ale czy marzenia spełniają się same, czy lepiej jednak wziąć sprawy w swoje łapki?

„… prawdziwy przyjaciel (…) to ktoś, kto wierzy w ciebie bardziej niż ty sam”.

Kiedy słynąca z dobrych rad Gąsienica daje naszym bohaterom motywację do działania i wysyła ich na wyprawę na Górę Mądrości, nie jest łatwo nie jest łatwo pokonać własne lęki i wyruszyć na przygodę. Szkoda byłoby jednak przegapić szansę na spełnienie marzeń! Czy Liskowi i Niedźwiedziowi starczy odwagi i samozaparcia, by stawić czoła wszystkim czekającym na drodze przeciwnościom? I czy na szczycie góry czeka na nich to, czego pragną?

Wzruszająca i dająca do myślenia opowieść o podróży i rodzącej się podczas niej przyjaźni zbudowanej na zaufaniu, trosce o dobro towarzysza i wspólnych przeżyciach. Historia o podejmowaniu próby i walce o spełnianie marzeń nawet jeśli nie jest się pewnym sukcesu. O stawianiu czoła obawom, pomocy innym, nauce wiary we własne możliwości i przedkładaniu dobra przyjaciela ponad własne.

„… ważniejsze od podróżowania jest to, z kim się podróżuje”.

Wielkim plusem jest sposób wydania tej książki. Zazwyczaj picturebooki porywają całostronicowymi ilustracjami, a sam tekst jest tylko dopełnieniem historii opowiedzianej za pomocą obrazu, w związku z tym są skierowane raczej do młodszych odbiorców. „Góra Mądrości” natomiast łączy w sobie imponującą stronę graficzną picturebooka z całkiem sporą ilością tekstu pozwalającego przedstawić nieco bardziej już skomplikowaną fabułę dla starszego i bardziej zaprawionego czytelnika. A same ilustracje są cudowanie delikatne, liryczne i bardzo klimatyczne, szczególnie pod koniec.

Dodająca otuchy historia wzmagająca wiarę we własne możliwości i odwagę, by sięgać po marzenia.

I piękny pomysł na prezent, świetnie sprawdzi się jako książka – pamiątka z dedykacją, do której można wracać na różnych etapach dorastania.

Mojo Graffi, Góra Mądrości, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 40 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.

Bajki Majki: 5 pomysłowych książeczek dla maluszka

Maja ma już ponad 6 lat i od września wybiera się do pierwszej klasy, siłą rzeczy wypadłam więc z obiegu jeśli chodzi o książeczki dla najmłodszych. I chociaż mam w piwnicy przynajmniej jeden porządny karton sprawdzonych i kochanych bobasowych pozycji czekających na urządzenie pierwszej biblioteczki Leona, nie potrafię się powstrzymać przed zerkaniem na maluszkowe nowości. A przez te 5 lat na rynku pierwszych książeczek zadziało się naprawdę sporo!

Wybrałam 5 najciekawszych kartonowych tytułów z „efektem łał”, które poza wzruszającą treścią, czy pięknymi ilustracjami (czyli tym, czym wybierając książeczkę zwykle kierują się mamy), przyciągają uwagę zaskakującym rozwiązaniem albo pomysłem (które zwykle na dłużej skupiają uwagę dzieci) – czyli tytułów trochę do czytania i trochę do zabawy.

Książeczki dźwiękowe

Na początek książki, które wykorzystują znany mi już patent, ale w nowej – ulepszonej formie. Seria o Misiu Mikusiu to 4 urocze, nieskomplikowane historyjki uatrakcyjnione dźwiękowymi guziczkami. Wielkim plusem jest fakt, że w tym przypadku guziczków nie trzeba wciskać (a z tym mała Maja zawsze miała problem m.in. w serii „Poznaję dźwięki! – naciskała za lekko) – by usłyszeć muzyczkę wystarczy przyłożyć paluszek do odpowiedniego, charakterystycznego punktu na każdej stronie.

Na każdą opowieść składa się 5 rozkładówek (a zatem i 5 dźwiękowych guziczków). Sympatyczne ilustracje uzupełniają po 2-4 zdania tekstu i wyrazy dźwiękonaśladowcze. Często wykorzystywane są pytania do czytelnika dodatkowo angażujące maluszka w historię. W części „Mikuś i wizyta na wsi” dziecko ma szansę poznać zwierzęta hodowlane i odrobinkę wiejskiej rzeczywistości (zadania gospodarza, wszechobecne błotko) oraz przećwiczyć nazwy kolorów.

Camilla Reid, Nicola Slater, Mikuś i wizyta na wsi, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 10 s.

„Mikuś i duży czerwony nocnik” to część przybliżająca i oswajająca pożegnanie z pieluszką. Nie obejdzie się oczywiście bez drobnej wpadki, ale dzięki temu duży sukces z nocnikiem w roli głównej będzie jeszcze bardziej znaczący!

Camilla Reid, Nicola Slater, Mikuś i duży czerwony nocnik, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 10 s.

Książeczki są dość lekkie, kwadratowe, wygodne dla małych rączek. Z grubszej tekturki i bezpiecznie zaokrąglonymi rogami, sprawiają wrażenie wytrzymałych zarówno jeśli chodzi o upadki, jak i spotkania z ząbkami i śliną. Co ważne, można w nich zmieniać baterie (klapka zabezpieczona śrubką z tyłu książki) i najważniejsze dla rodzica – mają wyłącznik! Jak to zwykle bywa jeśli chodzi o zabawki dźwiękowe, muzyczka jest dla mnie osobiście nieco za głośna, choć z doświadczenia wiem, że ten problem dotyczy początków użytkowania i zazwyczaj po pewnym czasie dźwięki nieco cichną.

Z tej serii ukazały się również „Mikuś i dzień w przedszkolu” oraz „Mikuś i pluszowy króliczek”.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Ruchome elementy

„Kocham cię, Mamo!” z „Akademii Mądrego Dziecka” na pierwszy rzut oka może wydawać się zwykłą książeczką z okienkami. Mnogość rozwiązań i pomysłów na ruchome elementy okazuje się jednak imponująca.

Już na okładce znajdziemy pokrętło pozwalające na zmianę koloru wyciętych serduszek. A wewnątrz czekają na małe paluszki pełzające robaczki, okienka w niestandardowych kształtach otwierane do dołu i w górę, elementy wymagające przesuwania i wysuwania oraz wypukłe, brokatowe szczegóły o interesującej fakturze.

W tej raczej ciężkiej książce z bardzo grubymi stronami znajdziemy 10 przeuroczych zwierzęcych mam z ich maluchami. Poza manualnymi elementami do poruszania, ilustracje na każdej stronie są uzupełnione wierszowanym zdaniem, w którym maluszek mówi co najbardziej lubi robić z mamą lub za co ją kocha – za ciche mruczenie, wspólne spanie bądź pływanie, zabawę, czy taplanie się w błotku. Dzięki grubej tekturze i zaokrąglonym rogom książka jest bezpieczna dla maluszka, ale ze względu na bardziej delikatne klapki i wysuwane fragmenty warto mieć małego czytelnika na oku.

Akademia Mądrego Dziecka, Mój świat, Kocham cię, mamo!, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Kids.

Pachnące książeczki

Pomysł na książki dla maluszków, z którym wcześniej się nie spotkałam i który nigdy nie przyszedłby mi do głowy, a mam przeczucie, że okaże się strzałem w 10 – książeczki z zapachami.

Pamiętacie katalogi z Avonu, gdzie trzeba potrzeć kartkę, by poczuć zapach perfum, którymi został nasycony papier? Tutaj wykorzystano to samo rozwiązanie w książeczkach o kolorach! Jak dla mnie to świetna koncepcja – synestezje są ekstra, a już bardzo niedługo trudno będzie znaleźć osobę, dla której czerwony kolor nie będzie bosko pachniał truskawkami (przynajmniej u nas, na Kaszubach).

„Mój dzień” to książeczka zbierająca na każdej rozkładówce przedmioty z otoczenia maluszka w danym kolorze – z lewej strony siedem przykładów w formie ilustracji, z prawej okienko, pod którym kryje się realne zdjęcie do pocierania i wąchania. W ten sposób autorzy zachęcają małego czytelnika do rozglądania się za kolorami – wspólnie szukamy zielonego koloru w ogrodzie, czerwonego w przedszkolu, żółtego w parku, brązowego w kuchni, czy białego w łazience. To też bardzo fajny pomysł na wyjście z lekturą poza cztery ściany domu.

Mój dzień. Moja pachnąca książeczka z kolorami. Akademia Mądrego Dziecka, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Do czytania w plenerze jeszcze bardziej zachęca cześć serii pod tytułem „Ogród”. Tutaj wszystkie zapachy poukrywane pod klapkami należą do roślin i większość przedmiotów możemy znaleźć na zewnątrz (owoce, zwierzęta) lub zabrać ze sobą na wycieczkę (plecak, jogurt, papier). Albo przynieść do domu z wycieczki, jak np. fioletowego siniaka.

Ogród. Moja pachnąca książeczka z kolorami. Akademia Mądrego Dziecka, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Niektóre zapachy są bardziej udane (moim faworytem jest pieczony kurczak), inne mniej (truskawki, czy czekolada pachną raczej sztucznie), ale wszystkie są rozpoznawalne – testowałam na mojej 6-latce, która po zobaczeniu zdjęcia pod klapką określiła roślinę jako bazylię, a po potarciu i powąchaniu poprawiła się, że to jednak mięta. Miejsca do pocierania są spore, a zapachy intensywne. Jestem ciekawa, czy długo się utrzymają zarówno nieużywane (muszą trochę poczekać na swój czas, bo Leon się jeszcze nie urodził), jak i później intensywnie pocierane i wąchane. Dam znać za jakiś czas.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperKids.

Książki z dziurami

Czas na pomysł i autora, których zdążyłam już dobrze poznać i polubić podczas bobasowego okresu Mai, czyli książki z dziurami Hectora Dexeta. To nasze niekwestionowane hity – „Kto zjadł biedronkę?” była jedną z pierwszych najukochańszych pozycji Majeczki, a potem kontynuowaliśmy tą przygodę z takimi tytułami jak „Oto jest ogród”, „A co to?”, czy „Nasze ciało”. Jestem zachwycona, że po 5 latach wciąż pojawiają się nowe tytuły z tej serii. Pierwsze, co zrobiła moja córa po otwarciu paczki z książeczkami dla braciszka, było wpasowanie paluszków w dziurki – z tego się po prostu nie wyrasta!

Książki Dexeta poznacie po trzech bardzo charakterystycznych cechach – żywych, nasyconych kontrastowych kolorach, budowaniu świata z prostych, geometrycznych kształtów i obłych linii oraz wszędobylskich dziurach różnej wielkości i kształtu.

„Ja też” to zabawna książeczka skupiająca się na porównaniach między zwierzętami i… małymi dziećmi. Lubią psoty i zabawę niczym małe kotki, wszędzie chodzą z mamą, zupełnie jak kangurzątka, biorą prysznic jak słonie, załatwiają się w określone miejsca, mają włochatych tatusiów i czują się bezpiecznie dzięki opiece mamy. Każda strona wypełniona jest kolorową, kontrastową ilustracją, uzupełniona jednym zdaniem tekstu i wyposażona w przynajmniej jedną dziurkę, przez którą możemy dojrzeć fragment ilustracji z kolejnej strony. Dzięki temu skrzydło sowiej mamy przemienić się może w parasol, nosidło w kangurzą torbę, a oczko zwierzątka w oczko dziecka.

Hector Dexet, Ja też!, Warszawa: Wydawnictwo Mamania, 2022, 36 s.

„Przytulamy się”, jak sama nazwa wskazuje, proponuje małym czytelnikom rozmaite formy przytualsków – pod kołdrą, po kłótni, na pocieszenie, dla dodania otuchy, na pożegnanie. Z tatą, czy z przyjaciółmi, bez użycia rąk, czy pod wodą, tulaski to zawsze dobry pomysł na poprawę humoru – wypróbujcie je wszystkie! Słodka, urocza i przekochana pozycja.

Hector Dexet, Przytulamy się, Warszawa: Wydawnictwo Mamania, 2022, 36 s.

Jak wszystkie książki Hectora Dexeta, te również pobudzają wyobraźnię, rozwijają słownictwo i świetnie sprawdzają się podczas ćwiczenia małej motoryki – trudno się powstrzymać by zamiast przewracać strony w standardowy sposób, nie robić tego poprzez wkładanie paluszków w dziurki i ciągnięcie za krawędzie otworów.

Chociaż książki nie należą do najlżejszych, a tektura stron, choć sztywna, nie jest bardzo gruba, z doświadczenia wiem, że to książki nie do zdarcia. Nasze wielokrotnie zaczytane tytuły sprzed lat nie mają znaczących śladów zużycia, choć niejednokrotnie służyły nam również poza domem – podczas spacerów i wypadów na plac zabaw.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mamania.

Przekroje

I na koniec nieco inne podejście do dziur w książce. W serii „Jak to działa?” grube, tekturowe strony podziurawione zostały przekrojami, pozwalającymi zajrzeć do środka prezentowanego obiektu i poznać go… dogłębnie.

Pomysłowe, porządnie wykonane, o dużej wartości edukacyjnej. Po prostu fajne do czytania!

„Jak to działa? Traktor” to prawdziwa gratka dla każdego fana maszyn i pojazdów wszelakich. W książce wytłumaczono do czego służy ciągnik i z jakich elementów się składa – te zostały również podpisane na obrazkach i wyszczególnione na kolejnych przekrojach, jak np. silnik pod maską, która chroni go przed zabrudzeniami. Mały czytelnik pozna również rozmaite maszyny rolnicze, jakie można doczepić do ciągnika oraz dowie się między innymi dlaczego traktory mają rurę wydechową skierowaną w górę. A w tle będzie mógł wypatrzeć rozmaite wiejskie zwierzęta i poznać dźwięki, jakie wydają.

Jak to działa? Traktor, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 12 s.

W książeczce „Jak to działa? Dinozaur” naszym przewodnikiem będzie Profesor Myszka zajmujący się badaniami nad dinozaurami. Opowie maluchom co nieco o tyranozaurach – uch cechach fizycznych, zwyczajach i budowie ciała, co można śledzić na kolejnych przekrojach. Na każdej stronie pojawiają się również dinozaurowe ciekawostki, można więc wyciągnąć z tej niedługiej pozycji całkiem sporo wiedzy. No i wcisnąć paluszki między ostre zęby wielkiego jaszczura.

Jak to działa? Dinozaur, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 12 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Znacie jeszcze jakieś inne pomysłowe książeczki dla najmłodszych? Podzielcie się tytułami!

Bajki Majki: „Słonecznikowa 5. Kość dinozaura” Aniela Cholewińska-Szkolik

Pierwsza część nowej serii dla starszych przedszkolaków Anieli Cholewińskiej-Szkolik zaprasza nas do poznania przygód przesympatycznej rodzinki mieszkającej przy Słonecznikowej 5 – Pani Natalii i Pana Łukasza oraz ich dzieci: bliźniaków Krzysia i Lilki oraz małego Adasia (z jego pluszowym jeżykiem Tuptusiem) oraz psa Zadziora.

Wraz z tą wesołą gromadką przeżyjemy cztery, jednocześnie troszkę po dziecięcemu zwariowane, jak i pełne rodzinnego ciepła, codzienne przygody. Kto ukradł ukochaną koszulkę Krzysia (tą z rycerzem), niezbędną na zbliżający się turniej? To sprawa dla młodych detektywów, a jej rozwiązanie może zadziwić! Co można znaleźć podczas wykopalisk archeologicznych w ogródku? Jakie skarby i pozostałości dawnych cywilizacji kryją się pod grządką z warzywami? Co może się przytrafić podczas rowerowej wyprawy i w jaki sposób uratować nieudany piknik na leśnej polanie? Czym może się skończyć urządzanie ogródka przez pięcioro zaaferowanych ogrodników jednocześnie? Czy podczas sadzenia roślin można urządzić bal albo bitwę ze smokiem? Wiosną na Słonecznikowej nie można się nudzić!

„Słonecznikowa 5” to propozycja dla nieco bardziej zaawansowanych czytaczy – przygody są raczej długie, na mniej więcej 15 stron (mimo sporych ilustracji Marty Kuleszy bardzo w moim guście, gęsto zapisanych). Książka jest jednak podzielona na 4 niezależne rozdziały, których nie trzeba czytać ciągiem, a każdy z nich idealnie sprawdzi się jako wieczorne czytanie dla wytrwałego słuchacza.

Przyjemna do czytania dla rodzica i wciągająca dla dziecka, niejednokrotnie powodująca wybuchy śmiechu u mojej sześciolatki. Czekamy na drugą część!

Aniela Cholewińska-Szkolik, Słonecznikowa 5. Kość dinozaura, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 66 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Bajki Majki: „Żegnaj niedźwiadku” Jane Chapman

Tematyka śmierci jest jedną z najtrudniejszych, jakie przychodzi dorosłemu poruszyć z dzieckiem, szczególnie z tym najmłodszym, które nie ogarnia jeszcze tak abstrakcyjnych pojęć.

W książce Jane Chapman poetyckie, wzruszające ujęcie tematu nie wyklucza dosłownego nazwania rzeczy po imieniu. Opowieść zaczyna się słowami:

„Niedźwiadek umarł w pewien piątek…”

A jego dwaj najlepsi przyjaciele nie potrafią poradzić sobie z tą stratą i nie do końca rozumieją co się stało.

„Bóbr i krecik stali pod domem niedźwiadka i nie mogli zrozumieć, że już go nie ma”.

Bezradnie rozglądają się po miejscach, które dotychczas przemierzali wspólnie, porządkują przestrzeń, oddają rzeczy, które pożyczyli, ale nigdy nie zdążyli ich zwrócić. Przychodzą im na myśl słowa, których już nigdy nie będą mogli powiedzieć niedźwiadkowi. Odczuwają cały wachlarz emocji, wspierają się wzajemnie i wciąż myślą o przyjacielu, a każde miejsce i sytuacja przypominają im o nim powiększając tylko poczucie pustki i braku. Płaczą, milczą, wspominają. A czas płynie i pomaga uleczyć rany, choć jest to niełatwy i długotrwały proces. Proces, który najlepiej przejść z przyjaciółmi, a jednym z pomysłów na oswojenie tej tęsknoty jest wspólna praca i szlachetny cel. W końcu niedźwiadek nie chciałby, by przyjaciele już na zawsze pogrążyli się w smutku.

„Żegnaj, niedźwiadku” to przepięknie ilustrowany picturebook o poruszającej ale i niosącej ukojenie treści. O tęsknocie, żalu, gniewie ale i o pielęgnowaniu wspomnień o utraconej osobie, wspólnym działaniu i pięknej przyjaźni. I jednocześnie chyba najbardziej przystępna dla przedszkolaków książka o śmierci, na jaką dotychczas trafiłam.

„Mieli przed oczami jasny gwiazdozbiór, który będzie tam na zawsze. Tak, jak w ich sercach na zawsze pozostanie ukochany przyjaciel niedźwiadek”.

Jane Chapman, Żegnaj niedźwiadku, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 28 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Na ten temat warto przeczytać również:
„Ważne rzeczy”
„Wszędzie i we wszystkim”
„Dom na kurzych łapach”

Bajki Majki: „Skrzydlaty dzień, skrzydlata noc” Paulina Chmurska, Elka Grądziel

To już druga część z cyklu „Książki otulone nocą” (koniecznie zajrzyjcie do recenzji „Mała kaszalotka i tajemnica nocy”) po którą sięgnęłyśmy z Majką i po raz kolejny zrobiła na nas spore wrażenie. Książkę o kaszalotce wybrałam przede wszystkim ze względu na naszą sympatię do morskich zwierzątek, okazuje się jednak, że ciemności same w sobie mają tajemniczą siłę przyciągania i noc nad łąką i w lesie może być równie fascynująca, co ciemności morskich głębin.

Bohaterem „Skrzydlatej nocy, skrzydlatego dnia” jest niefrasobliwy motylek Rusałka Pawik, który zachwycony urokiem złotej godziny przekonuje się, że poza otaczającym go pięknem na łące czają się również poważne niebezpieczeństwa. Wystarczy jeden silny podmuch wiatru, by utknąć na dobre w lepkiej pajęczynie. A od tego już bardzo blisko, by stać się czyjąś kolacją…

Na szczęście Rusałce przyjdą z pomocą! Najpierw łut szczęścia, a potem zupełnie inny rodzaj motylka – ćma, która pokarze nowemu przyjacielowi zupełnie nowe, nieznane oblicze świata obleczonego nocą.

Przetykana licznymi ciekawostkami ze świata przyrody (wiedzieliście, że świetliki zjadają ślimaki?) opowieść o przyjaźni, bezinteresownej pomocy i nie ocenianiu innych po wyglądzie. Bo czy mniej delikatne, włochate ciało ćmy sprawia, że powinniśmy się jej obawiać? Czy trupia główka na grzbiecie sprawia, że ktoś jest zły?

Fascynująca podróż przez nocny las z wyjątkowymi przewodniczkami. Mali czytelnicy poznają podczas niej zwyczaje owadów i dowiedzą się, że nocą las wcale nie jest pogrążony we śnie. A i każdy z jego mieszkańców musi mieć się na baczności, bo – jak to w naturze bywa – nietrudno zostać zjedzonym przez większe stworzenie.

Nie martwcie się jednak, wszystko skończy się dobrze, a po bardzo pouczającej przygodzie, motylek bezpiecznie wróci na swoją ukochaną łąkę!

P. S. Podobnie, jak w poprzednich częściach, tu również jedna ze stron świeci w ciemności. Pamiętajcie tylko o wcześniejszym kilkuminutowym naświetleniem jej pod lampką albo w promieniach wiosennego słońca.

Paulina Chmurska, Elka Grądziel, Skrzydlaty dzień, skrzydlata noc, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 48 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.