Czas na czytanie: „Może zawierać orzeszki” John O’Farrell

Spójrzcie tylko co znalazłam! Recenzja z 2018 roku, która nigdy nie ujrzała światła dziennego, bo i nigdy nie było na nią czasu… Ale jak to mówią, co się odwlecze, to nie uciecze! Mój styl robienia zdjęć trochę się zmienił od tamtego czasu, nieprawdaż? :)

Oto książka o najbardziej nadopiekuńczych i wymagających rodzicach świata. Serio, po tej lekturze czułam się tak bardzo normalna i zrównoważona, że aż mi ulżyło.

_20170718_123328

Małżeństwo idealne – Alice ma sprawę w sądzie za szerzenie matczynego aktywizmu (przy pomocy kukły Tony’ego Blaira!) na rzecz spowolnienia ruchu samochodowego przed swoim domem, a wykształcony David uczy czterolatka analizowania muzyki klasycznej. W takiej sytuacji pomysł przebrania się za nastolatkę i napisania za nią testu z matematyki, by dostała się do snobistycznej szkoły pozbawiającej dzieci dzieciństwa już nawet czytelnika nie dziwi. Swoją drogą to równocześnie wielkie poświęcenie – główna bohaterka jest w końcu prawie tak dobra z matmy jak ja. Czyli wcale.

Główni bohaterowie naprawdę zdrowo przesadzają prześcigając się ze znajomymi w wymyślaniu sposobów na zapewnienie swoim dzieciom świetlanej przeszłości. Żyją na elitarnym, zamkniętym osiedlu, posyłają maluchy do elitarnych, prywatnych szkół, gdzie oczekują od nich bycia najlepszymi. Wszędzie jeżdżą samochodem, śledzą swoje dzieci nawet w szkole! Przerysowany (mamm nadzieję…) opis macierzyńskiego wyścigu szczurów wypada wręcz histerycznie, a ci opiekuńczy i troskliwi rodzice od maleńkości wpychają swoje dzieci w schemat, który nikogo chyba jeszcze nie uczynił szczęśliwym. Panicznie boją się „świata zewnętrznego”, czyli tak naprawdę wszystkich niezaliczających się do ich kręgu znajomościowo-majątkowego istot ludzkich.

Wszystko zmienia się w momencie, w którym Alice przypadkowo udaje się poznać osobę spoza jej strefy bezpieczeństwa. I nagle na nowo musi przemyśleć cały swój światopogląd.

„ Okres, kiedy twoje dzieci są od ciebie całkowicie zależne, to niesamowicie krótki etap w życiu. (…) trzeba było myśleć o tylu sprawach, zewsząd czekało tyle potencjalnych zagrożeń, że człowiek z łatwością zapomniał, że powinien się tym po prostu nacieszyć. Na tym wielkim placu zabaw, jakim jest macierzyństwo, zawsze stoi huśtawka między radością, a strachem, ale jeśli ciągle będziesz usadzała swój wielki tłusty lęk tylko po jednej stronie, to ani ty, ani twoje dzieci nigdy nie zaznacie prawdziwego szczęścia.”

Momentami zabawna, momentami przerażająca. Choć mocno przesadzona, zawiera w sobie ziarenko prawdy i skłania do przemyślenia tego i owego.

John O’Farrell, Może zawierać orzeszki, Katowice: Wydawnictwo Sonia Draga, 2006, 308 s.
~ Książka została przeczytana w ramach wyzwania czytelniczego WyPożyczone 2022 ~