Grajki Majki: Plan Toys „Beehives”

Tą grę kupiłam już jakiś czas temu, skuszona „pszczółkową” tematyką i wrzuciłam do szuflady czekając aż pojawi się jakaś prezentowa okazja. W ten właśnie sposób pszczółki zostały podrzucone przez Mikołaja do majeczkowych bucików i od 6 grudnia zrzuciły z podium niemalże wszystkie nasze dotychczas ulubione gry i układanki.

Nie ma co ukrywać – sama jestem nimi totalnie zachwycona. Gra jest pięknie wykonana i genialna w swojej prostocie. Zestaw zawiera sześć domków, czyli sześciokątnych komórek plastra miodu, sześć uroczych pszczółek w kolorach odpowiadających domkom, dużą pęstetę (nigdy wcześniej nie musiałam pisać tego słowa!) i instrukcję obsługi. Cała zabawa polega na ułożeniu domków zgodnie ze schematem i umieszczeniu w nich pszczółek za pomocą szczypczyków.

To, że moja niemalże trzyletnia córka sama ogarnęła cudownie przejrzystą i intuicyjną rysunkową instrukcję mile mnie zaskoczyło, ale nie zszokowało. Za to byłam zdumiona tym, jak szybko Majka nauczyła się operować pęsetą. A przy tym od samego początku wystarcza jej skupienia, by przy przenoszeniu pszczół bzyczeć bardzo przekonująco.

Ponadto zaczęła układać historyjki – że pszczółki lecą po nektar, a potem wracają do domków spać i następnego dnia znowu muszą wylecieć, bo cały miodek zjadły im słonie (namiętnie oglądamy Kubusia Puchatka). A jeśli któraś z pszczół przez przypadek wpadnie jej do nieodpowiedniego domku, układa między nimi dialogi przepraszając za najście.

Nie uświadczycie tu ani skraweczka plastiku – wszystkie elementy układanki są z malowanego drewna a skrzydełka owadów z filcu. Nawet woreczek do przechowywania pszczółek jest papierowy. Kartonik nie był też dodatkowo owinięty folią. Takie małe szczegóły, a robią ogromną różnicę.

Nieskomplikowana, bardzo starannie wykonana i dopasowana do potrzeb małego odbiorcy. Świetny trening sprawności manualnej, motoryki małej, skupienia uwagi, spostrzegawczości, myślenia abstrakcyjnego i powtórka z nazw kolorów.

Absolutna rewelacja. I pomyśleć, że trafiłam na nią zupełnie przez przypadek!

Beehives (4125)
Firma: Plan Toys
Sugerowany wiek: 3+

Grajki Majki: 3 pomysły na puzzle dla malucha

Wiecie już, co Wasze maluszki dostaną na Mikołajki? U nas tradycyjnie Mikołaj podrzuca niewielkie upominki do elegancko wypastowanych butów. Zazwyczaj są to książki i książeczki i w świątecznym klimacie, gry, słodycze i aromatyczna herbata w butach dorosłych – czyli drobiazgi mające umilić rodzinny czas adwentu. A idealnym rozwiązaniem na wspólne spędzanie czasu z dzieckiem są puzzle.

Nie ma co ukrywać – propozycji puzzli dla maluszka jest zatrzęsienie. Można przebierać w kształtach i wielkościach zarówno samej układanki, jak i poszczególnych puzzli, tematach obrazków i stylach ilustracji. Dokonując wyboru zależało mi na tym, aby gra była niewielka (dająca się spakować do plecaczka Bobasy), dobrej jakości i najchętniej dotycząca pojazdów, bo ruch uliczny to u nas niesłabnący hit nad hitami.

Pojazdy. Książeczka i cztery układanki. PUZZLE dla malucha

Ten zestaw układanek skierowany jest do najmłodszych, bo sugerowany wiek odbiorcy to 2+. Powiela znany już nam sposób nauki skupiania uwagi na układankach poprzez zwiększanie poziomu trudności małymi kroczkami.

W pudełku znajdują się cztery układanki po 2, 3, 4 i 5 puzzli, dzięki czemu nawet najmniejszy gracz nie będzie się zniechęcał nadmierną ilością elementów do ogarnięcia. Zaczynamy więc od najłatwiejszej propozycji stopniowo stawiając przed dzieckiem coraz trudniejsze zadania. Na każdym z obrazków do ułożenia przedstawiono jeden z pojazdów – radiowóz, koparkę, wóz strażacki i lokomotywę. Każdy z nich jest utrzymany w innej kolorystyce, dzięki czemu dziecku łatwo wybierać odpowiednie puzzle i łączyć je ze sobą.

Bardzo fajnym pomysłem jest dołączenie kartonowej książeczki z czterema wierszykami poświęconymi układanym pojazdom. Po ułożeniu puzzli można dać dziecku chwilkę wytchnienia, wspólnie przeczytać wierszyk, powydawać charakterystyczne dla pojazdu dźwięki, albo pozwolić dziecku wyszukać w książeczce obrazka, który właśnie ułożyło.

Świetna zabawa rozwijająca nie tylko zdolność skupiania uwagi i motorykę małą, ale również rozwijająca słownictwo i osadzająca układane obrazki w szerszym kontekście.

Grazyna Wasilewicz, Ewa Nawrocka, Pojazdy, Kraków: Wydawnictwo Aksjomat, 2018, 10 s. + 4 układanki

Na serię składają się jeszcze dwa inne zestawy – „Zwierzęta” i „Na wsi”.

Puzzle malucha. „Io io! Pali się!” i „Dzyń, dzyń! W mieście”

W przypadku tych dwóch tytułów do czynienia już z pełnowymiarowa układanką, czyli prostokątnym obrazkiem podzielonym na 25 elementów tej samej wielkości.

Poziom trudności zwiększa się, dlatego sugerowany wiek odbiorcy to 3+, chociaż moja Maja świetnie daje sobie radę jeszcze na kilka miesięcy przed trzecimi urodzinami.

Dlaczego jest trudniej? Tym razem dziecko układa już cały obrazek, a nie tylko jeden element na białym tle. Musi skupić się na szczegółach i nauczyć się powoli korzystać ze wzoru na opakowaniu. Liczba elementów jest już pewnym wyzwaniem, ale wciąż nie ma ich aż tyle, by zniechęcić przedszkolaka na samym starcie.

Ilustracje są wyjątkowo sympatyczne, w nasyconych kolorach i przedstawiające intrygujące sytuacje. Po ułożeniu całości warto spędzić z dzieckiem chwilę na wzajemnym opowiadaniu co dzieje się na obrazku. A dzieje się sporo – strażacy ściągają kota z drzewa, chłopiec karmi gołębie w parku, a inny kupuje lody i tak dalej.

Puzzle malucha. Dzyń, dzyń! W mieście, Kraków: Wydawnictwo Aksjomat, 2018, 25 elementów.
Puzzle malucha. Io, io! Pali się!, Kraków: Wydawnictwo Aksjomat, 2018, 25 elementów.

Ta seria składa się aż z 6 różnych obrazków o szerokim przekroju tematycznym – można wybrać puzzle o ogrodzie zoologicznym, placu budowy czy pojazdach.

„Cyferki. Książeczka z naklejkami i PUZZLE do pary” oraz „Literki. Książeczka z naklejkami i PUZZLE do pary”

Te układanki zwróciły moją uwagę ze względu na ich potencjał edukacyjny. Przygotowujemy się z Majką do nauki literek i cyferek, dlatego coraz częściej rozglądam się za zabawami z tym związanymi.

A ten pomysł jest super! Oba zestawy składają się z par puzzli – cyferki z 10, literki z 24 (puzzle z cyferkami są sporo większe, niż te z literkami) – do dopasowania. W przypadku cyferek na jednym elemencie mamy kolorową cyfrę, na drugim zaś odpowiednią liczbę przedmiotów, np. do trójki należy dopasować trzy kotki, do ósemki osiem pszczółek.

W przypadku literek łączymy literkę z obrazkiem – A z arbuzem, K z kotkiem i tak dalej.

Oba zestawy uzupełnia książeczka z naklejkami, w której należy uzupełnić liczbę zwierzątek naklejkami właśnie, by pasowała do cyferki obok i podjąć pierwsze próby pisania literek i cyferek.

Jedyny minus, to brak zapisanej nazwy zwierzątka pod ilustracją w przypadku zestawu z literkami, co od razu pomagałoby utrwalić sam wygląd słowa. Dzięki temu można by też wprowadzić polskie litery – byłby wyszczególnione nie na początku, a w środku słowa odpowiadającego obrazkowi.

Cyferki. Książeczka z naklejkami i PUZZLE do pary, Kraków: Aksjomat 2018.
Literki. Książeczka z naklejkami i PUZZLE do pary, Kraków: Aksjomat 2018.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jakością puzzli – podczas, momentami bardzo intensywnego, testowania żaden element nie uległ zniszczeniu, wygięciu, czy rozwarstwieniu. A kocie logo Aksjomatu na rewersach jest u nas dodatkową atrakcją.

Ceny puzzli wahają się od 13 do 20 zł, więc świetnie sprawdzą się jako drobny prezent na przykład na Mikołajki albo jako zamiennik czekolady od cioci wpadającej do rodziców na herbatkę.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Aksjomat.

Grajki Majki: Carotina preschool „Alfabet. Słowa i liczby”

Coraz ambitniej przygotowujemy się do nauki czytania. Na razie jeszcze wszystko poprzez zabawę, więc nastawiam się raczej na gry i inne atrakcyjne pomoce, niż wkuwanie literek, czy sylabizowanie. Nieszczególnie znam się na tych wszystkich metodach nauczania maluchów, staram się więc po prostu oswoić Majkę z literkami i rozbudzić jej ciekawość.

A ten zestaw sprawdza nam się doskonale. „Alfabet. Słowa i liczby” to tak naprawdę trzy gry w jednym – zestaw zawiera 9 plansz z akwariami pełnymi rybek do wypchnięcia i cyfrę odpowiadającą ich ilości (wraz z pasującym foliowym woreczkiem), zestaw kart ze zwierzątkami i literkami, od których zaczynają się ich nazwy oraz tablicę do dowolnego układania słów.

Zasada zabawy jest bardzo prosta. Zwierzątka, literki i cyferki wypychamy z plansz i układamy na nowo – zgodnie ze wzorem lub zupełnie dowolnie. Na przykład rybki: wersja podstawowa polega na szukaniu rybkom miejsce w akwariach i dopasowywania do nich cyfry. Można jednak z powodzeniem wejść na wyższy stopień zaawansowania i z cyfr układać liczby dopasowując do nich większą ilość rybek, a za akwarium może nam posłużyć kocyk, dywanik, czy kartka papieru.

Podobnie z literkami – każda literka ma odpowiadające mu zwierzątko, które musimy odnaleźć, lub odwrotnie – do zwierzątka dopasować literkę. Ponadto każdy obrazek jest podpisany do pomocy. Jest jednak pewien haczyk – w sumie nie wiem, czy to wada, czy zaleta – wybrano te mniej znane zwierzęta (a przynajmniej takie, które my mniej znamy). Na przykład pokazuję Mai obrazek, Maja mówi „krówka”. A to cielak. Pokazuję owada, Maja mówi „pszczółka”. A to osa! Zamiast strusia jest emu, zamiast małpki goryl i tak dalej. Z jednej strony to trochę frustrująca trudność, bo odpowiedzi nie są intuicyjne, z drugiej strony rozwijają słownictwo, a to jest super.

Wykorzystując tablicę można również stawiać pierwsze kroki w układaniu własnych wyrazów z wypchniętych z plansz literek.

Wszystkie elementy zostały wykonane z twardej tekturki z nadrukiem pokrytym folią z połyskiem. Co ważne – zostały bardzo dobrze wycięte. Tylko raz zdarzyło nam się, że obrazek naddarł się nieznacznie podczas entuzjastycznego wypychania z ramki – na szczęście na rewersie. Żywe kolory i sympatyczne, choć proste ilustracje umilają zabawę. A rybki i morskie zwierzątka to ulubiony temat mojej córy, więc jest szał.

Minusy? Niewielkie, ale nie byłabym sobą, gdybym nie chciała czegoś ulepszyć – przede wszystkim fajniej by było, gdyby znalazły się dwa komplety literek – mamy co prawda cały alfabet, ale nie można ułożyć podstawowych dla dziecka słów, jak „mama, czy „tata”. Wydaje mi się, że podwójne literki to podstawa, cena spokojnie mogłaby być wtedy nieco wyższa.

Drugie niedociągnięcie znaleźliśmy w rybkach – mam wrażenie, że lepiej sprawdziłby się okrągły kształt puzzelków (zamiast owalu), które w ten sposób łatwiej byłoby wkładać. Teoretycznie wszystkie rybki pasują do wszystkich rybkowych otworów, w praktyce czasami trudno je wcisnąć, szczególnie, kiedy nie dopasowuje się idealnie prosto. A to dla małych paluszków i jeszcze mniejszej cierpliwości spore wyzwanie.

Ach i jeszcze w instrukcji zabrakło polskich liter – dorosły oczywiście odgadnie słowa bez większego trudu, ale odcyfrowywanie zasad, nawet tak nieskomplikowanych, bywa nieco uciążliwe.

Patrząc na całokształt zdecydowanie przeważają plusy – gra jest ciekawie skonstruowana, dobrej jakości, rozwijająca i stosunkowo niedroga. Fajny pomysł na prezent dla malucha.

Carotina preschool. Alfabet. Słowa i liczby
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 3-6 lat.

Grę znajdziecie TUTAJ.

41934083_296243427841566_3088378774870294528_n

Grajki Majki: Tor kulkowy Cuboga Premium, Quercetti

Swój pierwszy tor kulkowy Bobasa dostała jeszcze za kompletnego maluszka – na przyssawki do wanny, napędzany wodą z kranu. To był niekwestionowany strzał w dziesiątkę, dlatego powoli zaczęłam rozglądać się za podobną zabawkę, ale wymagająca nieco więcej kombinowania. I nie wymagającą godzinnej kąpieli.

Nie spodziewałam się zupełnie, że trafię na tak fajną zabawkę. Towarzyszy nam już któryś wieczór z kolei i nie wygląda, jakby się miała szybko znudzić.

Tor kulkowy Quercetti Cuboga Premium przestrzenna układanka-łamigłówka. Trzeba ułożyć trasę dla pędzącej kulki mając do wykorzystania aż 50 plastikowych elementów, które można łączyć ze sobą w niemalże dowolny sposób. Zestaw zawiera trzy kolorowe kulki, dwie długie niebieskie szyny, sześć krótkich żółtych szyn, czternaście czerwonych kostek z dwoma dziurkami na kulkę i… dużo cienkich białych łączników. Elementy są duże i poręczne, dzięki czemu zabawa nie sprawia trudności nawet mojej Jeszcze Nie Trzylatce.

Mocnym plusem zabawki jest przejrzysta, obrazkowa instrukcja, z którą bez problemu poradzi sobie również kilkulatek. Zawiera zarówno jasno przedstawiony sposób łączenia ze sobą poszczególnych „klocków”, jak i kilka propozycji ułożenia toru o różnym stopniu trudności.

Właściwie to nie wiem, kto bawi się lepiej – Maja, czy Majotata. Ale po dłuższym namyśle dochodzę do wniosku, że w sumie upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu – oni się świetnie bawią, a ja mam chwilę spokoju na napisanie recenzji. Bo ciszy to nie, Vincent ukradł jedną kulkę i tarabani nią po parkiecie. Tak gdyby ktoś miał wątpliwości, czy nasze testy wytrzymałościowe aby na pewno są dostatecznie wymagające.

Ale to właśnie wytrzymałości tyczy się moja jedyna krytyczna uwaga – białe elementy są bardzo delikatne i łatwo pękają, co bywa problemem szczególnie przy demontażu toru. Dlatego lepiej, żeby rozbieraniem konstrukcji zajął się dorosły (a wiadomo, że psucie jest najfajniejsze). Najlepiej mama, bo to u nas w domu jedyna osoba z odpowiednim wyczuciem. Czyli jak zwykle – oni się bawią, ja sprzątam.

DSC_0909

Podsumowując: tego rodzaju układanka to sprawdzony pomysł na rodzinny wieczór. A nawet całkiem sporo wieczorów, bo kombinacji jest dużo i nic nie stoi na przeszkodzie w wymyślaniu kolejnych autorskich konstrukcji. Rozwija wyobraźnię, motorykę małą i umiejętność myślenia przyczynowo skutkowego. Świetnie sprawdzi się jako czasozajmowacz dla rodzeństwa – również ze sporą różnicą wieku, jako pomoc w nawiązywaniu więzi między rodzicem, a dzieckiem, a także do samodzielnych eksperymentów dla nieco bardziej cierpliwego malucha.

Jedyny minus to wytrzymałość, obawiam się, że nie jest to inwestycja na kilka pokoleń – mam wrażenie, że łączniki dość szybko się zużyją. Poza tym jest super.

Tor kulkowy Cuboga Premium
Firma: QUERCETTI
Sugerowany wiek: 3-9 lat.

Grę znajdziecie TUTAJ.

41934083_296243427841566_3088378774870294528_n

Grajki Majki: Mozaika Pixel Baby „Kotek”, QUERCETTI

Tego rodzaju układanki pamiętam jeszcze ze swojego dzieciństwa, z tym, że moje były na zdecydowanie wyższym poziomie zaawansowania – układało się obrazki z plastikowych „pinezek”, nieco tylko grubszych i bardziej topornych od tych krawieckich.

Mimo, że nigdy nie miałam zbyt wiele cierpliwości do puzzli i innych zadań wymagających dłuższego skupienia, tą zabawę wspominam bardzo pozytywnie i kiedy zobaczyłam, że powstały takie układanki również dla maluszków, zapragnęłam pokazać je córce.

Jako, że jestem strasznie tchórzowatą matką, zdecydowałam się na zestaw dedykowany dzieciom od 1,5 roku do 4 lat, chociaż dla Majki bardziej adekwatny byłby zapewne jeden z zestawów Pixel Junior dla dzieci od 2 do 5 lat. Bałam się jednak, że „grzybki” do umieszczania w otworach będą zbyt małe i pojawi się ryzyko zadławienia. O tym, jak bezsensowne były moje lęki dowiedziałam się tuż po otwarciu pudełka. Bo elementy są ogromne – w mojej zamkniętej dłoni mieści się tylko jeden na raz (mają średnicę prawie 5 cm!). Bez strachu polecam tą zabawkę nawet maluchom, które jeszcze biorą większość zabawek do ust – pixele po prostu całe do buźki się nie zmieszczą.

Dzięki swojemu rozmiarowi są bardzo poręczne i poradzą sobie z nimi nawet nieszczególnie jeszcze wprawione rączki.

Ale zacznijmy od początku. Zestaw składa się z plastikowej walizeczki, która po rozłożeniu na dwie części (zieloną i przezroczystą) zmienia się w tablicę z dziurkami otoczoną „fosą” pełniącą funkcję pudełka na kołeczki, 30 kołeczków (na 24 dziurki) oraz 8 kartonowych kart z wzorami.
„Grzybki” podzielone zostały na trzy kolory i kształty – żółte kółeczka, niebieskie trójkąty i czerwone kwadraty. Obrazki na kartach (kotek, piesek, domek, samolot, ślimak, wieloryb, słoń i żaglówka) zostały utrzymane w tej samej kolorystyce. Dodatkowo na kolorowym tle rysunków umieszczono obrysy kształtów, pomagające dziecku umieścić odpowiedni kołeczek na danym miejscu.

Rozkładamy zatem dziecku tablicę, wspólnie wybieramy wzór i cieszymy się przynajmniej trzydziestoma minutami spokoju (z niewielkimi przerwami na zmiany obrazków, bo to jednak wymaga odrobiny zręczności w palcach). Od prawie tygodnia szykuję w ten sposób obiady.

Znalazłyśmy jednak jeden minus. Chociaż kołeczki wchodzą i wychodzą z otworów bez większego problemu, Majka wywierała na tablicę wystarczająco duży nacisk, by ta co raz się przewracała. Dlatego zrezygnowaliśmy z uchwytu na rzecz układania obrazków „na płasko”, a zielona część pełniła jedynie funkcję pudełka na elementy. I też jest super.

Zabawka zdała śpiewająco nasze testy na wytrzymałość – moja mała Destrukcja upuściła już chyba każdy element, a koty ganiały za kołeczkami po całym salonie – jak na razie bez strat, choć przezroczysty plastik nieco się porysował w jednym miejscu. Mimo to zabawka zdaje się być niemalże pancerna. Tekturki z obrazkami o dziwo też nie uległy jeszcze większym zagnieceniom poza delikatnie wymiętymi rogami. A eksploatujemy naprawdę intensywnie.

Całość jest również bardzo poręczna – chociaż zestaw jest opakowany w kartonik z wygodnym uchwytem, już dawno z niego zrezygnowaliśmy traktując całą zabawkę jako walizeczkę, z którą Majka chodzi po domu i która całkiem zręcznie mieści się do szafki.

To naprawdę przemyślana, porządnie wykonana zabawka trenująca spostrzegawczość, koncentrację i umiejętności małych paluszków. Przyda się również podczas nauki kolorów i kształtów.

Mozaika Pixel Baby „Kotek”
Firma: QUERCETTI
Sugerowany wiek: 1,5-4 lat.

Grę znajdziecie TUTAJ.

41934083_296243427841566_3088378774870294528_n

Bajki Majki: „Popatrz i dopasuj. Kolory” Jacques Beaumont i Mélusine Allirol

A oto i pierwsza Majowa książeczka-układanka. Ta kilkustronicowa niewielka kartonówka podzielona jest na siedem „sekcji” kolorystycznych – w każdej znajduje się po kilka obrazków w danym kolorze – na przykład kolor czerwony reprezentują truskawka, biedronka, czereśnie i czerwona rybka. Jedenaście z nich to wyjmowane puzzle, które należy dopasować w odpowiednie miejsce.

Maj dostała tą pozycję mając 10 miesięcy i początkowo najbardziej interesowało ją wyciąganie ruchomych elementów z grubych kartonowych stron (najpierw przy pomocy rodzica, który delikatnie podważał dany element, potem już samodzielnie). Obecnie (14 miesięcy) zaczynaj już powoli szukać i dopasowywać puzelki w odpowiednie miejsca, choć jeszcze nie wciska ich do środka. I często robi własne kompozycje ;)

Obrazki są proste, kolorowe i urocze. Grube, tekturowe strony gwarantują dużą wytrzymałość i były nieocenione w pierwszych próbach samodzielnego kartkowania książeczek. Minusem jest mała wytrzymałość ruchomych elementów – po kontakcie z dziecięcą ślinką rozmiękają i odchodzi od nich folia z barwnym nadrukiem – trzeba jednak pamiętać, ze jest to książeczka dedykowana dzieciom, które już przestają brać wszystko do buzi.

Bardzo fajna pomoc w nauce kolorów i kształtów, pełni również funkcję małego słowniczka i jest świetnym treningiem małej motoryki – paluszki zdecydowanie mają co robić ;)

UWAGA! Książka jest oznakowana jako nieodpowiednia dla dzieci poniżej 3 lat, gdyż zawiera drobne elementy, które grożą zadławieniem. Mimo, że akurat ta książeczka z serii ma całkiem spore „puzzle”, które nie mieszczą się całe w małej buźce (a Bobasa próbowała bardzo wytrwale), to jednak pozwalam jej bawić się tą pozycją wyłącznie pod nadzorem. Zawsze trzeba zachować ostrożność, szczególnie że inne pozycje z serii „Popatrz i dopasuj” mają mniejsze elementy – z tego powodu nie zdecydowałam się na „Dinozaury” i „Zwierzęta”, które były rewelacyjne. Czasem trzeba poczekać aż dziecko podrośnie.

Jacques Beaumont i Mélusine Allirol, Popatrz i dopasuj. Kolory, Ożarów Mazowiecki: Firma Księgarska Olesiejuk, 2016, 8 s.