Grajki Majki: Seria „Zabawa i edukacja”

Przez ostatni miesiąc, a szczególnie po świętach poddawaliśmy intensywnym testom nową serię gier i układanek edukacyjnych „Zabawa i edukacja”.

Koncepcja całej serii opiera się na rozwoju umiejętności życiowych malucha, tzw. „Life Skills”, poprzez zabawę. Według twórców gier, wspierają one całościowy rozwój dziecka, mając wpływ na takie obszary, jak świadomość samego siebie, empatię, zarządzanie stresem, skuteczną komunikację, rozwiązywanie problemów, kreatywność, skuteczne relacje, podejmowanie decyzji, myślenie krytyczne, czy zarządzanie emocjami. Moim zdaniem bujne drzewko „Life Skills”, zajmujące sporą część każdego pudełka, pełni przede wszystkim funkcje marketingowe – w końcu każda gra, czy układanka nie opierająca się wyłącznie na bezmyślnym rzucaniu kostką (choć i te mają swoje wartości edukacyjne!), szczególnie jeśli wymaga interakcji opiekuna, ma wpływ na rozwój owych umiejętności. Zazwyczaj jednak po prostu nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo są to rzeczy, które dzieją się samoistnie, podczas zabawy właśnie. Fajnie jednak od czasu do czasu przypomnieć sobie, jak ważny mamy wpływ na rozwój naszego malucha, nawet podczas tak banalnych czynności, jak wspólne układanie puzzli, czy granie w loteryjkę.

Zabawa i edukacja. Puzzle dziecięce i flashcards – Zwierzęta to propozycja dla najmłodszych odkrywców. W pudełku znajduje się 6 zestawów sześcioelementowych(więc nie takich znowu najłatwiejszych) puzzli ze zwierzętami – lew, pingwin, niedźwiedź, żółw, kot i wiewiórka – na tle symbolicznego przedstawienia swojego środowiska „naturalnego”. Każdej układance towarzyszy karta z przedstawieniem danego zwierzątka i podpisem oraz trzema zadaniami lub ciekawostkami, które go dotyczą. Przy okazji układania dziecko ma więc szansę poznać nieco otaczający go świat – dowiedzieć się ile żyje żółw, zaryczeć jak lew, nauczyć się wierszyka, a nawet troszkę poskakać.

Dużym ułatwieniem jest rozróżnienie kolorystyczne rewersów układanek, dzięki czemu maluch może je sobie odpowiednio posegregować przed rozpoczęciem układania.

Puzzle dziecięce i flashcards – „Zwierzęta”
Seria: Zabawa i edukacja
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 2+ lat

Zabawa i edukacja. Puzzle moje pierwsze słowa – Miasto to puzzlowa propozycja dla nieco starszych odbiorców, przygotowująca malucha do nauki literek. 11 układanek o różnym poziomie trudności (od 3 do 6 elementów) podzielonych zostało na wąskie paski – po jednym, na każdą literkę. W ten sposób, wraz z ilustracją, dziecko układa wyraz. W tym przypadku nie mamy już do czynienia z rozróżnieniem rewersów puzzli, co dodatkowo podnosi poziom trudności. Wybrane wyrazy nie mają polskich liter, zapisane zostały wielkimi, drukowanymi literami.

Puzzle „Moje pierwsze słowa – Miasto”
Seria: Zabawa i edukacja
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 3-6 lat

Zabawa i edukacja. Montessori Maxi. „Moja farma”, czyli trochę puzzle, a trochę loteryjka. I przy okazji fantastyczny sposób wykorzystania pudełka w zabawie. Przy pomocy dwóch ścianek zmianie my kartonowe opakowanie puzzli w karton z dwoma dziurkami. Dziurkami idealnej wielkości, na małe ciekawskie rączki. Układanka natomiast składa się z dwóch rodzajów elementów – 9 dużych puzzli o klasycznym kształcie, z których dziecko najpierw układa farmę i 20 wyciętych w nich puzzli „kształtek” z mieszkańcami farmy. Najpierw należy ułożyć duże puzzle, a następnie „wymacać” z pudełka zwierzątko i odszukać jego miejsce na ułożonej wcześniej planszy.

Chociaż sugerowany wiek małego odbiorcy to 3-6 lat, to moim w moim odczuciu można pokazać je zdecydowanie młodszemu dziecku, Majka ma prawie cztery lata i mam wrażenie, że to ostatni dzwonek, bo układanie idzie jej błyskawicznie – nawet, kiedy ma za zadanie szukać na oślep określonego zwierzątka.

Nigdy nie interesowałam się za bardzo wychowaniem montessoriańskim, wobec czego nie czuję się wystarczająco kompetentna, by oceniać serię pod względem zgodności z tym wzorcem. Dlatego po prostu zostawię Was z informacją „z okładki”, mówiącą, że gra została opracowana na podstawie pedagogiki montessori. Jedynym, co nie do końca zgadza mi się z moim wyobrażeniem tej koncepcji, to „rysunkowe” ilustracje, zamiast realnych zdjęć, które to, jak mi się wydawało, są chętniej wykorzystywane przez zwolenników MM.

„Montessori Maxi. Moja Farma”
Seria: Zabawa i edukacja
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 3-6 lat

Zabawa i edukacja. Loteryjka „Mój pierwszy butik”

Tej gry najbardziej nie mogłam się doczekać – jest wymarzoną odpowiedzią na aktualne zainteresowania mojej córki, jakimi od niedawna stały się sukienki, lalki i strojenie się – dlatego też miałam wobec niej największe wymagania.

„Mój pierwszy butik” to loteryjka, czyli schemat gry jest nam bardzo dobrze znany i łatwy do zrozumienia nawet dla maluszka. W przypadku tego tytułu czynnikiem wyróżniającym jest forma – tutaj emocje rozpoczynają się na długo przez rozpoczęciem rozgrywki, bo samo przygotowanie to praktycznie osobna zabawa w budowanie sklepu z ubraniami, który trzeba samodzielnie złożyć. Ekskluzywny butik z ekspedientkami, witrynami i manekinami, które dziecko ostrożnie ustawia w witrynach, będzie później stanowił pudełko do losowania. Co prawda instrukcja podpowiada, by poszczególne elementy sklepiku posklejać ze sobą na stałe, jednak my cieszymy się składaniem i rozkładaniem na nowo za każdym razem. Tektura jest na tyle gruba, że jak na razie dzielnie wytrzymuje nasze zabiegi.

Kiedy sklep-pudełko jest już gotowy, wrzucamy do niego wszystkie elementy ubioru naszych modelek, a każdy z graczy otrzymuje jedną lub dwie (w przypadku dwóch graczy) plansze z dziewczynką, którą trzeba ubrać losując odpowiednie części wybranej przez nas stylizacji. Grę uatrakcyjnia spinner ze strzałką decydujący, czy losujemy jeden element ubioru, dwa, czy może tracimy kolejkę. Wygrywa ten, gracz, który jako pierwszy odnajdzie wszystkie części stylizacji i ubierze swoją modelkę.

Niestety nie obyło się bez niedociągnięć. Tym, czego szalenie nam brakowało i mocno utrudniało grę, są schematy stylizacji. Te co prawda pojawiają się w instrukcji i na rewersie pudełka, ale są niewielkie, niewyraźne i… zawierają błędy! Jedne buty, które można wylosować w ogóle nie pojawiają się na schematach (są żółte, na schemacie natomiast przedstawiono ciemnogranatowe/czarne), a bluzeczka w kropeczki z dużym serduszkiem na schemacie została serduszka pozbawiona).

Składający się z kilku elementów spinner jest dość uciążliwy w użytkowaniu – plastikowa część ze strzałką nie jest w żaden sposób przymocowana do tekturowego kółka z zadaniami, przez co do kręcenia trzeba używać obu rąk i nabrać w tym pewnej wprawy.

Osobiście nie przepadam również za angielskimi wtrąceniami gdzie tylko się da, bo w końcu Polacy nie gęsi… I jak do „life skills” już się przyzwyczaiłam i zaakceptowałam je jako swego rodzaju nazwę koncepcji, tak „outfity” mnie irytują, szczególnie, kiedy odbiorcą jest przedszkolak.

Niemniej jednak to bardzo pomysłowa i efektowna wersja gry, którą lubi chyba każde dziecko. Mam nadzieję, że te niewielkie błędy zostaną zredukowane w kolejnych nakładach.

Loteryjka „Mój pierwszy butik”
Seria: Zabawa i edukacja
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 3-6 lat

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona… opakowaniami poszczególnych gier, które sprzedawane są w wytrzymałych kartonikach z grubszej tektury, które mają szansę przetrwać naprawdę sporo –  bez użycia foliowych woreczków a, poza Farmą, kartoniki nie zostały dodatkowo owinięte folią. Wszystkie poza Farmą mają również sznurkowe uchwyty ułatwiające maluchom przenoszenie gier.

Warto zwrócić uwagę na tą serię przede wszystkim ze względu na solidność wykonania, przemyślaną koncepcję i spory wybór tytułów. Adekwatna cena (35-50 zł) i potencjał edukacyjny czynią z nich ciekawy wybór na prezent dla przedszkolaka – a u nas sezon urodzinkowy w pełni.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości dystrybutora zabawek Dante.

Te, i inne tytuły z serii (jest nawet loteryjka, w której losuje się literki z zamku!) znajdziecie TUTAJ.

Grajki Majki: Zestaw do produkcji biżuterii „Frozen Love Bijoux”, Lisciani

Czy jest tu jakaś mama przedszkolaczki, której córka nie przechodzi etapu fascynacji „Krainą Lodu”? Majka była wielką fanką Elsy jeszcze zanim zdążyła obejrzeć bajkę i ta mania trawa już przynajmniej od roku. I przy tym wcale nie zanosi się, by miała się szybko skończyć, szczególnie w perspektywie nadchodzącej drugiej części filmu. Nie ma mocnych – gadżety, ubranka i zabawki z Frozen to u nas towar bardzo pożądany. Super, że wśród morza produktów na licencji tej niesamowicie popularnej księżniczki można znaleźć również produkty kreatywne.

W zestawie do wykonywania biżuterii znalazły się trzy pierścionki, trzy bransolety o różnym kształcie, wisiorki/charmsy (okrągłe i w kształcie serca), podwójny arkusz naklejek do ozdabiania, różowa gumka do nawlekania, woreczek koralików i pudełeczko w kształcie serca, czyli moim zdaniem całkiem sporo. Wszystkie półprodukty wykonane zostały z plastiku i utrzymane zostały w kolorystyce różu i turkusu.

Zabawa zajęła nam cały wieczór, a tak długie skupienie uwagi mojego dziecięcia w czasie choroby to całkiem spory wyczyn. No i jeszcze zostało nam trochę koralików w zapasie, musze tylko postarać się o więcej gumki.

Dużym plusem jest przejrzysta instrukcja – chociaż w kilku językach jednocześnie, o każdym elemencie biżuterii napisano po kilka zdań z pomysłami, dowiemy się więc między innymi jak dekorować pierścionki koralikami, robić wisiorki w kształcie łezki, czy ozdobne zawieszki. Instrukcja została ładnie zilustrowana, nie tylko zdjęciami podglądowymi, ale również postaciami z bajki. Ponadto postarano się o króciutką fabułę o balu w Arendelle i kreacji, która wymaga wyjątkowych dodatków.

Niestety, jestem trochę rozczarowana jakością. Do większych elementów nie mam zastrzeżeń, podobnie, jak do naklejek, które są ładnie wydrukowane i równo wycięte, a nawet można je kilkukrotnie odklejać i naklejać, kiedy coś nie wyjdzie. Ale za to trafiło nam się całkiem sporo niedopracowanych, brzydko wykończonych koralików. Co prawda poradziłam sobie z tym problemem przy pomocy podstawowego wyposażenia damskiej torebki, czyli cążków do paznokci, ale mimo to krawędzie nie są idealnie równe i Majka skarży się, że trochę drapią. Dlatego nie polecam noszenia koralikowej biżuterii bezpośrednio na odsłonięte ciało.

Mimo tego jednego zgrzytu zabawa okazała się wciągająca i pożyteczna, bo zarówno dopasowywanie naklejek, jak i nawlekanie koralików to dobre ćwiczenie dla małych paluszków. I przy okazji niezły trening koncentracji i cierpliwości. A do tego pole do popisu dla wyobraźni i kreatywności malucha. Chociaż sugerowany wiek użytkownika to 5+, moja prawieczterolatka poradziła sobie świetnie i praktycznie bez pomocy. Mama okazała się potrzebna właściwie tylko przy odmierzaniu długości gumki i wiązaniu supełków.

To też fajna lekcja na temat wykonywania zabawek samodzielnie – nawet jeśli z wykorzystaniem półproduktów. Bo po skończeniu procesu twórczego zabawa wcale się nie kończy, bo biżuteria jest w końcu do noszenia. Coś czuję że w poniedziałek stanie się obiektem zazdrości na pół przedszkola.

„Frozen Love Bijoux”
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 5+

Zestaw znajdziecie TUTAJ.

41934083_296243427841566_3088378774870294528_nUWAGA! Lalki Anna i Elsa nie wchodzą w skład zestawu, pełnią jedynie gościnnie rolę modelek na potrzeby zdjęć i asystentek podczas zabawy.

Grajki Majki: Mozaika Pixel Daisy „Pingwinek”, Quercetti

Jakiś czas temu pokazywałam wam układankę, która zrobiła u nas w domu furorę przykuwając uwagę Bobasy na tyle skutecznie, że mogłam nie tylko wypić gorącą kawę, ale i ugotować obiad. Z małymi przerwami na wymienianie kartek z wzorami. Jednak z tamtej, najbardziej „bobasowej” odsłony mozaiek Majka zaczęła już powoli wyrastać, czas więc wskoczyć na kolejny poziom!

Nie będę ukrywać, że po rozpakowaniu mozaiki Pixel Daisy przeobraziłam się w bardzo złą matkę. Taką, która zabiera dziecku zabawkę i bawi się nią sama nie dopuszczając małego psuja do swojej układanki. No ale kto by się powstrzymał? Ta wersja już bardzo przypomina łamigłówki, które pamiętam ze swojego dzieciństwa – głównie wielkością „gwoździków”, bo oczywiście pod względem kolorów, formy i wzorów jest znacznie bardziej atrakcyjna.

To bardzo duży przeskok w poziomie trudności – szczególnie widoczny w wielkości i ilości elementów – tym razem jest ich aż 240 i mają średnicę 10 mm. Dla porównania w mozaice „Kotek” kołeczki miały średnicę 5 cm i było ich 30. Zwiększyła się także liczba kolorów (z 3 do 6), a kształt układanki jest zupełnie inny. Tym razem zamiast walizeczki mamy kwiatka – z okrągłym środkiem do przechowywania kołeczków przykrytym dziurkowaną pokrywką do tworzenia wzorów i płatkami do segregowania grzybków kolorami na czas układania. Całość prezentuje się strasznie uroczo.

Początkowo byłam nieco rozczarowana ilością wzorów w układance – trzy to jednak trochę mało, nawet jeśli wymagają sporo skupienia i troszkę trzeba się naukładać. Drugim rozczarowaniem był brak usztywnienia kartek z wzorami, które są nadrukowane na zwykłym papierze i do samodzielnego wycięcia. A potem na stronie producenta znalazłam wszystkie „ściągawki” wszystkich pixelowych układanek (do wersji pixel daisy jest łącznie 12 obrazków – 6 do układanki z kołeczkami o średnicy 10 mm, czyli takiej, jaką mamy i 6 do układanki z kołeczkami o średnicy 15 mm, odrobinę łatwiejszej) – można sobie wybrać wzór jaki się chce, pobrać i wydrukować na czym się chce. Więc już zupełnie nie martwię się ewentualnym zniszczeniem kartki z wzorem, czy zbyt szybkim znudzeniem dostępnymi obrazkami. A same wzory są ładne i pomysłowe – jako kociarze pełną gębą dajemy wielki plus za kotki.

To świetne ćwiczenie nie tylko małych paluszków, ale również precyzji, cierpliwości i skupienia. I pole do popisu dla wyobraźni, bo przecież wcale nie musimy ograniczać się do zaproponowanych wzorów – równie dobrze można wymyślać własne obrazki.

Ze względu na sprytny sposób przechowywania i porządne wykonanie nadaje się do wzięcia w podróż (choć raz rozsypanych elementów trzeba się trochę nazbierać). Do zestawu dołączono też „rodzicielski ułatwiacz życia”, czyli patyczek pomagający wyciągać kołeczki z dziurek, świetna sprawa.

Moim zdaniem to jeden z fajniejszych pomysłów na prezent dla przedszkolaka. I jego mamy.

Mozaika Pixel Daisy „Pingwinek”
Firma: QUERCETTI
Sugerowany wiek: 3-6 lat.

Grę znajdziecie TUTAJ.

41934083_296243427841566_3088378774870294528_n

 

Grajki Majki: Janod, Układanka „Poznaję kształty”

Układanka z kształtami w roli głównej to jedna z tych zabawek, które od czasu do czasu potrafią zaabsorbować moje dziecko na tyle, że jestem w stanie ogarnąć jakiś obiad (a przynajmniej obrać kilka ziemniaków), bo przeciwieństwie do puzzli, Majka nie wymaga przy niej mojej asysty. Chociaż od czasu do czasu układamy również razem.

Zestaw zawiera pięć dwustronnych plansz, które dają razem dziesięć kolorowych obrazków z pustymi polami do uzupełnienia oraz dwadzieścia dziewięć płaskich, drewnieanych klocków różnego kształtu, koloru i wielkości. Wszystkie elementy, z planszami włącznie zostały wykonane z drewna. I są bardzo dobrej jakości – używamy całkiem intensywnie już ponad rok i ślady zużycia są naprawdę znikome.

Zabawka świetnie sprawdzi się jako pomoc w nauce kolorów (a kolory są piękne! Bardzo nasycone i nie ograniczają się do podstawowej palety) i nazw kształtów. To również dobre ćwiczenie koncentracji, cierpliwości i motoryki małej.

Poza walorami poznawczymi i edukacyjnymi, uzupełnianie obrazków odpowiednimi kształtami to super zabawa i nie ukrywam, że to jedna z tych gier, w które z przyjemnością daję się wkręcić razem z dzieckiem. I świetny pretekst do rozwijania wyobraźni – zarówno podczas wypełniania planszy kształtami (bo kto powiedział, że drzewa mają być zielone, a bałwan biały?), jak i podczas wymyślania zabaw. Czasami więc układamy nasze obrazki na wyścigi, innym razem możemy używać kształtów tylko jednego, określonego koloru. Albo zupełnie porzucamy plansze i układamy scenki według własnego pomysłu.

Jedyny minus, jaki jestem w stanie wymyślić, to ciężar pudełka. Chociaż poszczególne części nie ważą wiele, wszystkie razem są wyzwaniem dla malucha. Dlatego lepiej trzymać pudełko gdzieś nisko, żeby nie upadło na nóżkę małemu ciekawskiemu.

Prosta koncepcja, ładna szata graficzna, staranne wykonanie i ogranicza nas tylko fantazja!

Układanka „Poznaję kształty”
Firma: Janod
Sugerowany wiek: 2-5 lat

Grajki Majki: Smart Games „Three Little Piggies Deluxe”

To gra z gatunku tych układanek logicznych, do których osobiście nigdy nie miałam cierpliwości. I moja córka ma to po mnie. Ale powszechnie wiadomo, że takie ćwiczenia robią dobrze na mózg (czego jestem doskonałym przykładem…), więc jakoś staram się je Bobasie przemycić.

I tutaj całą robotę robi tematyka, bo Majka jest wielką fanką bajki o trzech świnkach (i własciwie świnek w ogóle) – czytamy ją na okrągło, a jak akurat nie czytamy, to leci słuchowisko z płyty. I kiedy dostała grę nawiązującą do tej właśnie historii,, nawet nie zwróciła uwagi, że trzeba przy niej nieco wysilić móżdżek.

W skład zestawu wchodzi plansza, trzy gumowe świnki i jeden wilk oraz trzy kolorowe domki na podstawach o różnym kształcie oraz książeczka z zadaniami-łamigłówkami na czterech różnych poziomach (po 24 na dwa warianty gry). Dopełnieniem jest książeczka – picturebook, która pomaga przypomnieć sobie całą historię i jest bardzo dobrym wstępem do gry. A ze względu na brak tekstu, nie ma problemu z barierą językową.

Zasady są banalnie proste. Na początku trzeba wspomnieć, że mamy do wyboru dwa warianty gry (i oba mają cztery poziomy trudności) – z wilkiem (noc) albo bez niego (dzień). Wybieramy jedną z łamigłówek i ustawiamy figurki na planszy zgodnie z instrukcją. Następnie musimy ustawić domki tak, by ustawione świnki znajdowały się na zewnątrz (dzień) lub były schowane bezpiecznie w domkach, podczas gdy wilk pozostaje na zewnątrz (noc). W zależności od poziomu w grze biorą udział jedna, dwie lub wszystkie trzy świnki.

Niektóre ustawienie są naprawdę proste i dorosły widzi rozwiązanie na pierwszy rzut oka, a i dziecko po chwili prób i błędów do niego dochodzi. Ale nad innymi i rodzic musi się chwilę zastanowić. A przynajmniej ja musiałam!

Jakość wykonania jest świetna, pomysł również. Z punktu widzenia mamy trzylatki nie jest to układanka, która jest w stanie zająć dziecko na dłuższy czas, bo jednak pomoc rodzica bywa często niezbędna, a i samo główkowanie szybko męczy. Jednak szczerze wierzę, że wyobraźnia przestrzenna, umiejętność skupienia uwagi i rozwiązywania problemów intensywnie się rozwija. Trzeba się czasami poświęcić dla rozwoju i trochę się z dzieckiem pogłowić!

Three Little Piggies Deluxe
Firma: Smart Games
Sugerowany wiek: 3-6 lat

Grajki Majki: Playtive Junior, układanka „ludzkie ciało”

Jakiś czas temu, w trakcie mycia rąk, Majka zapytała mnie co to jest ta fioletowa kreska, którą mam na nadgarstku. Słysząc moje kulawe tłumaczenia przedstawiające żyły jako sieć małych rurek pod skórą, w których płynie krew każdy by się uśmiał. Szczególnie, że jestem jedną z tych wrażliwych ciepłych kluch, którym robi się słabo na sam dźwięk słowa „żyła”.

Kilka miesięcy później, przy okazji choroby i prześwietlenia, Maj zapytała mnie co to są płuca i co to właściwie znaczy, że są „w środku”.

Nic więc dziwnego, że Mikołaj rychło przyniósł mojemu ciekawemu flaczków dziecku układankę, w której można rozebrać dziewczynkę… no cóż – aż do kości. I przy okazji podejrzeć mniej więcej, co też człowiek ma w środku.

Pięć warstw drewnianych puzzli daje możliwość ułożenia tej samej dziewczynki w następujących odsłonach – ubranej, rozebranej, mięśni, żył i narządów wewnętrznych aż do podstawki z układem kostnym. Wraz z coraz niższą warstwą elementy układanki stopniowo się zmniejszają, więc pomyłki i hybrydy rodem z laboratorium doktora Frankensteina raczej nie wchodzą w grę.

Niepokojąco fascynująca, porządnie wykonana i rozwijająca układanka okazała się strzałem w dziesiątkę, bo Maja chciała „układać dziewczynkę” niemalże non stop przez przynajmniej dwa miesiące, zanim obsesja związana z pierwszą miłością nieco osłabła. Od dawna wiem, że moja mała fanka Doktor Dosi, dawania kotu zastrzyków, lekarstw i owijania go bandażem (Figiel potrafi już dać sobie zajrzeć do pyszczka przy pomocy zabawkowej latarki i drewnianej szpatułki, serio! Aczkolwiek szpatułka nosi ślady lekkiego mściwego pogryzienia) ma zadatki na lekarza, ale nie spodziewałam się aż tak entuzjastycznego przyjęcia.

Dobra jakościowo, edukacyjna zabawka, która pomoże choć w niewielkim stopniu zaspokoić niezaspokojoną ciekawość dziecka i oswoi się bardziej ze swoim ciałem. A przy okazji, jak to układanka, wspomoże rozwój manualny małych paluszków, zręczność i umiejętność logicznego myślenia.

Jakieś minusy? Główki dwóch pierwszych poziomów układanki nie różnią się niczym, poza wielkością, co nieco Majkę frustrowało. Głowa ubranej dziewczynki mogłaby się różnić od rozebranej jakimś szczegółem – ot, choćby czapką. I wtedy byłoby już idealnie!

Nie ma co się łudzić – rodzic wciąż ma mnóstwo do tłumaczenia. Nie wiem nawet, czy nie więcej, niż na początku. Ale teraz przynajmniej może się wspomóc układanką!

Jeśli traficie kiedyś na nią w Lidlu, nie ma co się wahać. Aha, są dwie wersje – dziewczynka i chłopiec.

Układanka ludzkie ciało
Firma: Playtive Junior (Lidl)
Sugerowany wiek: 2+

Grajki Majki: Playtive Junior, układanka „Piramida zwierząt”

Pierwsza gra dla maluszków, którą przyniosłam do domu, w założeniu wcale nie miała spełniać swojej roli. Przyniosłam ją z Lidla jak Majka miała jakiś rok, może 18 miesięcy i chciałam dla niej po prostu w miarę duże, drewniane zwierzątka do zabawy, niekoniecznie 30 zł za sztukę. Dlatego też skonfiskowałam kostkę i kaczuszki (wtedy jeszcze zbyt małe) i dałam Bobasie resztę zwierzątek z zestawu do ślinienia, stukania, ustawiania oraz wyciągania i ponownego wkładania do kartonowej tuby.

Zestaw „Stacking” Toy Drum składa się z 18 sztuk zwierzątek sześciu rodzajów (po trzy sztuki) – kaczki, lwy, krokodyle, słonie, owce i świnki oraz kostki z kolorowymi oczkami. Wszystkie elementy wykonane są z malowanego drewna, każdy rodzaj zwierzątka jest innego koloru, odpowiadającego oczkom na kostce. Cała ta menażeria opakowana została w tubę z grubej tektury ze sznurkowym uchwytem.

Zasady są bardzo proste i intuicyjne – gracze rzucają kostką i w zależności od wyrzuconego koloru muszą ustawić zwierzątko. Stawiane jedno na drugim zwierzątka tworzą piramidę aż do jej upadku. W okolicach drugich urodzin zaczęliśmy grać z Majką w uproszczoną wersję – zamiast budować w górę ustawialiśmy figurki jedną za drugą tworząc karawanę. Nie wymagało to jeszcze aż takich zdolności motorycznych, a i tak sprawdziło się świetnie jako trening małych rączek (zarówno w ustawianiu zwierząt, jak i w rzucaniu kostką), nieoceniona pomoc w nauce kolorów i nazw zwierzątek. I oczywiście świetna zabawa, bo to jednak pierwsza gra, w którą mogliśmy zaangażować się całą rodziną, bo tak naprawdę nie ma tu limitu graczy.

Obecnie gramy już w klasyczną wersję (chyba, bo instrukcja gdzieś się zapodziała) i po praktycznie dwóch latach wciąż jeszcze nam się nie znudziło. Nie sposób nie wspomnieć tu o jakości wykonania, bo wszystkie elementy przetrwały zarówno ząbkowanie roczniaka, jak i kolejne upadki wież praktycznie bez szwanku. Gdzieniegdzie widać przetarcia na rogach, ale na pierwszy rzut oka wciąż prezentuje się bardzo dobrze. I wciąż gwarantuje dobrą zabawę.

Jeśli kiedyś przypadkowo traficie na nią w Lidlu, nie zastanawiajcie się zbyt długo. Za taką cenę naprawdę warto!

Układanka „Piramida zwierząt” („Stacking” Toy Drum)
Firma:
Playtive Junior (Lidl)
Sugerowany wiek: 3-6 lat

Grajki Majki: Janod „Świąteczna układanka trzywarstwowa”

Nie da się ukryć, że świąteczne klimaty przesiąkają każdy szczegół – zadomowiły się również w naszej szafce z grami w formie trzystopniowych drewnianych puzzli.

Układanka Janod to tak naprawdę cztery osobne obrazki – drewnianą podstawę z przystrojonym bożonarodzeniowo domem uzupełniamy o coraz to więcej szczegółów pozwalającym nam rzucić okiem w niedaleką przeszłość i dowiedzieć się skąd pod choinką wzięły się te wszystkie prezenty.

Najpierw uzupełniamy rysunek o dwa puzzelki z dziećmi radośnie rozpakowującymi upominki. Kolejna warstwa składa się z trzech elementów i przedstawia Świętego Mikołaja zostawiającego paczuszki pod drzewkiem, a ostatnia – sześcioelementowa – ukazuje zewnętrzne ściany domku i Mikołaja wchodzącego przez komin.

Wszystkie jedenaście elementów i podstawa wykonane zostały z drewna z nadrukowanym obrazkiem. Całość mieści się w  niewielkim, kartonowym opakowaniu. A przyznaję, że zarówno zgrabne opakowanie, jak i całkowity brak plastiku (również w opakowaniu), to szczegóły, które cenię coraz bardziej.

Moja Maja dostała tą zabawkę już w zeszłym roku, kiedy miała niecałe dwa lata i nauczyła się jej zaskakująco szybko. Dlatego też bałam się trochę, że kiedy wyjmę ją na kolejny adwent, odkryje sposób układania w kilka sekund i znudzona rzuci ją w kąt. Nic bardziej mylnego – rok w szafie sprawił, że mamy zupełnie nową zabawkę, którą moje dziecko odkrywa na zupełnie nowy sposób.

Ładna, świąteczna, wytrzymała i starannie wykonana zabawka na więcej niż jeden sezon. Zdecydowanie polecamy jako odpoczynek od sprzątania i gotowania!
Wesołych Świąt!

Świąteczna układanka „Puzzle 3 Niveaux”
Firma: Janod
Sugerowany wiek: 2-4

Grajki Majki: Plan Toys „Beehives”

Tą grę kupiłam już jakiś czas temu, skuszona „pszczółkową” tematyką i wrzuciłam do szuflady czekając aż pojawi się jakaś prezentowa okazja. W ten właśnie sposób pszczółki zostały podrzucone przez Mikołaja do majeczkowych bucików i od 6 grudnia zrzuciły z podium niemalże wszystkie nasze dotychczas ulubione gry i układanki.

Nie ma co ukrywać – sama jestem nimi totalnie zachwycona. Gra jest pięknie wykonana i genialna w swojej prostocie. Zestaw zawiera sześć domków, czyli sześciokątnych komórek plastra miodu, sześć uroczych pszczółek w kolorach odpowiadających domkom, dużą pęstetę (nigdy wcześniej nie musiałam pisać tego słowa!) i instrukcję obsługi. Cała zabawa polega na ułożeniu domków zgodnie ze schematem i umieszczeniu w nich pszczółek za pomocą szczypczyków.

To, że moja niemalże trzyletnia córka sama ogarnęła cudownie przejrzystą i intuicyjną rysunkową instrukcję mile mnie zaskoczyło, ale nie zszokowało. Za to byłam zdumiona tym, jak szybko Majka nauczyła się operować pęsetą. A przy tym od samego początku wystarcza jej skupienia, by przy przenoszeniu pszczół bzyczeć bardzo przekonująco.

Ponadto zaczęła układać historyjki – że pszczółki lecą po nektar, a potem wracają do domków spać i następnego dnia znowu muszą wylecieć, bo cały miodek zjadły im słonie (namiętnie oglądamy Kubusia Puchatka). A jeśli któraś z pszczół przez przypadek wpadnie jej do nieodpowiedniego domku, układa między nimi dialogi przepraszając za najście.

Nie uświadczycie tu ani skraweczka plastiku – wszystkie elementy układanki są z malowanego drewna a skrzydełka owadów z filcu. Nawet woreczek do przechowywania pszczółek jest papierowy. Kartonik nie był też dodatkowo owinięty folią. Takie małe szczegóły, a robią ogromną różnicę.

Nieskomplikowana, bardzo starannie wykonana i dopasowana do potrzeb małego odbiorcy. Świetny trening sprawności manualnej, motoryki małej, skupienia uwagi, spostrzegawczości, myślenia abstrakcyjnego i powtórka z nazw kolorów.

Absolutna rewelacja. I pomyśleć, że trafiłam na nią zupełnie przez przypadek!

Beehives (4125)
Firma: Plan Toys
Sugerowany wiek: 3+