Bajki Majki: „Artek i bardzo długi tydzień” Magdalena Zarębska

Fakt, że mama jest Naczelnym Ogarniaczem Życia Codziennego jest niepodważalny. Co więc będzie z Artkiem, Sebą i tatą, kiedy Podpora Domowego Porządku będzie musiała pójść do szpitala? I to aż na cały tydzień?

Młodszy braciszek nie za wiele jeszcze rozumie, tata udaje, że sobie radzi, ale wszystkie złudzenia pryskają, kiedy przychodzi do nastawienia prania, a Artek… Artek przede wszystkim strasznie tęskni. I nie do końca potrafi sobie poradzić ze zmianą bezpiecznej rutyny. Bo chociaż pani Halinka jest kochaną opiekunką, a tata bardzo się stara, to jednak robią wszystko całkiem inaczej, niż mama. Zupełnie na opak.

Jak zakończy się męski tydzień w domu Artka? Czy chłopiec już zawsze będzie się spóźniał do przedszkola? Czym skończą się odwiedziny u dawno nie widzianych dziadków? Czy tata będzie musiał zmierzyć się również z prasowaniem? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź w nie tak długiej książce o bardzo długim tygodniu.

Ślicznie wydana książeczka z dużą czcionką i licznymi ilustracjami Kasi Nowowiejskiej podzielona została na trzynaście niedługich rozdziałów, dzięki czemu można dawkować lekturę w kilku, a nawet kilkunastu częściach i dopasować długość czytanego tekstu do możliwości i chęci malucha.

Historię kończy krótkie podsumowanie przypominające małym słuchaczom czego Artek nauczył się podczas swojej przygody – między innymi, że różnice pomiędzy zachowaniem rodziców są czymś pozytywnym, warto spędzać czas również z innymi członkami rodziny, i o tym, jak ważne są badania lekarskie.

Niełatwa sytuacja z życia przedszkolaka przedstawiona sympatycznie, na wesoło i z dużą dozą zrozumienia dla nie do końca zrozumiałych emocji rozpierających dziecięce serduszko. A i rodzic niejednokrotnie się uśmiechnie, gdy zachowanie Artura przypomni mu pomysły jego własnego szkraba. Mądrze, lekko i z humorem, na pewno sięgniemy po pozostałe tytuły z serii „Mój Mały Świat”.

Polecamy wszystkim małym mamoprzylepom!

Magdalena Zarębska, Artek i bardzo długi tydzień, Kraków: Wydawnictwo Skrzat, 2019, 104 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Skrzat.

Bajki Majki: „Tato, zdobądź dla mnie księżyc” Eric Carle

Po fenomenalnej „Bardzo głodnej gąsienicy” z dziurkami i całkiem uroczym „Pajączku” z wypukłymi elementami, trafiłyśmy z Maj na kolejną książkę Erica Carle, która skradła nasze serducha – do tego stopnia, że Maja sama przyszła do mnie po pieniążki, bo chciałaby kupić sobie jedną książeczkę na pikniku literackim.

Ta nowość (a przynajmniej w polskim tłumaczeniu, bo zdaje się, że oryginał został napisany jakoś w latach osiemdziesiątych) to dla odmiany książeczka – rozkładanka.

Główna bohaterka, Monika, ma pewne marzenie – bardzo chciałaby pobawić się z księżycem. A któż nadaje się lepiej do spełniania dziecięcych marzeń, niż tata? Zaopatrzony w naprawdę długaśną drabinę wyrusza zdobyć księżyc dla swojej córeczki. Ten co prawda okazuje się być nieco zbyt duży, ale na całe szczęście, jak możemy zaobserwować na przeciągu miesiąca, księżyc przecież maleje.

Strasznie sympatyczny pomysł na wytłumaczenie ciekawskiemu maluszkowi zjawiska faz księżyca i przy okazji (a może przede wszystkim!) pełna ciepła opowieść o cudach, do jakich jest zdolny tata zakochany w swojej małej córeczce. A my kochamy książeczki o tatusiowej miłości.

Książeczka jest niewielka i całokartonowa, dzięki czemu sprawia wrażenie naprawdę wytrzymałej, mimo ruchomych, otwieranych elementów. Bo część stron rozkłada się tak, by pokazać wyjątkową długość drabiny, wysokość, na jaką wspina się tata, czy ogrom księżyca.

W całej historii niewiele jest słów (dla porównania, mniej więcej o 1/3 mniej niż w książeczce o gąsienicy) – zdecydowanie dominują charakterystyczne dla autora, malarskie ilustracje, głównie w pięknych odcieniach ultramaryny. Tekst jest jedynie dopełnieniem i objaśnieniem sytuacji – po jednym, dwóch zdaniach (a czasem nawet słowach) na stronę. Co ciekawe, ani trochę nie umniejsza to całej historii.

Od niedawna to nasza ulubiona książeczka na dobranoc. Bardzo polecamy.

Eric Carle, Tato, zdobądź dla mnie księżyc, Warszawa: Wydawnictwo Tatarak, 2018, 34 s.

Bajki Majki: Książeczki o tatusiach na Dzień Taty i nie tylko

Mamusie mają pod tym względem trochę łatwiej, bo maj jest cały ich (no i majówki). A początek czerwca zdominowany jest przez bardzo ważne święto jakim jest Dzień Dziecka i z tego powodu o Dniu Ojca czasami trochę się zapomina. Ale nie u nas! Tata trafił nam się niezastąpiony i już od dłuższego czasu malujemy laurki, szykujemy niespodzianki i czytamy tatusiowe książeczki.

Bo tatusiów w literaturze dziecięcej jest równie dużo, co mamuś, jeśli nawet nie więcej. I są superowi! Tata Basi przysypiający na kanapie kiedy tylko nie musi stawiać czoła swojej trójce urwisów czy pełen spokoju i dystansu do siebie Tata Świnka towarzyszą nam na co dzień podczas wspólnego czytania. Dzisiaj skupimy się jednak na książkach poświęconych tatom od początku do końca. W końcu już niedługo ich święto!

„Mój tata” Anthony Browne – mądry jak sowa, czy szurnięty jak szczotka? A może i jedno i drugie? Jaki jest Wasz tata, a jaki tata waszych dzieci? Ta urocza kartonówka pozwala spojrzeć na tatusiów oczami dziecka – to chwile zdumienia ich nadzwyczajnymi umiejętnościami i mnóstwo zabawnych zwierzęcych porównań z zakończeniem chwytającym za serducho. Tatusiowie są super!

Anthony Browne, Mój tata, Warszawa: Wydawnictwo Dwie Siostry, 2016, 24 s.

„Lusia i przyjaciele. Pisklęta” Marianne Dubuc – teraz chwila na uroczość. Ta mała, całokartonowa książeczka nie ma szczególnie wiele tekstu, ale niesie za sobą piękne przesłanie. I jakby nie patrzeć, jest o adopcji. Lusia wraz z przyjaciółmi znajdują jajka. Razem ze ślimakiem Adrianem próbują je wysiedzieć, ale okazuje się, że nie ma potrzeby – maluszki już się wykluwają i… biorą Adriana za swoją mamę. Ślimak jednak nie jest w stanie ogrzać marznących kurczaczków, szukają więc jakiegoś ciepłego, przytulnego gniazdka. A kiedy okazuje się, że kępka mchu, w którym schowały się pisklęta to groźny niedźwiedź Adrian… maluszki biorą go za tatę. A ten wzruszony postanawia się nimi zaopiekować.

Marianne Dubuc, Lusia i przyjaciele. Pisklęta, Sopot: Wydawnictwo Łajka, 2017, 20 s.

„Kochany tatuś” Agnieszka Frączek, Elen Lescolat – pozycja analogiczna do „Kochanej mamusi” opisywanej we wpisie z okazji Dnia Matki. Wielkookie (i czasami trochę zezowate), miękko malowane postacie w dużymi buziami, miękka okładka, pastelowe kolory i nieskomplikowana, pisana rytmicznym wierszem treść to znaki rozpoznawcze tej pozycji. A jednak ta książeczka jakoś podobała mi się trochę bardziej, niż część o mamach – to prawda, taka jest bohaterem i zabawa z nim to wielka frajda. Ale jest też człowiekiem – czasem ma zły humor, czasem jest strasznie zapracowany, czasami nawet on potrzebuje pocieszenia i troski (a ta dziecięca działa najlepiej). I to jest wielka zaleta tej pozycji. Podobnie jak uniwersalność taty. Wbrew stereotypom tata żadnego wyzwania się nie boi – ani pieczenia ciasta, ani szycia, ani balu dla lalek. To jest dopiero Supertata. Prawie taki, jak nasz!

Agnieszka Frączek, Elen Lescoat, Kochany tatuś, Bielsko-Biała: Wydawnictwo Debit, 2010, 30 s.

~ Książeczkę przeczytałyśmy w ramach wyzwania WyPożyczone 2018 ~

„Gdzie jest konik morski” Anita Bijsterbosch – kiedy gubi się maluch winny jest najprawdopodobniej tata. Co prawda upilnowanie dziesięciorga rozpływanych maluchów to nie bułka z masłem, ale zgubę trzeba szybko odnaleźć. Tato konik morski szuka więc wszędzie – pod kamieniem, w jaskini, za i w muszlach, w rafie koralowej… znajduje jednak tylko inne dzieci morskich żyjątek pilnowane przez swoich tatusiów – jednego wielorybka, dwie małe rozdymki, trzy żółwiki…

Ta fascynująca książeczka z okienkami zabiera nas na wycieczkę w wodne odmęty pełne tak lubianych przez moją córkę morskich stworzeń. I jest to przy okazji podróż do krainy cyfr utrwalająca liczenie od 1 do 10. Okienka ćwiczą małą motorykę i nie pozwalają się nudzić, poszukiwania budują napięcie, a szczęśliwe zakończenie wywołuje uśmiech na twarzy. Absolutny must have!

Anita Bijsterbosch, Gdzie jest konik morski?, Gdańsk: Wydawnictwo Adamada, 2016, 28 s.

„Konik morski” Eric Carle – podwodni tatusiowie cieszą się powodzeniem, w tej zaskakującej książeczce z szybkami mamy ich cały przegląd. Maluszki dowiedzą się jak rybi tatusiowie pilnują złożonych przez partnerki jajeczek – inaczej ciernik, tilapia, kurtus, iglicznia i sumik. I jeszcze inaczej konik morski. Każdy z nich ma na to swój sposób, ale robią to z jednakim zaangażowaniem. Przypominają trochę pełen tatusiów plac zabaw sobotnim przedpołudniem. Sympatyczna, bardzo kolorowa i pełna niespodzianek kartonówka dla najmłodszych ćwicząca spostrzegawczość i koncentrację małego czytelnika.

Eric Carle, Konik morski, Warszawa: Wydawnictwo Tatarak, 2016, 34 s.

„Mój tato jest niedźwiedziem” Nicola Conelly, Annie White – nie zapominajmy również o niedźwiedzich tatusiach! Ta krótka historia to analiza taty okiem dziecka. Karolek zauważa, ze jego tata jest niedźwiedziem, sprawdza więc wszystkie jego „parametry” (niedźwiedzi brzuszek, łapy, puchatość) oraz umiejętności, jak spanie na drzewie i zdobywanie miodu. Mimo to wciąż nie dowierza i pyta „Tato, czy ty naprawdę jesteś niedźwiedziem?”. A kiedy tata demonstruje mu prawdziwy niedźwiedzi uścisk, nie ma już miejsca na żadne wątpliwości.

Nicola Conelly, Annie White, Mój tato jest niedźwiedziem, Gdańsk: Wydawnictwo Adamada, 2016, 36 s.

„Proszę mnie przytulić” Przemysław Wechterowicz, Emilia Dziubak – Najwyraźniej uściski i miśki chodzą parami. Bo czy jest lepszy sposób na udany dzień niż, mocno się do kogoś przytulić? Na pewno nie! I przy okazji to wspaniały sposób na poprawę humoru. I jeszcze na wiele innych rzeczy! Niedźwiadek i jego tata chcą sprawić, alby każdy mieszkaniec lasu miał tego dnia taki miły akcent, podążają więc ścieżką i rozdają mocne przytulasy każdemu, kto stanie na ich drodze. Swoją misję wykonują bardzo rzetelnie aż nie orientują się, że… zapomnieli przytulić siebie wzajemnie.
Superkochana opowieść o dobroczynnym wpływie przytulania się, otwartości na innych i uczeniu dzieci tego, co w życiu ważne. Z humorem, morałem i genialnymi ilustracjami Emilii Dziubak.

Przemysław Wechterowicz, Emilia Dziubak, Proszę mnie przytulić, Warszawa: Wydawnictwo Ezop, 2017, 36 s.

„Co mi powiedział tata” Astrid Desbordes, Pauline Martin – trzecia książka z cyklu o Archibaldzie to zbiór rad i mądrości, jakimi tata dzieli się ze swoim małym synkiem. Znajduje wyjście z każdej sytuacji i rozwiewa wszystkie lęki związane z tą wielką podróżą, jaką jest życie. Tata ma radę na poczucie osamotnienia, na grzęźnięcie w błocie, a nawet na smutek i strach. Jak zawsze w kontrastowych, pastelowych kolorach. I jak zawsze pozostawia ciepło w sercu.

Astrid Desbordes, Pauline Martin, Co mi powiedział tata, Warszawa: Wydawnictwo Entliczek, 2018, 44 s.

~ Książeczkę przeczytałyśmy w ramach wyzwania WyPożyczone 2018 ~

„Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham” Sam McBratney, Anita Jeram – ta książka pojawia się na blogu przy wielu okazjach głównie dlatego, że uwielbiamy ją całą rodziną już od mojego dzieciństwa i każdy pretekst jest dobry, by przeczytać ją razem. Piękna, ciepła i przekochana historia o rodzicielskiej miłości i próba nazwania nienazwalanego. Kto kogo kocha bardziej? Czy miłość da się zmierzyć? Zawsze warto  próbować!

Sam McBratney, Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham, Warszawa: Egmont, 2004, 32 s.

„Basia i przyjaciela. Anielka” Zofia Stanecka, Małgorzata Oklejak – co prawda miałam dać spokój tatusiom w rozbudowanych seriach, ale w przypadku tej części Basi, wcale nie chodzi o tatę głównej bohaterki, a o tatę jej najlepszej przyjaciółki. Tata Anielki jest dość beztroskim artystą performerem, którego stale nosi po świecie. Tym razem dzwonił, że przyjedzie w sobotę, wobec czego Anielka wypatruje go przez okno od samego rana. A taty nie ma i nie ma…
To poruszająca historia o oczekiwaniu na tatę. O przywiązaniu do rodzica i o tym jak duży wpływ na dzieci mają nasze obietnice. „Anielka” zdecydowanie daje do myślenia.

Zofia Stanecka, Małgorzata Oklejak, Basia i przyjaciele. Anielka, Warszawa: Egmont Polska, 2016, 26 s.

~ Książeczkę przeczytałyśmy w ramach wyzwania WyPożyczone 2018 ~

„Jak tata pokazał mi wszechświat” Ulf Stark, Eva Ericksson – książka o różnicach w postrzeganiu świata przez dziecko i przez dorosłego. O tym, że kiedy ma się dziecko, nic nigdy nie idzie zgodnie z planem i o tym, że czasami sama podróż jest równie atrakcyjna jak cel wędrówki. A podróż z tatą to już w ogóle.

Ulf Stark, Eva Ericksson, Jak tata pokazał mi wszechświat, Poznań: Wydawnictwo Zakamarki, 2008, 28 s.

Wszystkiego dobrego Tatusiowie! Kochamy Was!

Bajki Majki: Maluszkom o miłości

Miłość jest (a przynajmniej tak było w przypadku Majki) pierwszym wyższym uczuciem, z którym spotyka się dziecko w chwili narodzin. I potem już towarzyszy mu przez całe życie. Nie ważne, czy jest to miłość rodzicielska, platoniczna, romantyczna, braterska, nieszczęśliwa czy uskrzydlająca – od tej emocji nie można uciec. Dlatego lepiej oswoić się z nią już na wstępie.

Kocham Cię Mamo! – czyli o miłości rodzicielskiej

„Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham” Sam McBratney, Anita Jeram – jedna najukochańszych książek mojego dzieciństwa. Duży Brązowy Zając i Mały Zającek prześcigają się w jak najdokładniejszym opisywaniu swojej miłości. Ciepła, niesamowicie wzruszająca opowieść o emocji wymykającej się definicjom, o zrozumieniu i dziecięcym postrzeganiu świata.

Sam McBratney, Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham, Warszawa: Egmont, 2004, 32 s.

„Miłość” Astrid Desbordes, Pauline Martin – mama kocha zawsze – nie tylko kiedy Archibald jest grzeczny, czyściutki i akurat się przytulają, ale nawet wtedy, gdy czasem skrzyczy swojego małego psotnika. Ta mądra i niezwykle prawdziwa opowieść pięknie obrazuje stałość rodzicielskich uczuć i poczucie bezpieczeństwa, jakie potrafi dać tylko mama.

Astrid Desbordes, Pauline Martin, Miłość, Warszawa: Wydawnictwo Entliczek, 2016, 44 s.

„Moja Mama” i „Mój Tata” Anthony Browne – no właśnie, nikt nie kocha nas tak mocno, jak nasi rodzice. A za co my ich kochamy? Wszystkie te pozornie niewielki rzeczy, które składają się na codzienność rodziców, a w dziecięcych oczach zyskują niezwykłe znaczenie zebrane zostały w tych dwóch niewielkich kartonówkach. Autror z przymrużeniem oka zgaduje kim rodzice mogliby być, gdyby nie byli właśnie rodzicami i kim są nimi będąc. Co dla dorosłego nie jest wcale takie oczywiste.

Anthony Browne, Moja mama, Warszawa: Wydawnictwo Dwie Siostry, 2016, 24 s.
Anthony Browne, Mój tata, Warszawa: Wydawnictwo Dwie Siostry, 2016, 24 s.

„Pisklak” Dorota Gellner – krótka, humorystyczna opowieść o bezwarunkowej miłości. Pełna ciepła rodzicielskich uczuć, radości z sukcesów i komfortu, jaki daje wsparcie bliskich. Jedna z tych pozycji, które bawią i równocześnie robi się od nich po prostu ciepło na serduchu.

Dorota Gellner, Jona Jung, Pisklak, Warszawa: Wydawnictwo Bajka, 2017, 24 s.

„Kicia Kocia i Nunuś. Kochamy!” Anita Głowińska – jak zazwyczaj nie jestem wielką fanką Kici Koci, tak ta pozycja jest bardzo sympatyczna. Kocia rodzeństwo spędza wspólnie czas, jest dla siebie wyrozumiałe i wspiera sie wzajemnie. Bardzo fajna książeczka o miłości, ale i o posiadaniu braciszka lub siostrzyczki.

Anita Głowińska, Kicia Kocia i Nunuś. Kochamy!, Poznań: Wydawnictwo Media Rodzina, 2017, 16 s.

~ Książeczkę przeczytałyśmy w ramach wyzwania WyPożyczone 2018 ~

Co to za dziwne uczucie? O emocjach i pierwszych porywach serca.

„W moim sercu. Księga uczuć” Jo Witek, Christine Roussey – rodzice dobrze wiedzą, że emocje maluszków potrafią zmieniać się jak w kalejdoskopie. Ta „encyklopedia serca” pomoże zrozumieć dziecku co tak właściwie dzieje się z nim dzieje kiedy odczuwa i oswoić cały kalejdoskop uczuć.

Jo Witek, Christine Roussey, W moim sercu. Księga uczuć, Warszawa: Mamania, 2016, 48 s.

Wątek miłości pojawia się również w naszej najulubieńszej książeczce o emocjach – „Myszka” Doroty Gellner prowadzi nas przez to niezwykłe uczucie od początkowego zawstydzenia, przez zakochanie, aż do powiązanej z nim tęsknoty.

Dorota Gellner, Dobrosława Rurańska, Myszka, Warszawa: Wydawnictwo Bajka, 2016, 24 s.

„Mały Szekspir. Romeo i Julia. Moje pierwsze cyfry” Alison Oliver, Jennifer Adams – najsłynniejsza historia miłosne wszechczasów w wersji dla najmłodszych czytelników. Obrazkowa historia do opowiadania przez rodzica pozwala bobasom na liźnięcie klasyki. A ponadto jest dwujęzyczna i pomaga w nauce cyferek!

Alison Oliver, Jennifer Adams, Mały Szekspir. Romeo i Julia. Moje pierwsze cyfry, Wrocław: Wydawnictwo FORMAT, 2014, 22 s.

„O wilku, który chciał się zakochać” Orianne Lallemand, Éléonore Thuillier – bycie samotnym podczas, gdy wokół kwitnie miłość nie jest ani fajnie, ani przyjemnie. Dlatego właśnie Wilk, zgodnie z zasadą społecznej słuszności, postanawia się zakochać. Ale czy znalezienie wybranki serca jest takie łatwe, nawet przy mnogości dobrych raz od niezastąpionych przyjaciół? I czy szybsze bicie serca jest kwestią wyboru? Z Wilkiem jak zwykle nie można się nudzić – tym razem nasz bohater zderzy się z miłością. Dosłownie.

Orianne Lallemand, Éléonore Thuillier, O Wilku, który chciał się zakochać, Gdańsk: Wydawnictwo Adamada, 2016, 32 s.

Miłość różne ma oblicza – o miłości do przedmiotów.

„Peppa Loves. A touch-and-feel playbook” – chyba właśnie dzieci wiedzą najlepiej, że kochać można nie tylko drugiego człowieka, ale również przedmioty. Pluszowy miś, kocyk, ulubiona łyżeczka – maluszki bardzo przywiązują się do rzeczy. „Peppa Loves…” to właśnie taki zbiór najukochańszych gadżetów ulubionej bohaterki mojej córy. Peppa uwielbia swoją przyjaciółkę Suzy i bawić się w przebieranki, ale kocha również swoje błyszczące kalosze, gumową kaczuszkę i pluszowego misia. Książeczka dedykowana jest najmłodszym odbiorcom, którym grube kartonowe strony stawią dzielny opór. Nad tekstem dominują ilustracje, którym atrakcyjności dodają elementy zapewniające różne wrażenia dotykowe.

Peppa Loves. A touch-and-feel playbook, London: Ladybird Books, 2017, 12 s.

„O dzieciach, które kochają książki” Peter Carnavas – to książka z którą osobiście mocno się identyfikuję. Moment, w którym miłość do szeleszczących kartek ukrytych między twardymi okładkami przekracza możliwości ich przechowywania nigdy nie jest łatwy. Książki muszą zniknąć, bo zwyczajnie się nie mieszczą. Okazuje się, jednak, że bez nich nic już nie będzie takie samo. Poruszająca opowieść o tym, że czasami do szczęścia nie potrzeba wiele, a wspólne czytanie zbliża jak nic innego. I nie wiem co jeszcze jest w tej pozycji, ale jest tak wzruszająca, że za każdym razem ryczę przy niej jak bóbr.

Peter Canavas, O dzieciach, które kochają książki, Gdańsk: Wydawnctwo Adamada, 2017, 32.

„Agnes kocha jednorożce” – wszyscy fani Minionków wiedzą, że wielką miłością Agnes są jednorożce. Książeczka jest streszczeniem losów naszej tej małej bohaterki i jej sióstr znanych ze wszystkich minionkowych filmów. Towarzyszymy jej w momentach najważniejszych dla małej dziewczynki, gdzie adopcja i wygranie pluszowego jednorożca są traktowane na równi. To podróż w kierunku spełniania marzeń, opowieść o przyjaźni dziecka i przytulanki oraz o poświęceniu, jakiego Agnes jest w stanie się podjąć dla swojej rodziny. To również duża dawka wiary w baśnie i legendy, wgląd do świata widzianego oczami dziecka i podróż w poszukiwaniu mitycznego stworzenia.

Gru, Dru i minionki. Agnes kocha jednorożce, Warszawa: Wydawnictwo Egmont, 2017, 29 s.

Całą recenzję możecie przeczytać na Bajkowirze.

„Różowa walizka” Susie Morgerstern, Serge Bloch – czasem w życiu zdarza się miłość od pierwszego wejrzenia. Miłość, która jest w stanie przetrwać wszystkie przeciwności, która opiera się dezaprobacie najbliższych, i społecznemu ostracyzmowi. Która pomyślnie przechodzi próbę czasu. Takie właśnie uczucie zdarzyło się Beniaminowi już we wczesnym dzieciństwie. Pokochał… różową walizkę.
Trudno o bardziej sympatyczną, pełną ciepłego humoru, bajkę o przyjaźni między dzieckiem i „pluszakiem”. To opowieść o samoakceptacji, posiadaniu własnego zdania i nieprzykładaniu wielkiej wagi do opinii innych. O odwadze bycia sobą nawet mimo przeciwności i dezaprobaty najbliższych. A także o wielkim znaczeniu wsparcia, jakie daje rodzina, o trudnej sztuce kompromisu i nieograniczonej dziecięcej wyobraźni.

Susie Morgenstern, Różowa walizka, Gdańsk: Wydawnictwo Adamada, 2017, 32 s.

Kochacie jeszcze jakieś książki?