Grajki Majki: „Głębia”, Stephen Glenn

Mogłabym napisać, że „Głębia” to gra dla zafascynowanych morskimi odmętami, dla poszukiwaczy skarbów i dobrych strategów. Ale jednak najbardziej trafnym i prawdziwym będzie stwierdzenie, że to gra dla małych wredot i złośliwców. Nie muszę chyba precyzować, że uwielbiam ją od pierwszej rozgrywki? Mąż też świetnie się odnalazł. I nawet córka, choć jeszcze sporo za mała, by grać samodzielnie, cieszy się z psot sprawionych przeciwnikowi.

Gra polega na zbieraniu drobnych skarbów w różnych kolorach i wymienianiu ich na błyszczące i znacznie bardziej wartościowe karty celów. Skarby znajdują się na czterech płytkach głębokiej i płytkiej wody. By je zdobyć, musimy wysłać na poszukiwania nurka, który najlepiej radzi sobie w danych warunkach – jedni, uzbrojeni w ciężki sprzęt, są specjalistami od eksplorowania morskich głębin. Drudzy, ubrani w kąpielówki, znacznie lepiej radzą sobie w płytkiej wodzie. Wszystko sprowadza się do jak najlepszego dopasowania wysyłanej na poszukiwania załogi. Każdy z graczy ma jednak do wyboru dwie strategie – może oczywiście budować swoje załogi idealne. Ale może też, podrzucając nurków o mniej pasujących umiejętnościach do załogi przeciwnika, działać na jego szkodę i właśnie w ten sposób wysuwać się na prowadzenie.

Wbrew przerażeniu, które poczułam podczas pierwszego kontaktu z całkiem grubaśną instrukcją i dużą ilością elementów, zasady można przyswoić w kilka minut. Obszerna instrukcja wynika za to z tłumaczenia reguł bezpośrednio na przykładach.

Rozgrywka wciąga od pierwszej chwili i bardzo łatwo się w nią zaangażować – w końcu to pogoń za skarbami. A że przy okazji można kopać przysłowiowe dołki pod drugim z graczy i sprzątnąć mu kosztowności sprzed nosa, tym lepiej.

Nie trzeba wiele liczyć, bo wszystko opiera się na porównywaniu kart o większej i mniejszej wartości. Wymaga nieco sprytu i tupetu, za to skrupuły nie są tu wymagane :)

Bardzo fajna gra karciana dla dwóch osób. Ze względu na dużą ilość małych elementów i potrzebę stabilnego podłoża, jest z natury raczej stacjonarna, niż podróżna – w końcu nikt nie chciałby być tym, który zgubi którykolwiek z 45 malutkich skarbów. Proste zasady i mnóstwo frajdy. A do tego nie nudzi się szybko, bo jednak nigdy nie wiemy, co nam się trafi. I co zgotuje nam przeciwnik.

Trenuje między innymi cierpliwość, spryt, opracowywanie prostej taktyki i … umiejętność przegrywania.

Z młodszymi dziećmi spokojnie można grać drużynowo – u nas ta opcja świetnie się sprawdziła z trzylatką. Majka nie jest jeszcze w stanie do końca zrozumieć zasad, nie zna też cyfr (a to akurat w tym przypadku niezbędna umiejętność), ale dokładanie kart i losowanie skarbów jest na tyle absorbujące, że spokojnie wytrzymuje z  nami przez całą rozgrywkę.

Głębia
Autor: Stephen Glenn
Ilustracje: Roman Kucharski, Tomek Larek
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Sugerowany wiek: 8+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Grajki Majki: Nasza Księgarnia (Gamewright) „Sen”

No dobra, tym dla tej gry powinnam stworzyć kategorię Grajki Matki, bo jednak Majka jeszcze przez ładnych klika lat będzie na tą grę za mała. Ale posiadanie dziecka to przecież rewelacyjna wymówka – w końcu kiedyś na pewno do niej dorośnie! A do tego czasu nie mogę pozwolić, by się marnowała na półce w samotności…

Co koniecznie trzeba powiedzieć o tej grze?

  1. Jest pięknaporywające wyobraźnię, oniryczne ilustracje Marcina Minora są tym, co mnie do niej przyciągnęło. I prawdę mówiąc, po prawie tygodniu intensywnego użytkowania, wciąż nie mogę się na nie napatrzeć i za każdym kolejnym razem udaje mi się dostrzec coś nowego.
  2. Jest klimatyczna – po rozpoczęciu rozgrywki zanurzymy się w krainy snów. A te, jak to zwykle ze snami bywa – są całkowicie nieprawdopodobne. I jednak zazwyczaj bardziej niepokojące, niż puchate i przyjemne.

Celem graczy jest stworzenie jak najmilszego snu, zamieszkałego przez jak najmniejszą liczbę złowrogich kruków. Można to zrobić poprzez wybieranie do odwiedzenia we śnie krain pełnych słodkich kotków, złotych rybek i morskich żółwi, nie zaś smoków, wilków, czy uschniętych lasów. Żeby nasze wybory nie były jednak zbyt proste, nigdy do końca nie wiemy, co nas czeka w naszych choćby najpiękniej zaplanowanych snach.

  1. Jest łatwiejsza, niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka w rozbudowaną instrukcję. A instrukcja jest właśnie jednym z jej atutów – szczegółowa, stosunkowo prosta, pełna przedstawionych wizualnie przykładów i różnych wariantów gry. Dwie rundy i wymiatamy.
  2. Jest starannie wykonanadbałość o szczegóły to coś, co zawsze doceniam. Nie mówię tu o pozornych oczywistościach, jak wysoka jakość druku i wykorzystanych materiałów, raczej o drobnostkach. Ot, choćby dorzucenie do pudełka notesiku i ołówka do zapisywania punktów – podstawowych artykułów, które powinny się znaleźć w każdym domu, ale zwykle wsiąkają nie wiadomo gdzie, kiedy ich akurat potrzebujemy. Albo staranne opracowanie graficzne nie tylko samych kart do gry, ale również pudełka wraz z wkładką. Takie drobne starania dają zawsze świetne efekty.

Chociaż uwielbiam podchodzić do gier w sposób twórczy i, olewając nieco zasady, dopasowywać je do potrzeb i umiejętności mojej trzylatki, tak w tym przypadku faktycznie wolę jeszcze cierpliwie poczekać. Do tej gry niezbędna jest bowiem umiejętność całkiem sprawnego liczenia, zapamiętywania i rozwiniętej już trochę wyobraźni przestrzennej. Pozbawienie gry tych aspektów byłoby jednoznaczne z odarciem jej z całego uroku związanego ze snuciem niecnych planów na przechytrzenie przeciwników i próbami ogarnięcia tajemnicy snów. Dlatego też na razie karty z ilustracjami (a jest ich aż 13 rodzajów!) służą nam wyłącznie do wymyślania opowieści, a gra cierpliwie czeka, aż córka będzie gotowa rozwikłać wszystkie jej sekrety. Ale bynajmniej się nie kurzy, już się o to z mężem staramy!

To jedna z tych gier, które łączą pokolenia. Równie dobrze będzie się przy niej bawić dziecko, jak i dorosły. Czego jestem świetnym przykładem.

Sen
Wydawnictwo Nasza Księgarnia (Gamewright)
Sugerowany wiek: 8+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

*Uwaga! Kot ze zdjęć nie wchodzi w skład zestawu i nie znajdziecie go w pudełku z grą!