Czas na czytanie: PATRONAT „Krąg. Nieproszeni goście”, Silencio

Lata 60. ubiegłego wieku, chłopięcy sierociniec w środku lasu i sześciu bohaterów o różnych charakterach, przeżyciach i traumach.

Czeka ich nawiązywanie przyjaźni, budowanie relacji i gruntowanie swojej pozycji w grupie, radzenie sobie z sympatiami i antypatiami. Zmierzą się z niejednym problemem wieku nastoletniego – od niezadowolenia ze swojego wyglądu, przez pakowanie się w kłopoty i bójki ze „starszymi chłopakami”, próby ucieczki od nauki i obowiązków, brak empatii ze strony dorosłych, aż po dylematy związane z odkrywaniem własnej seksualności i tożsamości płciowej. I choć wszystko to byłoby wyzwaniem dla każdej osoby na progu dorosłości, w tamtych czasach i bez wsparcia najbliższych wydaje się być szczególnie dotkliwe.

Jakby tego całego dorastania w nieszczególnie przyjaznych warunkach było mało, wokół zaczynają dziać się dziwne rzeczy – czy to możliwe, że korytarzami sierocińca przechadzają się potwory, czy po prostu chorowity i nieszczególnie lubiany nastolatek ma urojenia albo próbuje zwrócić na siebie uwagę otoczenia?

Ciemny las, niepokojące zdarzenia, owiana legendami okolica, ludowe przesądy i przekazy o magicznych paktach i rytuałach oraz brak dostępu do jakichkolwiek rzetelnych informacji potrafią rozbudzić wyobraźnię. Może się jednak okazać, że rzeczywistość jest znacznie bardziej przerażająca, niż wszystkie straszne historie opowiadane wieczorami.

Jaka tragedia wydarzyła się wcześniej w budynku sierocińca i czy aby na pewno był to wypadek? Co się stało z Whitewood – niegdyś tętniącym życiem miasteczkiem, dziś zarośniętym ośrodkiem dla niechcianej młodzieży? I co tak naprawdę czai się w lesie?

Choć po pierwszych rozdziałach miałam wrażenie, że ta książka Silencio będzie skierowana do nieco młodszych czytelników, końcówka wyprowadziła mnie z błędu. Bo i kiedy potworności – czy to ze strony dorosłych, czy sił nadprzyrodzonych – dotyczą dzieci, mające często jeszcze niewielkie pojęcie o świecie, są jeszcze bardziej poruszające. A jak już zapewne wiecie, ta autorka nie oszczędza ani swoich bohaterów, ani czytelników.

Podobno cała ta książka, jest tylko rozbudowanym wstępem do całej historii chłopców z ośrodka Whitewood. I oczywiście kończy się w taki sposób, że nie sposób powstrzymać się od wyrzutów, bo „jak można przerywać w TAKIM momencie?!”. Aż strach pomyśleć co będzie dalej, nie mogę się już doczekać!

Silencio, Krąg. Nieproszeni goście, 2020, 558 s.
(premiera: 20.08.2020)

Recenzja powstała dzięki uprzejmości autorki.
Tą i poprzednie ksiązki Silencio możecie znaleźć na bucketbook.pl

Czas na czytanie: „Pustka” Silencio

Witajcie w Metrolicie – wylęgarni socjopatów, gdzie zbrodnia prowokuje zbrodnię, złoczyńca inspiruje złoczyńcę, a stojące poza prawem elity dają złu milczące przyzwolenie podszyte poważnymi pieniędzmi.

Leonard Thorn, oficer dowodzący komórki zajmującej się ściganiem seryjnych morderców, poświęca swoje życie pogoni za Voidem – bezwzględnym psychopatą, który przed laty wybrał go na swoją pierwszą ofiarę. Szybko okazuje się jednak, że pojmanie zbrodniarza nie przynosi upragnionej sprawiedliwości, a ani komisarz, ani miasto wciąż nie będą mogli spać spokojnie. Przywiązany do ostatniego człowieka, z którym chciałby dzielić codzienność, Thorn musi stawić czoło kolejnemu zagrożeniu. Bo ze złem jest jak z mityczną hydrą – na miejsce uciętej głowy natychmiast wyrasta kilka nowych.

To książka o trudnej do wytłumaczenia obsesji, potrzebie sprawiedliwości w niesprawiedliwym świecie, problemach psychicznych, anarchistycznym buncie wobec zastanemu porządkowi, uczuciach, które trudno zdefiniować, dominacji pieniądza, rozpaczliwej potrzebie atencji, celebracji łamania prawa wraz z medialnym żerowaniem na ludzkich tragediach, o emocjach i ich braku i hektolitrach przemocy. A także, a może przede wszystkim, o mieście przeżartym zepsuciem, które urasta do rangi jednego z głównych bohaterów.

Znajdziecie tu co nieco z Sin City i klimat rodem z Sali Samobójców. Wraz z głównym bohaterem rzucicie się w karkołomny pościg za nieuchwytnym, a każdy kolejny, doskonale zaplanowany ruch umykającego mordercy będzie bardziej szokujący.

Na nieco ponad 500 stronach powieści znajdziecie chyba każdą zbrodnię, jaka tylko może przyjść Wam do głowy – od aktów terroryzmu, przez malownicze morderstwa, podżeganie do samobójstwa, aż po profanację zwłok. A jeśli przypadkiem wymyślicie coś, na co wykreowani przez Silencio psychopaci jeszcze nie wpadli, porzućcie wszelką nadzieję – to dopiero pierwszy tom!

To aż niepokojące, jak dobrze czyta się taką książkę. Jednocześnie nie mogę się doczekać drugiej części, jak i boję się myśleć, co w niej znajdę.

Bardzo krwawy kryminał, idealny na ponurą, mglistą jesień.

Silencio, Pustka, 2019, 524 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości księgarni bucketbook.pl