Grajki Majki: Puzzle z książkowymi ilustracjami, Nasza Księgarnia

Jakie macie sprawdzone sposoby na jesienną niepogodę i przymusowe zamkniecie w czterech ścianach podczas coraz dłuższych i dłuższych wieczorów? Pośród czytania książek, prac plastycznych i gier planszowych w naszym rodzinnym rankingu bardzo wysoko plasuje się układanie puzzli. Spójrzcie tylko jak pięknie ilustrowane układanki dołączyły niedawno do naszych zbiorów!

„Jesień w lesie” to już drugi zestaw puzzli z ilustracją przepięknego „Roku w lesie” picturebooka Emilii Dziubak, który pojawił się nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. W porównaniu do „Leśnej krainy” ten zestaw jest nieco trudniejszy. W pudełku znajdziemy bowiem aż 88 elementów, nieco mniejszych, niż poprzednim razem. Chociaż sugerowany wiek odbiorcy to 3+, ułożenie obrazka jest sporym wyzwaniem, nawet dla tak zakręconych na punkcie prac tej ilustratorki dziubakomaniaków.

Bo te puzzle są naprawdę trudne! Od mnogości szczegółów aż mieni się przed oczami, a jesienna kolorystyka wcale niczego nie ułatwia, dlatego bez obrazka na wzór ani rusz. Mimo to układanie jest świetną zabawą dla całej rodziny. I to jaką edukacyjną! Nie tylko ćwiczymy spostrzegawczość, cierpliwość, pamięć, umiejętność skupienia się na szczegółach i sprawność małych rączek, ale przy okazji zdobywamy wiele wiadomości ze świata natury. Jakie ptaki odlatują na zimę, a które gatunki będą wdzięczne za ziarenka w karmniku, jakie skarby można znaleźć podczas spaceru po lesie, jakie przysmaki jedzą dziki i gdzie zapasy na zimę chowają wiewiórki to tylko niektóre z tajemnic, które czekają na odkrycie podczas układania. Będziecie zaskoczeni jak wiele drobnych szczegółów umknęło Wam podczas oglądania tej samej ilustracji w książce!

„Jesień w lesie”
Ilustracja: Emilia Dzubak
Ilość elementów: 88
Sugerowany wiek: 3+
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Jeśli jesienne puzzle już za wami i macie ochotę na więcej wrażeń, baśniowy „Sen królewny” podniesie poprzeczkę. Kipiąca nasyconymi kolorami ilustracja Ewy Bieniak-Haremskiej została podzielona na 155 drobnych elementów i podczas układania naprawdę można dostać oczopląsu. To już wyszczy poziom zaawansowania, osobiście polecam już raczej dzieciom podstawówkom albo do wspólnego rodzinnego układania, bo wsparcie bardzo się przyda. Ilustracja jest przecudnie oniryczna i tak kolorowo-szczegółowa, że przyprawia o zawrót głowy. Czego tam nie ma? Są kwiaty i rumak, ptaki, pawie pióra, ukwiecone pola i pałace. A jeśli to wciąż za mało wrażeń, zwróćcie proszę uwagę na niestandardowe kształty puzzli i samego obrazka.

„Sen królewny”
Ilustracja: Ewa Bieniak-Haremska
Ilość elementów: 155
Sugerowany wiek: 7+
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Na koniec gratka dla milusińskich – rozglądacie się już pomału za świątecznymi klimatami?  Urocza wielkoelementowa układanka „Magiczne święta” trafi jako zadanie do jednego z pól kalendarza adwentowego, który będę szykować dla Majki. Ilustracja Ewy Poklewskiej-Koziełło została podzielona na zaledwie 30 elementów, ale nie dajcie się zwieść pozorom! Chociaż duże puzzle są bezpieczne dla zupełnych  maluchów, ułożenie obrazka o nieregularnym kształcie wcale nie jest tak banalnie proste, jak mogłoby się wydawać. Duży wpływ ma na to niestandardowy kształt puzzli, dzięki któremu niektóre fragmenty obrazka trzeba łączyć na zasadzie przylegania gładkimi krawędziami – bez możliwości trwałego połączenia dopóki nie ułożymy większej części układanki. Zmaganiom towarzyszyć będą bardzo sympatyczni bohaterowie ilustracji – święty Mikołaj wraz z elfami, rozdający prezenty z sań ciągniętych przez renifera i rodzina psotnych myszek, która wyszła z norek, by się temu przyglądać. Bardzo polecam jako drobny świąteczny upominek.

„Magiczne święta”
Ilustracja: Ewa Polkewska-Koziełło
Ilość elementów: 30
Sugerowany wiek: 3+
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Grajki Majki: Seria „Zabawa i edukacja”

Przez ostatni miesiąc, a szczególnie po świętach poddawaliśmy intensywnym testom nową serię gier i układanek edukacyjnych „Zabawa i edukacja”.

Koncepcja całej serii opiera się na rozwoju umiejętności życiowych malucha, tzw. „Life Skills”, poprzez zabawę. Według twórców gier, wspierają one całościowy rozwój dziecka, mając wpływ na takie obszary, jak świadomość samego siebie, empatię, zarządzanie stresem, skuteczną komunikację, rozwiązywanie problemów, kreatywność, skuteczne relacje, podejmowanie decyzji, myślenie krytyczne, czy zarządzanie emocjami. Moim zdaniem bujne drzewko „Life Skills”, zajmujące sporą część każdego pudełka, pełni przede wszystkim funkcje marketingowe – w końcu każda gra, czy układanka nie opierająca się wyłącznie na bezmyślnym rzucaniu kostką (choć i te mają swoje wartości edukacyjne!), szczególnie jeśli wymaga interakcji opiekuna, ma wpływ na rozwój owych umiejętności. Zazwyczaj jednak po prostu nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo są to rzeczy, które dzieją się samoistnie, podczas zabawy właśnie. Fajnie jednak od czasu do czasu przypomnieć sobie, jak ważny mamy wpływ na rozwój naszego malucha, nawet podczas tak banalnych czynności, jak wspólne układanie puzzli, czy granie w loteryjkę.

Zabawa i edukacja. Puzzle dziecięce i flashcards – Zwierzęta to propozycja dla najmłodszych odkrywców. W pudełku znajduje się 6 zestawów sześcioelementowych(więc nie takich znowu najłatwiejszych) puzzli ze zwierzętami – lew, pingwin, niedźwiedź, żółw, kot i wiewiórka – na tle symbolicznego przedstawienia swojego środowiska „naturalnego”. Każdej układance towarzyszy karta z przedstawieniem danego zwierzątka i podpisem oraz trzema zadaniami lub ciekawostkami, które go dotyczą. Przy okazji układania dziecko ma więc szansę poznać nieco otaczający go świat – dowiedzieć się ile żyje żółw, zaryczeć jak lew, nauczyć się wierszyka, a nawet troszkę poskakać.

Dużym ułatwieniem jest rozróżnienie kolorystyczne rewersów układanek, dzięki czemu maluch może je sobie odpowiednio posegregować przed rozpoczęciem układania.

Puzzle dziecięce i flashcards – „Zwierzęta”
Seria: Zabawa i edukacja
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 2+ lat

Zabawa i edukacja. Puzzle moje pierwsze słowa – Miasto to puzzlowa propozycja dla nieco starszych odbiorców, przygotowująca malucha do nauki literek. 11 układanek o różnym poziomie trudności (od 3 do 6 elementów) podzielonych zostało na wąskie paski – po jednym, na każdą literkę. W ten sposób, wraz z ilustracją, dziecko układa wyraz. W tym przypadku nie mamy już do czynienia z rozróżnieniem rewersów puzzli, co dodatkowo podnosi poziom trudności. Wybrane wyrazy nie mają polskich liter, zapisane zostały wielkimi, drukowanymi literami.

Puzzle „Moje pierwsze słowa – Miasto”
Seria: Zabawa i edukacja
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 3-6 lat

Zabawa i edukacja. Montessori Maxi. „Moja farma”, czyli trochę puzzle, a trochę loteryjka. I przy okazji fantastyczny sposób wykorzystania pudełka w zabawie. Przy pomocy dwóch ścianek zmianie my kartonowe opakowanie puzzli w karton z dwoma dziurkami. Dziurkami idealnej wielkości, na małe ciekawskie rączki. Układanka natomiast składa się z dwóch rodzajów elementów – 9 dużych puzzli o klasycznym kształcie, z których dziecko najpierw układa farmę i 20 wyciętych w nich puzzli „kształtek” z mieszkańcami farmy. Najpierw należy ułożyć duże puzzle, a następnie „wymacać” z pudełka zwierzątko i odszukać jego miejsce na ułożonej wcześniej planszy.

Chociaż sugerowany wiek małego odbiorcy to 3-6 lat, to moim w moim odczuciu można pokazać je zdecydowanie młodszemu dziecku, Majka ma prawie cztery lata i mam wrażenie, że to ostatni dzwonek, bo układanie idzie jej błyskawicznie – nawet, kiedy ma za zadanie szukać na oślep określonego zwierzątka.

Nigdy nie interesowałam się za bardzo wychowaniem montessoriańskim, wobec czego nie czuję się wystarczająco kompetentna, by oceniać serię pod względem zgodności z tym wzorcem. Dlatego po prostu zostawię Was z informacją „z okładki”, mówiącą, że gra została opracowana na podstawie pedagogiki montessori. Jedynym, co nie do końca zgadza mi się z moim wyobrażeniem tej koncepcji, to „rysunkowe” ilustracje, zamiast realnych zdjęć, które to, jak mi się wydawało, są chętniej wykorzystywane przez zwolenników MM.

„Montessori Maxi. Moja Farma”
Seria: Zabawa i edukacja
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 3-6 lat

Zabawa i edukacja. Loteryjka „Mój pierwszy butik”

Tej gry najbardziej nie mogłam się doczekać – jest wymarzoną odpowiedzią na aktualne zainteresowania mojej córki, jakimi od niedawna stały się sukienki, lalki i strojenie się – dlatego też miałam wobec niej największe wymagania.

„Mój pierwszy butik” to loteryjka, czyli schemat gry jest nam bardzo dobrze znany i łatwy do zrozumienia nawet dla maluszka. W przypadku tego tytułu czynnikiem wyróżniającym jest forma – tutaj emocje rozpoczynają się na długo przez rozpoczęciem rozgrywki, bo samo przygotowanie to praktycznie osobna zabawa w budowanie sklepu z ubraniami, który trzeba samodzielnie złożyć. Ekskluzywny butik z ekspedientkami, witrynami i manekinami, które dziecko ostrożnie ustawia w witrynach, będzie później stanowił pudełko do losowania. Co prawda instrukcja podpowiada, by poszczególne elementy sklepiku posklejać ze sobą na stałe, jednak my cieszymy się składaniem i rozkładaniem na nowo za każdym razem. Tektura jest na tyle gruba, że jak na razie dzielnie wytrzymuje nasze zabiegi.

Kiedy sklep-pudełko jest już gotowy, wrzucamy do niego wszystkie elementy ubioru naszych modelek, a każdy z graczy otrzymuje jedną lub dwie (w przypadku dwóch graczy) plansze z dziewczynką, którą trzeba ubrać losując odpowiednie części wybranej przez nas stylizacji. Grę uatrakcyjnia spinner ze strzałką decydujący, czy losujemy jeden element ubioru, dwa, czy może tracimy kolejkę. Wygrywa ten, gracz, który jako pierwszy odnajdzie wszystkie części stylizacji i ubierze swoją modelkę.

Niestety nie obyło się bez niedociągnięć. Tym, czego szalenie nam brakowało i mocno utrudniało grę, są schematy stylizacji. Te co prawda pojawiają się w instrukcji i na rewersie pudełka, ale są niewielkie, niewyraźne i… zawierają błędy! Jedne buty, które można wylosować w ogóle nie pojawiają się na schematach (są żółte, na schemacie natomiast przedstawiono ciemnogranatowe/czarne), a bluzeczka w kropeczki z dużym serduszkiem na schemacie została serduszka pozbawiona).

Składający się z kilku elementów spinner jest dość uciążliwy w użytkowaniu – plastikowa część ze strzałką nie jest w żaden sposób przymocowana do tekturowego kółka z zadaniami, przez co do kręcenia trzeba używać obu rąk i nabrać w tym pewnej wprawy.

Osobiście nie przepadam również za angielskimi wtrąceniami gdzie tylko się da, bo w końcu Polacy nie gęsi… I jak do „life skills” już się przyzwyczaiłam i zaakceptowałam je jako swego rodzaju nazwę koncepcji, tak „outfity” mnie irytują, szczególnie, kiedy odbiorcą jest przedszkolak.

Niemniej jednak to bardzo pomysłowa i efektowna wersja gry, którą lubi chyba każde dziecko. Mam nadzieję, że te niewielkie błędy zostaną zredukowane w kolejnych nakładach.

Loteryjka „Mój pierwszy butik”
Seria: Zabawa i edukacja
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 3-6 lat

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona… opakowaniami poszczególnych gier, które sprzedawane są w wytrzymałych kartonikach z grubszej tektury, które mają szansę przetrwać naprawdę sporo –  bez użycia foliowych woreczków a, poza Farmą, kartoniki nie zostały dodatkowo owinięte folią. Wszystkie poza Farmą mają również sznurkowe uchwyty ułatwiające maluchom przenoszenie gier.

Warto zwrócić uwagę na tą serię przede wszystkim ze względu na solidność wykonania, przemyślaną koncepcję i spory wybór tytułów. Adekwatna cena (35-50 zł) i potencjał edukacyjny czynią z nich ciekawy wybór na prezent dla przedszkolaka – a u nas sezon urodzinkowy w pełni.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości dystrybutora zabawek Dante.

Te, i inne tytuły z serii (jest nawet loteryjka, w której losuje się literki z zamku!) znajdziecie TUTAJ.

Grajki Majki: Puzzle „Pucio i Misia ubierają choinkę”, Marta Galewska-Kustra

Nie mówcie mojej Majce (jak dobrze, że jeszcze nie potrafi czytać!), ale znajdzie puciową choinkę w butach na mikołajki. Początkowo miałam pewne wątpliwości, czy aby na pewno jest to prezent adekwatny do wieku – wydawca określa poziom trudności na 2+, a moje dziecię ma już niemalże 4 lata. A potem sama spróbowałam ją ułożyć i niepewność natychmiast mi przeszła.

Choinka to bardzo wdzięczny materiał na puzzle – pilnowanie ciągu łańcucha i wyróżniające się ozdoby choinkowe wydają się bardzo ułatwiać sprawę, ale wbrew pozorom to wcale nie jest taka łatwa sprawa. No, może dla kogoś, kto nie jest takim puzzlowym beztalenciem, jak ja.

Mimo, że to układanka składająca się z zaledwie 22 elementów, ich nietypowy kształt i stosunkowo jednolita kolorystyka (to w końcu choinka, wiecznie zielona!) czynią z niej niezłe wyzwanie! Myślałam, że sama ułożę do zdjęcia w 30 sekund z zamkniętymi oczami, ale okazało się, że wymagają nieco wysiłku (jednak otwartych oczu), a już na pewno odrobiny skupienia (dobrze, że jest schemat na jednej z bocznych ścianek pudełka :D) . Jestem strasznie ciekawa, jak moja przedszkolaczka sobie z nimi poradzi!

Poza elementami układanki, które po złożeniu dadzą kształt choinki, w pudełeczku znajdziecie również sześć okrągłych ozdób na choinkę z bohaterami kultowej serii Marty Galewskiej-Kustry. A Pucio na choince to chyba spełnienie marzeń większości maluchów. Jestem pewna, że moje dziecię będzie zachwycone.

P.S. Warto wspomnieć, że od niedawana Nasza Księgarnia zrezygnowała z pakowania puzzli w plastikowe woreczki, za co szanuję i podziwiam. Co ciekawe, papierowa torebka jest zdecydowanie bardziej wytrzymała, niż plastikowe odpowiedniczki – bo te od razu po rozerwaniu lądowały w koszu, a „zawijana” papierowa ma szansę nam trochę posłużyć.

Pucio i Misia ubierają choinkę. Puzzle
Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Sugerowany wiek: 2+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Grajki Majki: Janod, Układanka „Poznaję kształty”

Układanka z kształtami w roli głównej to jedna z tych zabawek, które od czasu do czasu potrafią zaabsorbować moje dziecko na tyle, że jestem w stanie ogarnąć jakiś obiad (a przynajmniej obrać kilka ziemniaków), bo przeciwieństwie do puzzli, Majka nie wymaga przy niej mojej asysty. Chociaż od czasu do czasu układamy również razem.

Zestaw zawiera pięć dwustronnych plansz, które dają razem dziesięć kolorowych obrazków z pustymi polami do uzupełnienia oraz dwadzieścia dziewięć płaskich, drewnieanych klocków różnego kształtu, koloru i wielkości. Wszystkie elementy, z planszami włącznie zostały wykonane z drewna. I są bardzo dobrej jakości – używamy całkiem intensywnie już ponad rok i ślady zużycia są naprawdę znikome.

Zabawka świetnie sprawdzi się jako pomoc w nauce kolorów (a kolory są piękne! Bardzo nasycone i nie ograniczają się do podstawowej palety) i nazw kształtów. To również dobre ćwiczenie koncentracji, cierpliwości i motoryki małej.

Poza walorami poznawczymi i edukacyjnymi, uzupełnianie obrazków odpowiednimi kształtami to super zabawa i nie ukrywam, że to jedna z tych gier, w które z przyjemnością daję się wkręcić razem z dzieckiem. I świetny pretekst do rozwijania wyobraźni – zarówno podczas wypełniania planszy kształtami (bo kto powiedział, że drzewa mają być zielone, a bałwan biały?), jak i podczas wymyślania zabaw. Czasami więc układamy nasze obrazki na wyścigi, innym razem możemy używać kształtów tylko jednego, określonego koloru. Albo zupełnie porzucamy plansze i układamy scenki według własnego pomysłu.

Jedyny minus, jaki jestem w stanie wymyślić, to ciężar pudełka. Chociaż poszczególne części nie ważą wiele, wszystkie razem są wyzwaniem dla malucha. Dlatego lepiej trzymać pudełko gdzieś nisko, żeby nie upadło na nóżkę małemu ciekawskiemu.

Prosta koncepcja, ładna szata graficzna, staranne wykonanie i ogranicza nas tylko fantazja!

Układanka „Poznaję kształty”
Firma: Janod
Sugerowany wiek: 2-5 lat

Grajki Majki: Janod „Świąteczna układanka trzywarstwowa”

Nie da się ukryć, że świąteczne klimaty przesiąkają każdy szczegół – zadomowiły się również w naszej szafce z grami w formie trzystopniowych drewnianych puzzli.

Układanka Janod to tak naprawdę cztery osobne obrazki – drewnianą podstawę z przystrojonym bożonarodzeniowo domem uzupełniamy o coraz to więcej szczegółów pozwalającym nam rzucić okiem w niedaleką przeszłość i dowiedzieć się skąd pod choinką wzięły się te wszystkie prezenty.

Najpierw uzupełniamy rysunek o dwa puzzelki z dziećmi radośnie rozpakowującymi upominki. Kolejna warstwa składa się z trzech elementów i przedstawia Świętego Mikołaja zostawiającego paczuszki pod drzewkiem, a ostatnia – sześcioelementowa – ukazuje zewnętrzne ściany domku i Mikołaja wchodzącego przez komin.

Wszystkie jedenaście elementów i podstawa wykonane zostały z drewna z nadrukowanym obrazkiem. Całość mieści się w  niewielkim, kartonowym opakowaniu. A przyznaję, że zarówno zgrabne opakowanie, jak i całkowity brak plastiku (również w opakowaniu), to szczegóły, które cenię coraz bardziej.

Moja Maja dostała tą zabawkę już w zeszłym roku, kiedy miała niecałe dwa lata i nauczyła się jej zaskakująco szybko. Dlatego też bałam się trochę, że kiedy wyjmę ją na kolejny adwent, odkryje sposób układania w kilka sekund i znudzona rzuci ją w kąt. Nic bardziej mylnego – rok w szafie sprawił, że mamy zupełnie nową zabawkę, którą moje dziecko odkrywa na zupełnie nowy sposób.

Ładna, świąteczna, wytrzymała i starannie wykonana zabawka na więcej niż jeden sezon. Zdecydowanie polecamy jako odpoczynek od sprzątania i gotowania!
Wesołych Świąt!

Świąteczna układanka „Puzzle 3 Niveaux”
Firma: Janod
Sugerowany wiek: 2-4

Grajki Majki: I’m a genius „EDUROBOT”

Kolejne marzenie z dzieciństwa odhaczone – w końcu kto by nie chciał mieć swojego robota?

DSC_1495

Zestaw składa się z dziewięciu wielkich, dwustronnych puzzli pozwalających ułożyć dwie tekturowe plansze – jedną z mapą świata i drugą ze zwierzętami; 32 dwustronne karty z instrukcjami programowania trasy robota (z jednej strony zwierzę, z drugiej miejsce na mapie), sześć przeszkód z plastikowymi podstawkami, instrukcję obsługi i robota oczywiście.

EDUROBOT to tak naprawdę ilustrowana encyklopedia dla dzieci podana w wyjątkowo oryginalnej formie (jako osoba, która w dzieciństwie uwielbiała encyklopedie, jestem zdecydowanie na tak!). Po ułożeniu jednej z dwóch plansz, ustawieniu robota w odpowiednim miejscu i włączeniu go, dostajemy prośbę o odszukanie karty z miejscem docelowym – punktem na mapie, lub zwierzęciem. Na karcie, poza nazwą i ilustracją umieszczono wskazówki do odpowiedniego zaprogramowania robota w formie strzałek do wciśnięcia. Po odpowiednim wpisaniu sekwencji robot wędruje po planszy zgodnie poruszając się zgodnie ze wskazówkami użytkownika, a po dotarciu na miejsce udziela informacji o danym miejscu lub zwierzęciu.

Opisując dany obiekt EDUROBOT skupia się na ciekawostkach – nie przynudza, a jego komunikat jest zwarty i konkretny, dostosowany do możliwości poznawczych kilkulatka. Podczas poruszania się oczy robota świecą się na niebiesko. Robot ma trzy tryby pracy – zależne od wybranej planszy i formy zabawy.

W pierwszym odruchu skrzywiłam się na dźwięk głosu EDUROBOTA – to taka chłopięca wersja IVONY. Ale całkiem szybko doszłam do wniosku, że kurczę, to przecież robot i musi mówić robotowym głosem syntezatora mowy. A w porównaniu do R2D2, czy BB8 i tak idzie mu naprawdę nieźle!

Trochę drażniło mnie, że po wydaniu polecenia robot za szybko wywiera na użytkownika presję. Dopiero zaczęliśmy rozglądać się za kartą z Tygrysem Bengalskim, którego sobie zażyczył, a już usłyszeliśmy „Nudzę się”, a chwilę później „Wyłączam się, do zobaczenia!”. Dla dziecka, które przecież dopiero uczy się czytać i z pewnością szuka odpowiednich kart z instrukcją znacznie wolniej, niż dorosły, takie popędzanie to nie tylko niepotrzebny stres, ale również czynnik zniechęcający.

Całe szczęście to jedyny minus, jakiego się dopatrzyliśmy.

Natomiast wielkim plusem jest bardzo dobrze skonstruowana, przejrzysta instrukcja obsługi zawierająca nie tylko niezbędne informacje, ale również wskazówki i rady pomagające zapoznać się z funkcjonowaniem zabawki. A wszystko to w dużym formacie, czytelną czcionką, bogato ilustrowane zdjęciami, w polskiej wersji językowej. Dzięki temu poradzi sobie z nią nie tylko rodzic, ale również nieszczególnie zorientowana w robotyce babcia, czy w miarę sprawnie czytające dziecko. Brawo!

Jak to zazwyczaj bywa w przypadku firmy Lisciani, opakowanie jest nieco przeskalowane w stosunku do zawartości, dzięki czemu świetnie nadaje się na reprezentacyjny prezent, ale nieszczególnie sprawdza się podczas przechowywania.  Niemiej jednak nie karton czyni zabawkę, a robot będzie się świetnie prezentował na półce wśród innych zabawek, niekoniecznie musi być schowany w wielkim pudle.

Bardzo fajny pomysł połączenia wiedzy encyklopedycznej z podstawami kodowania zaserwowane dziecku w oryginalny i niezwykle atrakcyjny sposób. Osobiście zabawka bardzo przypadła mi do gustu, bardzo lubię tego rodzaju świeże podejście do sprawdzonych koncepcji.

UWAGA! Zestaw nie zawiera baterii! Warto pomyśleć o trzech „paluszkach” podczas szykowania prezentu. Szczególnie, jeśli podarunek ma trafić do dziecka w dzień wolny od handlu, bo jednak objazd po okolicznych stacjach benzynowych to kiepski sposób na świętowanie.

I’m a genius.(Mały geniusz) EDUROBOT
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 5+.

Grę znajdziecie TUTAJ.

41934083_296243427841566_3088378774870294528_n

Grajki Majki: 3 pomysły na puzzle dla malucha

Wiecie już, co Wasze maluszki dostaną na Mikołajki? U nas tradycyjnie Mikołaj podrzuca niewielkie upominki do elegancko wypastowanych butów. Zazwyczaj są to książki i książeczki i w świątecznym klimacie, gry, słodycze i aromatyczna herbata w butach dorosłych – czyli drobiazgi mające umilić rodzinny czas adwentu. A idealnym rozwiązaniem na wspólne spędzanie czasu z dzieckiem są puzzle.

Nie ma co ukrywać – propozycji puzzli dla maluszka jest zatrzęsienie. Można przebierać w kształtach i wielkościach zarówno samej układanki, jak i poszczególnych puzzli, tematach obrazków i stylach ilustracji. Dokonując wyboru zależało mi na tym, aby gra była niewielka (dająca się spakować do plecaczka Bobasy), dobrej jakości i najchętniej dotycząca pojazdów, bo ruch uliczny to u nas niesłabnący hit nad hitami.

Pojazdy. Książeczka i cztery układanki. PUZZLE dla malucha

Ten zestaw układanek skierowany jest do najmłodszych, bo sugerowany wiek odbiorcy to 2+. Powiela znany już nam sposób nauki skupiania uwagi na układankach poprzez zwiększanie poziomu trudności małymi kroczkami.

W pudełku znajdują się cztery układanki po 2, 3, 4 i 5 puzzli, dzięki czemu nawet najmniejszy gracz nie będzie się zniechęcał nadmierną ilością elementów do ogarnięcia. Zaczynamy więc od najłatwiejszej propozycji stopniowo stawiając przed dzieckiem coraz trudniejsze zadania. Na każdym z obrazków do ułożenia przedstawiono jeden z pojazdów – radiowóz, koparkę, wóz strażacki i lokomotywę. Każdy z nich jest utrzymany w innej kolorystyce, dzięki czemu dziecku łatwo wybierać odpowiednie puzzle i łączyć je ze sobą.

Bardzo fajnym pomysłem jest dołączenie kartonowej książeczki z czterema wierszykami poświęconymi układanym pojazdom. Po ułożeniu puzzli można dać dziecku chwilkę wytchnienia, wspólnie przeczytać wierszyk, powydawać charakterystyczne dla pojazdu dźwięki, albo pozwolić dziecku wyszukać w książeczce obrazka, który właśnie ułożyło.

Świetna zabawa rozwijająca nie tylko zdolność skupiania uwagi i motorykę małą, ale również rozwijająca słownictwo i osadzająca układane obrazki w szerszym kontekście.

Grazyna Wasilewicz, Ewa Nawrocka, Pojazdy, Kraków: Wydawnictwo Aksjomat, 2018, 10 s. + 4 układanki

Na serię składają się jeszcze dwa inne zestawy – „Zwierzęta” i „Na wsi”.

Puzzle malucha. „Io io! Pali się!” i „Dzyń, dzyń! W mieście”

W przypadku tych dwóch tytułów do czynienia już z pełnowymiarowa układanką, czyli prostokątnym obrazkiem podzielonym na 25 elementów tej samej wielkości.

Poziom trudności zwiększa się, dlatego sugerowany wiek odbiorcy to 3+, chociaż moja Maja świetnie daje sobie radę jeszcze na kilka miesięcy przed trzecimi urodzinami.

Dlaczego jest trudniej? Tym razem dziecko układa już cały obrazek, a nie tylko jeden element na białym tle. Musi skupić się na szczegółach i nauczyć się powoli korzystać ze wzoru na opakowaniu. Liczba elementów jest już pewnym wyzwaniem, ale wciąż nie ma ich aż tyle, by zniechęcić przedszkolaka na samym starcie.

Ilustracje są wyjątkowo sympatyczne, w nasyconych kolorach i przedstawiające intrygujące sytuacje. Po ułożeniu całości warto spędzić z dzieckiem chwilę na wzajemnym opowiadaniu co dzieje się na obrazku. A dzieje się sporo – strażacy ściągają kota z drzewa, chłopiec karmi gołębie w parku, a inny kupuje lody i tak dalej.

Puzzle malucha. Dzyń, dzyń! W mieście, Kraków: Wydawnictwo Aksjomat, 2018, 25 elementów.
Puzzle malucha. Io, io! Pali się!, Kraków: Wydawnictwo Aksjomat, 2018, 25 elementów.

Ta seria składa się aż z 6 różnych obrazków o szerokim przekroju tematycznym – można wybrać puzzle o ogrodzie zoologicznym, placu budowy czy pojazdach.

„Cyferki. Książeczka z naklejkami i PUZZLE do pary” oraz „Literki. Książeczka z naklejkami i PUZZLE do pary”

Te układanki zwróciły moją uwagę ze względu na ich potencjał edukacyjny. Przygotowujemy się z Majką do nauki literek i cyferek, dlatego coraz częściej rozglądam się za zabawami z tym związanymi.

A ten pomysł jest super! Oba zestawy składają się z par puzzli – cyferki z 10, literki z 24 (puzzle z cyferkami są sporo większe, niż te z literkami) – do dopasowania. W przypadku cyferek na jednym elemencie mamy kolorową cyfrę, na drugim zaś odpowiednią liczbę przedmiotów, np. do trójki należy dopasować trzy kotki, do ósemki osiem pszczółek.

W przypadku literek łączymy literkę z obrazkiem – A z arbuzem, K z kotkiem i tak dalej.

Oba zestawy uzupełnia książeczka z naklejkami, w której należy uzupełnić liczbę zwierzątek naklejkami właśnie, by pasowała do cyferki obok i podjąć pierwsze próby pisania literek i cyferek.

Jedyny minus, to brak zapisanej nazwy zwierzątka pod ilustracją w przypadku zestawu z literkami, co od razu pomagałoby utrwalić sam wygląd słowa. Dzięki temu można by też wprowadzić polskie litery – byłby wyszczególnione nie na początku, a w środku słowa odpowiadającego obrazkowi.

Cyferki. Książeczka z naklejkami i PUZZLE do pary, Kraków: Aksjomat 2018.
Literki. Książeczka z naklejkami i PUZZLE do pary, Kraków: Aksjomat 2018.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jakością puzzli – podczas, momentami bardzo intensywnego, testowania żaden element nie uległ zniszczeniu, wygięciu, czy rozwarstwieniu. A kocie logo Aksjomatu na rewersach jest u nas dodatkową atrakcją.

Ceny puzzli wahają się od 13 do 20 zł, więc świetnie sprawdzą się jako drobny prezent na przykład na Mikołajki albo jako zamiennik czekolady od cioci wpadającej do rodziców na herbatkę.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Aksjomat.