Bajki Majki: „Rok na placu budowy”, Artur Nowicki

Znacie serię książek obserwacyjnych „Rok w…”? Sięgnęłyśmy z Mają po kilka tytułów z tej serii i niektóre przyjęły się fantastycznie, jak „Rok w lesie”, a inne oddawałam do biblioteki po tym, jak przez miesiąc kompletnie nie udało im się wkraść w łaski mojej wymagającej córki, jak „Rok w Krainie Czarów” – nigdy nie wiem, czego się spodziewać.

Jednak o powodzenie najnowszej części – „Rok na placu budowy” – jakoś się nie martwiłam. I miałam rację, Panna Majeczka od razu przyjęła ją z dużym zainteresowaniem. No cóż, w końcu z miłości do koparek się nie wyrasta (Wiem coś o tym, po dziś dzień uwielbiam walce drogowe i wciąż marzę o kursie prowadzenia wózków widłowych. A moja przyjaciółka, również w wieku podeszłym, czyli tuż przed 30. wierzy, że widok koparki przynosi szczęście i za każdym razem łapie się za guzik, jak niektórzy robią w przypadku kominiarza)!

Podobnie jak w innych książkach z tego cyklu, spora i wytrzymała kartonówka z bezpiecznie zaokrąglonymi rogami podzielona została na 12 plansz – po jednej rozkładówce na każdy miesiąc roku. Dzięki temu możemy prześledzić długotrwały proces budowania garażu (ze stacją obsługi pojazdów i myjnią!) etap po etapie – od planowania, przez wykopy, fundamenty, stawianie konstrukcji, murowanie i tynkowanie ścian, aż do uporządkowania przestrzeni wokół i przyjęcia z okazji zakończenia projektu. I przy okazji świąt Bożego Narodzenia, bo wraz postępami w budowie możemy obserwować zmiany w otoczeniu związane z mijającymi porami roku. A miasto wokół żyje, bo kawiarnia, księgarnia, kwiaciarnia i sklep papierniczy w najbliższym sąsiedztwie funkcjonują nieprzerwanie. Co ciekawe wszyscy bohaterowie tej książki to antropomorfizowane pojazdy, więc samochody i maszyny budowlane pracują nie tylko na budowie, ale również w lokalach usługowych wokół.

Poza 12 rozkładówkami na 12 miesięcy, książkę uzupełniają dwie dodatkowe plansze – na początkowej możemy poznać postacie dramatu – Spychacz, Dźwig, Żuraw, Walec, Zagęszczarka, Niwelator, Przesadzarka do drzew i wiele innych mniej lub bardziej znanych maszyn z przyjemnością nam się przedstawi i zdradzi swoją funkcję. Tylko krótko, zwięźle i na temat, bo już na kolejnych stronach ruszają do pracy pod kierownictwem nieustraszonego Jeepa Budowniczego. Natomiast ostatnia z plansz przedstawia Mecha Budowlanego – fantazyjnego robota zbudowanego z pojazdów, maszyn i ich fragmentów, występujących na wcześniejszych stronach książki, który jest kolejnym sprawdzianem spostrzegawczości.

Bardzo kolorowa propozycja dla wszystkich fanów maszyn budowlanych idealna do ćwiczenia spostrzegawczości. Chociaż wydaje mi się, że to jeden z łatwiejszych tomów tej serii, wciąż mnóstwo się dzieje, a na jej stronach wprost roi się od szczegółów. Poza treningiem pamięci, uważności, skupienia się na drobiazgach i cierpliwości, będzie również dobrym sposobem na układanie prostych narracji, przećwiczenie ciągów przyczynowo skutkowych oraz uzmysłowieniem sobie upływu czasu (pory roku, miesiące, postęp prac). Świetnie sprawdzi się jako jedna z pierwszych wyszukiwanek maluszka, ale zainteresuje i przedszkolaka. Są takie tematy, którym trudno się oprzeć, niezależnie od wieku ;)

Artur Nowicki, Rok na placu budowy, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2020, 40 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Bajki Majki: „Rety! Ktoś nowy na placu budowy!” Sherri Duskey Rinker i Tom Lichtenheld

Mam swój egzemplarz malucha już ponad cztery lata i nadal nie wiem, skąd w dziecięciach to upodobanie do pojazdów budowlanych. Byłam przekonana, że ten etap już za nami, ale ostatnio odkryłam, że moja córka wstaje tak rano, żeby obejrzeć przez okno przyjazd śmieciarki, a przy okolicznej budowie drogi spacerujemy >latami<, bo koparka koparkuje, walec walcuje, a Panowie wylewają asfalt. Aż mi prawie żal, że nie musimy już nosić maseczek na dworze, bo teraz jakby czuję asfalt bardziej. I nie mogę uwierzyć, że w ciąży pachniał mi apetycznie… Może to przez to?

Przejdźmy jednak do książki, bo mam przed sobą kolejny, trzeci już, tom hitowej serii przygód z placu budowy. I nie wiem, jak Wy, ale po tytule spodziewałam się, że w zespole pojawi się nowe auto. A (uwaga, spoiler!) pojawiło się aż pięć! Cała osobna brygada przyjechała wspomóc naszych bohaterów w budowie przekraczającej ich siły. Szybko okazało się, że umiejętności obu ekip świetnie się uzupełniają – maszyny połączyły się w pary i wspólnymi siłami błyskawicznie dokończyły powierzone im zadania (tym razem budują bardzo nowoczesny w formie parking naziemny. A przynajmniej tak mi się wydaje). Spychacz wspomogła ładowarka, dźwigowi na ratunek jedzie auto z platformą, a betoniarce pompa z rurociągiem.

To chyba nasza ulubiona część, bo wymienia nie tylko nazwy wszystkich dziesięciu pojazdów, ale również dokładnie przedstawia ich zadania. A wszystko to odbywa się w klimacie pomocy innej i pracy zespołowej. W wierszowanej formie, oczywiście!

Świetnie, że zachowano również rytm dnia – cała akcja toczy się bowiem od porannego mycia buziek, przez dzień pełen ciężkiej pracy aż po czas wieczornego odpoczynku, dzięki czemu nawiązuje do pierwszej części i również świetnie sprawdzi się jako pozycja „na dobranoc”.

Nie wiem, czy to czar pojazdów budowlanych, wpadającego w ucho rymowanego tekstu, czy sympatycznych, antropomorficznych ilustracji, ale każda kolejna książeczka z tej serii jest strzałem w dziesiątkę. I to nie tylko zdaniem mojej córki, sama również bardzo je lubię.

Sherri Duskey Rinker, Rety! Ktoś nowy na placu budowy!, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2020, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.