Bajki Majki: „Skrzydlaty dzień, skrzydlata noc” Paulina Chmurska, Elka Grądziel

To już druga część z cyklu „Książki otulone nocą” (koniecznie zajrzyjcie do recenzji „Mała kaszalotka i tajemnica nocy”) po którą sięgnęłyśmy z Majką i po raz kolejny zrobiła na nas spore wrażenie. Książkę o kaszalotce wybrałam przede wszystkim ze względu na naszą sympatię do morskich zwierzątek, okazuje się jednak, że ciemności same w sobie mają tajemniczą siłę przyciągania i noc nad łąką i w lesie może być równie fascynująca, co ciemności morskich głębin.

Bohaterem „Skrzydlatej nocy, skrzydlatego dnia” jest niefrasobliwy motylek Rusałka Pawik, który zachwycony urokiem złotej godziny przekonuje się, że poza otaczającym go pięknem na łące czają się również poważne niebezpieczeństwa. Wystarczy jeden silny podmuch wiatru, by utknąć na dobre w lepkiej pajęczynie. A od tego już bardzo blisko, by stać się czyjąś kolacją…

Na szczęście Rusałce przyjdą z pomocą! Najpierw łut szczęścia, a potem zupełnie inny rodzaj motylka – ćma, która pokarze nowemu przyjacielowi zupełnie nowe, nieznane oblicze świata obleczonego nocą.

Przetykana licznymi ciekawostkami ze świata przyrody (wiedzieliście, że świetliki zjadają ślimaki?) opowieść o przyjaźni, bezinteresownej pomocy i nie ocenianiu innych po wyglądzie. Bo czy mniej delikatne, włochate ciało ćmy sprawia, że powinniśmy się jej obawiać? Czy trupia główka na grzbiecie sprawia, że ktoś jest zły?

Fascynująca podróż przez nocny las z wyjątkowymi przewodniczkami. Mali czytelnicy poznają podczas niej zwyczaje owadów i dowiedzą się, że nocą las wcale nie jest pogrążony we śnie. A i każdy z jego mieszkańców musi mieć się na baczności, bo – jak to w naturze bywa – nietrudno zostać zjedzonym przez większe stworzenie.

Nie martwcie się jednak, wszystko skończy się dobrze, a po bardzo pouczającej przygodzie, motylek bezpiecznie wróci na swoją ukochaną łąkę!

P. S. Podobnie, jak w poprzednich częściach, tu również jedna ze stron świeci w ciemności. Pamiętajcie tylko o wcześniejszym kilkuminutowym naświetleniem jej pod lampką albo w promieniach wiosennego słońca.

Paulina Chmurska, Elka Grądziel, Skrzydlaty dzień, skrzydlata noc, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 48 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Grajki Majki: „Z kwiatka na kwiatek”

„Z kwiatka na kwiatek” to urocza familijna gra kafelkowa, która wniesie w jesień nieco kolorów. Do wyboru mamy dwa poziomy trudności – same kafelki, lub – jeśli jesteśmy już na nieco bardziej zaawansowanym poziomie – go gry możemy włączyć tez karty akcji.

Podczas rozgrywki wcielamy się w działkowców. Każdy z graczy otrzymuje kapelusz i altankę ogrodową w tym samym kolorze (jest różowy do wyboru! W grach tak rzadko można być „różowym”!) i podczas wypadów na targ w każdej kolejce wybiera ze straganów kwiaty na swoje rabatki. Celem gry jest stworzeni jak największych rabatek z kwiatów o tym samym kolorze (ile kwiatków, tyle punktów) i przyciągnięcie na nie jak największej liczby motyli (są mnożnikiem punktów, a punkty zbieramy tylko z tych rabatek, które swoją obecnością zaszczycił choć jeden motyl).

W każdym ruchu gracz wybiera kwiaty i motyla z dostępnych na straganie, sadzi je na swojej działce i, jeśli może, sadza na nich zdobytego motylka – a wszystko to zgodnie z określonymi wytycznymi. Jeśli motyl nie pasje kolorystycznie do żadnej z rabatek, można posadzić go na swoim kapeluszu, a za uzbierane tam motylki można kupować specjalne bukiety kwiatów (w wersji podstawowej), lub karty akcji urozmaicające grę i nieźle mieszające w punktacji (w wersji rozszerzonej z kartami).

Jest sielsko, kolorowo i bardzo pozytywnie, to chyba jedna z najsympatyczniejszych gier w naszej kolekcji. I nawet mimo elementu rywalizacji, nie ma tu ani odrobiny miejsca na negatywne emocje, czysty relaks. W końcu od tego są działki!

Gra jest sugerowana dla odbiorców powyżej 10 lat i faktycznie ten wiek wydaje się być najbardziej optymalny, bo rozgrywka wymaga od użytkownika opracowania pewnej strategii i odrobiny kombinatorstwa, a do liczenia punktacji potrzebna jest umiejętność prostego mnożenia. Spokojnie można jednak włączać do gry i młodsze dzieci, bo nieskomplikowane zasady, całkiem łatwa go ogarnięcia mechanika gry i skupienie uwagi na kolorach jest bardzo przyjazne również dla malucha. Jeśli więc nie będziemy przykładać zbyt dużej wagi do punktacji, a w zamian położymy naciska na stworzenie jak najbardziej okazałych rabatek i prawidłowym rozmieszczeniu motylków, już 6-cio latek spokojnie da sobie radę z podstawowym wariantem gry (tym bez kart).

Dlatego też bardzo polecam na przykład dla rodzeństwa, kiedy szukamy tytułu, który zaangażuje dzieci w różnym wieku. A i jako dorośli całkiem przyjemnie spędziliśmy przy niej czas. To świetny tytuł dla całej rodziny.

Z kwiatka na kwiatek
Autorzy: Ekaterina Gorn, Igor Sklyuev
Ilustracje: Ekaterina Gorn
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2-4
Sugerowany wiek: 10+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Grajki Majki: Djeco „Little observation”

To jedna z pierwszych gier, jakie mieliśmy. Sprawiłam ją Majce jakoś w okolicach 2,5 roku życia, ale moim zdaniem spokojnie da sobie radę i w miarę ogarnięty dwulatek. Może nie za pierwszym razem, a raczej metodą prób i błędów, ale właśnie po to jest ta gra – żeby uczyć poprzez zabawę.

A mianowicie uczyć kolorów.

Zasady są banalnie proste. Trzeba rzucić dwiema kostkami i wśród dziewięciu gumowych motylków odszukać takiego, który kolorystycznie będzie odpowiadał kombinacji kolorów wyrzuconych na kostce. W nagrodę można wybrać sobie żeton z motylkiem. Wygrywa ten z graczy, który uzbiera więcej żetonów.

Nieskomplikowana i pomysłowa. Poza powtórką z kolorów trenuje również spostrzegawczość i koncentrację, a kolorowe motylki mogą posłużyć również do innych, wymyślonych zabaw.

Początkowo dezorientowało nas trochę, że na żetonach nie umieszczono odpowiedników wszystkich opcji kolorystycznych gumowych motylków – myślałam, że kolorów trzeba szukać dwukrotnie, raz wśród motylków gumowych, a potem wśród żetonów-nagród i nieco zniechęcało mnie to niedopatrzenie. Jakiś czas później domyśliłam się (po wyrzucaniu niebiesko-żółtego motylka przez całą grę), że gdyby nagrody przypisane do danego koloru po prostu w pewnym momencie się skończyły, liczenie punktów byłoby niesprawiedliwe. Dlatego zapewne kolorystyka szukanego motylka nie musi mieć związku z motylkiem na żetonie.

Jeśli miałabym szukać jakiegoś minusa, to niestety, po pół roku intensywnego używania, farba z motylich skrzydeł gumowych motylków zaczyna się nieco ścierać. Nie na tyle, żeby było to problemem, ale jednak nie wygląda to estetycznie. Z pozostałymi grami tej firmy nie mamy podobnego problemu.

Dobry i sprawdzony kandydat na pierwszą grę maluszka.

Little Observation
Firma: Djeco
Sugerowany wiek: 2,5-5 lat