Bajki Majki: „Miłość” Astrid Desbordes i Pauline Martin

Dzisiejsze walentynkowe czytanie rozpoczęłyśmy fantastyczną książeczką o miłości.

Historia mamy, która tuląc Archibalda do snu dostaje bardzo ważne pytanie: „Powiedz mamo, czy będziesz mnie kochać całe życie?”. Opowiada zatem synkowi o wszystkich sytuacjach, w których bardzo go kocha – zarówno kiedy jest grzeczny, jak i podczas dziecięcych psot i figli. Pauline Martin w swych pięknych, pastelowych ilustracjach, ukazuje codzienne sytuacje, kiedy to objawiają się dwie strony Archibalda – ta anielska i ta zupełnie odmienna – bo w końcu zarówno istota rodzicielskiej miłości, jak i natura dziecka pełne są przeciwieństw.
Urocza, pełna humoru, bardzo prawdziwa i wzruszająca opowieść przekazująca dziecku oczywistą prawdę – mama kocha zawsze, nawet kiedy strasznie broisz, albo kiedy zostajesz skrzyczany.

To dla nas pozycja trochę na wyrost. Kupiona bardziej dla sentymentalnej Mamy, niż dla rocznej Bobasy, która mniej więcej w połowie całkiem grubej książeczki straciła koncentrację i zaczęła szybko przewracać strony nie poświęcając wiele uwagi ilustracjom. Na razie jeszcze troszeczkę za długa i za delikatna (sporo papierowych stron), za to za rok będzie jak znalazł. A tymczasem, gdy Maja grzecznie śpi, Mama zasiada z kubkiem herbaty w dłoni i korzystając z chwili ciszy i spokoju cieszy oczy tą małą perełką literatury dziecięcej.

Astrid Desbordes, Pauline Martin, Miłość, Warszawa: Wydawnictwo Entliczek, 2016, 44 s.

Bajki Majki: „Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham” Sam McBratney

Ukochana książka mojego późnego dzieciństwa. Będąc w ciąży zamęczałam męża, żeby czytał mi ją przed snem i słuchając roniłam w poduszkę przepełnione hormonami łzy wzruszenia. Może dlatego już od maleńkości Maja tak lubiła jej słuchać.

Bo tych kitajców nie można nie pokochać. W książce mieszkają Duży Brązowy Zając i Mały Brązowy Zajączek – nie do końca wiadomo, czy to bracia, czy tata z synkiem, nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, iż owe zające bardzo się kochają. Mały Zajączek za wszelką cenę stara się zmierzyć i opisać swoje uczucie jak najdokładniej, jak najbardziej wizualnie. „Kocham Cię, jak…” – poszukując największych rzeczy jakie może sobie tylko wyobrazić rozpoczyna swoistą licytację uczuć. A Duży Brązowy zając z cierpliwością i zrozumieniem podejmuje dialog odpowiadając własnym ogromem miłości.

Ciepła, chwytająca za serce opowieść o emocji wymykającej się definicjom, o zrozumieniu i dziecięcym postrzeganiu świata. Dodatkowo jest prześliczna wizualnie, ilustracje Anity Jearam to absolutne mistrzostwo świata. Ta mądra książeczka trafia do serc i małych i dużych czytelników.

Od jakiegoś czasu mamy przerwę od tej pozycji – kiedy Bobasa weszła w okres buntu, samodzielności w przewracaniu stron i gniecenia kartek, zatrwożona Mama odstawiła książkę na bezpieczną półkę (nasz egzemplarz pamięta jeszcze czasy mojego własnego życiowego nieopierzenia – pamiątka międzypokoleniowa). Z drugiej strony ta historia już się trochę osłuchała, podobnie jak wierszyki Brzechwy, za którymi Maj przepadała w niemowlęctwie, a później nagle się znudziły. Właśnie przypomniałyśmy sobie o Zajączkach poszukując lektury na Walentynki i coś czuję, że ponownie zadomowią się w naszym repertuarze na dłużej (a już na pewno do pełnej zajączków Wielkanocy).

Poleca Maja, poleca Mama, poleca Tata i babcia i ciocia też <3

Sam McBratney, Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham, Warszawa: Egmont, 2004, 32 s.