Grajki Majki: „Z kwiatka na kwiatek”

„Z kwiatka na kwiatek” to urocza familijna gra kafelkowa, która wniesie w jesień nieco kolorów. Do wyboru mamy dwa poziomy trudności – same kafelki, lub – jeśli jesteśmy już na nieco bardziej zaawansowanym poziomie – go gry możemy włączyć tez karty akcji.

Podczas rozgrywki wcielamy się w działkowców. Każdy z graczy otrzymuje kapelusz i altankę ogrodową w tym samym kolorze (jest różowy do wyboru! W grach tak rzadko można być „różowym”!) i podczas wypadów na targ w każdej kolejce wybiera ze straganów kwiaty na swoje rabatki. Celem gry jest stworzeni jak największych rabatek z kwiatów o tym samym kolorze (ile kwiatków, tyle punktów) i przyciągnięcie na nie jak największej liczby motyli (są mnożnikiem punktów, a punkty zbieramy tylko z tych rabatek, które swoją obecnością zaszczycił choć jeden motyl).

W każdym ruchu gracz wybiera kwiaty i motyla z dostępnych na straganie, sadzi je na swojej działce i, jeśli może, sadza na nich zdobytego motylka – a wszystko to zgodnie z określonymi wytycznymi. Jeśli motyl nie pasje kolorystycznie do żadnej z rabatek, można posadzić go na swoim kapeluszu, a za uzbierane tam motylki można kupować specjalne bukiety kwiatów (w wersji podstawowej), lub karty akcji urozmaicające grę i nieźle mieszające w punktacji (w wersji rozszerzonej z kartami).

Jest sielsko, kolorowo i bardzo pozytywnie, to chyba jedna z najsympatyczniejszych gier w naszej kolekcji. I nawet mimo elementu rywalizacji, nie ma tu ani odrobiny miejsca na negatywne emocje, czysty relaks. W końcu od tego są działki!

Gra jest sugerowana dla odbiorców powyżej 10 lat i faktycznie ten wiek wydaje się być najbardziej optymalny, bo rozgrywka wymaga od użytkownika opracowania pewnej strategii i odrobiny kombinatorstwa, a do liczenia punktacji potrzebna jest umiejętność prostego mnożenia. Spokojnie można jednak włączać do gry i młodsze dzieci, bo nieskomplikowane zasady, całkiem łatwa go ogarnięcia mechanika gry i skupienie uwagi na kolorach jest bardzo przyjazne również dla malucha. Jeśli więc nie będziemy przykładać zbyt dużej wagi do punktacji, a w zamian położymy naciska na stworzenie jak najbardziej okazałych rabatek i prawidłowym rozmieszczeniu motylków, już 6-cio latek spokojnie da sobie radę z podstawowym wariantem gry (tym bez kart).

Dlatego też bardzo polecam na przykład dla rodzeństwa, kiedy szukamy tytułu, który zaangażuje dzieci w różnym wieku. A i jako dorośli całkiem przyjemnie spędziliśmy przy niej czas. To świetny tytuł dla całej rodziny.

Z kwiatka na kwiatek
Autorzy: Ekaterina Gorn, Igor Sklyuev
Ilustracje: Ekaterina Gorn
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2-4
Sugerowany wiek: 10+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Bajki Majki: „Ilustrowany inwentarz kwiatów” Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel

To już czwarty „Ilustrowany Inwentarz”, jaki został wydany w Polsce i drugi na naszej domowej półce, ale pierwszy, który tak dobrze wpisał się w nasze aktualne potrzeby.

Co prawda zaniżamy nieco skalę wieku – Maja ma dopiero (aż!) 3,5 roku, a sugerowany wiek odbiorcy, to 6+, ale wchodzimy właśnie pomalutku w etap pytań o wszystko. A co najskuteczniej przyciąga wzrok małego człowieka na przełomie wiosny i lata? Kolorowe, pachnące kwiaty znajdujące się akurat na wysokości przedszkolaka. Generujące 1000 pytań na sekundę. Z jakiegoś powodu, kiedy nie wiem jak dany kwiatek się nazywa, Maja każe mi go powąchać, żebym się dowiedziała. Ten sposób niestety nie działa tak dobrze, jak wspólne poszukiwania danej roślinki w przepięknie ilustrowanej encyklopedii, w której kwiaty zostały posegregowane… kolorami!

Co prawda inwentarz zawiera ryciny i opisy zaledwie 65 z około 230 000 gatunków roślin kwiatowych (nie, nie jestem taka mądra – wyczytałam to we wstępie), ale przynajmniej sześć z nich udało nam się już wspólnie odszukać w przydomowym ogródku. Bo większość z wybranych okazów to rośliny występujące w naszym klimacie i możliwe do odnalezienia poza kwiaciarnią, czy palmiarnią, a to ogromny plus.

Każda plansza przyciąga widza misterną ryciną wyrysowaną tuszem i pokolorowaną akwarelą. Towarzyszy jej krótki opis rośliny wraz z jej polską i łacińską nazwą, klasyfikacją, informacjami na temat miejsca występowania, czasu kwitnienia i zapadającymi w pamięć ciekawostkami. Bo czy wiedzieliście, że cebulka hiacynta jest trująca?! Albo, że listki nasturcji nie tylko można jeść, ale są w dodatku prawdziwą bombą witaminową? Znacie rozbudowaną symbolikę lilii i mityczną historię jej powstania? Jeśli nie, to zachęcam do zgłębiania tajemnic, które zainteresują nie tylko dziecko. Szczególnie, że opisywanym kwiatom towarzyszą różnorodne okazy owadów, a nawet niewielkie ptaki i ssaki, dzięki czemu robi się jeszcze ciekawiej.

Zbiór ukwieconych plansz poprzedza niedługi wstęp wprowadzający czytelnika w temat. Dowiemy się dzięki niemu co nieco na temat budowy, rozmnażania i wzrostu roślin kwitnących, a także poznamy podstawową terminologię.

Ta książka wyjątkowo satysfakcjonuje pod względem wizualnym nie tylko ze względu na ilustracje, ale również na sposób wydania. Elegancki papier, twarda oprawa i rozplanowanie stron pozwalają popuścić wodzy wyobraźni i dojrzeć w Inwentarzu nie książkę, a notes botanika sprzed stulecia. Piękny pomysł na przekazywanie wiedzy i zaspokajanie dziecięcej ciekawości.

Virginie Aladjidi, Emmanuelle Tchoukriel, Ilustrowany inwentarz kwiatów, Poznań: Wydawnictwo Zakamarki, 2019, 68 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zakamarki.