Bajki Majki: „Pajączek” Eric Carle

Jakiś czas temu pisałam o „Bardzo głodnej gąsienicy” – dzisiaj przyszła pora na drugą książeczkę Erica Carle, której bohaterem jest drobne stworzonko. I choć w tej kartonówce nie przewidziano miejsca na dziury, jest równie ciekawa i potrafi zająć dziecko na długie minuty .

Pewnego słonecznego dnia w gospodarstwie pojawia się nowy mieszkaniec – malutki Pajączek, którego wiatr wraz z babim latem przyniósł na płot zagrody. Nie tracąc czasu ucieszony Pajączek zabrał się za tkanie sieci. Tymczasem kolejne zwierzątka podchodzą do niego przez cały dzień zapraszając go do udziału w różnych praktykowanych przez siebie aktywnościach – od skubania trawki, przez polowanie na koty aż po błotną kąpiel. Pajączek jednak nie daje się skusić i pracowicie tka swoją pajęczynę. A wysiłek się opłaca, bo po skończonej pracy w jego sieć wpada mucha i wytrwały stawonóg idzie spać z pełnym brzuszkiem.

I chociaż główny bohater jest nieco aspołeczny i nie najlepiej radzi sobie z nawiązywaniem nowych znajomości, jego samozaparcie i pracowitość są godne podziwu.

Książeczka przede wszystkim uczy małych czytelników wytrwałości i pilnowania swoich obowiązków. Świetnie sprawdzi się również jako ćwiczenie utrwalające nazwy i dźwięki wydawane przez wiejskie zwierzątka oraz pomoże zapamiętać ich zwyczaje. Dodatkowym szczegółem, który przyciąga uwagę dziecka jest delikatne uwypuklenie pajęczej sieci i wykropkowanie ciałek muchy i pająka – dzięki temu książeczkę czyta się przy użyciu kilku zmysłów angażując jednocześnie wzrok, słuch i dotyk – to również świetny trening wrażliwości dla małych paluszków.

Całokartonowa książeczka została wydana w naprawdę wygodnym formacie (bardzo sobie z Maj cenimy te pozycje, które równie komfortowo czyta się wspólnie – u mamy na kolanach, co samodzielnie), a charakterystyczne dla autora, niebanalne „wycinankowe” ilustracje cieszą zmęczone wszechobecną pastelozą oczy.

Pajączki wcale nie są takie straszne, jakby się mogło wydawać! Ten osobnik okazuje się bardzo sympatyczny, a dzieci głaszczą go na wyścigi ;)

Eric Carle, Pajączek, Warszawa: Wydawnictwo Tatarak, 2014, 26 s.

Środa z Bajkowirem: „Dotknij mnie. Dzieci zwierząt”

Paskudne rzęsiste deszczysko pada nieprzerwanie od dwóch dni – dni szaroburych i ponurych, które tak bardzo zlewają się w jeden, że niemalże zapomniałam wspomnieć o dzisiejszej Środzie z Bajkowirem.

Zupełnie na przekór pogodzie napisałam dziś parę słów o bajecznie kolorowej pozycji – jednej z pierwszych ulubionych kartonówek Majki, która towarzyszy nam odkąd tylko Bobasa zaczęła obracać się na brzuszek i zyskaliśmy dzięki temu większe pole manewru podczas czytania (zanim Maj rozpoczeła przygodę z turlaniem, oglądaliśmy głównie karty kontrastowe – znacznie lżejsze i dzięki temu bezpieczniejsze od książek).

Tym, za co absolutnie pokochaliśmy „Dzieci zwierząt” są proste, ale przeurocze obrazki w przepięknych pastelowych barwach. Dodatkowym atutem są delikatnie uwypuklone fragmenty obrazków, które niesamowicie zaciekawiają małe paluszki i zachęcają maluszka do poznawania świata również dotykiem.

Na ten moment (1,5 roczku) książeczka poszła w kąt, na rzecz lektur z większą ilością tekstu i bardziej rozbudowanymi obrazkami, jeśli jednak akurat zaplącze się gdzieś w pobliżu, wciąż chętnie poświęcimy chwilę, by nacieszyć oczy tym pastelowym cudem.

Recenzję można przeczytać TUTAJ, serdecznie zapraszam!