Grajki Majki: Laleczki „Szepnij i rozświetl”, Kraina Lodu II

Spójrzcie tylko jakie urocze maleńkie laleczki Majka znajduje co poniedziałek w tegorocznym kalendarzu adwentowym. W końcu zawsze przyda się troszkę światła na początek nowego zimowego tygodnia.

Szał na Krainę Lodu nie zmniejsza się u mojej przedszkolaczki ani odrobinę, szczególnie, że niedawna premiera drugiej części na nowo nakręca nastroje, a Elsa wyskakuje mi ostatnio nawet z lodówki. Wśród morza zabawek i gadżetów jest niestety mnóstwo brzydkiej tandety, bo Disney ostatnio coraz taniej się sprzedaje. Nie jest więc łatwo wyszukać coś wartościowego. To strasznie smutne, ale wśród frozenowych lalek „typu Barbie”, które wypełniają ostatnio sklepowe półki, nie znalazłam ani jednej propozycji, która jakością wykonania choć odrobinę przypominałaby zabawkową Annę i Elsę, które prawie rok temu Małż przywiózł Majce ze Stanów.

Jestem więc bardzo pozytywnie zaskoczona zarówno jakością, jak i pomysłem na ten niewielki gadżet. Każda z trzech niewielkich plastikowych figurek z zestawu mieści mi się w dłoni (mają ok. 7 cm), a mojemu dziecku do elsowej torebeczki. Są lekkie i jak na razie całkiem odporne na upadki, a ich magia polega na… dmuchaniu. Kiedy delikatnie dmuchniemy w czujnik na główce laleczki (na przykład zdradzając jej szeptem jakiś mały sekret) jej sukienka (w przypadku dziewczyn) lub brzuszek (w przypadku Olafa) rozświetla niewielka lampka sprawiając, że sukienki księżniczek nabierają koloru. Przy ponownym dmuchnięciu kolor się zmienia: niebieski, czerwony, zielony, żółty, czy biały – jaką kreację wybierze Elsa na dzisiejszy bal? A Anna? Nawet bałwanek może się do nich dopasować.

Jako mama najbardziej cieszę się ze starannego wykonania. Laleczki są stosunkowo niedrogie, jak na sygnowane logiem Disneya i twarzą najpopularniejszej królowej ostatnich lat, a mimo to nic nie odstaje, nie haczy, nie drapie, nie ma żadnych szpar i wyszczerbień – o co w przypadku plastikowych zabawek przecież nie trudno (pisałam o tym między innymi w recenzji zestawu biżuterii). Bez stresu można dać je w delikatne dłonie dziecka. Choć kolory lampki są intensywne, samo światło jest przyjemnie przytłumione, nie będzie drażnić oczu malucha. I co przyjęłam z niewysłowioną ulgą – nie mruga dyskotekowo, co drażni prawie tak mocno, jak zbyt głośne zabawki grające.

Ja akurat rozdzieliłam radość z tej zabawki na trzy tygodnie – a ta jest wielka po każdej odnalezionej figurce  – ale są również mniejsze zestawy: pojedyncze postacie (aż 10 różnych rodzajów!), laleczki w świetlistych komnatach, które można połączyć w lodowy zamek gdy uzbiera się wszystkie cztery, czy w parach. Można je kolekcjonować, ale Maja jeszcze na szczęście nie ma na duszy chomiczka i do świetnej zabawy wystarczają jej Anna z Elsą – szczególnie, że mieszczą się do jej domku dla lalek i do kieszeni kurteczki. W poniedziałek znajdzie w torebeczce kalendarza Olafa, ciekawe jak sobie poradzi, skoro zazwyczaj ma tylko dwie kieszenie…

Jeśli szukacie drobnego podarunku dla małej elsomaniaczki (na przykład jako dodatek do książeczki, albo biletów do kina), to będzie to strzał w 10! Jeśli szukacie większego, to też nie ma problemu, zawsze można wybrać zestaw trzech figurek.

Frozen II laleczki „Szepnij & rozświetl”, 3 szt.
Firma: Giochi Preziosi
Sugerowany wiek: 3+

Dla spóźnialskich szukających prezentu stacjonarnie – podwójne zestawy widziałam niedawno w Biedronce. Trójpak, Lodowe Komnaty i pojedyncze sztuki możecie znaleźć jak zawsze TUTAJ.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości dystrybutora zabawek Dante.

Grajki Majki: Magiczny projektor Elsy

Uwaga uwaga, chcę Wam pokazać prezent dla dziecka, które ma już wszystko.

Właściwie bardzo trudno sklasyfikować ten produkt – z jednej strony to zabawka, z drugiej gadżet, z trzeciej rekwizyt do odgrywania scenek, z czwartej wymarzony element karnawałowego stroju. Chyba w dużej mierze zależy to od wyobraźni małej elsomoaniaczki.

To małe plastikowe cudo z wizerunkiem najpopularniejszej ostatnio księżniczki Disneya przyczepia się do stópki (od rozmiaru 26 wzwyż, 39 też daje radę – sprawdzone info!) za pomocą dwóch pasków na rzep. Przy robieniu kroku projektor rzuca na podłogę wokół stopy świetliste płatki śniegu. Kojarzycie ten moment z filmu, kiedy Elsa buduje zamek i tupie nogą, a spod jej stopy wyrasta lodowa podłoga? Właśnie tą scenę wyobraża sobie moja córka tuptając projektorem po domu z „Mam tę moc” na ustach.

Skutkiem ubocznym „budowy lodowego zamku” jest radość kotów uparcie polujących na pojawiające się i znikające śnieżynki :D

Jak na ten moment jestem zupełnie zadowolona z jakości wykonania – gwiazdki są ładne, ostre i dobrze widoczne nawet na jasnej podłodze, plastik jest solidny i mimo kilku upadków trzyma się w całości, mechanizm zakładania jest na tyle łatwy, że prawie czterolatka radzi sobie samodzielnie zarówno z zakładaniem, jak i ze ściąganiem całej konstrukcji, a jednocześnie całość dobrze trzyma się stopy – zarówno obutej w kapciuszki, jak i odzianej zaledwie w skarpetkę. Uwaga! Zestaw nie zawiera baterii, jeśli więc chcecie go komuś sprezentować, dorzućcie do paczki opakowanie „paluszków”.

Oryginalny element przebrania na przedszkolny bal (na balu jesiennym tylko cztery dziewczynki z grupy Majki były przebrane za Elsę. Maja była dynią. Przy kolejnym balu chce być Elsą i nie ma zmiłuj!), pobudzający wyobraźnię gadżet wzbogacający zabawę w odgrywanie ról, czy może zbędny zbieracz kurzu? Oceńcie sami.

Na pewno nie jest to zabawka, która wciągnie dziecko na całe godziny, raczej do okazjonalnego użytku „od imprezy do imprezy”, nie ma też wielkich walorów edukacyjnych. Jest za to czymś bardzo oryginalnym i w całkiem udany sposób imituje „magiczną moc”. No i jest z „Krainy Lodu”, a to tematyka bardzo na topie, chyba niezależnie od wieku. I bardzo w klimacie nadciągającej zimy.

Frozen II Magiczny Projektor
Firma: Giochi Preziosi
Sugerowany wiek: 3+

Projektor możecie kupić na przykłąd TUTAJ.

Recenzja powstała dzięki uprzejmosci dystrybutora zabawek Dante.

 

Grajki Majki: Zestaw do produkcji biżuterii „Frozen Love Bijoux”, Lisciani

Czy jest tu jakaś mama przedszkolaczki, której córka nie przechodzi etapu fascynacji „Krainą Lodu”? Majka była wielką fanką Elsy jeszcze zanim zdążyła obejrzeć bajkę i ta mania trawa już przynajmniej od roku. I przy tym wcale nie zanosi się, by miała się szybko skończyć, szczególnie w perspektywie nadchodzącej drugiej części filmu. Nie ma mocnych – gadżety, ubranka i zabawki z Frozen to u nas towar bardzo pożądany. Super, że wśród morza produktów na licencji tej niesamowicie popularnej księżniczki można znaleźć również produkty kreatywne.

W zestawie do wykonywania biżuterii znalazły się trzy pierścionki, trzy bransolety o różnym kształcie, wisiorki/charmsy (okrągłe i w kształcie serca), podwójny arkusz naklejek do ozdabiania, różowa gumka do nawlekania, woreczek koralików i pudełeczko w kształcie serca, czyli moim zdaniem całkiem sporo. Wszystkie półprodukty wykonane zostały z plastiku i utrzymane zostały w kolorystyce różu i turkusu.

Zabawa zajęła nam cały wieczór, a tak długie skupienie uwagi mojego dziecięcia w czasie choroby to całkiem spory wyczyn. No i jeszcze zostało nam trochę koralików w zapasie, musze tylko postarać się o więcej gumki.

Dużym plusem jest przejrzysta instrukcja – chociaż w kilku językach jednocześnie, o każdym elemencie biżuterii napisano po kilka zdań z pomysłami, dowiemy się więc między innymi jak dekorować pierścionki koralikami, robić wisiorki w kształcie łezki, czy ozdobne zawieszki. Instrukcja została ładnie zilustrowana, nie tylko zdjęciami podglądowymi, ale również postaciami z bajki. Ponadto postarano się o króciutką fabułę o balu w Arendelle i kreacji, która wymaga wyjątkowych dodatków.

Niestety, jestem trochę rozczarowana jakością. Do większych elementów nie mam zastrzeżeń, podobnie, jak do naklejek, które są ładnie wydrukowane i równo wycięte, a nawet można je kilkukrotnie odklejać i naklejać, kiedy coś nie wyjdzie. Ale za to trafiło nam się całkiem sporo niedopracowanych, brzydko wykończonych koralików. Co prawda poradziłam sobie z tym problemem przy pomocy podstawowego wyposażenia damskiej torebki, czyli cążków do paznokci, ale mimo to krawędzie nie są idealnie równe i Majka skarży się, że trochę drapią. Dlatego nie polecam noszenia koralikowej biżuterii bezpośrednio na odsłonięte ciało.

Mimo tego jednego zgrzytu zabawa okazała się wciągająca i pożyteczna, bo zarówno dopasowywanie naklejek, jak i nawlekanie koralików to dobre ćwiczenie dla małych paluszków. I przy okazji niezły trening koncentracji i cierpliwości. A do tego pole do popisu dla wyobraźni i kreatywności malucha. Chociaż sugerowany wiek użytkownika to 5+, moja prawieczterolatka poradziła sobie świetnie i praktycznie bez pomocy. Mama okazała się potrzebna właściwie tylko przy odmierzaniu długości gumki i wiązaniu supełków.

To też fajna lekcja na temat wykonywania zabawek samodzielnie – nawet jeśli z wykorzystaniem półproduktów. Bo po skończeniu procesu twórczego zabawa wcale się nie kończy, bo biżuteria jest w końcu do noszenia. Coś czuję że w poniedziałek stanie się obiektem zazdrości na pół przedszkola.

„Frozen Love Bijoux”
Firma: Lisciani
Sugerowany wiek: 5+

Zestaw znajdziecie TUTAJ.

41934083_296243427841566_3088378774870294528_nUWAGA! Lalki Anna i Elsa nie wchodzą w skład zestawu, pełnią jedynie gościnnie rolę modelek na potrzeby zdjęć i asystentek podczas zabawy.