Czas na czytanie: „Królestwo ciała i ognia” Jennifer L. Armentrout

Drugi tom dość kontrowersyjnego cyklu „Krew i popiół” to powieść o podróży i docieraniu się.

Cały świat Poppy, wraz z rolą, którą miała w nim odegrać, okazał się kłamstwem i została nagle zupełnie sama w rzeczywistości pełnej wrogów.

W tej części, poza kolejnymi informacjami o świecie przedstawionym, zamieszkujących go stworzeniach, bogach, panujących zwyczajach i historią konfliktu między Solis i Atlantią, które zostają czytelnikowi zgrabnie zaserwowane głównie za pomocą niezliczonych pytań, jakimi Poppy zasypuje Kierana (sam Kieran jest w ogóle naj postacią drugiego tomu!) jest mnóstwo o emocjach i relacjach. I to nie tylko o tych raczej skomplikowanych pomiędzy głównymi bohaterami. Bo jak Cas i Poppy mogą ze sobą walczyć i się godzić, tracić do siebie zaufanie i na nowo się do siebie przekonywać, tak do przekonania zostanie jeszcze cały lud Atlantii. Który miał wobec byłej Panny jasno sprecyzowane i raczej krwiożercze plany.

Podróż, w którą wybierają się bohaterowie to dla Penellaphe czas na rozwój – rozwój zarówno jej unikalnych umiejętności, jak i rozwój emocjonalny, bo nie tylko musi dojść do ładu z demonami przeszłości, ale i odkryć jaką drogą podążać i kim chce tak właściwie być po odrzuceniu welonu.

Wciąż jest to zdecydowanie romans, a wręcz powieść erotyczna, bo nie brak tu pikantnych momentów i ostrzejszych fantazji – między innymi o upuszczaniu krwi (w końcu to wampiryczne klimaty!), publiczności czy trójkątach. No i oczywiście syndrom sztokholmski ma się dobrze, w końcu to lovers to enemy to lovers z małym porwaniem w tak zwanym międzyczasie. Ale jak dla mnie wciąż wszystko jest dobrze wyważone i ma akceptowalne proporcje – seksów jest dużo, ale nie do znudzenia i jednocześnie nie cierpi na tym fabuła. No i nie odnosi się wrażenia, że cała historia jest jedynie pretekstem do napisania łóżkowych scen.

Na tylnej okładce umieszczono też ostrzeżenie „Książka dla dorosłych” – bardzo tłustym drukiem – co powinno zapobiec nieprzyjemnym zaskoczeniom, jakie miały miejsce w przypadku pierwszego tomu.

Po raz kolejny jestem zaskoczona tym, jak szybko i przyjemnie się to czytało. Autorka jak najbardziej utrzymała moje zainteresowanie i nie chociaż nie jest to lektura z kategorii Książki-Które-Zmieniły-Moje-Życie, to nie mogę się doczekać kolejnych tomów. Bardzo przyjemny relaks i jak dla mnie całkiem trafione połączenie – fajnie napisana fantastyka, krwiopijcy i seksy w gorących źródłach – na hamak czy plażę jak znalazł.

Jennifer L. Armentrout, Królestwo ciała i ognia, Warszawa: Wydawnictwo You&YA, 2022, 608 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem You&YA.

Czas na czytanie: „Krew i popiół” Jennifer L. Armentrout

Jako, że musiałam wstrzymać się troszkę z tą lekturą i odłożyć ją na jakiś czas na kupkę wstydu (czyt. stos wstydu „do przeczytania już zaraz” na szafce nocnej, pod którego gruzami pewnego dnia czeka mnie tragiczny zgon) zdążyłam w tak zwanym międzyczasie trafić na kilka(naście) opinii o „Krwi i popiele”. I powiem Wam, że dawno nie spotkałam się z tak skrajnymi recenzjami na temat nowej książki – od absolutnych zachwytów aż po olbrzymie rozczarowanie. Ale w końcu przeczytałam sama i chyba już wiem o co chodzi.

„Krew i popiół” to romans. Oczywiście również fantastyka ale z bardzo dużym, jeśli nie dominującym wątkiem romantycznym, ze szczegółowo opisanymi scenami erotycznymi włącznie. I z taką świadomością trzeba podchodzić do lektury.

Warto jednak zwrócić uwagę na ta pozycję nie tylko ze względu na treści charakterystyczne dla nurtu Young Adult, jak pierwsze porywy serca, chęć doświadczania, droga ku osobistej emancypacji, zmaganie się z losem i narzuconym przeznaczeniem czy szukanie swojego miejsca w społeczeństwie. Wszystko to dzieje się bowiem w otoczeniu dworskich intryg, fanatycznej religijności, nadnaturalnej arystokracji i codziennych walk z krwiożerczymi potworami. Znajdziemy tu znany i lubiany (przynajmniej przeze mnie) motyw stworów żywiących się krwią swoich ofiar opowiedziany w zupełnie nowy sposób.

Nie da się ukryć, że sporo elementów fabuły jest mocno przewidywalnych – nie trudno się domyślić kto zginie, kto jest mordercą, a kto czarnym charakterem. Znalazło się jednak i miejsce na parę zaskoczeń, szczególnie jeśli chodzi o kreację świata przedstawionego. Wyszło więc całkiem satysfakcjonująco – dobry bilans między „ha, wiedziałam!”, a niespodziewanym.

Czytało się łatwo i przyjemnie – szybko i bez problemu zaczęłam się orientować w realiach nowego świata. Nietrudno było zapamiętać kto jest kim i dlaczego, bo i bohaterowie zostali sprawnie wykreowani na postaci „z krwi i kości” i historia, religia oraz polityka świata, a także sytuacja głównej bohaterki Poppy zostały sprawnie i „mimochodem” wyłożone czytelnikowi przy czym uniknięto nudniejszych, ciągnących się przestojów w akcji.

Podsumowując – wciągająca mieszanka YA i fantastyki, ze sporą dawką girl power, słabością do przystojniaków i wszechobecnych potworów. A jak to z potworami zwykle bywa, trudno ocenić które są złe, a które dobre.

Chętnie sięgnę po drugi tom, oby pojawił się jak najszybciej.

Jennifer L. Armentrout, Krew i popiół, Warszawa: Wydawnictwo You&YA, 2022, 512 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa You&YA.