Czas na czytanie: „Solitaire” Alice Oseman

Pierwszy raz od naprawdę dawna poczułam się staro czytając książkę z gatunku YA. Niby jestem świadoma, że Alice Oseman pisze dla młodszej młodzieży, niż ja (XD) ale chyba jeszcze nigdy, zamiast identyfikować się z bohaterami, nie załamywałam rąk nad ich rodzicami i tragicznymi zaniedbaniami, jakich się dopuszczają.

„Nic się nie zmieni, o ile tym sama nie zechcesz, żeby się zmieniło”.

Tori Spring, starsza siostra Charliego z „Heartstoppera” nigdy nie była najbardziej radosną i entuzjastyczną postacią na świecie ale w powieści „Solitaire” mamy możliwość poznać ją w najmroczniejszym momencie „okresu dojrzewania”. Spróbujcie przypomnieć sobie ten etap gimbazy, kiedy nosiło się włosy na twarzy, ubierało się tylko czarne ciuchy i pisało smutne, natchnione, głębokie jak kałuże na chodniku wiersze do szuflady. A potem pomnóżcie nastoletni Weltshmertz razy 100, dorzućcie oziębłych, niezainteresowanych dziećmi rodziców i garść zaniedbanych problemów natury psychicznej, a otrzymacie Tori w wieku lat 16.

„(…) łatwiej być samotną, ale każda minuta, którą spędzasz na rozmyślaniu o tym, czego nie robisz, to kolejna minuta zapominania o tym, jak być pośród innych ludzi (…). Jeżeli nie umiesz zaakceptować tego, czego nie rozumiesz, spędzisz życie kwestionując wszystko. A wtedy będziesz musiała przeżyć swoje życie wyłącznie we własnej głowie”.

Siadając do lektury warto wziąć pod uwagę, że to nie tylko debiut literacki, ale i książka pisana przez nastolatkę. Jest to dość mocno odczuwalne, a i samą książkę momentami trudno mi się czytało – nieco detektywistyczna, momentami tak dramatyczna, że aż teatralna fabuła oparta na coraz bardziej niebezpiecznych psotach nieuchwytnej szkolnej grupy anarchistów jest dość mało realistyczna i wypada szczególnie blado na tle maniakalno-depresyjnych obsesji głównej bohaterki. Bo te dla odmiany dają do myślenia.

To historia o depresji, smutku, wrażeniu wyobcowania i niedopasowania, przyjaźni, potrzebie celu i poczuciu niesprawiedliwości. O przytłaczających, obezwładniających uczuciach. O dwóch osobach nie radzących sobie z własnymi emocjami i oczekiwaniami innych, które odkrywają, że lepiej im w swoim towarzystwie, niż w samotności. O potrzebie buntu i dziecięcych marzeniach. I o tym, co uderzyło mnie najbardziej, czyli o porażkach rodzicielskich, braku zainteresowania i bierności dorosłych, którzy nie zauważają nie tylko tego, że ich dziecku wali się świat, ale nawet najprostszych faktów, jak to że przestało sypiać, czy nie wstaje z łóżka.

„Nie sądzę, by mama zbytnio mnie lubiła. To nie ma znaczenia, bo ja w gruncie rzeczy też jej nie lubię”.

Właściwie wszystkie przejawy zainteresowania pogarszającym się stanem bohaterki pochodzą od jej rówieśników, tylko jeden z nauczycieli odrobinę ratuje wizerunek dorosłych.

Brakowało mi tu trochę nazywania rzeczy po imieniu i fachowej pomocy, choć dzięki temu książka nie ma ani kropli wydźwięku dydaktyczno-moralizatorskiego, tak niestrawnego dla odbiorców w podobnym wieku.

Mimo to mam nadzieję, że wszyscy bohaterowie, w jakiejś rzeczywistości, w której książkowe historie toczą się dalej własnym życiem, otrzymają wsparcie nie tylko od przyjaciół, a dorośli nareszcie się obudzą. A czytelnicy, którzy odnajdą w Tori swoje odbicie, nie zawahają się szukać pomocy, choćby wykorzystując spis telefonów i organizacji z istotnych stron.

Alice Oseman, Solitaire, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar, 2023, 320 s.

Recenzja powstała w ramach współpracy z Wydawnictwem Jaguar.

Czas na czytanie: „This Winter” Alice Oseman

Jak nowelka „Nick i Charlie” nie do końca spełniła moje oczekiwania, tak „This Winter” już jak najbardziej trzyma poziom „Heartstoppera”. Choć została napisana jeszcze przed powstaniem samego komiksu, jako dodatek do pierwszej powieści autorki – „Solitare” – poświęconej Tori. Fragment tej powieści został dołączony do nowelki, tak na zaostrzenie apetytu przed nowym wydaniem.

I to właśnie Tori jako pierwsza zabiera głos dzieląc się swoimi przemyśleniami na bieżących temat Świąt. Bo też książka została podzielona na trzy części, a każda z nich przedstawia perspektywę innego bohatera – każdego z trójki rodzeństwa Springów. I chociaż Boże Narodzenie w tym pełnym introwertyków domu zawsze wychodziło nieco niezręcznie, to jest szczególne – są to pierwsze Święta po pobycie Charliego w szpitalu psychiatrycznym. I chyba wszyscy nie bardzo wiedzą jak sobie z tym poradzić, co oczywiście skutkuje spektakularną świąteczną awanturą.

„Dogadujemy się, ale nigdy nie rozmawiamy o niczym ważnym. Nie rozmawiają nawet otwarcie o problemach Charliego, chociaż teraz się już leczy. Myślałam, że coś się zmieni, że będziemy trochę bardziej wprost mówić o naszych uczuciach”.

Jak zwykle jest to opowieść o miłości, nie najłatwiejszych relacjach rodzinnych i związanych z nimi konfliktach, o trosce i wsparciu. O chorobach psychicznych, rozmawianiu o nich i związanym z nimi tabu – o depresji i zaburzeniach odżywiania, które potrafią szczególnie dać się we znaki podczas Bożego Narodzenia. I oczywiście o uczuciach i ich wyrażaniu – tak problematycznym na co dzień i od święta. O wrażliwości i delikatności. O rodzinie i sile, jaka w niej drzemie.

„Wydaje mi się (…) że czasem tak bardzo boisz się być ciężarem, że nie potrafisz poprosić o pomoc. A przecież wokół ciebie jest mnóstwo ludzi, którzy byliby dla ciebie wsparciem, gdybyś tylko powiedział, czego potrzebujesz”.

Oczywiście nie zabrakło typowych dla stylu autorki komiksowych ilustracji urozmaicających lekturę i kilku słów na temat bohaterów na koniec – tym razem w formie ich listów do Mikołaja.

Jak zwykle urocza i pełna uniwersalnej mądrości, choć boleśnie króciutka. Warto poświęcić jej godzinkę przy choince, w ferworze przedświątecznych przygotowań. I znaleźć potem jeszcze równie drobną chwilkę na refleksję o rodzinie i wspieraniu najbliższych w codziennej walce z ich większymi i mniejszymi trudnościami.

„Wystarczy być. Pomagać, kiedy pomoc jest potrzebna. Starać się zrozumieć, nawet kiedy nie rozumie się wszystkiego”.

Alice Oseman, This winter. Heartstopper. Nowela, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar, 2022, 144 s.

Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Jaguar.

Czas na czytanie: „Heartstopper. Yearbook” Alice Oseman

“Yearbook” to bardzo ładnie wydana, pełna bonusów publikacja dla fanów Heartstoppera. Nie jest to jednak nowa historia, a pakiet bardziej lub mniej typowych odautorskich dodatków – część z nich pojawiła się wcześniej na kontach autorki, część była dostępna wyłącznie dla jej patronów, a część to zupełnie nowe treści.

Znajdziemy tu między innymi króciutkie profile bohaterów (zawsze mam po nich niedosyt!), kilka słów o samej Alice, kilka minikomiksów (nie tylko poświęconych głównym bohaterom), psychotest (jak w gazetkach z lat 90.!) oraz możliwość prześledzenia jak historia rozwijała się na przestrzeni lat i jak zmieniał się styl ilustracji – od pomysłu w 2013 roku aż po międzynarodowy sukces i serialową ekranizację w 2022.

Ale tym, co mnie przyciąga najbardziej są nowe ilustracje – w przeciwieństwie do komiksów – w kolorze. A dokładniej we wszystkich kolorach tęczy, bo Pride pełni tu przecież nadrzędną rolę. Publikacja została podzielona na pory roku, mamy więc szansę zobaczyć bohaterów spędzających czas na piknikowaniu, basenowaniu i wylegiwaniu się na plaży, w wydaniu halloweenowym, zasmarkanym, czy świątecznym. Dostaniemy zaproszenie nie tylko do pokojów chłopaków ale i do innych miejsc ważnych dla Nicka i Charliego. Poznamy nieco głębiej ich relacje rodzinne i genealogię Springów i Nelsonów, a na koniec dowiemy się kim chłopaki mogliby być w alternatywnych wszechświatach.

Jest też rozdział poświęcony rysowaniu bohaterów z instrukcjami Alice, ale dla takiego beztalencia jak ja, są to wciąż porady w stylu „narysuj kółko -> narysuj spiczasty podbródek -> a potem resztę Charliego”. Jeśli jednak ktoś choć trochę umie w rysowanie to może odbierze to inaczej!

Jest to oczywiście propozycja przede wszystkim dla nieco młodszych odbiorców (niestety nie da się ukryć, że już dawno nie zaliczam się do grupy docelowej…) ale myślę, że każdy fan z przyjemnością przejrzy ten tytuł. Nawet jeśli nie do końca jest się zainteresowanym quizem „Jesteś Nickiem czy Charliem”, czy informacją który z bohaterów najbardziej boi się burzy, ilość ciepłych, pełnych pozytywnej energii ilustracji sprawia, że jest na czym zawiesić oko. A i sama historia powstawania komiksu i momentami całkiem wyboista droga do osiągnięcia charakterystycznego stylu autorki jest fascynująca.

Alice Oseman, Heartstopper. Yearbook, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar, 2022, 154 s.

Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Jaguar.

Czas na czytanie: „Nick i Charlie. Heartstopper. Nowela” Alice Oseman

Nick i Charlie to bohaterowie serii komiksów Heartstopper, którzy podbili serca chyba wszystkich, którzy zdecydowali się po tą serię sięgnąć – i nic dziwnego, bo to ciepła, przekochana historia która otula jak puchaty kocyk w zimny wieczór, choć wcale nie stroni od trudniejszych tematów. Tym razem powracają w nieco odmiennej formie opowiadania. Jednak bez obaw – na szczęście nie brakuje w nim ilustracji i charakterystycznej dla autorki oprawy graficznej.

Fabuła noweli dzieje się trzy lata po wydarzeniach z pierwszego tomu komiksu – bohaterowie zdążyli poznać się jak nie zna ich nikt inny,  mogą nazywać się parą z poważnym stażem, stawili czoło niejednej przeciwności losu, wyrobili sobie własną rutynę i są pewni uczuć – zarówno swoich, jak i partnera.

Czy to jednak wystarczy, kiedy przyjdzie czas rozstania? Nick jest rok starszy – właśnie świętuje ukończenie szkoły i z ogromnym entuzjazmem szykuje się do wyjazdu na uniwersytet. Jako, że Charliego czeka jeszcze rok nauki w Truham, po latach przebywania ze sobą niemalże non stop ich drogi się rozchodzą i chłopców czeka związek na odległość. Czy są na to gotowi? Czy pierwsza miłość ma szansę przetrwać rozłąkę i czy aby na pewno jest tą na całe życie?

Klimat opowiadania odstaje nieco od puchatego i uroczego komiksu, chociaż czuć, że to wciąż ta sama historia. Pojawia się jednak ostrzejszy język, miałam też wrażenie, że dialogi między bohaterami bywają czasami „papierowe”, a oni (szczególnie Charlie) podchodzą do problemu – który jest przecież już kolejnym na ich wspólnej drodze – w zdecydowanie mniej dojrzały sposób niż dotychczas, choć są już przecież starsi i z niejednego pieca ciastka jedli. Trudno mi to precyzyjnie określić, ale bywały momenty, kiedy po prostu miałam wrażenie, że „coś mi tu nie gra”. Forma komiksu, choć uboższa w tekst, miała dodatkową formę wyrazu, jaką dawały ilustracje – choćby mimikę, czy gesty bohaterów – i teraz mocno mi tego brakowało.

Osobiście bardziej podobały mi się komiksy, niemniej jednak zawsze miło wrócić do świata Haertstoppera i nowelka była przyjemnym oderwaniem od rzeczywistości. Już nie z takim „efektem wow” i nieco uboższa w przekazywane treści dydaktyczno-moralizatorskie, ale wciąż sympatycznym, a urok tego świata został zachowany. I to dla mnie najważniejsze.

Alice Oseman, Nick i Charlie. Heartstopper. Nowela, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar, 2022, 178 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Jaguar.