Czas na czytanie: PRZEDPREMIEROWO „Miłość z TikToka” Magdalena Pioruńska

Nie da się ukryć, że jestem stara duchem i zupełnie nie rozumiem fenomenu TikTokazupełnie tak jak Max, jeden z głównych bohaterów „Miłości z TikToka”, który po średnio przyjemnych zajściach związanych z publicznym wyautowaniem przy pomocy nagranego cichaczem filmiku, całkowicie rezygnuje z mediów społecznościowych. Czyli, według swoich rówieśników, przestaje istnieć. Nie jest to dla niego bynajmniej powód do smutku, Max ma jasno określoną wizję swojej przyszłości. Tej dalszej – chce zostać pisarzem – i tej bliższej – marzy o wakacyjnym wyjeździe wraz z kółkiem kreatywnego pisania prowadzonym przez ulubionego nauczyciela. Okazuje się jednak, że tekst będący przepustką do wyjazdu wymaga bliższego zapoznania z kółkiem wzajemnej adoracji szkolnych influencerów. A dokładniej z jednym z nich. Wyjątkowo gburowatym.

Pobyt Bazyla w prywatnej (i drogiej) szkole jest determinowany przez dodatkowe zarobki. A te najłatwiej przychodzą dzięki umowom sponsorskim. Jednak konto, na którym się zarabia wymaga odpowiedniego imagu, odpowiednich znajomych, sporej dawki modnych imprez i… zdjęcia koszulki od czasu do czasu. Tylko czy to wszystko jest tego warte?

Mamy tu przerażającą wizję rzeczywistości, w której każde twoje potknięcie rejestrują wycelowane prosto w twarz telefony – na żywo albo zmieniając je w ośmieszające nagrania. To stara historia wyśmiewanego outsidera ustawionego w opozycji do „fajnych dzieciaków” – w nowej szacie, gdzie popularności i statusu szkolnych gwiazd nie zapewniają już sportowe sukcesy czy artystyczne zdolności, a zasięgi w mediach społecznościowych i relacje z szalonych imprez.

Z drugiej strony to podnosząca na duchu historia o odwadze wyrażania jasno swoich obaw i emocji w pełnym obłudy i fałszu świecie „idealnych” kadrów i życia starannie wyreżyserowanego pod oczekiwania tysięcy obserwatorów. Gdzie szczera rozmowa w cztery oczy wydaje się mieć jeszcze większą wartość, niż zwykle.

Enemies to lovers, mezalians, poszukiwanie własnych wartości i swojego planu na życie. Nie brakuje tu też prawdziwej przyjaźni i całkiem słodkiego romansu, a wszystko to w klimacie kapryśnej i tymczasowej, choć jakże upajającej sławy jaką daje internet.

Magdalena Pioruńska, Miłość z TikToka, Kraków: Wydawnictwo Znak, 2023, 320 s.
[premiera 17.05.2023]

Recenzja powstała w ramach płatnej współpracy z wydawnictwem Znak.

Czas na czytanie: „Icebraker” A. L. Graziadei

Pierwsze wrażenie, jakie zrobił na mnie „Icebreaker” nie należało do najlepszych – przez mniej więcej połowę strasznie ją męczyłam – główny bohater okazał się tak sfrustrowaną, zadufaną w sobie i trudną do polubienia postacią, że aż nie miałam ochoty o nim czytać.

Drugą trudność sprawiało mi odnalezienie się w amerykańskiej rzeczywistości. Wiele aspektów – od zasad gry w hokeja czy lacrosse, przez proces trenowania młodego zawodnika czy mechanizm rekrutacji młodzików do zawodowych drużyn aż po zwyczaje i organizację życia studenckiego w koledżu (czy spolszczenie tego słowa tylko dla mnie wygląda bardzo źle?) – było dla mnie nowe i nienaturalne, sporo musiałam doczytywać i się domyślać, przez co czytało się mniej płynnie. Z trzeciej strony lubię dowiadywać się czegoś nowego przy okazji lektury.

Ale im dalej w fabułę, tym książka bardziej się broniła.

Stopniowo poznajemy przyczyny nastawienia Mickey’ego i nagle historia sportowej rywalizacji o pierwsze miejsce w rankingach staje się historią o duszącej presji. Kiedy oczekuje się od nastolatka dorównania dokonaniom ojca i dziadka, a każdy dzień podporządkowany jest próbom sprostania oczekiwaniom hokejowego świata, mierzeniu się z mediami i byciu ocenianym przez pryzmat swojego nazwiska, trudno mu być duszą towarzystwa.  A tak wysokie wymagania potrafią zabić każdą pasję.

To też – a może przede wszystkim – pełna wzlotów i upadków historia zmagań z depresją, do czego nie jest łatwo przyznać się w przesiąkniętym toksyczną męskością świecie brutalnego sportu. Nawet przed samym sobą.

„Staram się przekonać samego siebie, że mam prawo tak się czuć pomimo przywilejów, którymi obdarzyło mnie życie, i mimo iż nigdy nie przytrafiło mi się nic naprawdę złego”.

Bardzo podobało mi się poprowadzenie wątku związanego z orientacją seksualną bohaterów i szukania miejsca dla bycia sobą w homofobicznym otoczeniu. Chociaż ta książka to w dużej mierze romans, pociąg do drugiego mężczyzny bynajmniej nie jest tu kreowany na główny problem i nie dominuje ani nad problemem choroby psychicznej ani nad wątkiem rywalizacji, co dodaje mu autentyczności. Dla chłopaków dużo większym kłopotem jest pociąg do rywala, niż pociąg do drugiego chłopaka, pod tym względem jest to jeden z najbardziej dojrzałych aspektów tego szkolnego zauroczenia będącego typowym enemies to lovers.

„Nie ma nic wstydliwego w zwracaniu się o pomoc”.

Jest to też opowieść spełniająca marzenie o większej inkluzywności świata sportu – mamy tu młodych zawodników o różnych kolorach skóry, coraz bardziej otwartych na rożne typy seksualności, sporą dawkę girl power, a nawet reprezentację związku poliamorycznego.

Podsumowując – mimo trudniejszego początku warto więc dać jej szansę, bo to całkiem mądra, wielowątkowa książka, nie tak bardzo oczywista, jak to by się mogło na początku wydawać. O dojrzewaniu i szukaniu pomysłu na życie. O konflikcie między zobowiązaniami i lojalnością wobec rodziny, a własnym szczęściem, o stawianiu czoła presji i depresji. O trudnych relacjach rodzinnych i prawdziwej przyjaźni, która nie daje się odstraszyć. O sporcie, pasji i pierwszej miłości.

A. L. Graziadei, Icebreaker, Warszawa: Wydawnictwo You&YA, 2022, 320 s.

Recenzja powstała w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem You&YA.