Bajki Majki: „Młodzi przyrodnicy. Lato w świecie przyrody” Patrycja Zarawska

Seria „Młodzi Przyrodnicy” składała się dotychczas z książeczek ilustrowanych – skądinąd przepięknie. Niemniej jednak wydanie czterech przewodników dla małych odkrywców podzielonych na pory roku, pełnych rzeczywistych zdjęć uważam za strzał w dziesiątkę. Jak jestem wielką fanką dobrej ilustracji, tak jeśli chodzi o samodzielne odkrywanie świata przyrody, dobre zdjęcianieocenioną pomocą. Szczególnie, że zostały zakomponowane w bardzo atrakcyjny wizualnie sposób.

„Lato w świecie przyrody” niewielka, bardzo kolorowa książka w poręcznym, „plecaczkowym” formacie, którą bez większego problemu możemy zabrać ze sobą na wycieczkę do lasu, na wakacje do babci, czy choćby na działkę. Przewodnik zaczyna się zresztą od wskazówek dotyczących przygotowań do wyprawy – nawet tej do parku, czy nad jezioro – podpowiadających jakie wyposażenie może się przydać młodemu obserwatorowi przyrody.

Reszta książki, zbudowana na zasadzie zbioru ciekawostek przeplatających się z dobrymi radami, składa się z króciutkich, dwustronicowych rozdziałów tematycznych – dowiemy się z nich między innymi co zbierać warto, a czego ruszać nie powinniśmy, poznamy wybrane rodzaje kwiatów, motyli, gąsienic, żuków, ptaków, płazów, gadów a nawet ważek. Nauczymy się odróżniać pszczoły od os i rozpoznawać tropy zwierząt, dowiemy się w jaki sposób pająk buduje pajęczynę, co pływa po powierzchni oczka wodnego i kto żyje w głębi stawu. Odwiedzimy lasy, łąki i wybierzemy się nad morze. Znajdzie się też co nieco o letnim grzybobraniu, owocach, które można jeść i o trujących roślinach. Odnajdziemy odpowiedzi na pytanie czy mrówki żądlą, dlaczego pokrzywa parzy, po co roślinom kolce i czym jest dimorfizm płciowy.

Poza samym obserwowaniem autorka inspiruje również do podejmowania ciekawych aktywności – znajdziemy tu „przepis” na stworzenie zielnika i domku dla owadów, a na końcu książki umieszczono inspirację do prowadzenia dzienniczka obserwatora i notowania w nim swoich odkryć. Nie zabrakło również indeksu wspominanych w książce gatunków i słowniczka trudnych pojęć.

Wszystko to zilustrowano bajecznymi fotografiami i miejscami uzupełniono o aspekt multimedialny – obok niektórych gatunków zwierząt umieszczono kody QR, które przy pomocy adekwatnej aplikacji umożliwią zapoznanie się z odgłosami natury.

Bardzo przystępnie napisany, nieprzepełniony informacjami, a pełen ciekawostek i wskazówek dla młodego odkrywcy przewodnik poczatkującego miłośnika odkrywania natury. Nie ma w nim wszystkiego, czego moglibyśmy szukać (to nie wielotomowa encyklopedia) i na pewno nie wyczerpuje tematu, ale już kilka razy udało nam się dzięki niemu zidentyfikować zaobserwowany na spacerze gatunek (m.in. pliszkę siwą), co było pierwszym krokiem do szukania dalszych informacji na ten temat.

Patrycja Zarawska, Młodzi przyrodnicy. Lato w świecie przyrody, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 114 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.

Bajki Majki: „Góra Mądrości” Mojo Graffi

Lisek marzy o podróżach, Niedźwiedź o prawdziwej przyjaźni. Obaj siedzą jednak u stóp świetlistego drzewa i nie chcą się od niego oddalić. Lisek boi się ciemności, Niedźwiedź wierzy, że skoro to w tym miejscu rok temu wypowiedział życzenie, to na pewno tutaj się ono spełni. Ale czy marzenia spełniają się same, czy lepiej jednak wziąć sprawy w swoje łapki?

„… prawdziwy przyjaciel (…) to ktoś, kto wierzy w ciebie bardziej niż ty sam”.

Kiedy słynąca z dobrych rad Gąsienica daje naszym bohaterom motywację do działania i wysyła ich na wyprawę na Górę Mądrości, nie jest łatwo nie jest łatwo pokonać własne lęki i wyruszyć na przygodę. Szkoda byłoby jednak przegapić szansę na spełnienie marzeń! Czy Liskowi i Niedźwiedziowi starczy odwagi i samozaparcia, by stawić czoła wszystkim czekającym na drodze przeciwnościom? I czy na szczycie góry czeka na nich to, czego pragną?

Wzruszająca i dająca do myślenia opowieść o podróży i rodzącej się podczas niej przyjaźni zbudowanej na zaufaniu, trosce o dobro towarzysza i wspólnych przeżyciach. Historia o podejmowaniu próby i walce o spełnianie marzeń nawet jeśli nie jest się pewnym sukcesu. O stawianiu czoła obawom, pomocy innym, nauce wiary we własne możliwości i przedkładaniu dobra przyjaciela ponad własne.

„… ważniejsze od podróżowania jest to, z kim się podróżuje”.

Wielkim plusem jest sposób wydania tej książki. Zazwyczaj picturebooki porywają całostronicowymi ilustracjami, a sam tekst jest tylko dopełnieniem historii opowiedzianej za pomocą obrazu, w związku z tym są skierowane raczej do młodszych odbiorców. „Góra Mądrości” natomiast łączy w sobie imponującą stronę graficzną picturebooka z całkiem sporą ilością tekstu pozwalającego przedstawić nieco bardziej już skomplikowaną fabułę dla starszego i bardziej zaprawionego czytelnika. A same ilustracje są cudowanie delikatne, liryczne i bardzo klimatyczne, szczególnie pod koniec.

Dodająca otuchy historia wzmagająca wiarę we własne możliwości i odwagę, by sięgać po marzenia.

I piękny pomysł na prezent, świetnie sprawdzi się jako książka – pamiątka z dedykacją, do której można wracać na różnych etapach dorastania.

Mojo Graffi, Góra Mądrości, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 40 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.

Bajki Majki: „Ty decydujesz! Trzy Małe świnki; Czerwony kapturek” Coralie Saudo, Jessica Das

O tym, że klasyczne, znane i lubiane baśnie można opowiadać wciąż na nowo, wszyscy doskonale wiemy. Ale o tym, że możemy to robić sami, czasami zdarza nam się zapominać.

Z książkami, w której wpływ na rozwój fabuły mają decyzje czytelnika mieliśmy już wcześniej do czynienia. Kiedy Maja była zupełnie mała próbowaliśmy tytułu „Trzy kropki” – ja byłam zachwycona, ale Młoda jeszcze nie potrafiła do końca docenić tej koncepcji. Tej zimy za to zachwyciła się „Mikołajkową przygodą” z serii „Czytam i decyduję”, którą czytałyśmy chyba na każdy możliwy sposób.

Dlatego też nie miałam wątpliwości, że tego rodzaju interaktywność w połączeniu z ulubionymi opowieściami (szczególnie „Trzy świnki” cieszą się u nas niesłabnącą sympatią właściwie od zawsze) okażą się strzałem w dziesiątkę dla mojej sześciolatki. I tak też się stało.

Otwierając książki z serii „Ty decydujesz” wcielamy się w głównego bohatera opowieści – w naszym przypadku w Czerwonego Kapturka lub w jedną z Trzech Świnek. Na każdej stronie, po kilku zdaniach wprowadzenia, czeka nas decyzja, która skieruje nasze kroki na jedną z wielu fabularnych dróg. Możemy więc, zgodnie z życzeniem Mamy Świnki opuścić rodzinny razem z braćmi, albo… schować się w kominku! Możemy zanieść koszyczek z ciasteczkami chorej babci albo… samej zjeść ciastka po drodze. A nawet podzielić się nimi z wilkiem. Każda decyzja ma swoje skutki i może doprowadzić nas do bardzo zaskakujących zdarzeń!

W przeciwieństwie do tytułów, które wcześniej przypomniałam, w tej serii nie musimy szukać numeru strony bo dokonaniu decyzji – w poruszaniu się po książce pomagają piktogramy przydzielone wybranym akcjom i opatrzone nimi kolorowe zakładki indeksujące z prawej strony książki. To bardzo praktyczne rozwiązanie, szczególnie dla młodszych czytelników. A i dodatkowo ćwiczenie na spostrzegawczość oraz drobne wyzwanie dla małych paluszków.

Wybierając rozmaite akcje, każdą książkę możemy przeczytać na 22 różne sposoby, które doprowadzą nas do jednego z 5 zakończeń. I tylko jedno z nich znamy z oryginalnej wersji baśni. Będziemy mieli szansę między innymi wrzucić wilka do stawu, przyłożyć babci-żartownisi koszykiem z ciastkami, złapać wilka na lasso, zostać królem Prosiaczkiem albo nie budować swojego własnego świnkowego domku i mieszkać z mamą do dorosłości. Czego byśmy nie wybrali – dobra zabawa gwarantowana. Na zdecydowanie więcej, niż jeden wieczór!

Niewiele tekstu, dużo decyzji, sporo zabawnych, zaskakujących i pobudzających wyobraźnię sytuacji na drodze. A wszystko to w otoczeniu prostych, wręcz schematycznych ilustracji w żywej gamie kolorystycznej, zamknięte bezpiecznie  w twardej oprawie.

Świetny pomysł dla starszaków, którzy dobrze znają baśnie i dla młodszych czytelników, którzy dopiero będą je poznawać. Ciekawe które z rozwiązań wyda im się najbardziej prawdopodobne.

To jeszcze nie do końca gra paragrafowa, ale z pewnością bardzo dobre przygotowanie do takich pozycji!

Coralie Saudo, Jessica Das, Ty decydujesz! Trzy Małe Świnki, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 32 s.

Coralie Saudo, Jessica Das, Ty decydujesz! Czerwony Kapturek, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperKids.

Bajki Majki: Akademia Mądrego Dziecka. Pokochaj naturę. Przesuń i odkryj – „Pszczoła”, „Pająk”

Niewielkie, całokartonowe książeczki dla maluchów z nowej serii Akademii Mądrego Dziecka przyciągają uwagę przede wszystkim ruchomymi, obrotowymi elementami. Nie brak w nich jednak również sporej dawki ciekawostek i informacji o owadach, przedstawionych w sposób bardzo przystępny i możliwy do zapamiętania przez najmłodszych odbiorców oraz za pośrednictwem sympatycznych ilustracji w żywych kolorach.

Mały czytelnik dowie się między innymi jaką rolę pełnią bohaterowie książeczek w przyrodzie i jakie cechy je charakteryzują – m.in. po co pszczole paski, w jaki sposób zbierają pyłek, gdzie mieszkają, czym jest nektar i do czego służy żądło. Poznają też wybrane rodzaje pająków, do czego służy pajęczyna i w jaki sposób pomaga pająkom przemieszczać się na duże odległości.

Obrotowe elementy to świetny trening motoryki małej i wyzwanie dla małych paluszków, poprawiają koordynację ręka-oko. Wzmagają ciekawość, pozwalając odkryć ukryte pod nimi ciekawostki. Można między innymi zajrzeć do wnętrza ula, znaleźć robaczka zaplątanego w pajęczynę albo podyndać pająkiem na wietrze. Myślę, że mogą się również dobrze sprawdzić w procesie oswajania lęku przed owadami.

Ostatnie strony książeczek – jedyne bez ruchomego elementu – podpowiadają w jaki sposób możemy chronić danego owada i pomóc mu przetrwać, na przykład jakie rośliny sadzić, by były dla nich schronieniem czy nie niszczyć pajęczych sieci.

Książeczki są niewielkiego formatu, wygodnego dla małych rączek, z bezpiecznie zaokrąglonymi rogami (co jest dla mnie zawsze wieeeeelkim plusem), wykonane z grubej, w miarę ząbkooodpornej tektury i pokryte śliską, ślinoodporną powłoką. Co ważne, również ruchome elementy są dość grube i wydają się całkiem wytrzymałe . Przesuwa się je gładko i zrobi to bez problemu nawet maluszek nie do końca jeszcze wprawionymi paluszkami, chociaż oczywiście istnieje ryzyko oderwania robala od książeczki. Dlatego też zapewne książeczka jest skierowana dla dzieci powyżej 3go roku życia, wcześniej  niezbędny będzie nadzór rodzica.

Bardzo fajni kandydaci do pierwszej biblioteczki malucha.

Z tej serii pojawiły się jeszcze „Biedronka” i „”Motyl”.

Teresa Bellon, Akademia Mądrego Dziecka. Pokochaj naturę. Przesuń i odkryj. Pszczoła, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 12 s.
Teresa Bellon, Akademia Mądrego Dziecka. Pokochaj naturę. Przesuń i odkryj. Pająk, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 12 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperKids.

Grajki Majki: „Pucio. Moje pierwsze układanki”

„Moje pierwsze układanki” to najłatwiejszy zestaw puzzli z rodziną Pucia w roli głównej przeznaczony dla najmłodszych odkrywców – już od pierwszego roku życia.

W pudełku znajduje się siedem prostokątnych zestawów, a każdy z nich – przedstawiający innego członka rodziny – składa się z trzech elementów. Puzzle są duże, wygodne do operowania jeszcze niewprawionymi paluszkami, mają nieskomplikowane kształty z wycięciem zawsze z jednej strony i w tym samym miejscu. Urozmaiceniem jest ich orientacja – trzy układanki (z kotem bawiącym się piłką, psem pijącym wodę i Bobo raczkującym do klocków) są w poziomie, a cztery (Pucio z samolotem, Misia na hulajnodze, tata na rowerze i mama na rolkach) mają orientację pionową.

Swoją drogą Maja zauważyła, że to puzzle tematycznie idealne na Rowerowy Maj, bo każdy z członków rodziny przemieszcza się w inny sposób.

Postacie ukazane zostały na białym tle, dzięki czemu są łatwo rozpoznawalne nawet przez maluszka i podzielone zostały na równe części – znajdziemy więc element z głową, korpusem i nogami każdej postaci, co znacznie ułatwi układanie. Do puzzli dołączono instrukcję z propozycjami zabaw z wykorzystaniem układanek – zarówno tych wspierających pierwsze puzzlowe próby dla najmłodszych, jak i kreatywne zadanie z wykorzystaniem puzzli dla starszego rodzeństwa.

Jak zwykle w przypadku gier z Puciowej serii jestem zachwycona wysoką jakością wykonania (puzzle są z grubej tektury, idealnie podklejone i wycięte bez żadnego zadziorka), jak i ekologicznym podejściem do opakowaniem – elementy są w (intrygująco szeleszczącym!) papierowym woreczku i opakowane w tekturowy kartonik, który nie wymaga dodatkowego zaklejania taśmą ani owijania folią. Został za to wyposażony w sznureczek do wygodnego przenoszenia, co dla malucha będzie dodatkową atrakcją. No i „wyprodukowano w Polsce”, czego chcieć więcej?

Przetestowane przez starszą siostrę, będzie czekać na Leona, bo to jedna z tych zabawek, które warto zachomikować. Nawet rok wcześniej.

„Pucio. Moje pierwsze układanki”
Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Ilość elementów: 7 trzyelementowych zestawów
Sugerowany wiek: 1+
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

O innych książeczkach z Puciowersum dla starszych i młodszych czytelników pisałam Wam TU, TU i TU, TU i TU. Mieliśmy również pluszowego Pucia i puzzle dźwiękonaśladowcze, pierwsze puciowe gry maluszka – domino oraz loteryjkę, puzzle z przeciwieństwami i odrobinkę trudniejsze puzzle świąteczne.

Bajki Majki: „Zabawianki”

Do serii kartonówek z klasycznymi wierszykami dla maluszków mam szczególny sentyment – Maja uwielbiała „Zasypianki” i „Klasykę dla smyka” za bobasa, a ze zbioru „Zwierzaki wierszaki”, uczyła się na przedszkolne konkursy recytatorskie. Wszystkie trzy mam odłożone dla Leona i już z myślą o nim skusiłam się na najnowszy tytuł serii.

„Zabawianki” – jak sama nazwa wskazuje – to zbiór rymowanek poświęconych psotom, figlom i wygłupom. Prosto spod piór najulubieńszych polskich poetek i poetów. Znajdziemy tu miedzy innymi „Kałużystów” Danuty Wawiłow, „Skakankę” Juliana Tuwima czy „Złą Zimę” Marii Konopnickiej. Wiersze Doroty Gellner i Danuty Gellnerowej, Ludwika Jerzego Kerna, Agnieszki Frączek i Joanny Papuzińskiej. Te znane i osłuchane i te, które dopiero poznamy – wszystkie rytmiczne, wpadające w ucho i zapraszające do zabawy.

Wszystko to w fantastycznej i bardzo aktualnej oprawie graficznej Kasi Nowowiejskiej, bo ilustracje pełne bawiących się dzieci, w które wpasowano wiersze, zajmują tu calutkie strony. Jeśli będziecie wystarczająco uważni, możecie wypatrzeć nawet co nieco dla fanów Psiego Patrolu!

Najwięcej wierszyków, wraz z poświęconymi im ilustracjami, dzieje się wiosną i latem (bo i też te pory roku chyba najbardziej sprzyjają kicaniu po dworze, jak te zające na łące), ale znajdziemy tu propozycje na wszystkie pory roku – nie zabraknie ani malowniczej jesieni, ani zimowych bałwanków. Ani nawet dżungli! Jest też miejsce na zabawy w domowym zaciszu. Dla każdego coś fajnego!

Jak zawsze wydane w formie niewielkiej, całokartonowej książeczki z bezpiecznie zaokrąglonymi brzegami, ząbko- i ślinoodpornej. Sprawdzone – niezniszczalne!

Zabawianki, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2022, 40 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

Grajki Majki: Lalka „Unique Eyes” Amy

Głównym atutem lalek z serii „Unique Eyes”– jak zresztą sama nazwa wskazuje – są piękne oczy, które zdają się podążać za nami spojrzeniem, niezależnie od kąta, pod jakim trzymamy lalkę. Każda z 3 przyjaciółek ma inny kolor oczu i włosów – nasza Amy jest zielonooką blondynką, tak samo jak Maja, do której należy.

Wyjątkowe spojrzenie jest fajnym bajerem, przyciągającym uwagę „efektem wow”. Niewątpliwie ma też spory wpływ na wybór jednej z trzech kandydatek (jest jeszcze brązowowłosa, niebieskooka Sophia, która nosi grzywkę oraz brązowooka Rebbeca z pastelowymi pasemkami) i daje możliwość dopasowania lalki do jej właścicielki. W samej zabawie jednak moja Maja doceniła przede wszystkim… zginane (i to kilkustopniowo!) kolana lalki, dzięki czemu bez problemu można ją sadzać na półkach, fotelikach i krzesełkach, a nawet szykownie założyć jej nogę na nogę oraz fakt, że lalka sama stoi bez podparcia. Takie zestawienie to chyba wśród wyjątek, a przynajmniej tak wynika z naszych lalkowych doświadczeń, super sprawa.

Nie sposób również przeoczyć super modnych ciuchów – nasza lalka nosi różowozłotą cekinową sukienkę i jeansowy płaszcz a do tego stylowe kalosze (które dziecko nie kocha kaloszy?). Są też większe zestawy z dodatkowym zestawem ubranek, a i każda z przyjaciółek ma nieco inny styl ubierania się.

Trzecią cechą, którą moje dziecię szczególnie docenia, są długie i gęste włosy lalki, które można czesać i spinać w rozmaite fryzury – i warkocz wyjdzie imponujący i na dwa kitki starczy włosów.

Ja jestem za to mile zaskoczona wysoką jakością wykonania. Oczy są naprawdę śliczne, z efektem głębi, o nasyconym kolorze, włosy nie wypadają nawet przy mało delikatnym czesaniu, kolana można zginać bez użycia większej siły a ubranka są uszyte starannie i zdają się być całkiem wytrzymałe na ubieranie i rozbieranie przez nie do końca wprawione przedszkolaki.

I jeszcze jako mama – doceniam fakt, że seria składa się z trzech lalek. To dość, by było ciekawie, różnorodnie i można się było głębiej zastanowić nad wyborem „tej jedynej” a jednocześnie nie nadmiernie przytłaczająco (i dla pokoju i dla portfela) gdyby dziecko przypadkiem zapragnęło posiadać wszystkie trzy.

Lalka „Unique Eyes” Amy 
Firma: Giochi Preziosi
Sugerowany wiek: 3+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Dystrybutora Zabawek Dante.

Bajki Majki: 5 pomysłowych książeczek dla maluszka

Maja ma już ponad 6 lat i od września wybiera się do pierwszej klasy, siłą rzeczy wypadłam więc z obiegu jeśli chodzi o książeczki dla najmłodszych. I chociaż mam w piwnicy przynajmniej jeden porządny karton sprawdzonych i kochanych bobasowych pozycji czekających na urządzenie pierwszej biblioteczki Leona, nie potrafię się powstrzymać przed zerkaniem na maluszkowe nowości. A przez te 5 lat na rynku pierwszych książeczek zadziało się naprawdę sporo!

Wybrałam 5 najciekawszych kartonowych tytułów z „efektem łał”, które poza wzruszającą treścią, czy pięknymi ilustracjami (czyli tym, czym wybierając książeczkę zwykle kierują się mamy), przyciągają uwagę zaskakującym rozwiązaniem albo pomysłem (które zwykle na dłużej skupiają uwagę dzieci) – czyli tytułów trochę do czytania i trochę do zabawy.

Książeczki dźwiękowe

Na początek książki, które wykorzystują znany mi już patent, ale w nowej – ulepszonej formie. Seria o Misiu Mikusiu to 4 urocze, nieskomplikowane historyjki uatrakcyjnione dźwiękowymi guziczkami. Wielkim plusem jest fakt, że w tym przypadku guziczków nie trzeba wciskać (a z tym mała Maja zawsze miała problem m.in. w serii „Poznaję dźwięki! – naciskała za lekko) – by usłyszeć muzyczkę wystarczy przyłożyć paluszek do odpowiedniego, charakterystycznego punktu na każdej stronie.

Na każdą opowieść składa się 5 rozkładówek (a zatem i 5 dźwiękowych guziczków). Sympatyczne ilustracje uzupełniają po 2-4 zdania tekstu i wyrazy dźwiękonaśladowcze. Często wykorzystywane są pytania do czytelnika dodatkowo angażujące maluszka w historię. W części „Mikuś i wizyta na wsi” dziecko ma szansę poznać zwierzęta hodowlane i odrobinkę wiejskiej rzeczywistości (zadania gospodarza, wszechobecne błotko) oraz przećwiczyć nazwy kolorów.

Camilla Reid, Nicola Slater, Mikuś i wizyta na wsi, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 10 s.

„Mikuś i duży czerwony nocnik” to część przybliżająca i oswajająca pożegnanie z pieluszką. Nie obejdzie się oczywiście bez drobnej wpadki, ale dzięki temu duży sukces z nocnikiem w roli głównej będzie jeszcze bardziej znaczący!

Camilla Reid, Nicola Slater, Mikuś i duży czerwony nocnik, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 10 s.

Książeczki są dość lekkie, kwadratowe, wygodne dla małych rączek. Z grubszej tekturki i bezpiecznie zaokrąglonymi rogami, sprawiają wrażenie wytrzymałych zarówno jeśli chodzi o upadki, jak i spotkania z ząbkami i śliną. Co ważne, można w nich zmieniać baterie (klapka zabezpieczona śrubką z tyłu książki) i najważniejsze dla rodzica – mają wyłącznik! Jak to zwykle bywa jeśli chodzi o zabawki dźwiękowe, muzyczka jest dla mnie osobiście nieco za głośna, choć z doświadczenia wiem, że ten problem dotyczy początków użytkowania i zazwyczaj po pewnym czasie dźwięki nieco cichną.

Z tej serii ukazały się również „Mikuś i dzień w przedszkolu” oraz „Mikuś i pluszowy króliczek”.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Ruchome elementy

„Kocham cię, Mamo!” z „Akademii Mądrego Dziecka” na pierwszy rzut oka może wydawać się zwykłą książeczką z okienkami. Mnogość rozwiązań i pomysłów na ruchome elementy okazuje się jednak imponująca.

Już na okładce znajdziemy pokrętło pozwalające na zmianę koloru wyciętych serduszek. A wewnątrz czekają na małe paluszki pełzające robaczki, okienka w niestandardowych kształtach otwierane do dołu i w górę, elementy wymagające przesuwania i wysuwania oraz wypukłe, brokatowe szczegóły o interesującej fakturze.

W tej raczej ciężkiej książce z bardzo grubymi stronami znajdziemy 10 przeuroczych zwierzęcych mam z ich maluchami. Poza manualnymi elementami do poruszania, ilustracje na każdej stronie są uzupełnione wierszowanym zdaniem, w którym maluszek mówi co najbardziej lubi robić z mamą lub za co ją kocha – za ciche mruczenie, wspólne spanie bądź pływanie, zabawę, czy taplanie się w błotku. Dzięki grubej tekturze i zaokrąglonym rogom książka jest bezpieczna dla maluszka, ale ze względu na bardziej delikatne klapki i wysuwane fragmenty warto mieć małego czytelnika na oku.

Akademia Mądrego Dziecka, Mój świat, Kocham cię, mamo!, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harper Kids.

Pachnące książeczki

Pomysł na książki dla maluszków, z którym wcześniej się nie spotkałam i który nigdy nie przyszedłby mi do głowy, a mam przeczucie, że okaże się strzałem w 10 – książeczki z zapachami.

Pamiętacie katalogi z Avonu, gdzie trzeba potrzeć kartkę, by poczuć zapach perfum, którymi został nasycony papier? Tutaj wykorzystano to samo rozwiązanie w książeczkach o kolorach! Jak dla mnie to świetna koncepcja – synestezje są ekstra, a już bardzo niedługo trudno będzie znaleźć osobę, dla której czerwony kolor nie będzie bosko pachniał truskawkami (przynajmniej u nas, na Kaszubach).

„Mój dzień” to książeczka zbierająca na każdej rozkładówce przedmioty z otoczenia maluszka w danym kolorze – z lewej strony siedem przykładów w formie ilustracji, z prawej okienko, pod którym kryje się realne zdjęcie do pocierania i wąchania. W ten sposób autorzy zachęcają małego czytelnika do rozglądania się za kolorami – wspólnie szukamy zielonego koloru w ogrodzie, czerwonego w przedszkolu, żółtego w parku, brązowego w kuchni, czy białego w łazience. To też bardzo fajny pomysł na wyjście z lekturą poza cztery ściany domu.

Mój dzień. Moja pachnąca książeczka z kolorami. Akademia Mądrego Dziecka, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Do czytania w plenerze jeszcze bardziej zachęca cześć serii pod tytułem „Ogród”. Tutaj wszystkie zapachy poukrywane pod klapkami należą do roślin i większość przedmiotów możemy znaleźć na zewnątrz (owoce, zwierzęta) lub zabrać ze sobą na wycieczkę (plecak, jogurt, papier). Albo przynieść do domu z wycieczki, jak np. fioletowego siniaka.

Ogród. Moja pachnąca książeczka z kolorami. Akademia Mądrego Dziecka, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Niektóre zapachy są bardziej udane (moim faworytem jest pieczony kurczak), inne mniej (truskawki, czy czekolada pachną raczej sztucznie), ale wszystkie są rozpoznawalne – testowałam na mojej 6-latce, która po zobaczeniu zdjęcia pod klapką określiła roślinę jako bazylię, a po potarciu i powąchaniu poprawiła się, że to jednak mięta. Miejsca do pocierania są spore, a zapachy intensywne. Jestem ciekawa, czy długo się utrzymają zarówno nieużywane (muszą trochę poczekać na swój czas, bo Leon się jeszcze nie urodził), jak i później intensywnie pocierane i wąchane. Dam znać za jakiś czas.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperKids.

Książki z dziurami

Czas na pomysł i autora, których zdążyłam już dobrze poznać i polubić podczas bobasowego okresu Mai, czyli książki z dziurami Hectora Dexeta. To nasze niekwestionowane hity – „Kto zjadł biedronkę?” była jedną z pierwszych najukochańszych pozycji Majeczki, a potem kontynuowaliśmy tą przygodę z takimi tytułami jak „Oto jest ogród”, „A co to?”, czy „Nasze ciało”. Jestem zachwycona, że po 5 latach wciąż pojawiają się nowe tytuły z tej serii. Pierwsze, co zrobiła moja córa po otwarciu paczki z książeczkami dla braciszka, było wpasowanie paluszków w dziurki – z tego się po prostu nie wyrasta!

Książki Dexeta poznacie po trzech bardzo charakterystycznych cechach – żywych, nasyconych kontrastowych kolorach, budowaniu świata z prostych, geometrycznych kształtów i obłych linii oraz wszędobylskich dziurach różnej wielkości i kształtu.

„Ja też” to zabawna książeczka skupiająca się na porównaniach między zwierzętami i… małymi dziećmi. Lubią psoty i zabawę niczym małe kotki, wszędzie chodzą z mamą, zupełnie jak kangurzątka, biorą prysznic jak słonie, załatwiają się w określone miejsca, mają włochatych tatusiów i czują się bezpiecznie dzięki opiece mamy. Każda strona wypełniona jest kolorową, kontrastową ilustracją, uzupełniona jednym zdaniem tekstu i wyposażona w przynajmniej jedną dziurkę, przez którą możemy dojrzeć fragment ilustracji z kolejnej strony. Dzięki temu skrzydło sowiej mamy przemienić się może w parasol, nosidło w kangurzą torbę, a oczko zwierzątka w oczko dziecka.

Hector Dexet, Ja też!, Warszawa: Wydawnictwo Mamania, 2022, 36 s.

„Przytulamy się”, jak sama nazwa wskazuje, proponuje małym czytelnikom rozmaite formy przytualsków – pod kołdrą, po kłótni, na pocieszenie, dla dodania otuchy, na pożegnanie. Z tatą, czy z przyjaciółmi, bez użycia rąk, czy pod wodą, tulaski to zawsze dobry pomysł na poprawę humoru – wypróbujcie je wszystkie! Słodka, urocza i przekochana pozycja.

Hector Dexet, Przytulamy się, Warszawa: Wydawnictwo Mamania, 2022, 36 s.

Jak wszystkie książki Hectora Dexeta, te również pobudzają wyobraźnię, rozwijają słownictwo i świetnie sprawdzają się podczas ćwiczenia małej motoryki – trudno się powstrzymać by zamiast przewracać strony w standardowy sposób, nie robić tego poprzez wkładanie paluszków w dziurki i ciągnięcie za krawędzie otworów.

Chociaż książki nie należą do najlżejszych, a tektura stron, choć sztywna, nie jest bardzo gruba, z doświadczenia wiem, że to książki nie do zdarcia. Nasze wielokrotnie zaczytane tytuły sprzed lat nie mają znaczących śladów zużycia, choć niejednokrotnie służyły nam również poza domem – podczas spacerów i wypadów na plac zabaw.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mamania.

Przekroje

I na koniec nieco inne podejście do dziur w książce. W serii „Jak to działa?” grube, tekturowe strony podziurawione zostały przekrojami, pozwalającymi zajrzeć do środka prezentowanego obiektu i poznać go… dogłębnie.

Pomysłowe, porządnie wykonane, o dużej wartości edukacyjnej. Po prostu fajne do czytania!

„Jak to działa? Traktor” to prawdziwa gratka dla każdego fana maszyn i pojazdów wszelakich. W książce wytłumaczono do czego służy ciągnik i z jakich elementów się składa – te zostały również podpisane na obrazkach i wyszczególnione na kolejnych przekrojach, jak np. silnik pod maską, która chroni go przed zabrudzeniami. Mały czytelnik pozna również rozmaite maszyny rolnicze, jakie można doczepić do ciągnika oraz dowie się między innymi dlaczego traktory mają rurę wydechową skierowaną w górę. A w tle będzie mógł wypatrzeć rozmaite wiejskie zwierzęta i poznać dźwięki, jakie wydają.

Jak to działa? Traktor, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 12 s.

W książeczce „Jak to działa? Dinozaur” naszym przewodnikiem będzie Profesor Myszka zajmujący się badaniami nad dinozaurami. Opowie maluchom co nieco o tyranozaurach – uch cechach fizycznych, zwyczajach i budowie ciała, co można śledzić na kolejnych przekrojach. Na każdej stronie pojawiają się również dinozaurowe ciekawostki, można więc wyciągnąć z tej niedługiej pozycji całkiem sporo wiedzy. No i wcisnąć paluszki między ostre zęby wielkiego jaszczura.

Jak to działa? Dinozaur, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 12 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Znacie jeszcze jakieś inne pomysłowe książeczki dla najmłodszych? Podzielcie się tytułami!

Bajki Majki: „Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów” Rocio Bonilla

O tym, że uwielbiam picturebooki Rocio Bonilli nie muszę chyba nikomu przypominać – absolutnie zakochałam się w „Najwyższej na świecie wieży z książek”, a jakiś czas później miałam przyjemność patronować książce „Dziadkowie, piranie i inne historie”. Nic więc dziwnego, że trzecią książkę tej ilustratorki mogłabym polecić właściwie w ciemno. Na szczęście nie muszę – przyjrzyjmy się jej razem!

O czym jest „Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów” dowiadujemy się już z samej okładki – „to „książka o wspólnocie i o tym, żeby nie oceniać po pozorach”. Niby banał, wałkowany już niejednokrotnie również w książeczkach dla dzieci, a jednak wciąż można go przedstawić w zaskakujący, zabawny i sympatyczny, a przy tym pełen mądrości sposób.

Przy pewnej ulicy stoją bardzo różnorodne domy, których bardzo różnorodni mieszkańcy w ogóle się nie znają. Jedynym, co wiedzą o sobie nawzajem, są ich własne wyobrażenia. Czy Kura Kamila, z której mieszkania zawsze dobiegają hałasy jest głucha? Czy poważny adwokat Lis Ignacy naprawdę nie lubi dzieci? Dlaczego Świnka Matylda rozmawia tylko z robotami i nikt nigdy nie nacisnął dzwonka do drzwi ogra Juzia? I czy obok Ignacego naprawdę mieszka smok?

Wszyscy mieszkańcy ulicy skupieni są wyłącznie na swoim własnym życiu. Choć doskwiera im samotność, boją się zagadać do mieszkających tuż za płotem sąsiadów powstrzymywani przez stereotypy i uprzedzenia. Ale pewnego dnia niespodziewana awaria internetu zmusi do wyjścia z domu i skorzystania z pomocy sąsiadki największą samotniczkę w okolicy, co ośmieli wszystkich do przemyślenia swoich obaw ponownie.

Kiedy bohaterowie małymi kroczkami zaczną otwierać się na innych, szybko okaże się, że ich obawy były bezpodstawne, a sąsiedzi są zupełnie inni, niż się spodziewali. Bo i kto by pomyślał, że kot może być wegetarianinem, a za groźnie rozdziawioną paszczą smoka kryje się… mała, sprytna myszka?

Nie będzie więc zaskoczeniem, że kiedy już sąsiedzi się poznają i zaczną wzajemnie sobie pomagać, ani się obejrzą, jak utworzą silną wspólnotę. W końcu razem można więcej.

Rocio Bonilla, Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2022, 48 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.