Bajki Majki: „Róże w garażu” Agnieszka Tyszka

Czy kiedy obiecane wakacje w Grecji nie dochodzą do skutku, wyjazd za miasto może okazać się atrakcyjną alternatywą? Jak najbardziej, ale tylko jeśli na działce obok, w różowym garażu obrośniętym różami mieszka… no właśnie, kto? Czarownica? Bajkowa Baba Jaga? A może mało towarzyski mechanik samochodowy?

Czy to możliwe, że wszystkie czarne koty kręcące się po zaniedbanej działeczce za płotem same karmią się whiskasem? Cukierki same pojawiają się na płocie, a pod krzakami róż rosną lizaki w kolorowych papierkach?

Lato to czas zabawy i nieograniczonej fantazji. Niewiele trzeba, by stać się Indianinem, badaczką, treserką niewidzialnych tygrysów, piratem, architektem pałaców dla ślimaków, czy nowojorskim detektywem. W końcu nuda jest najlepszą przyjaciółką wyobraźni. A jeśli pozornie zwyczajnym sytuacjom tajemniczości dodadzą nie do końca wytłumaczalne szczegóły, Grecja szybko odejdzie w zapomnienie. W końcu nie każdym wakacjom towarzyszą przygody rodem z książek!

Przekonują się o tym dwie wielodzietne rodziny, w których mamy – najlepsze przyjaciółki jeszcze z czasów szkoły zakonnej – kupiły mały domek z działeczką. Sześcioro narratorów o najróżniejszych zainteresowaniach i w różnym wieku (od niemalże niemowlaka, przez rezolutne przedszkolaczki, aż po „dorosłą” i „nowoczesną” młodszą młodzież) wspólnymi siłami, choć każdy w swoim niepowtarzalnym stylu, opowie czytelnikowi o tym, co zdarzyło pewnego niesamowitego lata.

A pomogą im w tym przesympatyczne, tęczowo kolorowe ilustracje, które od czasu do czasu zajmują całe strony książeczki, a jeśli nie, to wciskają się między spory, wygodny na poczatkującego czytelnika tekst jak tylko mogą – choćby jednym ptaszkiem, kotkiem, czy ślimaczkiem.

Spakujcie do kieszeni trochę czosnku i latarkę, na szyi powieście niebieskie koraliki, a pod pachę chwyćcie pluszowego dziobaka. Tak wyposażeni otwórzcie książkę – jesteście gotowi na przygodę!

Pamiętajcie, że magia może kryć się w najzwyklejszej nawet historii. Trzeba tylko umieć ją dostrzec!

Agnieszka Tyszka, Róże w garażu, Łódź: Wydawnictwo Akapit Press, 2019, 125 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Akapit Press.

Bajki Majki: „Kicia Kocia i Nunuś. Co robisz?” Anita Głowińska

Po walentynkowym maratonie miał być odpoczynek od dziecięcych słodkości, ale dziś rano kalendarz zaskoczył nas informacją o Dniu Kota (pierwszy raz zapomniałam o Dniu Kota!) A wiadomo, że dzień święty trzeba święcić. Zatem poranne czytanko zaczęliśmy od stosunkowo nowej, bo zakupionej w tym tygodniu, pozycji w majowej biblioteczce.

 

O serii przygód Kici Koci czytałam wiele pozytywnych recenzji, ale wstrzymałam się z zakupem ze względu na papierowe strony, które w połączeniu z niewielkim formatem książeczki mogłyby bardzo szybko ulec zniszczeniu w starciu z moja małą Destrukcją. Czekała mnie jednak miła niespodzianka – całkiem niedawno wydawnictwo rozszerzyło ofertę o nowe części Kici Koci skierowane do najmłodszych – „Kicia Kocia i Nunuś” to porządne, dziecioodporne kartonówki, które wyglądają na nie do zdarcia (chociaż to zapewne okaże się dopiero w praktyce).

„Co robisz?” to jedna z dwóch części skupiających się na młodszym bracie Kici Koci – Nunusiu. To nasza pierwsza książeczka – zgadywanka. Siostra (zapewne zaniepokojona zbyt długą ciszą) puka do drzwi pokoju Nunusia zainteresowana co też braciszek znowu broi. Na podstawie pokazywanych przez młodszego kotka atrybutów (miotła, pędzel, łyżeczka) należy odgadnąć czynność. Zagadki pomagają w nauce kojarzenia przedmiotu z wykonywaną czynnością i samego nazywania codziennych zajęć. Urocze malowane obrazki, prosta forma i nieskomplikowana fabuła bardzo pasują mojemu Roczniakowi – tylko przed pierwszą drzemką przeczytałyśmy tą książeczkę 5 razy zanim Bobasa zdecydowała się pójść spać. Zdecydowanie zakupię też drugą część – o nocnikowaniu – kiedy tylko zdecydujemy się z Maj na poważnie ugryźć ten temat :D

Maja bardzo poleca.

Anita Głowińska, Kicia Kocia i Nunuś. Co robisz?, Poznań: Media Rodzina, 2016, 14 s.

Bajki Majki: „Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham” Sam McBratney

Ukochana książka mojego późnego dzieciństwa. Będąc w ciąży zamęczałam męża, żeby czytał mi ją przed snem i słuchając roniłam w poduszkę przepełnione hormonami łzy wzruszenia. Może dlatego już od maleńkości Maja tak lubiła jej słuchać.

Bo tych kitajców nie można nie pokochać. W książce mieszkają Duży Brązowy Zając i Mały Brązowy Zajączek – nie do końca wiadomo, czy to bracia, czy tata z synkiem, nie ulega jednak najmniejszej wątpliwości, iż owe zające bardzo się kochają. Mały Zajączek za wszelką cenę stara się zmierzyć i opisać swoje uczucie jak najdokładniej, jak najbardziej wizualnie. „Kocham Cię, jak…” – poszukując największych rzeczy jakie może sobie tylko wyobrazić rozpoczyna swoistą licytację uczuć. A Duży Brązowy zając z cierpliwością i zrozumieniem podejmuje dialog odpowiadając własnym ogromem miłości.

Ciepła, chwytająca za serce opowieść o emocji wymykającej się definicjom, o zrozumieniu i dziecięcym postrzeganiu świata. Dodatkowo jest prześliczna wizualnie, ilustracje Anity Jearam to absolutne mistrzostwo świata. Ta mądra książeczka trafia do serc i małych i dużych czytelników.

Od jakiegoś czasu mamy przerwę od tej pozycji – kiedy Bobasa weszła w okres buntu, samodzielności w przewracaniu stron i gniecenia kartek, zatrwożona Mama odstawiła książkę na bezpieczną półkę (nasz egzemplarz pamięta jeszcze czasy mojego własnego życiowego nieopierzenia – pamiątka międzypokoleniowa). Z drugiej strony ta historia już się trochę osłuchała, podobnie jak wierszyki Brzechwy, za którymi Maj przepadała w niemowlęctwie, a później nagle się znudziły. Właśnie przypomniałyśmy sobie o Zajączkach poszukując lektury na Walentynki i coś czuję, że ponownie zadomowią się w naszym repertuarze na dłużej (a już na pewno do pełnej zajączków Wielkanocy).

Poleca Maja, poleca Mama, poleca Tata i babcia i ciocia też <3

Sam McBratney, Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham, Warszawa: Egmont, 2004, 32 s.