Czas na czytanie: „Tamte dni, tamte noce” André Aciman

„Ludzie, którzy czytają, są schowani w sobie. Ukrywają to, jacy są. Ludzie schowani w sobie nie zawsze lubią to, jacy są.”

Przeczytałam właśnie książkę o szczęściu. Dlaczego więc nie mogę przestać płakać?

DSC_1049

Pozornie banalna historia wakacyjnego romansu pomiędzy siedemnastoletnim synem znanego profesora i kilka lat starszym letnim rezydentem jego rodziców umiejscowiona w rajskiej scenerii północnych Włoch. I nie byłoby w niej niczego odkrywczego, gdyby nie olbrzymia dawka emocji, którą ów romans ze sobą niesie.

„(…) młodośc nie ma wstydu. Wstyd przychodzi z wiekiem.”

Bardzo długo, bo przez niemalże pół książki nie mogłam przywyknąć do pierwszoosobowej narracji i koncepcji strumienia świadomości. To praktycznie autowiwisekcja wrażliwości głównego bohatera, który każde ze swoich uczuć i każdą reakcję analizuje, rozkłada na czynniki pierwsze i wielokrotnie przeżywa. I choć może być przy tym męczący, doskonale go rozumiem i jednocześnie niesamowicie imponuje mi jego nieposkromione pragnienie przeżywania i ciekawość skierowana zarówno w kierunku drugiego mężczyzny, jak i własnego wnętrza.

„- Wcale nie jestem mądry. Jak już mówiłem, o niczym nie mam pojęcia. Czytam książki i umiem układać słowa w zdania, ale to nie znaczy, że potrafię mówić o sprawach, które są dla mnie najważniejsze.”

Opowieść o stopniowo budzących się namiętnościach. O poszukiwaniu bliskości i absolutnej intymności dzielonej z drugim człowiekiem. O pokrewieństwie umysłów i nieśmiałości. O poznawaniu siebie poprzez poznawanie kogoś innego. O odkrywaniu własnej seksualności. O pragnieniu bycia jednością. O fascynacji, pasji, obsesji, pragnieniu i zakazanym owocu. O magii pierwszego zauroczenia, które potrafi zmienić całe życie. O nastoletniej huśtawce emocjonalnej. O szczęśliwej rodzinie, wsparciu i oddaniu. O absolutnym szczęściu, o tęsknocie, o goryczy straconej szansy i o poddawaniu się bez walki. O pielęgnowaniu wspomnień. O zachłyśnieciu się młodością, wolnością i emocjami.

„Chcę poznać twoje ciało, chcę wiedzieć co czujesz, chcę poznać ciebie, a za twoim pośrednictwem siebie.”

A przy tym skłaniająca do namysłu, stale stawiająca przed czytelnikiem intelektualne wyzwania i świetna literacko. Jest w niej pasja, muzyka, filozofia i plastyczne opisy. Nie raz jeszcze zatęsknię za tym włoskim kawałkiem nieba.

Czy jest szokująca, bulwersująca, czy obrzydliwa? Pewnie może być w ten sposób odbierana, chociaż osobiście nie te odczucia towarzyszyły mi podczas lektury. W moim odczuciu jest raczej bardzo prawdziwa i naturalna, wręcz naturalistyczna. I czuję się przede wszystkim potargana emocjonalnie jako jednostka o niebywale niskiej odporności na takie piękno-gorzkie zakończenia.

Wyczuwam potężnego książkowego kaca. A książki nie mogłabym nie polecić, mimo, że złamała mi serce.

„(…) jak poruszamy się w czasie, jak czas porusza się w nas. Jak się zmieniamy, a potem wracamy do pierwotnej postaci. Można się zestarzeć, nic nie wiedząc na ten temat. (…) Ja się nie zmieniłem. Świat się nie zmienił. A przecież nic nie będzie takie samo. Pozostały tylko marzenia i dziwne wspomnienia.”

André Aciman, Tamte dni, tamte noce, Warszawa: Wydawnictwo Poradnia K, 2018, 332 s.

Bajki Majki: „Przyjaciele” Liesbet Slegers

Cykl czterech niewielkich całokartonowych książeczek dla najmłodszych to nowość od wydawnictwa Adamada. Ich bohaterem jest mały chłopiec, który z typową dla dzieci ciekawością poznaje świat. Przesympatyczne kolorowe ilustracje opowiadają o zwyczajach związanych z kąpielą, jedzeniem i zasypianiem. My za to rodzinnie wybraliśmy na próbę czwartą książeczkę z serii – o pierwszych przyjaźniach małego człowieczka.

 

Książeczka „Przyjaciele” przyciągnęła nas przede wszystkim pasiastym kotkiem na okładce – również Maja jedną ze swoich pierwszych relacji nawiązywała z naszą wiekową kotką Figą i trochę to trwało, zanim nauczyła się „robić kotkowi cacy, a nie bach bach”. Za to obecnie kotki są najulubieńszymi stworzeniami w całym bobasowymn świecie. Podobnie chłopiec z książeczki uczy się współżycia z domowymi pupilami – głaszcze miękkie kocie futerko (a przecież powszechnie wiadomo, że koty są bardzo sensoryczne!) i przygląda się pływającej w akwarium złotej rybce. Poza zwierzątkami spędza czas z najbliższymi – bawi się ze starszą siostrą, wygłupia się z tatą i szuka schronienia w kochających ramionach mamy. A na koniec dnia przytula do snu ulubionego misia.

Prosta lektura, rekomendowana dla bobasów od 12 miesiąca, uczy czułości, delikatności, bliskości i serdeczności. Niewielkim fragmentom tekstu towarzyszą ilustracje, które skradły mi serce – kolorowe, proste, intuicyjnie rozpoznawalne, z wyraźnie widocznymi pociągnięciami pędzla – po prostu „dziecięce”. W dodatku pełne ciepła i uśmiechu.

Nie sposób nie polubić tej serii, na pewno uzbieramy pozostałe części cyklu!

Liesbet Slegers, Przyjaciele, Gdańsk: Wydawnictwo Adamada, 2017, 14 s.