Bajki Majki: „Jestem przy tobie” Smriti Halls, Steve Small

Znacie to uczucie, kiedy macie najlepszego przyjaciela na świecie, uwielbiacie go ponad wszystko i wszystko robicie razem, ale nie zawsze wychodzi tak, jak to sobie zaplanowaliście i momentami chętnie byście od niego odpoczęli? Albo kiedy to Wy jesteście czyimś najlepszym przyjacielem i nie widzicie świata poza swoim towarzyszem, ale w pewnym momencie wyraźnie zaczynacie go denerwować, chociaż nie rozumiecie dlaczego?

Miś i wiewiórka również dobrze to znają.

W końcu nawet największa przyjaźń potrzebuje od czasu do czasu chwili oddechu, a potrzeba samotności nie zawsze oznacza coś złego. Wie to z pewnością każda mama małej przylepy, a i przedszkolaki szybko uczą się poznawać te uczucia.

Uroczy picturebook z niewielką ilością rymowanego tekstu przybliża i oswaja sytuację, w której czyjaś bliskość, tak na co dzień pożądana, zaczyna nas przytłaczać. Uczy też, że nawet kiedy przez chwilę jesteśmy osobno, nie oznacza to końca przyjaźni, bo prawdziwi przyjaciele są zawsze przy nas – nawet, jeśli nie oznacza to fizycznej obecności non stop. A chwile tylko dla siebie pomagają docenić wyjątkowość momentów, które spędzamy wspólnie.

Prawdziwej przyjaźni niestraszne małe codzienne nieporozumienia, bo i nie ma takiej rzeczy, z którą nie można sobie poradzić wspólnymi siłami!

Duży format, bardzo sympatyczne ilustracje, wpadający w ucho, wierszowany tekst i piękne przesłanie w małej ilości słów. Jedna z bardziej poetyckich i przy tym zrozumiałych pozycji o emocjach dla maluchów.

Smriti Halls, Steve Small, Jestem przy tobie, Warszawa: Wydawnictwo Zielona Sowa, 2019, 40 s.

Recenzja powstałą dzięki uprzejmości Wydawnictwa Zielona Sowa.

Czas na czytanie: „Tamte dni, tamte noce” André Aciman

„Ludzie, którzy czytają, są schowani w sobie. Ukrywają to, jacy są. Ludzie schowani w sobie nie zawsze lubią to, jacy są.”

Przeczytałam właśnie książkę o szczęściu. Dlaczego więc nie mogę przestać płakać?

DSC_1049

Pozornie banalna historia wakacyjnego romansu pomiędzy siedemnastoletnim synem znanego profesora i kilka lat starszym letnim rezydentem jego rodziców umiejscowiona w rajskiej scenerii północnych Włoch. I nie byłoby w niej niczego odkrywczego, gdyby nie olbrzymia dawka emocji, którą ów romans ze sobą niesie.

„(…) młodośc nie ma wstydu. Wstyd przychodzi z wiekiem.”

Bardzo długo, bo przez niemalże pół książki nie mogłam przywyknąć do pierwszoosobowej narracji i koncepcji strumienia świadomości. To praktycznie autowiwisekcja wrażliwości głównego bohatera, który każde ze swoich uczuć i każdą reakcję analizuje, rozkłada na czynniki pierwsze i wielokrotnie przeżywa. I choć może być przy tym męczący, doskonale go rozumiem i jednocześnie niesamowicie imponuje mi jego nieposkromione pragnienie przeżywania i ciekawość skierowana zarówno w kierunku drugiego mężczyzny, jak i własnego wnętrza.

„- Wcale nie jestem mądry. Jak już mówiłem, o niczym nie mam pojęcia. Czytam książki i umiem układać słowa w zdania, ale to nie znaczy, że potrafię mówić o sprawach, które są dla mnie najważniejsze.”

Opowieść o stopniowo budzących się namiętnościach. O poszukiwaniu bliskości i absolutnej intymności dzielonej z drugim człowiekiem. O pokrewieństwie umysłów i nieśmiałości. O poznawaniu siebie poprzez poznawanie kogoś innego. O odkrywaniu własnej seksualności. O pragnieniu bycia jednością. O fascynacji, pasji, obsesji, pragnieniu i zakazanym owocu. O magii pierwszego zauroczenia, które potrafi zmienić całe życie. O nastoletniej huśtawce emocjonalnej. O szczęśliwej rodzinie, wsparciu i oddaniu. O absolutnym szczęściu, o tęsknocie, o goryczy straconej szansy i o poddawaniu się bez walki. O pielęgnowaniu wspomnień. O zachłyśnieciu się młodością, wolnością i emocjami.

„Chcę poznać twoje ciało, chcę wiedzieć co czujesz, chcę poznać ciebie, a za twoim pośrednictwem siebie.”

A przy tym skłaniająca do namysłu, stale stawiająca przed czytelnikiem intelektualne wyzwania i świetna literacko. Jest w niej pasja, muzyka, filozofia i plastyczne opisy. Nie raz jeszcze zatęsknię za tym włoskim kawałkiem nieba.

Czy jest szokująca, bulwersująca, czy obrzydliwa? Pewnie może być w ten sposób odbierana, chociaż osobiście nie te odczucia towarzyszyły mi podczas lektury. W moim odczuciu jest raczej bardzo prawdziwa i naturalna, wręcz naturalistyczna. I czuję się przede wszystkim potargana emocjonalnie jako jednostka o niebywale niskiej odporności na takie piękno-gorzkie zakończenia.

Wyczuwam potężnego książkowego kaca. A książki nie mogłabym nie polecić, mimo, że złamała mi serce.

„(…) jak poruszamy się w czasie, jak czas porusza się w nas. Jak się zmieniamy, a potem wracamy do pierwotnej postaci. Można się zestarzeć, nic nie wiedząc na ten temat. (…) Ja się nie zmieniłem. Świat się nie zmienił. A przecież nic nie będzie takie samo. Pozostały tylko marzenia i dziwne wspomnienia.”

André Aciman, Tamte dni, tamte noce, Warszawa: Wydawnictwo Poradnia K, 2018, 332 s.

Bajki Majki: „Przyjaciele” Liesbet Slegers

Cykl czterech niewielkich całokartonowych książeczek dla najmłodszych to nowość od wydawnictwa Adamada. Ich bohaterem jest mały chłopiec, który z typową dla dzieci ciekawością poznaje świat. Przesympatyczne kolorowe ilustracje opowiadają o zwyczajach związanych z kąpielą, jedzeniem i zasypianiem. My za to rodzinnie wybraliśmy na próbę czwartą książeczkę z serii – o pierwszych przyjaźniach małego człowieczka.

 

Książeczka „Przyjaciele” przyciągnęła nas przede wszystkim pasiastym kotkiem na okładce – również Maja jedną ze swoich pierwszych relacji nawiązywała z naszą wiekową kotką Figą i trochę to trwało, zanim nauczyła się „robić kotkowi cacy, a nie bach bach”. Za to obecnie kotki są najulubieńszymi stworzeniami w całym bobasowymn świecie. Podobnie chłopiec z książeczki uczy się współżycia z domowymi pupilami – głaszcze miękkie kocie futerko (a przecież powszechnie wiadomo, że koty są bardzo sensoryczne!) i przygląda się pływającej w akwarium złotej rybce. Poza zwierzątkami spędza czas z najbliższymi – bawi się ze starszą siostrą, wygłupia się z tatą i szuka schronienia w kochających ramionach mamy. A na koniec dnia przytula do snu ulubionego misia.

Prosta lektura, rekomendowana dla bobasów od 12 miesiąca, uczy czułości, delikatności, bliskości i serdeczności. Niewielkim fragmentom tekstu towarzyszą ilustracje, które skradły mi serce – kolorowe, proste, intuicyjnie rozpoznawalne, z wyraźnie widocznymi pociągnięciami pędzla – po prostu „dziecięce”. W dodatku pełne ciepła i uśmiechu.

Nie sposób nie polubić tej serii, na pewno uzbieramy pozostałe części cyklu!

Liesbet Slegers, Przyjaciele, Gdańsk: Wydawnictwo Adamada, 2017, 14 s.