Bajki Majki: „Witaj, przedszkole!” Patrycja Wojtkowiak-Skóra, „Moja wielka wyszukiwanka. Przedszkole” Susanne Gernhäuser

Jeśli chodzi o przedszkole, Maja jest już „starą wyjadaczką” i w tej tematyce najczęściej sięgamy o serię z Dusią w roli głównej i, bardziej pośrednio, po serię o Basi. Książeczki wspomagające adaptację wciąż jednak wzbudzają moje zainteresowanie, a i Maja lubi o przedszkolu posłuchać, choć raczej jednorazowo, zanim stwierdzi że „to dla maluchów”.

O książeczkach, które towarzyszyły nam kilka lat temu podczas majkowej adaptacji przeczytacie TUTAJ, a tymczasem zapraszam na recenzje dwóch świetnych nowości w tematyce przedszkolnej:

„Witaj, przedszkole!” to chyba najlepsza książeczka przygotowująca kilkulatka do roli przedszkolaka, z jaką mieliśmy do czynienia. Jest całkiem grubaśna – ma aż 70 stron! – ale została podzielona na krótsze, tematyczne rozdziały, więc spokojnie można czytać np. po jednym każdego wieczoru, jeśli mamy mniej zaawansowanego słuchacza, albo wiercidupkę, która tak długo nie wysiedzi. Każdy rozdział, krok po kroku dokładnie opisuje co czeka maluszka w przedszkolu. A z doświadczenia mogę powiedzieć, że takie właśnie podejście, czyli wcześniejsze wytłumaczenie i nastawianie dziecka na to, co będzie oraz przygotowanie do wszystkich prawdopodobnych sytuacji okazało się u nas niezastąpione zarówno podczas pierwszej adaptacji, jak i podczas zmiany przedszkola. Super, że akcja książki zaczyna się jeszcze w wakacje, kiedy to rodzice nastawiają głównego bohatera – Krzysia – na czekające go w życiu zmiany. Jeszcze przed swoim pierwszym dniem chłopiec ma szansę odwiedzić przedszkole, dowiedzieć się w jakiej sali będzie spędzał dnie, jakim zwierzątkiem oznaczona będzie jego szafeczka i krzesełko, jak nazywa się jego pani i z kim będzie w grupie MOTYLKÓW. Dostanie nowy plecak i wraz z mamą zrobi przedszkolne zakupy. W pierwszych dniach pozna zarówno plan dnia, dającą poczucie bezpieczeństwa rutynę, jak i możliwe stresujące sytuacje – toaletową wpadkę, kłótnię o zabawki, czy spóźniającą się z powodu korków mamę. Ale przedszkole to również wyjątkowe okazje do świętowania – urodziny, jesienny bal, wycieczka poza przedszkole z pluszowym wężem w łapce, przedstawienie i świąteczne spotkanie również zostały dokładnie opisane.

Chociaż książka ma stosunkowo dużo tekstu, nie brak w niej również uroczych, bardzo kolorowych ilustracji Patrycji Fabickiej – najczęściej wypełniających całe strony.

Moim zdaniem jest rewelacyjna, aż żal, że „za naszych czasów” jeszcze nie było tego tytułu, chociaż dość intuicyjnie wypracowaliśmy sobie bardzo podobną metodę adaptacji. Polecam wszystkim początkującym przedszkolakom z całego serca. Jednak ze względu na dłuższe partie tekstu, wymaga od słuchacza pewnego oczytania i doświadczenia z bardziej zaawansowanymi pozycjami, niż krótkie książeczki w stylu np. Kici Koci. Moim zdaniem to takie 3+. Zwłaszcza, że została wydana z papierowymi stronami w twardej oprawie z ostrymi brzegami. Do czytania i przeglądania pod opieką rodzica.

Patrycja Wojtkowiak-Skóra, Patrycja Fabicka, Witaj, przedszkole!, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2021, 70 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Wilga.

Drugą z książeczek – wyszukiwankę – rekomenduję dla nieco młodszych przedszkolaków – moja Majka zaczynała swoją przygodę z przedszkolem w wieku 2,5 lat i moim zdaniem dla takiego malucha byłaby idealna. Szczególnie, że same korzystałyśmy z podobnego tytułu o lakonicznym tytule „W przedszkolu” i wówczas jeszcze Bobasa bardzo lubiła szukanie szczegółów porozrzucanych w przedszkolnym chaosie.

Dwa poprzednie tomy z serii „Moja wielka wyszukiwanka” – „Zwierzęta świata” oraz „Dzień i noc” pokazywałam Wam już kiedyś TUTAJ. Tym razem tematyką 11 planszy są sceny pozwalające małemu czytelnikowi przywyknąć do codzienności w przedszkolu. Od powitania, zmiany butów na kapcie i zdjęcia kurteczek w szatni, przez rozmaite zajęcia, korzystanie z łazienki, posiłki, plac zabaw i drzemkę aż po wycieczki, przedstawienia i zimowe zabawy. Jest gwarno, tłoczno i wesoło, choć i bez nadmiernej idealizacji – nie zabrakło toaletowej wpadki, łez podczas pożegnania z rodzicem, zgubionej czapki, kłótni, czy plam farby. Bardzo spodobało mi się też, że wśród przedszkolnych opiekunów pojawiają się również mężczyźni, co nie jest chyba szczególnie popularne.

Ilustracje mają różny poziom szczegółowości, dzięki czemu będą odpowiednie dla tych mniej i bardziej cierpliwych obserwatorów. Każdej z nich towarzyszy krótki, kilkuzdaniowy tekst zarysowujący daną sytuację i jej kontekst oraz kilka elementów (7-9) do znalezienia na głównym obrazku.

Chociaż, jak sama nazwa wskazuje, tematyką książeczki jest przedszkole, niewielka ilość tekstu, stosunkowo proste, choć szczegółowe obrazki oraz sposób wydania – z grubszymi tekturowymi stronami (ząbko- i ślinoodporne) oraz bezpiecznie zaokrąglonymi rogami sprawiają, że spokojnie można sięgnąć po nią już z zupełnym maluszkiem. A po drobnych modyfikacjach można wykorzystać ją jako pomoc podczas oswajania codzienności w żłobku.

Susanne Gernhäuser, Moja wielka wyszukiwanka. Przedszkole, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2021, 24 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

Bajki Majki: „Dusia i Psinek-Świnek. Pierwszy dzień w przedszkolu” Justyna Bednarek, Marta Kurczewska

Chociaż Majka do przedszkola dzielnie uczęszcza już od ponad roku, książeczki przedstawiające przedszkolną rzeczywistość wciąż cieszą się u nas sporym powodzeniem. Niedawno trafiliśmy na kolejną pozycję, która bardzo łatwo podbiła nasze serca.

W porównaniu do książeczek ułatwiających adaptację, które czytaliśmy wprowadzając Bobasę w tematykę uczęszczania do przedszkola, „Dusia i Psinek-Świnek” to już naprawdę długa i zaawansowana lektura.

Choć przecudnie zadziorne ilustracje (a może przedstawiają po prostu psotnych bohaterów?) odgrywają tu bardzo dużą rolę pięknie dopełniając historię, mamy tu jednak zdecydowanie więcej tekstu, niż w standardowej książeczce dla maluszka. Nie da się ukryć, że przeczytanie jej na dobranoc za jednym zamachem to całkiem spore wyzwanie – i dla rodzica i dla małego słuchacza. Ale trudno przecież o piękniejsze chwile, niż te spędzone na czytaniu dziecku. Szczególnie tak sympatycznej opowieści.

Magdalena Felicja, zwana w skrócie Dusią, ma pewne obawy i niepokoje związane z pierwszą wizytą w przedszkolu. By dodać córeczce otuchy, mama postanawia uszyć jej przytulankę, by na tą nową przygodę mogła wyruszyć z przyjacielem. Jednak na skutek nieokiełznanego ziewnięcia, zamiast wymarzonego psiaka w kratkę, dziewczynka dostaje… prosiaka. I to w spodenkach w kwiatki! Szybko okazuje się on jednak wymarzonym kompanem zabaw. Szczególnie, gdy na swej drodze napotyka ukochaną zabawkę dusinego kolego z grupy – lśniący, czerwony czajnik kryjący w sobie prawdziwą krainę czarów!

Nie mniej zdumiewające jest samo przedszkole, gdzie mama Dusi spotyka kolegę z dzieciństwa, dziewczynka z pięknym warkoczem boi się masła, cicha dziewczynka gryzie, a chłopaki łobuziaki nie potrafią wysiedzieć w miejscu nawet pięciu minut niezbędnych do przełknięcia śniadania. To miejsce, gdzie nie tylko można poznać różnorodność dziecięcych charakterów oraz cały wahlarz emocji i reakcji na stresujące sytuacje, ale również moc przyjaźni i magię działania w grupie. I oczywiście świetnej zabawy! W końcu razem można przemienić się w dzielnego smoka, który uratuje księżniczkę przed groźnym rycerzem! A czas do powrotu rodziców minie w oka mgnieniu i przedszkole okaże się nie być wcale ani trochę straszne.

Pluszowy przyjaciel Dusi podtrzymuje ją na duchu w trudnych chwilach, ale momentami historia toczy się dwutorowo – kiedy nasza bohaterka, oswoiwszy się trochę z rówieśnikami idzie bawić się na dwór, Psinek-Świnek zostaje odłożony do czajnika Tomka, gdzie przeżywa swoje własne, zupełnie nieprawdopodobne przygody.

Rozbrajająca, zabawna i bardzo prawdziwa. Dusia zdobyła moje uznanie czajnikiem, a Majki fioletowym smokiem o brzuchu pełnym przedszkolaków. Znany i potrzeby temat, nieszablonowe podejście, kropla baśniowej niesamowitości, spora dawka humoru i pozytywny skutek, bo po takie przygody każdy chętnie wybrałby się do przedszkola.

Z przyjemnością sięgniemy po kolejne przygody dziewczynki dwojga imion i jej przytulankowego przyjaciela z myślnikiem!

Justyna Bednarek, Marta Kurczewska, Dusia i Psinek-Świnek. Pierwszy dzień w przedszkolu, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2018, 32 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Bajki Majki: Książki ułatwiające adaptację w przedszkolu

Siedmiomilowymi krokami zbliża się wielki dzień – już od pierwszego lipca zaczynamy przygodę z przedszkolem. Chociaż w wybranej przez nas placówce przewidziano fantastyczną adaptację i możliwość poznania nowego miejsca „od podszewki” jeszcze przed samym stresującym momentem rozstania z rodzicem, pomocy w oswajaniu tematu jak zwykle poszukaliśmy w książkach. O tym, które książki stały się naszymi hitami, a których w ogóle nie podsunęłam Majce możecie przeczytać poniżej.

 

„Kurczak Karolek idzie do przedszkola” Nick Denchfield, Ant Parker

Tak naprawdę w tym efektownym pop-upie samo przedszkole w ogóle się nie pojawia, bo książeczka skupia się wyłącznie na porannych przygotowaniach do wyjścia z domu. Karolek lubi sobie rano pospać, ale tym razem nie ma czasu na długie wylegiwanie się pod kołdrą – pierwszy raz idzie do przedszkola i musi się naprawdę pospieszyć, żeby dotrzeć tam na czas. Wyskakuje z łóżka, w biegu połyka śniadanie, chwyta plecak i szalik i pędzi na spotkanie przygody.

Tekst pełni tutaj marginalną rolę, a co druga strona wypełniona jest dużym, trójwymiarowym obrazkiem. To dość delikatna, ale bardzo widowiskowa konstrukcja. Moja dwulatka jest nią zachwycona.

Nick Denchfield, Ant Parker, Kurczak Karolek idzie do przedszkola, Ożarów Mazowiecki: Wydawnictwo Olesiejuk, 2016, 14 s.

~ Książeczkę przeczytałyśmy w ramach wyzwania WyPożyczone 2018 ~

„Feluś i Gucio idą do przedszkola” Katarzyna Kozłowska, Marianna Schoett – to nasz prawdziwy hit, chyba przede wszystkim ze względu na podobieństwo do znanego i kochanego Pucia.

Ta duża, całokartonowa książka z bezpiecznie zaokrąglonymi rogami sprzyja także samodzielnemu oglądaniu. Szczególnie, że zdecydowaną większość stron zajmują delikatne, pastelowe ilustracje i to właśnie obraz jest głównym sposobem przekazu informacji. Krótkie partie tekstu do przeczytania wspólnie z rodzicem dodatkowo tłumaczą całą sytuację i przybliżają uczucia bohatera.

Każda podwójna strona, opatrzona stosownym nagłówkiem, przedstawia jeden element przedszkolnej rutyny. Układają się one – krok po kroku – w standardowy dzień świeżo upieczonego przedszkolaka. Od porannych przygotowań do wyjścia z domu, przez zmianę butów w szatni, pożegnanie z rodzicem, zabawę z kolegami, posiłki, higienę, spacery, drzemkę i przeróżne wyjątkowe wydarzenia aż po powrót do domu. Największy strach wzbudza to, co nieznane, warto zatem na spokojnie omówić wszystko, co może się wydarzyć. Ta lektura może okazać się świetnym wstępem do rozmowy o własnych przeżyciach z emocjonujących dni w przedszkolu.

Feluś jest uroczym przewodnikiem po przedszkolnym świecie i, a może przede wszystkim, po emocjach, które towarzyszą maluszkowi podczas tak dużej zmiany, jaką jest pierwszy krok w samodzielność. Pozycja obowiązkowa.

Katarzyna Kozłowska, Marianna Schoett, Feluś i Gucio idą do przedszkola, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2018, 40 s.

„W przedszkolu. Obrazki dla maluchów” to nasza druga podstawowa lektura przygotowująca do przedszkolnej rzeczywistości. Zgodnie z założeniem, że nieznane wzbudza w nas strach, ta mała encyklopedia dokładnie przybliża wszystkie związane z przedszkolem zagadnienia – na przykładach i w wyjątkowo wyczerpujący sposób, nie stroniąc od praktycznych dobrych rad – znalazło się tu miejsce na wybieranie wyprawki i podpisywanie ubranek, naukę samodzielnego ubierania (z podpowiedziami, że lepiej sprawdzą się spodenki, niż rajstopki, czy jednopalczaste rękawiczki i golf zamiast szalika), kilka słów na temat dobrych manier i zasad współżycia w małym społeczeństwie. Omówiono również przeróżne zajęcia, występy, zabawę na placu zabaw, samodzielność w toalecie, zachowanie podczas posiłku i leżakowania. Nie znalazłam zagadnienia, którego by mi zabrakło, naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Bardzo polecam.

Émilie Beaumont, W przedszkolu. Obrazki dla maluchów, Ożarów Mazowiecki: Wydawnictwo Olesiejuk, 2017, 30 s.

„To, co najbardziej lubię… W przedszkolu” Trace Moroney – po spektakularnym sukcesie części dotyczącej spania, koniecznie musiałam zdobyć również książeczkę o przedszkolu.

Główny bohater jest nieco starszy od mojej Mai, bo chodzi do zerówki (oryginał dotyczy raczej edukacji wczesnoszkolnej), chociaż nie ma to dużego znaczenia w odbiorze. Wymienione zostały chyba wszystkie możliwe ciekawe przedszkolno-szkolne aktywności (chociaż mam pewne zastrzeżenia dotyczące „grania na komputerze”), jak zajęcia plastyczne, czytanie książeczek, nauka, zabawa z kolegami, czy próbowanie nowych rzeczy. Nie ma już natomiast ani słowa o korzystaniu z toalety, spaniu czy trudnościach w rozstaniu z mamą a dzieci jedzą wyłącznie przyniesione z domu drugie śniadanie.

Sympatyczna, skupiona na pozytywach, ale jednak mimo wszystko bardziej użyteczna będzie chyba dla tych dzieci, których przedszkole ominęło, a swoją przygodę z edukacją zaczynają od zerówki.

Trace Moroney, To, co najbardziej lubię… W przedszkolu, Bielsko-Biała: Wydawnictwo Debit, 2009, 20 s.

„W przedszkolu” Guido Wandrey – ta duża, całokartonowa książka (trochę w stylu „Ulicy Czaereśniowej”) aż roi się od szczegółów i przedstawia przedszkolne życie bez krztyny upiększania. Jest bałagan, kapiąca farba, bitwa na jedzenie, pojawiają się łzy, kłótnie i wywrotki. Ale przede wszystkim jest mnóstwo fantastycznej zabawy.

Pierwszym, co rzuca się w oczy na każdej stronie, jest mrowie dzieci zajętych najróżniejszymi przedszkolnymi aktywnościami. Podglądamy przedszkolne życie podczas pożegnania z rodzicami, przebierania się, korzystania z łazienki, wspólnych zabaw, w przedszkolu i na przedszkolnym podwórku, a nawet podczas wycieczki na wieś i balu. Możemy śledzić losy piątki głównych bohaterów – Emmy, Mii, Seliny, Łukasza i Juliana. Planszom z obrazkami towarzyszą krótkie partie tekstu wprowadzające w temat i zwracające uwagę na to, co robią dzieci.

Bardzo kolorowa i pełna energii. Świetne ćwiczenie pamięci, koncentracji i spostrzegawczości. Fajna sprawa.

Guido Wandrey, W przedszkolu, Warszawa: Wydawnictwo Czarna Owieczka, 2013, 14 s.

~ Książeczkę przeczytałyśmy w ramach wyzwania WyPożyczone 2018 ~

„Zuzia idzie do przedszkola” Liane Schneider, Eva Wenzel-Bürger – to nasze pierwsze spotkanie z książeczką z polecanej często serii „Mądra Mysz”. Na samym początku zgrzytnęło nam podkreślenie, że Zuzia ma trzy latka i nareszcie może iść do przedszkola – Majka ma dwa i pół i też może, dlatego tą stronę omijamy. Całość ma z założenia skupiać się na sposobie, w jaki Zuzia spędza swój pierwszy dzień w przedszkolu, wcześniej pojawiają się jednak również badania lekarskie i rozwiewanie obaw dziewczynki. Nieszczególnie podoba mi się, że tak naprawdę historia zaczyna się od negatywnego nastawienia. Majce chyba nie przyszło do głowy, żeby się przedszkola bać, czy że Pani Przedszkolanka mogłaby być niemiła. Mam też pewne zastrzeżenia dotyczące samych przygotowań – jedynymi elementami wyprawki jest zdjęcie do przedszkolnego kalendarza urodzin i drugie śniadanie pod postacią ulubionego ciastka z piekarni. Mimo tych zastrzeżeń, dalsza część jest jak najbardziej w porządku – atrakcyjne zabawy, korzystanie z toalety i szczoteczki do zębów w łazience przybliżają przedszkolną rutynę.

Odnoszę wrażenie, że jest to pozycja dla dzieci negatywnie nastawionych do pomysłu rozstania z mamą, albo takich, którym w przedszkolu się nie spodobało. Nie podsuwałabym jej dziecku, dopóki nie pojawią się te problemy.

Liane Schneider, Eva Wenzel-Bürger, Zuzia idzie do przedszkola, Poznań: Wydawnictwo Media Rodzina, 2008, 24 s.

„Mruczuś idzie do przedszkola” Sara Agostini, Marta Tonin – to kolejna książeczka zaczynająca się od wątpliwości i negatywnego nastawienia. Mama opowiada synkowi o przedszkolu odpierając wszystkie jego wątpliwości – z kim będzie się bawił, co zrobić, jeśli zachce mu się siusiu, co będzie robił. I pod wpływem tych opowiadań nastawienie Mruczusia całkowicie się zmienia – z niepokoju, na pełne ekscytacji oczekiwanie.

W naszym przypadku etap niepokoju się nie pojawił (jeszcze?) i obie podchodzimy do tej przygody z dużym entuzjazmem, dlatego Mruczuś dotychczas zupełnie nam się nie przydał. Ale jeśli maluch od samego początku jest sceptyczny odnośnie odklejenia się od maminej spódnicy, to polecam, bo kociak jest uroczy.

Sara Agostini, Marta Tonin, Mruczuś idzie do przedszkola, Ożarów Mazowiecki: Wydawnictwo Olesiejuk, 2016, 28 s.

„Basia i przedszkole” Zofia Stanecka, Marianna Oklejak – wbrew moim oczekiwaniom ta przygoda Basi nie dotyczy wcale pierwszego dnia w przedszkolu, adaptacji, ani samego funkcjonowania tej instytucji. Nasza bohaterka uczęszcza do przedszkola już od dłuższego czasu, jest obeznana z przedszkolnym życiem i traktuje je jako coś oczywistego. A sama fabuła dotyczy innego, równie istotnego problemu – poszukiwania przyjaciela. To historia o przeciwstawianiu się opinii ogółu, posiadaniu i bronieniu własnego zdania, radzeniu sobie z „etykietkami” i odrzuceniem. Bardzo ważny temat dla dzieci, które dopiero uczą się funkcjonowania w większej grupie i związują pierwsze znajomości i przyjaźnie. Z pewnością wrócimy do niej, kiedy samo stawanie się przedszkolakiem nie będzie już tak bardzo zaprzątało naszej uwagi, a przedszkole stanie się codziennością.

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak, Basia i przedszkole, Warszawa: Wydawnictwo Egmont Polska, 2011, 28 s.

Co nieco o przedszkolu znajdziemy też w drugiej części przygód Pucia – „Pucio mówi pierwsze słowa”. Przez kilka stron towarzyszymy Puciowi i Misi w drodze do przedszkola, zabawie w sali i na przedszkolnym placu zabaw oraz w sprzątaniu pod koniec dnia. Mimo marginalnego potraktowania problemu, który jest tu traktowany marginalnie, jestem zdecydowanie na tak. Taki zabieg sprawia, że dziecko zaczyna myśleć o przedszkolu jako o normalnym fragmencie codzienności – jak śniadanie, zakupy, czy wieczorna kąpiel. Dobra robota!

Czy coś jeszcze przychodzi Wam do głowy? Do adaptacji w przedszkolu podchodzicie z entuzjazmem, czy raczej niepokojem?

Bajki Majki: „Feluś i Gucio idą do przedszkola” Katarzyna Kozłowska, Marianna Schoett

Adaptacja w przedszkolu to kolejny wielki krok i w życiu maluszka. Całkowita zmiana otoczenia z bezpiecznych domowych kątów na wypełnione przygodami i rówieśnikami miejsce. Miejsce, gdzie rodzic, który dotychczas był na zawołanie, nie będzie już towarzyszył małemu odkrywcy na każdym kroku, a panią przedszkolanką trzeba się dzielić z innymi dziećmi.

Już po wakacjach Majkę czeka upgrade na przedszkolaka i powoli zaczynamy się nastawiać na to wielkie wydarzenie. Wspólnie odwiedzałyśmy przedszkola zanim wybrałyśmy to jedno jedyne, dużo o tym rozmawiamy i powoli zaczynamy zbierać „literaturę przedmiotu”. Książeczka o Felusiu, która całkiem niedawno wyszła nakładem Naszej Księgarni, jest jedną z fajniejszych pozycji odsłaniającej przed maluszkiem tajemnice przedszkolnego życia.

Takie zmiany są stresujące nie tylko dla dziecka, ale i dla rodzica. I to właśnie do zatroskanych mam skierowane są dwie pierwsze strony, gdzie na spokojnie wytłumaczono jak wielkim przeżyciem mogą okazać się pierwsze dni w przedszkolu. Znalazło się również miejsce na proste porady jak wspierać swojego świeżo upieczonego przedszkolaka. Całą resztę natomiast można już czytać wspólnie.

Ta duża, całokartonowa książka z bezpiecznie zaokrąglonymi rogami sprzyja także samodzielnemu oglądaniu. Szczególnie, że zdecydowaną większość stron zajmują delikatne, pastelowe ilustracje i to właśnie obraz jest głównym sposobem przekazu informacji. Krótkie partie tekstu do przeczytania wspólnie z rodzicem dodatkowo tłumaczą całą sytuację i przybliżają uczucia bohatera.

Każda podwójna strona, opatrzona stosownym nagłówkiem, przedstawia jeden element przedszkolnej rutyny. Układają się one – krok po kroku – w standardowy dzień świeżo upieczonego przedszkolaka. Od porannych przygotowań do wyjścia z domu, przez zmianę butów w szatni, pożegnanie z rodzicem, zabawę z kolegami, posiłki, higienę, spacery, drzemkę i przeróżne wyjątkowe wydarzenia aż po powrót do domu. Największy strach wzbudza to, co nieznane, warto zatem na spokojnie omówić wszystko, co może się wydarzyć. Ta lektura może okazać się świetnym wstępem do rozmowy o własnych przeżyciach z emocjonujących dni w przedszkolu.

Wszystko przedstawione zostało z perspektywy Felusia – sympatycznego smyka, dla którego przedszkole również jest jeszcze nowością. Wraz z nim poznajemy reguły panujące w nowym miejscu, a także ogromne możliwości poznawania świata, zarówno na co dzień, jak i w wyjątkowe dni, takie jak Mikołajki, wycieczka czy Dzień Babci. Razem z Felusiem przezywamy często przytłaczające emocje – smutek towarzyszący rozstaniu z mamą, kłopot z rozpięciem spodenek w toalecie, pierwsze kroki w nauce cierpliwości i codzienne małe dramaty – upadki, strach, pierwsze kłótnie z kolegami, czy tęsknotę za rodzicem. Wiadomo, że razem jest raźniej, a Feluś jest uroczym przewodnikiem i dobrym przykładem do naśladowania. Bardzo mi się podoba, że małemu bohaterowi na każdym kroku towarzyszy przyjaciel – pluszowy miś Gucio, z którego autorki uczyniły pełnoprawnego współbohatera swojej opowieści. Mam nadzieję, że i Maja będzie mogła, chociaż na początku, zabierać ze sobą któregoś z pluszaków. Oby tylko nie zechciała zabrać kota, którego traktuje jak jedną ze swoich najukochańszych maskotek…

Bardzo ładnie zilustrowana, czytelna i sumiennie omawiająca niemalże wszystkie aspekty nowego, przedszkolnego świata. Na razie podczas czytania dostosowuję tekst do naszych potrzeb (na przykład nie czytam, że Feluś podczas pożegnania bardzo płakał, by nie nastawiać córki negatywnie. Nie czytam też o zakończeniu picia z butelki, bo jedyna butelka, jaką zna moje dziecko, to ta ze słomką.). Wspaniale, że udało się uzyskać zachęcający i atrakcyjny wydźwięk i jednocześnie nie przedstawiać przedszkola w samych superlatywach. Problemy i smutki nie są ignorowane, a przedstawiono je jako sytuacje, z których można znaleźć wyjście i uzyskać pocieszenie. To wielka zaleta tej pozycji.

Piękna, mądra i wytrzymała. Mam nadzieję, że okaże się skuteczną pomocą w rozpoczęciu naszej przedszkolnej przygody.

Katarzyna Kozłowska, Marianna Schoett, Feluś i Gucio idą do przedszkola, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2018, 40 s.

Recenzja powstała we współpracy z portalem sztukater.pl.