Grajki Majki: Puzzle 3D

Nie wiem, czy to przez pandemię, czy przez Majkę, która wyjątkowo lubi ten sposób spędzania czasu, ale puzzle przezywają w naszym domu swój renesans. Nawet ja, osoba o najmniejszej dawce cierpliwości na świecie (jak rozdawali cierpliwość, musiałam stać w kolejce po lenistwo, nie ma innej opcji!), miałam ostatnio ochotę coś poukładać. I jak zobaczyłam, że mogę sobie ułożyć Hogwart, to przepadłam.

Puzzle 3D kiedyś już się u nas pojawiły – sprawiłam mężowi Pałac Kultury kilka lat temu, ale sama dotychczas nie mierzyłam się z takim wyzwaniem. Skoczyłam więc na głęboką wodę, bo zestaw, który wybrałam – „Wieża Astronomiczna” – liczy sobie, bagatelka, 237 elementów. Jedne trzeba złożyć przed dołączeniem do układanki, z innych składa się wieloelementowe obiekty (na przykład wieże), by doczepić je do innych części budowli. Niektóre są całkiem spore, a inne są wielkości mojego paznokcia. Na szczęście obrazkowa instrukcja prowadzi krok po kroku Myślałam, że jak zestaw jest oznaczony jako 8+, to usiądę, złożę i będę zadowolona, szybko jednak okazało się, że jeden wieczór to zdecydowanie za mało. Ale satysfakcja po ułożeniu niesamowita.

Puzzle są wykonane z usztywnionej pianki, bez problemu odchodzą od formy i są już odpowiednio ponacinane, by łatwo się zginać, więc do zbudowania modelu nie potrzeba nożyczek ani kleju. Nie jestem jednak najdelikatniejszą (ani najcierpliwszą, czy już o tym wspominałam?) i dwa razy musiałam poratować się taśmą klejącą, bo niestety urwałam kawałek studni i dachu szklarni. Ale nic nie widać!

Bardzo fajna zabawka konstrukcyjna i spore wyzwanie, nawet dla nieco wyrośniętych fanów Harry’ego Pottera. Zbudowaną Wieżę Astronomiczną można połączyć z zestawem zawierającym Wielką Salę i zbudować cały Hogwart.

A jeśli wciąż mało nam atrakcji, to są też zestawy z Hogwart Expressem (kusi mnie bardzo!), czy kamieniczkami z ulicy Pokątnej.

„Harry Potter. Wieża Astronomiczna” Puzzle 3D
Firma: Cubic Fun
Liczba elementów: 237
Sugerowany wiek: 8+

Kto to jednak słyszał, żeby tylko mama miała zabawę? Dla Majki Hogwart to wciąż jeszcze pieśń przyszłości, usiadłyśmy więc razem do składania z puzzli domku dla lalek. Zestaw „Sweet Villa” również jest przeznaczony dla dzieci od 8 roku życia, ale ze względu na mniejszą liczbę elementów (i co za tym idzie mniejsze wymiary). Złożenie domku z 84 puzzli zajęło nam nieco ponad godzinę.

Złożony domek można otwierać, dzięki czemu zyskujemy dostęp do 4 pomieszczeń wewnątrz – jest salon, kuchnia, sypialnia i strych, a także spory taras. Dodatkową atrakcją są otwierane okiennice i kinkiety podświetlane kolorowymi diodami – do zestawu są dołączone dwa światełka na baterie – całość ukrywamy w kominie, a wystające lampki oświetlają dwa pokoje zmieniającymi się kolorami.

Fantastycznie, że poza samą konstrukcją budynku, do złożenia były również mebelki i drobne elementy wyposażenia, jak książki, czy skrzynka na listy. Do zestawu dołączono również piankową „laleczkę”, ale Maja szybko o niej zapomniała i wprowadziła do domku swoją kolekcję „słodziaków” z Sylvanian Famillies.

Fajny pomysł na rodzinne popołudnie i jednocześnie zestaw, który skupiony i zawzięty ośmiolatek faktycznie jest w stanie ułożyć samodzielnie, chociaż w tym przypadku polecenia w instrukcji pozostawiają nieco miejsca na domysły.

„Sweet Villa” Puzzle 3D
Firma: Cubic Fun
Liczba elementów: 84
Sugerowany wiek: 8+

Jest też propozycja dla najmłodszych! Zestawy prostych trójwymiarowych puzzli dla maluchów są dodatkowo do kolorowania – najpierw trzeba upiększyć wszystkie element za pomocą dołączonych do zestawu flamastrów lub farb, jak to wymyśliła Maja, a następnie złożyć je w prostą konstrukcję. Z naszego zestawu „Pszczółka i ślimak” powstał pszczółkowy stojak na długopisy dla dziadka i ślimacza ramka na zdjęcie dla babci. Zestaw jest przeznaczony dla dzieci od 5 do 11 lat i składa się z 22 elementów, czyli wychodzi mniej więcej po 10 elementów na jedną konstrukcję.

To z kolei super sympatyczny pomysł na prezent od dziecka dla najbliższych diy (lada moment będzie dzień babci!) albo kreatywna, konstrukcyjna zabawka, która nie tylko zajmie uwagę, ale i jej efekty będą ozdobą dziecięcego pokoiku.

„Zestaw do kolorowania – pszczółka i ślimak” Puzzle 3D
Firma: Cubic Fun
Liczba elementów: 22
Sugerowany wiek: 5-11 lat

Recenzja powstała dzięki uprzejmości dystrybutora zabawek Dante.

Grajki Majki: „Sherlock Holmes. Dookoła świata” – komiks paragrafowy

Komiksy paragrafowe to książki i gry w jednym, gdzie wybory czytelnika mają wpływ na rozwój akcji. W przypadku tytułu o Sherlocku Holmesie co byśmy nie robili, nie zmienimy zastanej sytuacji – zbrodni zostały już popełnione – ale tylko od nas zależy jak potoczy się śledztwo i czy uda nam się złapać winnego.

Podejmując decyzje wędrujemy po książce kierując się do określonych pól oznaczonych cyframi zgodnymi z naszym wyborem – przesłuchujemy świadków, szukamy poszlak i poszerzamy naszą wiedze co całej sytuacji. Będziemy zaglądać we wszystkie kąty (nawet w klatce tygrysa!), a tam może kryć się wszystko –  informacje niezbędne dla rozwiązania zagadki, łamigłówki, które należy odcyfrować, szyfry do złamania, twarde dowody i ślepe zaułki. Spostrzegawczość i pełne skupienie na każdym szczególe będą niezbędne!

Wszystkie nasze spostrzeżenia i podeżenia zapisujemy na karcie gry na początku książki (ja zwykle ją kseruję, ale może ją również pobrać ze strony wydawcy i wydrukować, dzięki czemu książka jest wielorazowa).

Podczas lektury wcielamy się w jednego z bohaterów – Sherlocka albo Mycrofta – a każdy z nich ma odmienne metody prowadzenia śledztwa i większe lub mniejsze predyspozycje w rozwiązywaniu zagadek. Chociaż książka nie jest gruba, na rozwiązanie czekają aż trzy sprawy rozsiane po całym świecie. Zagłębienie się w każdą z nich zajęło mi około 25 minut, więc to przynajmniej godzina dobrej zabawy, której trzeba poświęcić maksimum uwagi. Bo chociaż jest to propozycja skierowana do odbiorców powyżej 10 roku życia, to rozwiązanie spraw nie należy do łatwych! Albo to mi po prostu nie jest pisana kariera detektywa, bo chociaż rozwiązałam poprawnie 2 z 3 śledztw, to jednak najbardziej kierowałam się intuicją, a moje uzasadnienia okazały się dalekie od logicznych kalkulacji Sherlocka ;)

Sherlock Holmes. Dookoła świata
Autorzy: CED, Boutanox
Wydawnictwo Foxgames
Liczba graczy: 1
Sugerowany wiek: 10+

Grajki Majki: Pucio do tulenia, Puzzle „Pucio. Co słychać?”

Jeśli szukacie szybkiego pomysłu na mikołajkowy upominek dla maluszka, autorki przygód Pucia spieszą z pomocą. Niedawno ukazały się dwa gadżety ze świata tego uwielbianego bohatera, które z pewnością ucieszą każdego fana albo świetnie sprawdzą się jako dodatek do jednej z pucioksiążek.

Uroczy Pucio do tulenia to maskotka będąca odwzorowaniem głównego bohatera serii, stworzonego przez Martę Galewską-Kustrę i Joannę Kłos. Jak zaznaczono na opakowaniu pluszowy Pucio, składa się z głowy pełnej Puciowych pomysłów, oczu do wypatrywania babci, dziadka i wiewiórek, rączek wciąż zajętych zabawą i głaskaniem pieska Funia, noska szczególnie wrażliwego na zapach naleśników cioci, małych nóżek, które rzadko stoją w miejscu i mięciutkiego brzuszka do wesołych gilgotek. Moja Maja była odrobinę rozczarowana brakiem samolotu w zestawie – widzę w tym potencjał na przyszłość.

Dużym plusem są dla mnie niewielkie rozmiary maskotki – przede wszystkim dlatego, że małe rączki i nóżki będą idealne do ogarnięcia małymi dłońmi dziecka, ale również dlatego, że po prostu mam już trochę dość sporych maskotek, które wypełniają pokój i łóżko mojego dziecka po brzegi. A w tym przypadku udało się odwzorować bohatera z dużą szczegółowością i w małym rozmiarze – dla mnie super.

Drugą zaletą jest różnorodność materiałów, z których została wykonana przytulanka – inna w dotyku jest twarz, na której wyróżniają się wypukłe kropeczki oczu, inne są włosy, inne rękawki bluzeczki i inne spodenki.

I wreszcie sposób pakowania, za który należą się olbrzymie brawa. Pucio jest sprzedawany w kartoniku, w którym stoi oparty na tekturowej podstawce do której jest przyczepiony gumką recepturką. Całość jest zamknięta jedną plastikową naklejką. Żadnego zbędnego plastiku, minimum śmieci, najmniejszego problemu z rozpakowywaniem. Estetycznie, elegancko i z poszanowaniem środowiska.

Pucio do tulenia
na podstawie ilustracji Joanny Kłos
z książek Marty Galewskiej-Kustry
Sugerowany wiek: 3+
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

W równie dobry sposób zostały zapakowane nowe puzzle dla najmłodszych „Pucio. Co słychać?” – elementy zostały zawinięte w papier i spakowane do kartonika sklejonego dwoma naklejkami.

Ta 12-elementowa układanka jest kierowana do odbiorców od drugiego roku życia, a puzzle są naprawdę duże. Co nie znaczy wcale, że jej ułożenie jest banalne, bo niestandardowy kształt potrafi zmylić (należę do tych układaczy, którzy zawsze zaczynali od ramki. A ta ramka ma bardzo nieregularną linię brzegową :) ).

Na ilustracji widzimy Pucia i Misię stojących pod drzewem i przysłuchujących się odgłosom natury. A wokół nich jest mnóstwo dźwięków! Szczekający na motylka Funio obudził sowę, która komentuje to huczeniem, wiewiórka na gałęzi chrupie orzeszka, dzięcioł stuka w pień, ptaki ćwierkają, pisklęta piszczą, kukułka kuka, drzewo szumi… ułożenie obrazka to dopiero początek dźwiękonaśladowczej zabawy w opowiadanie!

Pucio. Co słychać? Puzzle
Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustracja: Joanna Kłos
Ilość elementów: 12
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Sugerowany wiek: 2+

Jeśli wciąż mało wam Pucia, zobaczcie również:
układankę świąteczną układankę Pucio i Misia ubierają choinkę,
puciowe gry – domino oraz loteryjkę „Gdzie to położyć?”,
i oczywiście książeczki – naszą ulubioną „Pucio umie opowiadać” i resztę serii.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Grajki Majki: „Z kwiatka na kwiatek”

„Z kwiatka na kwiatek” to urocza familijna gra kafelkowa, która wniesie w jesień nieco kolorów. Do wyboru mamy dwa poziomy trudności – same kafelki, lub – jeśli jesteśmy już na nieco bardziej zaawansowanym poziomie – go gry możemy włączyć tez karty akcji.

Podczas rozgrywki wcielamy się w działkowców. Każdy z graczy otrzymuje kapelusz i altankę ogrodową w tym samym kolorze (jest różowy do wyboru! W grach tak rzadko można być „różowym”!) i podczas wypadów na targ w każdej kolejce wybiera ze straganów kwiaty na swoje rabatki. Celem gry jest stworzeni jak największych rabatek z kwiatów o tym samym kolorze (ile kwiatków, tyle punktów) i przyciągnięcie na nie jak największej liczby motyli (są mnożnikiem punktów, a punkty zbieramy tylko z tych rabatek, które swoją obecnością zaszczycił choć jeden motyl).

W każdym ruchu gracz wybiera kwiaty i motyla z dostępnych na straganie, sadzi je na swojej działce i, jeśli może, sadza na nich zdobytego motylka – a wszystko to zgodnie z określonymi wytycznymi. Jeśli motyl nie pasje kolorystycznie do żadnej z rabatek, można posadzić go na swoim kapeluszu, a za uzbierane tam motylki można kupować specjalne bukiety kwiatów (w wersji podstawowej), lub karty akcji urozmaicające grę i nieźle mieszające w punktacji (w wersji rozszerzonej z kartami).

Jest sielsko, kolorowo i bardzo pozytywnie, to chyba jedna z najsympatyczniejszych gier w naszej kolekcji. I nawet mimo elementu rywalizacji, nie ma tu ani odrobiny miejsca na negatywne emocje, czysty relaks. W końcu od tego są działki!

Gra jest sugerowana dla odbiorców powyżej 10 lat i faktycznie ten wiek wydaje się być najbardziej optymalny, bo rozgrywka wymaga od użytkownika opracowania pewnej strategii i odrobiny kombinatorstwa, a do liczenia punktacji potrzebna jest umiejętność prostego mnożenia. Spokojnie można jednak włączać do gry i młodsze dzieci, bo nieskomplikowane zasady, całkiem łatwa go ogarnięcia mechanika gry i skupienie uwagi na kolorach jest bardzo przyjazne również dla malucha. Jeśli więc nie będziemy przykładać zbyt dużej wagi do punktacji, a w zamian położymy naciska na stworzenie jak najbardziej okazałych rabatek i prawidłowym rozmieszczeniu motylków, już 6-cio latek spokojnie da sobie radę z podstawowym wariantem gry (tym bez kart).

Dlatego też bardzo polecam na przykład dla rodzeństwa, kiedy szukamy tytułu, który zaangażuje dzieci w różnym wieku. A i jako dorośli całkiem przyjemnie spędziliśmy przy niej czas. To świetny tytuł dla całej rodziny.

Z kwiatka na kwiatek
Autorzy: Ekaterina Gorn, Igor Sklyuev
Ilustracje: Ekaterina Gorn
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2-4
Sugerowany wiek: 10+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Grajki Majki: klocki Magformers

To nasze pierwsze spotkanie z klockami magnetycznymi Magformers i prawdę mówiąc kiedy dowiedziałam się, ile to cudo kosztuje, zjeżyły mi się włosy w miejscach, o których nawet nie wiedziałam, że są owłosione. Podobno jednak taki zakup powinno się traktować jako rodzaj inwestycji, która posłuży kilku pokoleniom i – podobnie jak klocki lego – te również są niezniszczalne.

Chociaż zestaw, który wybrałam jest przeznaczony dla najmłodszych od 18 miesiąca życia, okazał się odpowiedni również dla mojej czterolatki i bardzo polecam go początkującym na pierwszy kontakt z ta zabawką.

Składa się z 32 klocków w dwóch kształtach – 12 trójkątów równobocznych i 18 kwadratów w 6 żywych kolorach; dwa drzewka urozmaicające zabawę oraz dwie całokartonowe książeczki edukacyjne będące urozmaiceniem zabawy.

Pierwsza z nich to obrazkowa instrukcja obsługi klocków z przykładowymi wzorami, które można ułożyć z dostępnych elementów – to jednocześnie instrukcja postępowania z klockami. W pierwszych krokach maluch dopasowuje klocki do naturalnej wielkości ilustracji (na przykład będącej siatką sześcianu), następnie delikatnie podnosi konstrukcję w sposób pokazany na obrazku, a ta, dzięki umieszczonym w klockach magnesom, „magicznie” zmienia się w przestrzenną bryłę. Z każdą kolejną stroną poziom trudności stopniowo rośnie, a układanki stają się coraz bardziej urozmaicone. Dziecko zbuduje między innymi domki, które połączy w porośnięte drzewami osiedle, motylka, serduszko, ananasa, a nawet rakietę kosmiczną!

To świetny sposób na ćwiczenie kreatywności, logicznego i przestrzennego myślenia, a także trening sprawności małych rączek oraz nazywania kształtów i kolorów. Niektóre budowle wymagają złożenia kilku elementów, dzięki czemu dziecko uczy się planowania kilku kroków naprzód.

Druga książeczka jest narracyjna – to króciutkie przygody zwierzątek ilustrowane kształtami ułożonymi z klocków. Wraz z nimi maluch pozna nazwy kształtów geometrycznych, które można ułożyć z danych nam kształtów podstawowych, a także nauczy się znajdować i rozpoznawać owe kształty w otaczającym nas świecie. To również fajna zachęta do układania kolejnych form – tym razem płaskich.

Zabawa jest bardzo fajna, a jak z wytrzymałością? Czy produkt jest wart swojej ceny?

Zdecydowanie.

Obawiałam się, że skoro w klockach są magnesy, to same plastikowe oprawki, złożone zapewne z dwóch części będzie można łatwo otworzyć i połamać – nic bardziej mylnego, mimo najszczerszych chęci nie mogłam nawet wypatrzeć krawędzi, nie mówiąc już o wepchnięciu w nią paznokcia. Magnesy trzymają mocno, więc ułożona figura bez problemu utrzymuje swój kształt (można nią nawet podrzucać, sprawdzone info – Majka ułożyła sobie piłeczkę), ale też rozłożenie na części pierwsze nie wymaga użycia szczególnej siły. Kolory są soczyste i jednolite, a plastik nie wydaje się skłonny do zarysowań – myślę, że ma szansę oprzeć się dzieciom, które mylą jeszcze zabawki z gryzakami. Jestem też bardzo pozytywnie zaskoczona „pancerną” forma instrukcji – to książka z nieco grubszego kartonu formatu A4 z bezpiecznie zaokrąglonymi rogami i śliskimi stornami, bez problemu będzie można zetrzeć ewentualną ślinę.

To najprostszy zestaw, jest jednak ogromny wybór bardziej skomplikowanych propozycji, w skład których wchodzą już zaawansowane i różnorodne kształty. Można z nich tworzyć pojazdy, dinozaury, zamki księżniczek i co tylko mała główka wykoncypuje. Można również dokupić osobno małe zestawy pojedynczych kształtów, np. paczkę trójkątów oraz gadżety będące urozmaiceniem zabawy, jak drzewka.

Polecam jako pomysł prezentu na większą okazję, albo na przykład prezent składkowy. Tak naprawdę wystarczy jeden/dwa zestawy, by mieć ogromną pulę rozmaitych kombinacji i zabaw. A zapowiada się, że klocki będą z nami dłuuugo. I chociaż sam karton jest duży, to same zajmują mało miejsca w przechowywaniu – same elegancko składają się w schludne słupki ;)

Klocki Magformers. My first play 32 set
Firma: Magformers
Sugerowany wiek: 18 miesięcy+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości dystrybutora zabawek Dante.

Grajki Majki: „Draftozaur”

„Co oznacza tytuł Draftozaur? Brzmi jak nazwa dinozaura, prawda? Nawiązuje ona do mechaniki (tak zwany DRAFT) gry. Gracze mają w ręku po kilka kart, spośród których wszyscy równocześnie wybierają po 1, a pozostałe przekazują graczowi siedzącemu z lewej strony. W grze Draftozaury karty zostały zastąpione pionkami dinozaurów.”

Każdy z graczy otrzymuje planszę (w zależności od wybranego stopnia trudności rozgrywki obróconą stroną lata lub zimy) oraz miseczkę. Gracze losują dinozaury i umieszczają je w swojej miseczce, a po każdym wykonanym ruchu przekazują miseczkę w lewo, w zamian otrzymując inną od gracza siedzącego z prawej strony. Nie sposób przewidzieć, jakie dinozaury trafią się w następnej kolejce.

Celem gry jest zapełnienie swojej planszy dinozaurami tak, by zdobyć jak najwięcej punktów – różne miejsca na planszy są różnie punktowane. W lesie na przykład trzeba umieszczać dinozaury tego samego rodzaju, w dżungli – dinozaura tego gatunku, którego przedstawicieli mamy na planszy najwięcej, na polu łąki każdy dinozaur powinien być inny, a na prerii punktowane są zakochane pary dinozaurów tego samego rodzaju. To tylko niektóre przykłady pól z planszy lata, a zimą jest jeszcze trudniej! Jakby tego było mało, plany może pokrzyżować nam również rzut kością, który określa na których polach albo jakie dinozaury możemy lub nie możemy stawiać w tej kolejce.

Gra wymaga umiejętności planowania, opracowania strategii i sporej dawki szczęścia, bo im więcej graczy, tym trudniej przewidzieć jakie dinozaury mają szansę trafić do nas w kolejnych kolejkach i rundach. Mimo to można spokojnie próbować z młodszymi dziećmi – na zasadzie pamiętania zasad stawiania dinozaurów i podejmowania decyzji.

Im więcej osób, tym trudniej i ciekawiej, ale i w dwie osoby jest fajnie. Jest bardzo atrakcyjna wizualnie i pod względem wykonania – 60 ciekawie odwzorowanych dinozaurów w sześciu rodzajach i kolorach jest wykonanych z drewna, a mieszkają w welurowym woreczku. Miseczki są papierowe (do składania), a wszystko wieńczy troszkę groźna, ale bardzo adekwatna grafika.

Warto również zwrócić uwagę na walor edukacyjny – każdy rodzaj dinozaurów, których przedstawicieli znajdziemy w woreczku i będziemy szukać dla nich miejsca na swoich planszach został opisany na bokach pudełka. Możemy dowiedzieć się miedzy innymi co oznaczają ich nazwy, gdzie mieszkały, jaką osiągały wysokość, co jadły i ile w związku z tym ważyły. Niestety żaden z bohaterów gry nie żył w naszej części świata. Najbliżej nas występowały roślinożerne Stegozaury w Portugalii (prawdopodobnie miły dwa mózgi!) i największe ze wszystkich mięsożerne Spinozaury w Egipcie i Maroko.

Prawdziwa gratka dla wszystkich fanów tych prehistorycznych gadów!

Draftozaur
Autorzy: Antoine Bauza, Corentin Lebrat, Ludovic Maublanc, Théo Rivière
Ilustracje: Roman Kucharski
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 2-5
Sugerowany wiek: 8+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Grajki Majki: Puzzle z książkowymi ilustracjami, Nasza Księgarnia

Jakie macie sprawdzone sposoby na jesienną niepogodę i przymusowe zamkniecie w czterech ścianach podczas coraz dłuższych i dłuższych wieczorów? Pośród czytania książek, prac plastycznych i gier planszowych w naszym rodzinnym rankingu bardzo wysoko plasuje się układanie puzzli. Spójrzcie tylko jak pięknie ilustrowane układanki dołączyły niedawno do naszych zbiorów!

„Jesień w lesie” to już drugi zestaw puzzli z ilustracją przepięknego „Roku w lesie” picturebooka Emilii Dziubak, który pojawił się nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. W porównaniu do „Leśnej krainy” ten zestaw jest nieco trudniejszy. W pudełku znajdziemy bowiem aż 88 elementów, nieco mniejszych, niż poprzednim razem. Chociaż sugerowany wiek odbiorcy to 3+, ułożenie obrazka jest sporym wyzwaniem, nawet dla tak zakręconych na punkcie prac tej ilustratorki dziubakomaniaków.

Bo te puzzle są naprawdę trudne! Od mnogości szczegółów aż mieni się przed oczami, a jesienna kolorystyka wcale niczego nie ułatwia, dlatego bez obrazka na wzór ani rusz. Mimo to układanie jest świetną zabawą dla całej rodziny. I to jaką edukacyjną! Nie tylko ćwiczymy spostrzegawczość, cierpliwość, pamięć, umiejętność skupienia się na szczegółach i sprawność małych rączek, ale przy okazji zdobywamy wiele wiadomości ze świata natury. Jakie ptaki odlatują na zimę, a które gatunki będą wdzięczne za ziarenka w karmniku, jakie skarby można znaleźć podczas spaceru po lesie, jakie przysmaki jedzą dziki i gdzie zapasy na zimę chowają wiewiórki to tylko niektóre z tajemnic, które czekają na odkrycie podczas układania. Będziecie zaskoczeni jak wiele drobnych szczegółów umknęło Wam podczas oglądania tej samej ilustracji w książce!

„Jesień w lesie”
Ilustracja: Emilia Dzubak
Ilość elementów: 88
Sugerowany wiek: 3+
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Jeśli jesienne puzzle już za wami i macie ochotę na więcej wrażeń, baśniowy „Sen królewny” podniesie poprzeczkę. Kipiąca nasyconymi kolorami ilustracja Ewy Bieniak-Haremskiej została podzielona na 155 drobnych elementów i podczas układania naprawdę można dostać oczopląsu. To już wyszczy poziom zaawansowania, osobiście polecam już raczej dzieciom podstawówkom albo do wspólnego rodzinnego układania, bo wsparcie bardzo się przyda. Ilustracja jest przecudnie oniryczna i tak kolorowo-szczegółowa, że przyprawia o zawrót głowy. Czego tam nie ma? Są kwiaty i rumak, ptaki, pawie pióra, ukwiecone pola i pałace. A jeśli to wciąż za mało wrażeń, zwróćcie proszę uwagę na niestandardowe kształty puzzli i samego obrazka.

„Sen królewny”
Ilustracja: Ewa Bieniak-Haremska
Ilość elementów: 155
Sugerowany wiek: 7+
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Na koniec gratka dla milusińskich – rozglądacie się już pomału za świątecznymi klimatami?  Urocza wielkoelementowa układanka „Magiczne święta” trafi jako zadanie do jednego z pól kalendarza adwentowego, który będę szykować dla Majki. Ilustracja Ewy Poklewskiej-Koziełło została podzielona na zaledwie 30 elementów, ale nie dajcie się zwieść pozorom! Chociaż duże puzzle są bezpieczne dla zupełnych  maluchów, ułożenie obrazka o nieregularnym kształcie wcale nie jest tak banalnie proste, jak mogłoby się wydawać. Duży wpływ ma na to niestandardowy kształt puzzli, dzięki któremu niektóre fragmenty obrazka trzeba łączyć na zasadzie przylegania gładkimi krawędziami – bez możliwości trwałego połączenia dopóki nie ułożymy większej części układanki. Zmaganiom towarzyszyć będą bardzo sympatyczni bohaterowie ilustracji – święty Mikołaj wraz z elfami, rozdający prezenty z sań ciągniętych przez renifera i rodzina psotnych myszek, która wyszła z norek, by się temu przyglądać. Bardzo polecam jako drobny świąteczny upominek.

„Magiczne święta”
Ilustracja: Ewa Polkewska-Koziełło
Ilość elementów: 30
Sugerowany wiek: 3+
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Grajki Majki: Zestawy kreatywne firmy Alex

W czasie lockdownu pokazywałam Wam dwa zestawy kreatywne od firmy Alex, które znacznie ułatwiły nam życie w zamknięciu. Nadeszła jesień, zrobiło się deszczowo i katarkowo a wirus nie odpuszcza, więc jakiś czas temu zaopatrzyłam się w kolejne tytuły tego samego producenta (tym razem dla różnych grup wiekowych), żeby być przygotowaną na nudę w jesienne dni w domu. I znów jesteśmy z Majką zachwycone!

Na sam początek coś dla maluchów – składający się z dużych elementów Crafty Fashion Show można zaproponować dzieciom już od 3 roku życia. W pudełku znajdziecie cztery osobne pakiety z dużymi lalkami z grubej tektury do wystrojenia (dzięki temu można rozłożyć zabawę na kilka dni albo na przykład rozdzielić miedzy kilkoro dzieci), ubrankami z nieco cieńszej tekturki i rozmaitymi akcesoriami do ich dekoracji. A te są rozmaite – papilotki do babeczek na spódniczki, wielkie guziki, elastyczne druciki, cienka bibułka, błyszczące naklejki o przeróżnych kształtach i kolorach, a nawet patyczek „do lodów”. Wszystko to pomoże małej artystce stworzyć cztery niepowtarzalne stylizacje, a dzięki podstawkom laleczki mogą stać się ozdobą dziecięcego pokoju albo posłużyć do zabawy.

Bardzo mi się podoba, że cztery dziewczynki prezentują odmienne typy urody i mają odmienne kolory skóry, ale również różne pasje – jest baletnica i piłkarka, są fanki spódniczek, legginsów z tuniką i spodni – dla każdego coś fajnego.

Dużym plusem jest też prosta obrazkowa instrukcja obsługi, z którą dziecko poradzi sobie właściwie samodzielnie oraz załączenie wszystkich niezbędnych przyborów do zestawu – łącznie z klejem i kredkami. Nożyczki nie są potrzebne, gdyż poszczególne elementy  wystarczy „wypchnąć” z arkusza. Właściwie tylko raz sięgnęłyśmy po dwustronną taśmę klejącą, bo wróżka-baletnica uparcie odrzucała różdżkę. Poza tym nie trzeba niczego specjalnie przygotowywać – zestaw jest samowystarczalny i spokojnie można wziąć go na wyjazd albo spakować maluchowi na nocowankę do babci.

Crafty Fashion Show
Firma: Alex little hands
Sugerowany wiek: 3+

Zestaw Too Cute Closet dedykowany jest nieco starszym odbiorcom – od 4 roku życia, wobec czego elementy są mniejsze i wymagają nieco większej sprawności manualnej. Również w tym przypadku będziemy projektować ubranka, jednak tym razem w zestawie są tylko dwie tekturowe laleczki (o połowę mniejsze, niż we wcześniejszym zestawie), sześć zestawów ubrań do stworzenia oraz przestronna szafa z wieszakami do ozdobienia i przechowywania ciuszków. W tym zestawie nie ma aż tak ciekawych artykułów plastycznych do ozdabiania elementów garderoby – dziecko dekoruje je przede wszystkim za pomocą naklejek, dodatkowych elementów do przymocowania za pomocą kleju (dołączonego do zestawu) oraz błyszczącymi dżetami. Za to laleczki należy złożyć (i sprytnie skleić za pomocą specjalnych naklejek w przypadku nakryć głowy), by można było przebierać dziewczynki wielokrotnie – a dla mojej czterolatki to spore wyzwanie! Również sama szafa jest dużym polem do popisu podczas dekorowania naklejkami – trzeba znaleźć miejsce na szczotkę, perfumy, lakiery do paznokci, wypełnić ramki obrazkami i posadzić kotka w legowisku. Jedną z części tej przestronnej garderoby jest drewniany drążek do mocowania wieszaków na stroje, a na jej ściankach znajdują się sprytne zaczepy do przechowywania torebek i innych ruchomych drobiazgów.

Również instrukcja obsługi jest skierowana już dla nieco starszego odbiorcy – jest czarno-biała, mniejsza i nieco mniej czytelna. Troszkę szkoda, bo zestawy dla maluchów miały fantastyczne instrukcje.

Too Cute Closet
Firma: Alex
Sugerowany wiek: 4+

Nieco bardziej zaawansowanym zestawem jest Loop Loom – dla dzieci od 5 roku życia przygotowano propozycję prawdziwego rękodzieła. I był on dla mnie największym zaskoczeniem, bo spodziewałam się, że mimo sporego entuzjazmu będzie on jeszcze nieco za trudny dla mojej 4,5 latki, a tu niespodzianka – radziła sobie świetnie! Chociaż z szydełkiem jeszcze nie do końca się dogadały i zakańczanie robótki zostawiła mamie, to przeplatanie „koszyczka” na krośnie szło jej fenomenalnie i w sumie wystarczyło, że pokazałam jej o co chodzi robiąc dwa pierwsze rzędy, a z całą resztą poradziła sobie sama. Aż miło było patrzeć jakim to całe plątanie było treningiem dla małych paluszków.

Wbrew temu, czego się spodziewałam, w zestawie nie znajdziemy kłębków sznurka, a elastyczne materiałowe gumki, które łatwo można zahaczyć o wypustki krosna. Dzięki temu, kiedy w kończąc robótkę znajdziemy błąd gdzieś w początkowych rzędach, nie trzeba wszystkiego pruć (a trudno o coś bardziej demotywującego!) – wystarczy poprawić tylko ten jeden rządek, bo też każdy z nich jest zrobiony z osobnej gumeczki. A tych w zestawie jest aż 180 w 9 nasyconych kolorach – to dość, by upleść 5 dekoracyjnych podkładek kuchennych pod kubeczek bądź garnuszek, bo ten wzór jest podstawowym i to od niego zaczynałyśmy przygodę z dziewiarstwem. W bogato ilustrowanej instrukcji (w trzech językach, ale niestety bez polskiego) znajdziemy również pomysły dla nieco bardziej zaawansowanych – pyszczek kotka, torebeczkę i bransoletki. Poza gumeczkami w zestawie znajduje się również proste krosno, szydełko i plastikowa igła dziewiarska do wykończenia prac.

Fantastyczna sprawa, szczególnie przed świętami – przedszkolak może samodzielnie wykonać atrakcyjne prezenty dla najbliższych a przy okazji zapewni sobie wspaniały trening manualny i być może rozbudzi miłość do robótek ręcznych.

Loop Loom
Firma: Alex
Sugerowany wiek: 5+

Trzy świetne pomysły na przegonienie nudy. I to jakie pożyteczne, bo nie tylko rozwijają kreatywność i wyobraźnię, ale również sprawność małych rączek! I są świetnie wykonane – nic się nie przedziera, wszystkie elementy są równo przycięte i ładne wybarwione. Jedynym zastrzeżeniem, jakie mam względem zestawów z laleczkami, jest korzystanie ze zbyt dużej ilości plastiku podczas pakowania. Gdyby zamiast foliowych torebek pakiety pakować w papierowe koperty, byłoby idealnie!

Recenzja powstała dzięki uprzejmości dystrybutora zabawek Dante.

Grajki Majki: „Pizzeria” Jeffrey D’Allers, Maciej Szymanowicz

Jeśli chodzi o gry, w których strategia opiera się na liczeniu, to zawsze wygrywam pierwszą rozgrywkę (kiedy nikt jeszcze, do końca nie rozumie zasad i liczy się szczęście) by każdą kolejną przegrać z kretesem (kiedy już wszyscy zrozumieli zasady, a szczęście się wyczerpało). Strzelam wtedy straszne fochy, więc z zasady staram się takich gier unikać, żeby nie generować spięć w rodzinie.

Ale to jest pizza, a dla pizzy byłam gotowa na każde poświęcenie. I niczego nie żałuję!

W pudełku aż 69 kawałków pizzy, nóż i oferty specjalne do rozszerzonej wersji dla nieco bardziej zaawansowanych pizzożerców.

Z potasowanych kawałków kolejno układamy pizze, które następnie dzielimy na części i każdy z graczy po kolei wybiera jedną część. Następnie decyduje co zrobić z kawałkami pizzy ze swojej części – może je zjeść albo zostawić na później. I tu właśnie pojawia się strategia, bo każdy rodzaj pizzy jest inaczej punktowany, a punkty można zbierać na dwa sposoby.

Na każdym kawałku pizzy znajduje się numer, będący liczbą punktów – od 2 do 11. Te punkty można zdobyć zostawiając kawałki na później. Otrzymuje je jednak tylko ten, kto zgromadzi najwięcej kawałków danego rodzaju. Można też zjeść swoje kawałki – wtedy dostaje się punkt za każdy listek bazylii, który się na nich znajduje.

Dzięki tym prostym zasadom można spokojnie podsunąć grę już młodszym dzieciom – oczywiście musieliśmy naszej 4,5 latce dać nieco fory, ale bez problemu rozumiała, co i jak należy zrobić, a gra przy okazji okazała się doskonałym treningiem liczenia. Dla stale głodnych wrażeń przygotowano jeszcze karty z zamówieniami specjalnymi – dodatkowymi zadaniami i zasadami, które potrafią trochę namieszać w planie naszym i przeciwnika.

I chociaż gra w wariancie dwuosobowym, dla dwojga dorosłych jest nieco monotonna, trzy osoby już bawią się świetnie. Co ciekawe, przygotowano również opcję dla samotnego gracza – idealną na czasy pandemii – może on zmierzyć się z wirtualnym przeciwnikiem i spróbować uzyskać lepszy wynik od niego.

Ogromnym atutem gry jest jej forma – już samo układanie pizzy z kawałków jest atrakcyjne. Teoretycznie to prawie gra karciana z kartami o niestandardowym kształcie, a jednak kształt i pomysł robi różnicę! Jeśli dodamy do tego fantastyczną szatę graficzną Macieja Szymanowicza i bardzo staranne wykonanie, otrzymujemy naprawdę atrakcyjny tytuł. W sumie pizza to już argument sam w sobie!

Jedynym minusem jest spora górka kartonowych odpadów, które uzyskałam podczas pierwszego przygotowania gry, tego akurat mogłoby być nieco mniej.

Pizzeria
Autor: Jeffrey D. Allers
Ilustracje: Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Liczba graczy: 1-6
Sugerowany wiek: 8+

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.