Bajki Leona i Majki: „Basia, Franek i humory” Zofia Stanecka, Marianna Oklejak

Każdemu zdarza się czasem wstać lewą nogą i bez bliżej sprecyzowanego powodu mieć po prostu gorszy dzień. A czasami powód może być bardzo prozaiczny, na przykład kiedy Franek po przebudzeniu orientuje się, że Basia wyszła w odwiedziny do kuzynki. To idealny moment, by przekonać się, że za określeniem „mieć zły humor” stoi tak naprawdę cała karuzela emocji – od smutku i łez, przez złość aż po obrażanie się. Bez Basi Franek nie ma apetytu ani ochoty na zabawę, ale wszystko to może zmienić się w mgnieniu oka, kiedy tylko ukochana sistra wróci do domu.

Rzut oka na kalejdoskop emocji Franka pomoże maluchowi poznać i nazwać własne uczucia. Szczególnie, że na ostatniej stronie kartonówki autorki przygotowały ćwiczenie, w którym należy rozpoznać poszczególne emocje Basi i zastanowić się co mogłoby poprawić jej humor.

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak, Basia, Franek i humory, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 14 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem HarperKids.

Więcej przygód Basi i Franka znajdziecie TUTAJ.

Bajki Leona i Majki: „Pucio u lekarza” Marta Galewska-Kustra

Wielkimi krokami, nieubłaganie nadchodzi jesień, a wraz z nią zimne nosy, lodowate stopy, gile do pasa i przeziębienie za przeziębieniem. I chyba wszyscy chcą być na to przygotowani, bo pojawiło się ostatnio kilka bardzo fajnych pozycji dla maluchów oswajających choróbska i wizyty u lekarza. Na sam początek prezentuję prawdziwą petardę w tym temacie – oto przed Państwem „Pucio u lekarza”.

Jest to puciowa kartonówka z serii tych mniejszych, mieszczących się w dłoni książeczek dla najnajów. Tym, co bardzo w przygodach Pucia cenię, poza oczywiście wartościami edukacyjnymi, jest stosunkowo duża ilość tekstu, nawet jeśli pozycja jest skierowana do najmłodszych. Mamy tu zdecydowanie więcej treści, niż standardowe dwa zdania na stronę, dzięki czemu i czyta się dłużej i więcej wiadomości przekazują.

A wiedzy jest tu mnóstwo! Przede wszystkim pojawia się geneza choroby – Pucio łapie przeziębienie od przedszkolnego kolegi. Od samych podstaw więc uczymy dzieci, że nie można chodzić do przedszkola będąc chorym. Następnie skupiamy się dłużej na samopoczuciu naszego małego bohatera, czyli objawach przeziębienia, jak kaszel, ból gardła, gorączka, katar czy brak apetytu – a każdy z nich został krótko objaśniony. Dopiero w tym momencie wraz z Puciem i mamą wybieramy się na wzorcową wizytę lekarską do najlepszej lekarki pod słońcem, która prosi go o pomoc w zbadaniu pluszowego smoka wystraszonego nieco tym, co go czeka. Całe szczęście, że pacjent zabrał ze sobą swoją zabawkową torbę lekarską i wraz z doktor Anią może przystąpić do badania. Omawiając oczywiście rozmaite czynności lekarskie, jakie mogą czekać dziecko w przychodni.

To pierwsza książka dla dzieci, na jaką trafiłam, w której pojawia się pewna fenomenalna rzecz, z którą prędzej czy później zapozna się chyba każdy przedszkolak – inhalator. A nie jest to przecież sprzęt, z którym łatwo się oswoić! Poza tym Pucio przyjmuje leki, a mama szykuje mu zdrowy koktajl na poprawę odporności (jest nawet na niego przepis!).

Wszystkie najważniejsze chorobowe sprawy zebrane w jednym miejscu, przedstawione w łatwy do przyswojenia, sympatyczny sposób i co najważniejsze – z ulubionym bohaterem. Super sprawa, mocne polecanko! Na bank zostawię dla Leona na przyszłość.

Marta Galewska-Kustra, Joanna Kłos, Pucio u lekarza, Warszawa: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2022, 28 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

O innych książeczkach z Puciowersum dla starszych i młodszych czytelników pisałam Wam TU, TU i TU, TU i TU. Mieliśmy również pluszowego Pucia i puzzle dźwiękonaśladowcze, pierwsze puciowe gry maluszka – domino oraz loteryjkę, puzzle z przeciwieństwami, pierwsze układanki i odrobinkę trudniejsze puzzle świąteczne.

Bajki Leona i Majki: „Akademia Mądrego Dziecka. Moje pierwsze zwierzęta”, „Akademia Mądrego Dziecka. Zadania przedszkolaka”

Tego rodzaju książeczki aktywizujące dla maluszków – po pierwszym czytaniu właściwie niewymagające pomocy rodzica, a absorbujące i przykuwające uwagę – są niezastąpioną pomocą, kiedy rodzic zapragnie raz na jakiś czas napić się ciepłej kawy. Nie mogę się już doczekać aż Leon do nich dorośnie i będę mogła wykorzystać ten fortel.

Chociaż obie pozycje skierowane są do dzieci w wieku 3-5 lat, moim zdaniem „Moje pierwsze zwierzęta” jest nieco łatwiejsza i spokojnie można ją zaproponować już 1,5-2 letniemu maluszkowi. Na kolejnych stronach ukazano 8 różnych habitatów wraz z zamieszkującymi je zwierzętami – gospodarstwo, ocean, sawannę, Arktykę, las, jezioro, las równikowy i dom człowieka. Każdemu środowisku poświęcono jedno zdanie opisu, uzupełniono o podpisy pod rysunkami zwierząt oraz zachętę do pokręcenia umieszczonymi na dole i na górze książeczki kołami. Dzięki tym ruchomym elementom w wyciętych w stronach okienkach przesuwają się wizerunki zwierząt, a zadaniem dziecka jest dopasować odpowiednie zwierzątko do miejsca jego występowania. Ostatnia strona zawiera dodatkowe ćwiczenia utrwalające zdobytą wiedzę – zarówno w formie pytań, jak i prostej wyszukiwanki.

„Moje pierwsze zadania przedszkolaka” jest nieco bardziej skomplikowana pod względem tematyki, jak i wymaga więcej sprawności małych paluszków –  to książeczka z okienkami i elementami o wysuwania. I przy okazji bardzo fajny tytuł do wykorzystania podczas przedszkolnej adaptacji – wciąż raczej łatwiutka, bardziej dla 2,5-3 latka, niż dla 5-latka ale o tematyce ściśle związanej z przedszkolem. Otwierając klapki i wysuwając ruchome elementy maluszek dowie się między innymi co znajduje się w plecaku, piórniku czy pudełku na drugie śniadanie czy jakie czynności czekają dzieci w przedszkolu. Znajdziemy tu co nieco o nazwach i mieszaniu kolorów, o kształtach, zjawiskach pogodowych czy o przeciwieństwach. Na koniec na małego czytelnika czekają podstawowe zadania matematyczne w zakresie 5 polegające na odnalezieniu i policzeniu elementów na obrazku oraz uzupełnieniu prostych działań. Podsumowując – standardowy zakres wiedzy maluszka przygotowującego się do rozpoczęcia edukacji w przedszkolu podany w ciekawej i atrakcyjnej formie książki interaktywnej.

Obie zostały wykonane z naprawdę grubej tektury – wraz z ruchomymi elementami, dzięki czemu mają szansę przetrwać spotkanie z nie do końca jeszcze wprawionymi paluszkami i być świetnym ćwiczeniem motoryki małej. Duży format, bezpiecznie zaokrąglone rogi i śliska, ślinoodporna powierzchnia to dodatkowe plusy.

Aimée Chapman, Natalia Boileau, Becky Down, Akademia Mądrego dziecka. Moje pierwsze zwierzęta, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Becky Down, Akademia Mądrego dziecka. Zadania przedszkolaka, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem HarperKids.

Bajki Leona i Majki: „Akademia Mądrego dziecka. Niesamowity spacer. Ocean”, „Akademia Mądrego dziecka. Niesamowity spacer. Pod ziemią”, Emiri Hayashi

Leon ma już ponad miesiąc i chociaż jeszcze długo będziemy na etapie kart i książeczek kontrastowych, pomalutku zbieram już pozycje do bobaskowej biblioteczki. I nic dziwnego, bo pozycjom takim, jak „Niesamowity spacer” nie sposób się oprzeć!

To niewielkie, przeuroczo ilustrowane kartonówki z niewielką ilością tekstu i interaktywnymi elementami do aktywnego czytania. Wykonane z naprawdę grubej tektury, z bezpiecznie zaokrąglonymi rogami, a w każdej ze stron ukryty jest ruchomy element do obracania, wysuwania i poruszania.

Bardzo proste pod względem fabuły – na każdej rozkładówce mamy jedno zdanie tekstu odnoszące się do ilustracji, natomiast na samych obrazkach dużo się dzieje – w „Oceanie” towarzyszymy meduzom tańczącym wśród fal, delfinom w wyścigu skoków, żółwiom i konikom morskim kryjącym się wśród skał i wodorostów.

„Pod ziemią” natomiast zaglądamy do norek rozmaitych zwierząt – spotkamy między innymi krety, myszki, żuczki, mrówki, dżdżownice, borsuki, całą liczną rodzinę króliczków, lisy z młodymi i węże, a wszyscy powoli szykują się do snu w schronieniach pod powierzchnią ziemi.

Serię dodatkowo uatrakcyjniają kontury i drobne szczegóły pociągnięte błyszczącą srebrną farbą, dzięki której każda z ilustracji lśni przy najmniejszym poruszeniu.

Ilustracje są przesłodkie, w bardzo milutkim, „maluszkowym” stylu i pełne szczegółów – bąbelków powietrza, drobnych roślinek, kamyczków, malutkich rybek czy mróweczek i innych owadów.

Jedynym minusem jest stosunkowo duża waga książki, co niestety jest efektem jej „pancerności” i ruchomych elementów. Zdecydowanie do oglądania na stole/podłodze albo przy pomocy rodzica.

Bardzo przyjemne pod względem wizualnym i atrakcyjne dla małych paluszków – wspierają rozwój małej motoryki, bo i ruchomymi elementami należy manipulować w różne strony, a i zakres ruchu jest zróżnicowany. Dodatkowo są całkiem odporne na nie do końca jeszcze wprawionych w używaniu rączek użytkowników, a także na małe ząbki i kapiącą ślinę.

Sugerowany wiek odbiorcy to 3+, ale moim zdaniem, pod okiem rodzica można spokojnie próbować już z czytelnikiem od 1,5-2 lat.  

Seria „Niesamowity spacer” liczy 6 tomów – poza oceanem i norkami zwierząt pod ziemią możemy zajrzeć też do jesiennego lasu i na wiosenną łąkę, a także przejść się w deszczu i pod rozgwieżdżonym niebem.

Emiri Hayashi, Akademia Mądrego dziecka. Niesamowity spacer. Ocean, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Emiri Hayashi, Akademia Mądrego dziecka. Niesamowity spacer. Pod ziemią, Warszawa: Wydawnictwo HarperKids, 2022, 10 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem HarperKids.

Bajki Majki: „Słonecznikowa 5. Przygody piratów” Aniela Cholewińska-Szkolik

Pierwsza część przygód rodzinki mieszkającej przy Słonecznikowej 5 rozgrywała się wiosną. „Przygody piratów” to cztery nowe opowiadania, tym razem w bardzo letnim klimacie.

Skoro nareszcie nadeszło lato, to nie ma złej pogody na zabawę na dworze! Deszcz dzieciom nie straszny, a kiedy można założyć kalosze, przeciwdeszczowe pelerynki i chwycić w dłoń kolorowe parasolki, będzie wręcz dodatkową atrakcją. Szczególnie, że w kałużach można się nie tylko chlapać, ale i… łowić ryby. Wystarczy jedynie odrobina wyobraźni, a patyki i cieniutkie pędy winorośli zmienią się w wędki, a podeszczowe bajorko zaroi się od węgorzy ze źdźbeł ozdobnej trawy, płotek z brzozowych liści. Czy Adasiowi, Krzysiowi i Lilce uda się złowić wystarczającą ilość ryb, by starczyło na obiad dla całej rodziny?

Jednak to nie deszczowe błotko nie gwarantem dobrej zabawy – to wyobraźnia właśnie. Przy jej sprytnym wykorzystaniu można zamienić mirabelkowe drzewko w najprawdziwszy piracki statek, a nawet… zachęcić dzieci do pomocy w przygotowaniach do wyjazdu! Kiedy ściągane ze sznurka suche pranie to banda wrogów do pokonania, zbierane owoce mirabelki to najprawdziwsze złoto, które należy ukryć przed przeciwnikami, a do obłaskawienia groźnej ośmiornicy niezbędne będzie posiekanie warzyw na obiad, praca wręcz pali się w dziecięcych rączkach. Tymczasem w ogrodzie ukryto najprawdziwszy skarb, do którego prowadzi znaleziona w butelce mapa.

Moim najulubieńszym opowiadaniem w tej części jest zdecydowanie to o szykowaniu urodzinowej niespodzianki dla mamy – sama mam urodziny latem i widzę tu mnóstwo wspaniałych inspiracji. Czy żeby uszczęśliwić mamę konieczne będzie odnalezienie mitycznego kwiatu paproci? A może wystarczy nieco inna magiczna roślinka, biżuteria z czereśni i porzeczek, pięknie przystrojony ogród, garnek pysznego chłodnika i tort z… piasku? Cudnie pokazano tu nie tylko dziecięce starania w przygotowywaniu wyjątkowych prezentów dla mamy, ale również niepowodzenia, umiejętność radzenia sobie z porażką i moc improwizacji. Bo czasami nie wszystko musi iść dokładnie według planu, żeby było wspaniałe.

Przesympatyczne historyjki pełne dziecięcych pomysłów i letnich przyjemności. O tej wyjątkowej ochłodzie, jaką daje zimna woda z konewki na bosych stópkach w letni dzień, o niezwykłym smaku ostatniego łyka lemoniady wysiorbanego przez słomkę, dogadywaniu się z młodszym rodzeństwem i buziach usmarowanych wiśniowym sokiem. I o tym, że wcale nie trzeba zagranicznych wakacji, by móc urządzić regaty pod wodospadem.

Jeśli szukacie książki na wakacje dla 4-5 latków, to drugi tom „Słonecznikowej 5” jest kandydatem idealnym.

Aniela Cholewińska-Szkolik, Słonecznikowa 5. Przygody piratów, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 64 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.

Bajki Majki: „Bazyl i Licho” Marta Kisiel

Jak nie przepadam za formą opowiadań, tak o Małym Lichu czytałabym nawet haiku i nie ma chyba innego bohatera, po którego przygody biegłabym do księgarni tak entuzjastycznie (a kiedy widzicie mnie biegnącą, to znak, że coś się dzieje – najprawdopodobniej albo dają coś naprawdę dobrego albo naprawdę trzeba bardzo szybko uciekać).

Małe Licho kocham miłością przeogromną, przepuchatą i słodką jak serniczek od pierwszego spotkania. Poniżej możecie przeczytać recenzje poprzednich książek, w których występuje ten stale kichający anioł stróż z włosami z lamety

Dzieciowe:
„Małe Licho i Tajemnica Niebożątka”
„Małe Licho i anioł z kamienia”
„Małe Licho i lato z diabłem”
„Małe Licho i babskie sprawki”

Dorosłe:
„Dożywocie”
„Siła niższa”
„Oczy uroczne”

——————————————————————————————-

W przeciwieństwie do powyższych książek, tym razem mamy do czynienia ze zbiorem ośmiu krótkich opowiadań poświęconych naprzemiennie dwóm tytułowym bohaterom – czortowi Bazylowi i aniołowi Lichu. A każde z nich niesie ze sobą ważne przesłanie – od tych najzupełniej błahych, dotyczących choćby pilnowania swoich papierków podczas spaceru po lesie, przez fundamentalne, jak nie zapuszczanie się samemu w głuszę czy nie kwestionowanie innych aż po takie rozgrzewające serduszko jak kubeczek ciepłego kakałka – o tym, że można świętować po swojemu czy że nie wszystko spoczywa na naszych barkach.

Każdy z bohaterów przeżywa jedną ze swoich przygód o każdej porze roku – mamy tu więc więc i wiosenne budzenie się przyrody do życia i letni dostatek, pełen zabawy urok Halloween i jesienne przysmaki, a także wciskanie się w zimowe sweterki i czar Świąt.

A i jak to u Marty Kisiel z fantastycznością bywa – w każdym z opowiadań, nasi bohaterowie spotykają innego niesamowitego stwora prosto ze słowiańskich legend i mitów. Młodzi czytelnicy dowiedzą się więc jakiej ceny za muzyczny talent może zażądać od nas ankluz, jak nie obrazić domownika i czym zagrażają ludziom rusałki, poznają przepis na wyhodowanie chowańca, zadziwią się dziwem, wraz z Lichem spróbują złapać jaroszka i okiełznać nudę. Wszystkie te niezwykłe stworzenia zostały również zebrane w krótki przewodnik opatrzony równie niezwykłymi ilustracjami Marcina Minora.

I może nie jest to równie pochłaniająca lektura, co powieści, ale ma w sobie ten unikalny czar ubierania poważnych tematów w fantastycznyżakiecik słowiańskiej niesamowitości z humorystycznym sznytem i magię rozgrzewania serduszka. Jako sympatyczne uzupełnienie cyklu sprawdza się więc idealnie.

Niedługie opowiadania będą też dobrą zachętą do podejmowania pierwszych poważniejszych prób samodzielnego czytania.

Marta Kisiel, Bazyl i Licho, Warszawa: Wydawnictwo Męta, 2022, 160 s.

Bajki Majki: „Ośmiornica Zośka” Katarzyna Boni

Ciekawa świata, młodziutka ośmiornica Zosia – najmłodsza spośród pięćdziesiąt dwóch tysięcy stu trzynaściorga rodzeństwa – zaprasza nas w niezwykle malowniczy, pełen barw i fascynujących żyjątek podwodny świat Słonecznej Zatoki.

Pewnego dnia, zainspirowana opowieściami sąsiada Zosia wyrusza poza rafę koralową w podróż do miejsca, gdzie woda styka się z lądem, co stanie się początkiem niezwykłej przyjaźni. Przyjaźni równie niezwykle opisywanej – tak, jak mogłaby czuć ośmiornica – pełnej synestezji, emocji odczuwanych kolorami i dotykiem.

Jednak sielska egzystencja mieszkańców Zatoki, dla których dotychczas największą niedogodnością był brak herbaty z alg w sklepiku kolonialnym, zostanie zburzona potwornymi wydarzeniami. Tajemnicza, obezwładniająca i lodowata Głębia wyciągnie po nich swoje macki siejąc strach i beznadzieję.

Czy morskim stworzeniom uda się odkryć przyczynę nadciągającego kataklizmu i uratować swój dom? I jaką rolę w tych okropnych zdarzeniach pełni działalność człowieka?

Plastyczność opisu i wyjątkowy sposób odczuwania Zośki dopełnione charakterystycznymi ilustracjami Marcina Minora (które zawsze są bardzo piękne i nieco niepokojące jednocześnie, przez co czasami aż nie można przestać na nie patrzeć) składają się na przejmujący obraz zagrożenia katastrofą ekologiczną, który poruszy i skłoni do namysłu zarówno młodego, jak i dorosłego czytelnika.

Poza oczywistym, ekologicznym przesłaniem, przygoda Zosi niesie ze sobą znaczenie więcej wartości edukacyjnych – przede wszystkim przemyca mnóstwo fascynujących informacji o ośmiornicach (wiedzieliście, że poza wspomnianym wcześniej „dotykowym” odczuwaniem i niejako smakowaniem świata mackami, ośmiornice mają trzy serca i potrafią zmieniać kolory zgodnie z emocjami?) inspirujących do zgłębiania tematu. Ponadto fantastycznie zaciekawia również innymi mieszkańcami przekolorowej rafy kolorowej – choćby morskimi ślimakami. Gwarantuję, że podczas czytania będziecie googlować niejedną tajemniczą nazwę równie tajemniczego stworzonka. I niejedno z nich mocno was zaskoczy. A ciekawość i idący za nią zachwyt to pierwsze kroki do potrzeby ochrony tego dramatycznie zagrożonego obszaru.

Książka, która robi wrażenie.

Katarzyna Boni, Ośmiornica Zośka, Warszawa: Wydawnictwo Agora dla dzieci, 2022, 144 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora.

  • Z serii Zwierzaki wydawnictwa Agora polecamy również „Tarmosię” o borsukach.

Bajki Majki: „SEX. To, o czym dorośli Ci nie mówią” Boguś Janiszewski, Max Skorwider

„To, o czym dorośli Ci nie mówią” to bardzo charakterystyczna seria encyklopedii dla nastolatków podejmująca trudne do wytłumaczenia tematy (takie jak m.in. ekonomia, sztuczna inteligencja, polityka, emocje czy ochrona klimatu) w sposób atrakcyjny dla młodego odbiorcy – posługując się humorystycznymi ilustracjami, elementami komiksowymi, obsadzając w rolach narratorów bardzo zaskakujące postacie, posługując się żartem i czasem absurdalnymi ale zapadającymi w pamięć porównaniami. Najnowsza część o seksie bardzo dobrze wpisuje się w ten schemat.

Wielkim plusem jest jak najszersze spojrzenie na rozważany problem – w przeciwieństwie do większości tytułów podejmujących ten temat, nie skupiamy się tu zaledwie na pytaniu „skąd się biorą dzieci?” (i którędy wychodzą?) oraz na kwestiach dojrzewania. Autorzy zaczęli od samych początków życia, podziału komórek i informacji zapisanych w kodzie DNA, przez kwestie płci, różnorodność genetyczną i sposoby na zapłodnienie w świecie przyrody, popędy zmuszające organizmy do zainteresowania kwestią rozmnażania się, mechanikę rozmnażania się u ludzi wraz z całym bagażem hormonalno-emocjonalnym i kwestiami rozwoju zarodka, aż po tematykę różnorodności, tolerancji, stereotypów i warstw kulturowych. Jest to zatem mocny koktajl informacyjny który może i wstrząsnąć i zmieszać, ale jednocześnie zawiera w sobie bardzo dużą dawkę wiedzy na mnóstwo tematów (a każdy z nich zasługuje przecież na przynajmniej jedną własną książkę).

Biorąc więc pod uwagę specyfikę podjętego tematu, dość mocny dowcip, bardzo charakterystyczny, satyryczny styl ilustracji, młodzieżowe słownictwo i śliniącą się, sepleniącą lamę z wadą zgryzu w jednej z narratorów nie da się ukryć – ta książka jest cringowa. Pamiętajmy jednak do jakiej grupy odbiorców została skierowana – to, co przez dorosłego może być odbierane jako niepokojące i dziwaczne, dla nastolatka będzie nie tylko bardziej atrakcyjne, ale i przede wszystkim może być łatwiejsze w odbiorze niż klasyczny tekst.

Trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że ten sposób narracji – bardzo cool i spoko (a może po prostu narracji skierowanej do młodego odbiorcy?) – często prowadzi do nadmiernych uproszczeń i skrótów myślowych, z których mogą wychodzić różne „kwiatki”. Szczególnie kiedy temat jest raczej delikatny. Mnie na przykład nieprzyjemnie zaskoczyła sugestia, że osoba może być aseksualna, kiedy „Matka Natura zapomni o płci” – niby wiem co autor miał na myśli, ale jednak to mocno średnie, może nawet szkodliwe wytłumaczenie.

Dlatego też dochodzę do wniosku, że ta książka będzie super wyborem dla tego określonego, bardzo specyficznego odbiorcy, jakim jest kilkunastolatek ale na pewno nie na pierwszy kontakt w temacie szeroko pojętej seksualności i nie jako jedyny. Sami autorzy zresztą podają całkiem szeroką bibliografię jako uzupełnienie lektury.

Warto też oczywiście z dzieckiem rozmawiać, dopowiadać od siebie, rozjaśniać i rozwiewać wątpliwości, a czasem wspólnie szukać odpowiedzi. Choć zapewne z nastolatkiem już nie bardzo się da (szczególnie, że jest to typ książki, którą lepiej czytać samemu, niż wspólnie z rodzicem), jeszcze nie mam w domu żadnego egzemplarza, więc pewnie nie do końca wiem, o czym mówię.

Boguś Janiszewski, Max Skorwider, SEX. To, o czym dorośli Ci nie mówią, Poznań: Wydawnictwo Papilon, 2022, 160 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon.

Bajki Majki: „Młodzi przyrodnicy. Lato w świecie przyrody” Patrycja Zarawska

Seria „Młodzi Przyrodnicy” składała się dotychczas z książeczek ilustrowanych – skądinąd przepięknie. Niemniej jednak wydanie czterech przewodników dla małych odkrywców podzielonych na pory roku, pełnych rzeczywistych zdjęć uważam za strzał w dziesiątkę. Jak jestem wielką fanką dobrej ilustracji, tak jeśli chodzi o samodzielne odkrywanie świata przyrody, dobre zdjęcianieocenioną pomocą. Szczególnie, że zostały zakomponowane w bardzo atrakcyjny wizualnie sposób.

„Lato w świecie przyrody” niewielka, bardzo kolorowa książka w poręcznym, „plecaczkowym” formacie, którą bez większego problemu możemy zabrać ze sobą na wycieczkę do lasu, na wakacje do babci, czy choćby na działkę. Przewodnik zaczyna się zresztą od wskazówek dotyczących przygotowań do wyprawy – nawet tej do parku, czy nad jezioro – podpowiadających jakie wyposażenie może się przydać młodemu obserwatorowi przyrody.

Reszta książki, zbudowana na zasadzie zbioru ciekawostek przeplatających się z dobrymi radami, składa się z króciutkich, dwustronicowych rozdziałów tematycznych – dowiemy się z nich między innymi co zbierać warto, a czego ruszać nie powinniśmy, poznamy wybrane rodzaje kwiatów, motyli, gąsienic, żuków, ptaków, płazów, gadów a nawet ważek. Nauczymy się odróżniać pszczoły od os i rozpoznawać tropy zwierząt, dowiemy się w jaki sposób pająk buduje pajęczynę, co pływa po powierzchni oczka wodnego i kto żyje w głębi stawu. Odwiedzimy lasy, łąki i wybierzemy się nad morze. Znajdzie się też co nieco o letnim grzybobraniu, owocach, które można jeść i o trujących roślinach. Odnajdziemy odpowiedzi na pytanie czy mrówki żądlą, dlaczego pokrzywa parzy, po co roślinom kolce i czym jest dimorfizm płciowy.

Poza samym obserwowaniem autorka inspiruje również do podejmowania ciekawych aktywności – znajdziemy tu „przepis” na stworzenie zielnika i domku dla owadów, a na końcu książki umieszczono inspirację do prowadzenia dzienniczka obserwatora i notowania w nim swoich odkryć. Nie zabrakło również indeksu wspominanych w książce gatunków i słowniczka trudnych pojęć.

Wszystko to zilustrowano bajecznymi fotografiami i miejscami uzupełniono o aspekt multimedialny – obok niektórych gatunków zwierząt umieszczono kody QR, które przy pomocy adekwatnej aplikacji umożliwią zapoznanie się z odgłosami natury.

Bardzo przystępnie napisany, nieprzepełniony informacjami, a pełen ciekawostek i wskazówek dla młodego odkrywcy przewodnik poczatkującego miłośnika odkrywania natury. Nie ma w nim wszystkiego, czego moglibyśmy szukać (to nie wielotomowa encyklopedia) i na pewno nie wyczerpuje tematu, ale już kilka razy udało nam się dzięki niemu zidentyfikować zaobserwowany na spacerze gatunek (m.in. pliszkę siwą), co było pierwszym krokiem do szukania dalszych informacji na ten temat.

Patrycja Zarawska, Młodzi przyrodnicy. Lato w świecie przyrody, Warszawa: Wydawnictwo Wilga, 2022, 114 s.

Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Wilga.