Czas na czytanie: „Serce trolla” Holly Black

Kiedy nastoletnia Val zostaje zdradzona przez najbliższych w wyjątkowo paskudy sposób, obraca się na pięcie, wychodzi z domu, wsiada do pociągu i pozwala pożreć się demonom wielkiego miasta. Już drugiego dnia na gigancie przyłącza się do grupki młodych bezdomnych koczujących na zamkniętej stacji metra. Szybko orientuje się, że towar, którym dilują nowi znajomi jest nie do końca z tego świata, jednak by w to uwierzyć, musi zobaczyć dowód na własne oczy. Czy istnieje łatwiejsza droga by wpakować się w kłopoty? Nadnaturalne kłopoty, o tym warto wspomnieć.

Chociaż sama książka nie jest długa, i jak zwykle czytało mi się błyskawicznie, ze wszystkich książek Holly Black, które dotychczas czytałam, ta podobała mi się najmniej. Z dwóch powodów.

Przede wszystkim u tej autorki najbardziej ze wszystkiego uwielbiam magiczną niesamowitość krainy elfów, z otumaniającą i niepokojącą siłą przyrody na czele. A tu kicha – cała akcja powieści toczy się w pełnym żelaza Nowym Jorku i tylko na kilka chwil przyjdzie nam zawitać na Dwór Termitów pod cmentarnym pagórkiem. Więc pod tym względem rozczarowanko.

Drugim zgrzytem jest moja nieco absurdalna obrzydliwość względem żył i igieł. Jest mi słabo na sam dźwięk tych słów, a kiedy występują w parze to już w ogóle mogiła. A to jest książka o narkomanii. Z pięknymi, plastycznymi opisami. Musiałam wyglądać bardzo zabawnie podczas lektury.

Czuć też trochę, że to jedna z pierwszych książek Holly Black – już orbitująca wokół tematyki, która niemal dekadę później znajdzie rozwinięcie w „Okrutnym księciu” i zdobędzie serca fanów, ale jeszcze sprzed ukształtowania charakterystycznego dla niej stylu. Niemniej jednak jest to historia warta uwagi – z jednej strony bardzo lekka do czytania, „na jeden wieczór” (chyba, że ktoś jest równie obrzydliwy jak ja), z drugiej porusza poważną tematykę zagubienia, bezsilności, utraty kontroli nad swoim życiem, opierania się uzależnieniu, odpowiedzialności i podejmowaniu walki o siebie i o to, co dla nas ważne. Z trzeciej zaś ciekawa wersja świata przedstawionego, gdzie elfowa potworna niesamowitość przenika do świata rzeczywistego, a zwykły człowiek nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństwa czyhającego na niego właściwie na każdym kroku.

Czy brak odpowiedzialności faktycznie jest tożsamy z wolnością?

Podobnie, jak reszta elfowej serii wydawanej przez Wydawnictwo Jaguar, doczekała się świetnej szaty graficznej, szczególnie w zestawieniu z pierwszym polskim wydaniem z 2007 roku („Waleczna”, wydawnictwo Dolnośląskie).

Holly Black, Serce Trolla, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar, 2021, 288 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Jaguar.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s