Czas na czytanie: „Las na granicy światów” Holly Black

„Las na granicy światów” to w sumie prequel trylogii o złym księciu, jednak jej znajomość nie jest niezbędna. To odrębna historia Severtina i Króla Olch, a także miecza, który stanie się później orężęm w ostatecznym rozwiązaniu problemów Jude – wytęskniony powrót do dzikiego i okrutnego świata elfów dla fanów serii, ale równie dobrze sprawdzi się jako pierwszy kontakt z tym uniwersum.

Pewnie trudno będzie w to uwierzyć, ale ta książka jest jeszcze bardziej baśniowa. Opowieść o rycerzach przestrzegających kodeksu honorowego, o śpiącym księciu w szklanej trumnie, magicznych darach, sile muzyki, samotnych dzieciach stających do walki ze złem, legendarnych orężach i miłości jak z kart baśni. Właściwie ta przygoda równie dobrze mogłaby być opowieścią na dobranoc dla mieszkańców świata elfów. Bo oba te światy w żadnym innym miejscu nie łączą się ze sobą tak ściśle, jak w Fairfold.

Ben i Hazel, niedopilnowane dzieci wyzwolonych artystów, od małego kręcą się po przydomowym lesie. I od małego są świadomi czających się w nim niebezpieczeństw –ciągłej obecności śmiertelnie groźnych, bezlitosnych elfów, zarówno tych czarownie pięknych wysokiego rodu, jak i szkaradne potwory żywcem wyjęte z najbardziej mrocznych ludowych podań. Jedne bardziej niebezpieczne od drugich. Las ma jednak jeszcze jedną, znacznie bardziej romantyczną tajemnicę i atrakcję turystyczną w jednym – szklaną trumnę z zatopionym w wiecznym śnie rogatym młodzieńcem. Księciem z baśni i głównym bohaterem zabaw i fantazji rodzeństwa. Hazel marzy o byciu rycerzem, Ben kocha muzykę, obydwoje tęsknią do baśniowej miłości. Tylko czy gdyby książę został uwolniony ze swojej pułapki, spełniłby ich oczekiwania?

Jestem jak najbardziej usatysfakcjonowana, bo dostałam bardzo dużą dawkę tego, za co pokochałam Holly Black – nieokiełznaną, piękną i przerażającą siłę natury pełznącą po ścianach miękkość mchu i jego słodki, duszący, nieco gnilny zapach (mam wrażenie, że ten wręcz wychodzi z jej książek). Szczególnie, że inwazyjny rozkwit roślinności został potraktowany jako broń i zwiastun najstraszniejszej potwory z samego serca lasu. Potwory, która wypełzła z jego czeluści i, pogrążona we własnej rozpaczy, terroryzuje miasto.

Holly Black, Las na granicy światów, Warszawa: Wydawnictwo Jaguar 2020, 328 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa Jaguar.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s