Czas na czytanie: „Siła niższa” Marta Kisiel

Wystarczy spojrzeć na okładkę tej książki i już pozamiatane. Czy jakakolwiek dodatkowa recenzja jest jeszcze potrzebna?

Podczas cotygodniowej wizyty w Tesco, Konrad przypadkowo dowiaduje się, że nie jest sam we wszechświecie. A anioł stróż to nie taki znowu wyjątkowy kompan i już nie jednemu chłopu ketchup wybierał. Jako, że nadmierna ciekawość prowadzi prosto w ramiona koszmaru, nabzdyczony i niepogodzony z bólem żywota Konrad ściąga sobie na głowę stale nowe atrakcje – a każda ciekawsza od poprzedniej.

Tym co najlepsze z najlepszych, jest fakt, że autorce jakimś cudem udało się osiągnąć kosmiczną równowagę – między weltshmertzem a komizmem, powagą tematu a lekkim do niego podejściem, grafomanią a porywającą akcją, ścinającym krew w żyłach dramatem, a słodko-kochaną puchatością Licha.

Przez dobre pół książki chciałam jedynie bardzo mocno kopnąć Konrada w rzyć, ale pod koniec i tak najchętniej wydziergałabym mu ciepłe bamboszki.

I naprawdę nieczęsto można to powiedzieć, ale druga część była nawet lepsza od pierwszej – być może dlatego, że znam już ten rodzaj szaleństwa i wśród tej dziwacznej zbieraniny czuję się jak w domu, ale mam wrażenie, że „Siła niższa” jest spójniejsza i bardziej „na temat” niż „Dożywocie”. A może po prostu to sam temat jest mi bliższy, jako młodej matce z, jeszcze do niedawna, silnym wypaleniem psychicznym. No i nie ukrywajmy, wymiana egzaltowanego nieszczęsnego Szczęsnego, na rubasznego wikinga-wiecznego-optymistę to naprawdę dobry deal.

seanse spirytystyczne, niechciane anioły, samotne matki, grzechotki drewniane model Mjölnir, stado różowych króliczków, rodzinne ciepło, poszukiwanie własnego miejsca, zagrożenia wynikające  z nieumiejętnego korzystania z Internetu, wyjątkowo pomocne siły Wermachtu, atakujący dżender, pierwotne zło wypełzające z piekielnych otchłani i śliniące się niemowlaki (chociaż to w sumie trochę to samo).

Kocham nieprzerwanie!

Marta Kisiel, Siła niższa, Warszawa: Wydawnictwo Uroboros, 2016, 320 s.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s