Książka na weekend: „Psiakość!” Alejandro Palomas

Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, co do wyboru tej książki jako idealnej na wakacyjny weekend, powiem tylko, że jej autor ma na imię Alejandro. Normalnie jak w piosence Lady Gagi. Czy istnieje coś w bardziej letnim klimacie niż Alejandro? (nigdy nie twierdziłam, że moje kryteria w podejmowaniu czytelniczych decyzji nie są dziwne). A przy okazji to całkiem mądra komedia. Z przesłaniem i ku pokrzepieniu serc.

„Uświadomiłem sobie, że kiedy pies staje się nasz, przestaje być jedynie psem. Zmienia się wtedy w imię, w oczy, w reakcje, w ciągłą obecność i wspólną biografię…”

Rodzina Fera jest naprawdę zakręcona – głównie za sprawą jego matki, którą tak samo mocno pragnie się przytulić, co podduszać, chociaż i jego siostry mają w tym swój udział. Rodzina generująca całą masę komicznych sytuacji, w której psy są pełnoprawnymi (a nawet uprzywilejowanymi) członkami rodziny. Jednak mimo tego całego komizmu, absurdalnych dialogów i obciachowych pomyłek jest to wzruszająca historia o radzeniu sobie z utratą ukochanych. Bo zbyt wielu członków tej rodziny odeszło zbyt wcześnie – czy to z wyboru, czy na skutek nieszczęścia. A każde porzucenie pozostawia wyrwę w sercu najbliższych – nie ważne, czy odchodzi babcia, partner, czy czworonożny przyjaciel. A kiedy miłość i przywiązanie zaczynają kojarzyć się przede wszystkim z bólem, nie ma nic trudniejszego niż pokochanie na nowo.

„(…) bo opłakiwać psa, to opłakiwać to, co mu dajemy z siebie, z nim odchodzi życie, o którym nikomu nie mówiliśmy, chwile, których nikt nie widział. Odchodzi strażnik sekretów i wraz z nim odchodzą także same sekrety, kufer, łamigłówka, którą w nim skrywamy, a także klucz, tracimy kawałek życia”.

Cała historia toczy się jednej nocy – od przerażającego, pełnego beznadziejności oczekiwania na wieści, przez bezsenną noc aż po wyjątkowo stresujący poranek. A wszystko to przetykane wspomnieniami – tragicznymi i komicznymi, smutnymi i pełnymi rodzinnego ciepła.

„(…) bo czasem widzimy jedynie to, czego nam brakuje, a nie to, co nam towarzyszy”.

Są pełne oddania psie spojrzenia, fantastyczna relacja wnuka z babcią, zakręcone starsze panie, seksowny australijski weterynarz, przydługie zdania, obite kolana, perfekcyjna Lady Ścierka, kryzysy małżeńskie i poszukiwanie idealnego chłopaka dla syna. A także masa pięknych cytatów.

No i churros, już dla samych churrosów maczanych w czekoladzie warto skusić się na tą lekturę. #odkrycielata

Podnosząca na duchu opowieść o miłości, starości i samotności, o odwadze, wsparciu najbliższych i długiej, wyboistej drodze ku wzajemnemu zaufaniu. Taki plasterek na serducho.  I prawdę mówiąc kompletnie nie zauważyłam, że to drugi tom.

Jako zdeklarowana kociara serdecznie polecam.

Alejandro Palomas, Psiakość!, Warszawa: Wydawnictwo W.A.B, 2018, 384 s.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości Wydawnictwa W.A.B.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s