Czas na czytanie: PRZEDPREMIEROWO „Miejsce i imię” Maciej Siembieda

Najlepszym sposobem napisania recenzji dobrej książki jest napisanie recenzji dobrej książki.

Nareszcie doczekałam się drugiej części przygód mojego ulubionego skrzyżowania Pana Samochodzika z Robertem Langdonem. Przed Kubą Kanią, znanym czytelnikom z książki „444”, kolejna zagadka z przeszłości. Instytut Jad Waszem zleca swojemu detektywowi odnalezienie pochówku holenderskich szlifierzy diamentów, którzy zginęli w obozie pracy na górze Świętej Anny. Pozornie niewinne zlecenie szybko okazuje się być czymś znacznie bardziej skomplikowanym – kolejną pogonią za legendą i poszukiwaniem bezcennego skarbu. A na to odkrycie czai się więcej niż jeden czarny charakter.

 

Tym razem autor przenosi nas w ponure czasy drugiej wojny światowej, a równoprawnymi bohaterami książki czyni tzw. amsterdamskich „diamentowych Żydów”. Partie powieści pełniące rolę „legendy” zajmują tak samo dużą, lub nawet większą część powieści, a czytlenik poznaje obie historie równolegle. I tym razem to właśnie kwestia przeszłości szczególnie przyciągnęła moją uwagę. XX-wieczny Amsterdam, kunszt rzemieślników wydobywających z grudek surowca brylantowy blask i nieszczęścia, które ów blask ściąga na człowieka niezależnie od czasów, w których przyszło mu żyć to opowieść, obok której nie można przejść obojętnie.

Część „historyczna” powieści jest niesamowicie wciągająca i może właśnie z tego względu było mi trochę mało Jakuba – całe śledztwo przez większość czasu głównie toczy się samo, a nasz bohater albo korzysta z pomocy ABW albo bywa uprzedzony przez Wojciecha Palucha. Tak naprawdę dopiero w ostatnim rozdziale detektyw Kania pokazuje na co go stać.

Przyznam, że Kuba jako bożyszcze sklepowych ekspedientek nieco mnie początkowo zniechęcił, ale jego ortodoksyjna mięsożerność i bezwzględna waga łazienkowa pozwoliły mi pokochać go na nowo. Mam nadzieję, że z tą jazdą na rowerze szybko mu przeszło, bo bycie fit jest strasznie passé!

Swoją drogą uwielbiam motyw prześcigania się w poszukiwaniach skarbu. Podobnie jak Pan Tomasz, Kuba również rywalizuje ze swoim antagonistą na polu wiedzy i umiejętności. I na podobnej zasadzie on sam postępuje zawsze poprawnie i zgodnie z prawem, a jego łasy zysku przeciwnik bez większych wyrzutów sumienia dopuszcza się nieuczciwych, i często nierozważnych, zagrań. Szkoda tylko, że Paluchowi brakuje klasy Waldemara Batury, bo choć skuteczności działania na pewno nie można mu odmówić, to pod względem ogłady, prezencji, czy chociażby pobudek zostaje daleko w tyle za swoim pierwowzorem. Ale może to i dobrze? Nie chodzi tu przecież o produkowanie kolejnych kalek, a zupełnie nową kreację.

Jest niedoceniony geniusz skazany za niewinność, są naziści okradający swój własny naród, jest ucieczka z więzienia o zaostrzonym rygorze, są nielegalne szlifiernie i tragiczna obozowa rzeczywistość, są służby specjalne i nielegalne ekshumacje, są młodzi pasjonaci historii i rosyjscy przemytnicy, są gangsterzy, bezwzględni bogacze i humorzasta kobieta w ciąży zapijająca ogórki kiszone kakaem. Są mroczne aspekty historii i kosztowności zrabowane podczas wojny. Jest wszystko, za co kochamy powieści sensacyjne!

„Diamenty są symbolem szczęścia i luksusu, choć powinny kojarzyć się z cierpieniem i śmiercią (…). Zabiły więcej ludzi, niż niejedna epidemia. Zawsze stała za nimi chciwość i bezwzględność.”

Świetnie napisana, trzymająca w napięciu, zaskakująca do ostatniej strony. A ponadto przezbawna w momentach, których czytelnik kompletnie się nie spodziewa (pozdrawiam Brajanka i jego pączka!). Nie sposób jej odłożyć, więc lepiej przygotujcie się na nieprzespaną noc!

 

P.S. Chociaż uliczki i kanały Amsterdamu wspaniale działały na moją wyobraźnię, odrobinę brakowało mi mazurskich jezior – mam nadzieję, że w kolejnej książce Kuba chociaż zabierze tam rodzinę na wakacje!

Maciej Siembieda, Miejsce i imię, Warszawa: Wydawnictwo Wielka Litera, 2018, 488 s.
(premiera 14 marca 2018)

Za możliwość zapoznania się z książką jeszcze przed oficjalną premierą serdecznie dziękuję autorowi i Wydawnictwu Wielka Litera, jesteście super!

10 uwag do wpisu “Czas na czytanie: PRZEDPREMIEROWO „Miejsce i imię” Maciej Siembieda

    1. Bardzo polecam! Nie wiem, w jakim wieku jest syn, ale na wszelki wypadek ostrzegam, że ta część zawiera „sex i przemoc”, choć w granicach dobrego smaku. Poprzednia jest bezpieczniejsza ;)

      Polubienie

  1. Podobnie jak Ty lubię P:ana Samochodzika. Co prawda przeczytałam 90% książek z tej serii autorstwa Nienackiego, ale podobało mi się to połączenie ciekawej akcji z mnóstwem ciekawostek kulturalnych/historycznych ;) Po tę książkę również sięgnę :D

    Polubienie

  2. „444” jako pierwsza wzbudziła moje zainteresowanie faktami historycznymi, sięgając po nią nie liczyłam, że mnie zachwyci. Pomyliłam się! taki thriller historyczny – nie wiem czy można tak nazwać ten gatunek – zaintrygował mnie, zaskoczył i wzbudził ciekawość. Dzisiaj nie zdążyłam, ale jutro biegnę do księgarni. Mam ochotę przeżyć kolejną przygodę z Jakubem Kanią ;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s